Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2010/11/23 12:39:13
Co nas czeka po EXPO?

Polski pawilon na Expo pełnił rolę inkubatora przedsiębiorczości – nie mieli wątpliwości eksperci, obserwujący spotkania polskich i chińskich biznesmenów. Chińskie firmy na wielką skalę zaprezentowały swoją wielkość, różnorodność i innowacyjność. Po Światowej Wystawie w Szanghaju wiadomo jedno: Chiny potrzebują modelu zrównoważonego rozwoju gospodarczego, a świat – ułożenia na nowo relacji z Państwem Środka.

Światowa Wystawa EXPO to zazwyczaj cykliczna ekspozycja prezentująca dorobek kulturalny, naukowy i techniczny krajów oraz narodów świata. Tymczasem podczas tegorocznej edycji w Szanghaju było inaczej. Można było odnieść wrażenie, że w prezentacjach mniej było „narodów”, za to więcej – biznesu. Ale ważne było nawet nie to, co pokazują państwa, ale jakim językiem mówią o sobie. Był to język o wyraźnym, chińskim akcencie. W ocenie ekspertów to jeden z dowodów na przetasowania, jakie zachodzą w globalnej grze światowych mocarstw.

Państwa

Państwa w czasie Expo miały jeden jasny cel - maksymalnie przybliżyć siebie Chińczykom. Do tego zadania każdy kraj zatrudnił dziesiątki ekspertów od Chin z różnych dziedzin. Począwszy od języka i kultury chińskiej, poprzez socjologię, psychologię, marketing, reklamę, prawo, ekonomię i zarządzanie, aż po geomancję (fengshui) i znawców Yijing (czyli Księgi Przemian, klasycznego dzieła kultury chińskiej). Te dwie ostatnie specjalności mają szczególne znaczenie dla Chińczyków. Dlaczego? Chińczycy mimo swojej otwartości sprawy o największym znaczeniu konsultują według tradycyjnych zwyczajów. Zresztą sam teren Expo, zanim powstał pierwszy pawilon, został przebadany przez znawcę fengshui, który orzekł, czy dana przestrzeń jest zgodna ze środowiskiem naturalnym i zapewni powodzenie przedsięwzięcia. Można się z tego śmiać, ale w Chinach nie można tego lekceważyć. Żadna , która planuje budowę fabryki w Państwie Środka i, jednocześnie chce mieć dobre relacje z chińskim partnerem, nie pogardza propozycją ze strony chińskiego konsultanta ds. fengshui. W sumie to nic nadzwyczajnego, gdyż jak twierdzi Philip Kotler, światowej klasy ekspert od marketingu, podstawową zasadą udanego handlu jest posługiwanie się językiem odbiorcy.

Z chwilą ogłoszenia decyzji przez Biuro Wystaw Światowych w Paryżu o wyborze Szanghaju na miejsce Expo w roku 2010 stało się jasne, że ta edycja będzie inna niż wszystkie dotychczas. Nie dlatego, że to daleko dla reszty świata, ale właśnie dlatego, że są to Chiny.  Znawcy Państwa Środka zaraz po ogłoszeniu decyzji o wyborze Szanghaju podkreślali, że problemem nie będzie prezentacja siebie i swoich sukcesów, ale przede wszystkim o dotarcie z tym przekazem do chińskiej mentalności.

Chyba nie ma dziś na świecie rządu, który by nie rozumiał znaczenia Chiny. Obecna i przyszła perspektywa ekonomiczno-finansowa związana z tym krajem jest więcej niż obiecująca. Wystarczy przypomnieć jeden fakt. Już dziś Chiny ze średnim wzrostem PKB na poziomie 9,5 procenta są największym na świecie rynkiem konsumentów, który zwiększa się przeciętnie w tempie 22 procent rocznie. W przypadku niektórych grup towarów i usług (grupa dóbr luksusowych) jest to kilkadziesiąt procent na rok! Ogólną atmosferę wokół Expo podnosiły wyliczenia chińskiego rządu o przewidywanej liczbie 70 mln Chińczyków, którzy zwiedzą światową wystawę w Szanghaju. Z tego względu nikt nie miał wątpliwości, o co w największym chińskim mieście będzie toczyć się walka. Ostatni globalny kryzys finansowy ostatecznie rozwiał wszelkie związane z tym wątpliwości.

Chociaż ideą Expo nie jest zawieranie transakcji handlowych tylko prezentacja narodowego dorobku, to żadne państwo nie uciekło od podtekstów biznesowych. Na przykładzie Szwajcarii widać wyraźnie, jak postrzega się dany kraj. Nam ten alpejski kraj kojarzy się głównie z zegarkami, serami i bankami. Postawienie na takie akcenty w Chinach byłoby jednak błędem. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Chińczycy produkują zegarki każdego rodzaju i w ogromnych ilościach, również te markowe (nawet jeśli nie zawsze zgodnie z prawem własności intelektualnej…). Żółty ser w Chinach jest drogi i z tego względu dla zwykłego konsumenta praktycznie nieznany. Z kolei szwajcarskie banki są dla Chińczyków nieosiągalne, gdyż lokowania pieniędzy poza granicami kraju zabrania im prawo.

Czym innym jest turystyka – wykorzystanie jej do kreowania wizerunku w Chinach jest już całkiem uzasadnione. Chińczycy są otwarci na propozycje, zwłaszcza 90 mln młodych, wykształconych i dobrze zarabiających Chińczyków (chińscy yuppies). A gdy się jeszcze weźmie pod uwagę fakt, że chińska władza dość chętnie wydaje paszporty swoim obywatelom, to odpowiednio sprofilowana prezentacja własnego kraju może zaowocować w przyszłości interesującą ofertą biznesowo-turystyczną w wielu obszarach (hotele, restauracje, handel, transport lotniczy itp.). A wszystko to dzięki Expo.

Każdy kraj przygotował swoją ekspozycję, z którą wiązał się ściśle określony cel ekonomiczny, którego rzecz jasna nikt wprost z oczywistych względów nie wyartykułował. Niemcy raz jeszcze przypomnieli Chińczykom, że to oni są globalnym liderem najbardziej zaawansowanych technologii oraz profesjonalnego wzornictwa przemysłowego. Na dowód tego pokazali, jak się zmieniały niemieckie marki i jaką obecnie zajmują pozycję rynkową. Państwa z których pochodzą globalne marki, takie jak Niemcy czy Finlandia, cieszyły się szczególnym zainteresowaniem odwiedzających.

Inny charakter miała ekspozycja Belgii, która reprezentowała siebie i Unię Europejską. Jej wystawa podkreślała, że sukces indywidualny człowieka oraz państw zrzeszonych w UE zależy od „freedom to work, travel, study, live, shop… anywhere in the Europe” (wolność pracy, podróży, studiowania, życia i kupowania… w dowolnym miejscu w Europie). Podobnym tropem poszli Amerykanie, chociaż cudzoziemcy na stałe mieszkający w  Chinach komentowali ironicznie amerykański pawilon, przekonując, że nawet gdyby USA wystawiły tylko budkę z hot dogami oraz figury woskowe prezydenta Baracka Obamy i jego żony, to i tak byłby on oblegany przez tysiące Chińczyków. Amerykański magnetyzm w Państwie Środka od lat działa z dużą siłą i mimo politycznych oraz ekonomicznych sporów między oboma krajami, w chińskim społeczeństwie jest on niezmienny. Z kolei kraje Afryki, zwłaszcza te, które ściśle współpracują z Chinami, przedstawiały siebie jako przyjaciela Państwa Środka i chwaliły się swoim sukcesami gospodarczymi, które osiągnęły dzięki hojnemu wsparciu z Pekinu. Rosja do zaprezentowania swojej kultury oraz osiągnięć naukowych i gospodarczych wykorzystała baśniową scenerię, którą Chińczycy dobrze znają z własnej mitologii i literatury. Australia i Nowa Zelandia, podobnie jak USA, w sumie nie musiały przyciągać niczym szczególnym, gdyż oba kraje wielu Chińczyków zna bardzo dobrze dzięki członkom rodziny i przyjaciołom, którym udało się tam osiedlić na stałe.

Tysiące chętnych w kilometrowych kolejkach stały do pawilonów takich krajów jak Indie, Brazylia, Tajlandia, Japonia, Korea Południowa, Singapur, Wielka Brytania, Hiszpania, Włochy, Izrael, Nepal, Wenezuela. Ogromne zainteresowanie wzbudzały także kraje Pacyfiku. Podobnie zresztą było z ekspozycjami państw arabskich, w tym zwłaszcza z pawilonem Arabii Saudyjskiej. Z ponad 70 milionów zwiedzających wystawę Expo, 8,264 miliona odwiedziło pawilon Polski. O tym jednak w dalszej części tego tekstu.

A co Chiny pokazały światu? Razem z Hongkongiem i Tajwanem – wielkość, różnorodność i innowacyjność. A jak odbierali Expo zwykli Chińczycy? Dosłownie wchłaniali wszystko, co dla nich było nowe i obce, a zarazem ciekawe. Każdy element ekspozycji przyciągał ich uwagę. Przyglądali się wszystkiemu i wszystkiego chcieli dotknąć. Jeśli tylko mogli czegoś spróbować, na przykład kuchni danego kraju, to jedli i pili, nie licząc się z kosztami. Zbierali ulotki, znaczki, pocztówki, foldery reklamowe, plakaty, flagi. Dosłownie wszystko, co tylko było niechińskie. Chińczyk obwieszony multinarodowymi gadżetami i posiadający drugie tyle w torbie nakręcał innych, którzy pragnęli wyglądać lub mieć tyle samo albo więcej.

Branże

Wystawa Expo pokazała także, jakie sektory przemysłu będą mieć znaczenie w przyszłości. Są to branże: energetyka, transport (lotniczy, drogowy, morski, kolejowy), telekomunikacja, nieruchomości, biotechnologie, ekologiczna, kosmiczna, IT, Internet. Już dziś są tak postrzegane, ale zdaniem Chińczyków w przyszłości ich znaczenie będzie większe niż dziś. Ponadto, co Chińczycy podkreślali na każdym kroku, te sektory są także gwarantem hexie jingji (czytaj: he się dzing dzi), czyli harmonijnej gospodarki. W ocenie Chińczyków w każdym przypadku należy prowadzić wyważoną politykę i eksploatację zasobów. Zadania tego, ze względu na jego ciężar i znaczenie, nie może realizować tylko jedno państwo – potrzebna jest współpraca międzynarodowa.

Inną branżą o ogromnym znaczeniu dla gospodarek narodowych, w tym również dla chińskiej, są małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP). W Chinach sektor ten wytwarza 65 proc. PKB, płaci do budżetu państwa 71 proc. wszystkich podatków i daje zatrudnienie 90 proc. pracowników. Chińczycy dali temu wyraz w postaci odrębnego pawilonu na Expo - China Private Enterprises Pavilion. Obecnie w Państwie Środka własność prywatna ma te same prawa co własność państwowa. W 1999 roku została wpisana do chińskiej ustawy zasadniczej, a w 2002 roku zatwierdziła ją w swoim statucie – na wniosek ówczesnego prezydenta Chin Jiang Zeminga – Komunistyczna Partia Chin.

Początki samodzielnej prywatnej działalności sięgają roku 1978, a więc chwili gdy nastąpiło otwarcie Chin na świat przez Deng Xiaopinga. Państwo Środka zawdzięcza wiele sektorowi MŚP, ale rząd, ze względów ideologicznych, wcześniej nie poświęcał tej branży zbyt wiele uwagi. Dla niego liczyły i nadal się liczą duże państwowe molochy. Małe i średnie spółki rozwijały się samodzielnie bez żadnego wsparcia. Dopiero postępujące z roku na rok przemiany gospodarcze w sposób naturalny przyciągnęły uwagę władz Pekinu do tego sektora. Przełom w postrzeganiu tej gałęzi gospodarki nastąpił w 2008 roku, które było spowodowane kryzysem finansowym.  Chiński rząd od dwóch lata intensywnie stara się wprowadzać w prawie zmiany korzystne dla sektora MŚP. Między innymi małe i średnie przedsiębiorstwa mają dostęp do linii kredytowych, ulg podatkowych oraz uzyskały samodzielność w zakresie podejmowania kooperacji z partnerami zagranicznymi.

Według ekspertów, małe i średnie przedsiębiorstwa w przyszłości odegrają szczególnie ważną rolę. To właśnie one, o czym już wyżej zostało napisane, są i będą gwarantem stabilnego (harmonijnego) rozwoju Chin, gdyż to właśnie je cechuje największa innowacyjność i zdolność dostosowawcza do zmian na rynku. Ponadto MŚP w porównaniu z dużymi przemysłem przejawiają większe zainteresowanie transferem technologii, coraz częściej decydując się na podejmowanie współpracy z nauką i ośrodkami badawczymi, co przekłada się na lepszą konkurencyjność na rynku, a ostatecznie na większe zyski.

Trzeba jednak mieć na uwadze to, że rozumienie pojęcia małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP) w Unii Europejskiej i w Chinach jest inne. Różnica jest ogromna. O ile w UE kryteria kwalifikujące do kategorii MŚP są dokładnie opisane, to w Chinach już nie. Można jednak z grubsza określić, co w chińskim obrocie prawno-gospodarczym uważane jest za małe, a co za duże. Wyznacznikiem są kryteria wejścia na giełdy w Szanghaju i Shenzhen. W pierwszym przypadku parkiet ten jest zaadresowany do dużych i wielkich firm, które dysponują kapitałem nie mniejszym niż 50 mln juanów (7,4 mln dolarów). Z kolei małym i średnim przedsiębiorstwem jest spółka, która posiada kapitał nie mniejszy niż 30 mln juanów (4,4 mln dolarów). Innymi słowy problem nie dotyczy nazewnictwa ale skali, o której trzeba pamiętać wchodząc na chiński rynek.

Wszystkie chińskie firmy prezentujące się na Expo, niezależnie od branży, są także prekursorami i liderami w Chinach w zakresie nowych technologii i zarządzania, które jednak nie eliminują ze swojego systemu tego, co legło u podstaw ich narodzin, a więc przywiązania do tradycji. Takie myślenie jest zgodne z chińską mentalnością, gdzie przywiązanie do tradycji było zawsze bardzo silne. Innymi słowy , która nie ma się do czego odwołać w swojej historii, nie jest interesującym partnerem biznesowym. Oczywiście, wszyscy podkreślają swoje korzenie. Różnica jest taka, że w Chinach ma to dużo większe emocjonalne znaczenie. Widać to doskonale po znakach firmowych. To samo logo za 10 lub 20 lat będzie wyglądać tak samo. Przykład polsko-chińska – Chipolbrok, która ma od lat to samo logo.

Co z prezentacji na Expo wynika dla sektