Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Własność intelektualna dla zysku
Własność intelektualna dla zysku

Patenty, wzory, znaki

Zarządzanie własnością intelektualną jest nadal jedną ze słabych stron polskiej gospodarki. Większość małych i średnich firm wciąż niewiele wie na ten temat i w małym stopniu korzysta z instrumentów, które w tej dziedzinie daje im prawo. A zaniedbania mogą być czasem bardzo bolesne. Co pocieszające, to że przynajmniej w niektórych obszarach – np.  znaków towarowych - sytuacja szybko się  poprawia.

Pod pojęciem „własność intelektualna” kryją się dwie podstawowe kategorie rzeczy, których ona dotyczy. Pierwsza to prawa autorskie – do wszelkiego rodzaju utworów (literackich, muzycznych, plastycznych itp.), a druga to własność przemysłowa, obejmująca ochronę wynalazków (zarówno zupełnie nowych wytworów myśli ludzkiej, jak też np. innych niż dotychczasowe rozwiązań technicznych czyli tzw. wzorów użytkowych) a także wzornictwa przemysłowego oraz znaków towarowych, a więc nazw firm, produktów, logotypów itp.  O ile prawa autorskie mają kluczowe znaczenie tylko w niektórych branżach (np. w branży filmowej, wydawniczej), o tyle ta druga kategoria – własność przemysłowa, to coś, co dotyczy praktycznie wszystkich firm.

Pod względem liczby wniosków patentowych, wzorów przemysłowych i użytkowych, w odniesieniu do PKB  Polska wlecze się w ogonie wśród krajów UE. Wg ostatniego rankingu innowacyjności „Innovation Union Scoreboard 2010” – liczba zgłaszanych patentów w Polsce jest ponad 10-krotnie niższa od średniej dla krajów wspólnoty. Nieco bardziej optymistyczne wygląda sytuacja, jeśli chodzi o inne formy własności przemysłowej, pozytywnym akcentem jest też to, że w ostatnich latach szybko rośnie (o ok. 20%) liczba wniosków patentowych w dziedzinach określanych w raporcie jako „wyzwania społeczne” (mieszczą się w tej definicji np. kwestie związane z ociepleniem klimatycznym oraz medycyna). Nie ma jeszcze powodów do świętowania – bo nadal dystans jest olbrzymi. Nie odstajemy natomiast zbyt mocno od unijnej średniej pod względem liczby rejestrowanych rocznie znaków towarowych. 

Polskie patenty i wzory

Skalę zjawiska oraz to co kryje się za terminem „ochrona własności przemysłowej” w Polsce najlepiej pokazują publikacje Głównego Urzędu Patentowego. W jednym miesiącu – lutym 2011 - przyznane zostały 222 patenty, 30 praw ochronnych na wzory użytkowe, zarejestrowanych zostało 46 wzorów przemysłowych oraz 720 praw ochronnych na znaki towarowe. Wśród zgłoszeniodawców  były osoby fizyczne, firmy polskie i zagraniczne; sporo zgłoszeń na patenty i wzory użytkowe pochodziło z uczelni technicznych. Dużą grupę wśród zgłoszeniodawców wynalazków stanowiły zagraniczne firmy, m.in. medyczne.  Jak polskie małe i średnie firmy radzą sobie z zarządzaniem własnością intelektualną?

- To, co funkcjonuje całkiem nieźle to znaki towarowe. Również wzory przemysłowe to dziedzina, w której sytuacja się poprawia, natomiast słabym punktem pozostają wynalazki – mówi  Agnieszka Durlik-Khouri, kierownik projektu „IP Hermes ochrona własności przemysłowej w innowacyjnych firmach” prowadzonego przez Krajową Izbę Gospodarczą. Najważniejszym powodem małej liczby zgłaszanych przez polskie firmy patentów jest, jej zdaniem, mała liczba innowacji wdrażanych w polskich firmach.  - Polska gospodarka ma w dużej mierze charakter odtwórczy, przedsiębiorcy rzadko inwestują w innowacje, a nawet jeśli to robią, to często nakłady te nie polegają na finansowaniu własnych badań lecz sprowadzają się do zakupu gotowej technologii. Przedsiębiorcy traktują często innowacje, jako coś niepewnego, ryzykownego. Rzadkością są firmy, które mają strategię budowania swojej wartości w oparciu o własność intelektualną.

To co, zdaniem Agnieszki Durlik Khouri, nie funkcjonuje tak, jak powinno, to styk nauka-biznes. Trzeba jeszcze dużo pracy żeby przekonać biznes do inwestowania w projekty naukowe, a z drugiej strony - przekonać uczelnie do współpracy z biznesem. Do tego dochodzą inne czynniki – brak pieniędzy na badania, brak świadomości znaczenia, jakie ma ochrona własności intelektualnej oraz obawy, że podejmowanie działań w tej dziedzinie jest zbyt skomplikowane. Przy analizie liczby patentów warto jeszcze pamiętać o jednym – to, że jest ich mało to nie tylko rezultat tego, że firmy składają mało wniosków, ale również tego, że często są one odrzucane - tylko ok. 10% spośród nich kończy się przyznaniem patentu. Coś w tej dziedzinie się jednak ruszyło – pozytywny wpływ miały fundusze unijne, które dużej grupie firm pozwoliły zdobyć pieniądze na pozyskanie nowych technologii.

Poza tym wszystkim, część firm przed wykorzystywaniem instrumentów ochrony własności intelektualnej powstrzymują koszty – za zgłoszenie wzoru użytkowego lub wynalazku zapłacić trzeba na wstępie 550 zł, a potem co roku opłaty rosną o 50 zł. W momencie gdy przedsiębiorca chce zastrzec wynalazek w kilku krajach oznacza to automatyczne zwielokrotnienie kosztów. Gdy w grę wchodzi więcej niż jeden wzór i kilkanaście krajów, może to spowodować, że będą to sumy rzędu kilkudziesięciu – kilkuset tysięcy zł rocznie. Obawy o finanse to nie jedyna rzecz – dla MŚP nie bez znaczenia jest też stopień skomplikowania spraw (wymagają one zazwyczaj pomocy specjalistów – rzeczników patentowych)  i czas oczekiwania. Na decyzję o przyznaniu bądź nie patentu czeka się w Polsce od momentu zgłoszenia wniosku ok.  5-6 lat. Co pocieszające, to że ochrona biegnie już od momentu zgłoszenia.

Trudniejsza niż analiza ilościowa jest ocena merytoryczna tego co zastrzegają polskie firmy. W lutym 2011 roku opatentowane zostały m.in.: „sposób otrzymywania N-(2-dietyloaminoetylo)-3-jodo-4-metoksybenzamidu znakowanego promieniotwórczym jodem”, „sposób unieszkodliwiania odpadowych pestycydów”, „urządzenie do nakłuwania” „uchwyt mocujący do przyborów toaletowych i przyborów kuchennych” czy „wielofunkcyjny stół do ćwiczeń siłowych ręki”. Wśród zastrzeżonych wzorów użytkowych z kolei znaleźć możemy zarówno „układ napędowy sztucznego serca”, „wielowarstwową wewnętrzną powłokę do zbiorników transportowych statków do przewozu ładunków ropy naftowej i ropopochodnych” jak też np.  „spinacz archiwizacyjny”. Na podstawie samych tlko  opisów nie sposób ocenić wartości każdego z tych projektów. Niczego nie ujmując ostatniemu wynalazkowi, spinaczowi, który może się okazać świetnym pomysłem biznesowym, przykłady te pokazują jednak, że stopień skomplikowania zastrzeganej własności intelektualnej nie zawsze jest najwyższy, w związku z czym sama liczba patentów nie jest miernikiem pokazującym jak bardzo gospodarka jest innowacyjna. Wniosek jest więc jasny: liczba nie zawsze oznacza jakość. Takie obawy podnoszą zresztą przedstawiciele środowiska naukowego, obawiający się, że po reformie nauki uczelnie zaczną ścigać się w patentowaniu, nie zawsze zwracając uwagę na jakość.

Kiedy do sądu?

Jedna sprawa to korzystanie z instrumentów pozwalających zastrzec swoje prawa, a druga to gotowość do bronienia ich w momencie, gdy są one naruszane. Wiele firm nadal nie ma świadomości, że trzeba chronić swoją własność intelektualną lub nie wie, w jaki sposób to robić. Wciąż jeszcze zdarzają się sytuacje, kiedy to firma, która opracowała nowy produkt (w tym wypadku był to rodzaj plastiku) rozesłała jego próbki do klientów, bez odpowiedniego zabezpieczenia swoich praw. Któraś z tych, do których one trafiły zorientowała się, że można na tym zrobić interes i sama zastrzegła wynalazek w urzędzie patentowym...

To, na ile firmy są skłonne do zastrzegania wzornictwa przemysłowego, a następnie, w przypadku gdy konkurencja kopiuje lub naśladuje ich wyroby, o swoje prawa walczyć w sądzie, w dużej mierze zależy od specyfiki branży. I tak np. niezbyt dużą wagę do tego przykładają zazwyczaj firmy z branży odzieżowej – w której wzornictwo szybko się zmienia - bieżące kolekcje w krótkim czasie zastępowane są nowszymi. Z perspektywy firm działających w tego typu branży czas oczekiwania na zastrzeżenie wzoru jest zbyt długi, nie opłaca się więc tym zajmować. Inaczej sytuacja wygląda np. w przemyśle spożywczym, gdzie wiele firm ma długofalowe strategie promocyjne – w ramach których promuje nie tylko swoja markę, ale też świadomie buduje pozytywne skojarzenia wokół konkretnych produktów – elementem takiej strategii są bardzo często kształty, kolory opakowań, kojarzone z konkretną firmą. Promowane są one kosztem milionów złotych wydawanych na reklamę, w momencie więc gdy konkurencja wypuszcza na rynek łudząco podobne wzory (co zdarza się często, wystarczy przyjrzeć się butelkom wody mineralnej, opakowaniom  kawy czy przetworom mlecznym), firmy te starają się temu zapobiec w sądzie.

Jeszcze innym przykładem branży, w której nieuczciwa konkurencja na tym polu jest powszechna, jest branża meblowa. Spory pomiędzy polskimi firmami z tej branży często mają charakter międzynarodowy. Przykładem (jednym z niewielu, bo do skarżenia przez sądem dochodzi jednak rzadko) jest przykład pozwu firmy Mebelplast przeciwko firmie BMT. Poszło o wyprodukowany przez tę drugą firmę model kanapy łudząco przypominający mebel Mebelplastu typu „Panterra”, który Mebelplast zastrzegł jako wzór wspólnotowy. Produkcja BMT trafiła na rynek zagraniczny – do Belgii. Proces trwał kilka miesięcy i zakończył się wydaniem zakazu produkcji i sprzedaży tego wzoru przez BMT.

Wiele sporów i to zarówno przed sądami zagranicznymi, jak i polskimi dotyczy znaków towarowych. Polem, na którym w ostatnich latach bardzo często do nich dochodzi jest internet. Nierzadko są to sprawy wcale nie oczywiste. O czym warto pamiętać, to że również w przypadku sporów dotyczących domen internetowych bardzo często o wygranej lub przegranej decyduje to, czy i kiedy firma podjęła tradycyjne działania w celu ochrony znaku – czy zastrzegła go w urzędzie patentowym. Tak było np. w sprawie wytoczonej przez firmę Centrum Kardiologiczne Kardiomed – prywatną przychodnię specjalizującą się w diagnostyce i leczeniu chorób serca. Istniejąca pod tą nazwą od 2001 roku firma zastrzegła ją w tym samym roku w Urzędzie Patentowym jako znak słowno-graficzny w określonej klasie – obejmującej usługi medyczne w gabinetach lekarskich. Decyzję o udzieleniu prawa ochronnego uzyskała w 2005 roku. Jakiś czas później próbowała zarejestrować domeny kardiomed.com.pl i kardiomed.pl, lecz okazało się, że się z tym spóźniła – zostały one już przyznane innej firmie, która również używała tej nazwy i również zastrzegła ją w urzędzie patentowym, z tym że inny był zakres zastrzeżenia – dotyczył on wynajmowania pomieszczeń oraz handlu sprzętem medycznym. Problem powstał w momencie, gdy na stronach tych pojawiły się odnośniki kierujące do gabinetów kardiologicznych. CK Kardiomed pozwał konkurenta do sądu, a sąd nakazał zwolnienie domen.

Jak działać?

W dzisiejszej gospodarce wartość przedsiębiorstw często opiera się głównie na ich zasobach niematerialnych – więc strategia zarządzania nimi i ich ochrony przed konkurencją to kwestia być albo nie być. Znaczenie tej dziedziny jest tym większe, im bardziej innowacyjna jest gospodarka. Z tej perspektywy stosunkowo niska waga przykładana do tej dziedziny przez polskie firmy jest niepokojąca. Owszem, czasem firmom nie opłaca się podejmować szczególnych akcji, czy nawet starać się o ochronę. Problem w tym, żeby znały one tę tematykę i świadomie podejmowały decyzję – w jaki sposób chronić swoją własność intelektualną. Opcje do dyspozycji są różne – niekoniecznie trzeba starać się o patent – czasami lepszym rozwiązaniem jest chronienie swojego know-how.  Najbardziej znanym przykładem firmy, która wybrała tę strategię jest Coca-Cola – tajemnicą jest receptura, znana tylko wąskiemu gronu osób, firma zastrzega natomiast znaki towarowe i wzory przemysłowe – logo, kształt butelek. Przewaga tego rozwiązania polega na tym, że można to robić w nieskończoność, natomiast w przypadku patentu chroni on prawo producenta tylko przez 20 lat, a potem wszyscy mogą już go wykorzystywać. Jakich najważniejszych rad należałoby udzielić firmom, które jeszcze nie korzystają w wystarczającym stopniu z instrumentów dostępnych w tej dziedzinie?

Przede wszystkim trzeba pamiętać o kilku zasadach. Po pierwsze, kluczowa jest znajomość reguł – działania jakie w związku z zarządzaniem własnością intelektualną należy podjąć zawsze muszą być dostosowane do indywidualnej sytuacji – zależy to m.in. od przedmiotu i skali działania przedsiębiorstwa. Żeby jednak podjąć właściwą decyzję trzeba mieć wiedzę. Znaleźć ją można  na stronach Urzędu Patentowego, na licznych stronach poświęconych własności intelektualnej – wiele z nich powstało przy okazji projektów realizowanych za pieniądze z poddziałania 5.4.2 PO IG. Wreszcie – z konkretnym problemem warto zgłosić się do rzecznika patentowego.

W wielu wypadkach sposób zarządzania tą dziedziną powinien być rozpatrywany już na etapie planowania – może to być np. sprawdzenie czy planowana działalność nie narusza już istniejących patentów, mogą to być decyzje o zakupie licencji czy też o rejestracji znaku towarowego. Nie przyjrzenie się temu problemowi zawczasu może się zemścić na przedsiębiorstwie.

Konieczne jest też monitorowanie rynku. Trzeba być przygotowanym do reagowania  na zachodzące na nim wydarzenia – zarówno w sytuacji, gdy to inna firma podważa posiadane przez nas prawa, jak też gdy to nasze patenty, wzory przemysłowe czy też znaki towarowe są w nieuprawniony sposób wykorzystywane przez innych.

Krzysztof Orłowski

Aktualizacja: 30.01.2013


powrót | do góry | strona główna | mapa serwisu | kalendarium | regulamin serwisu | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2018 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości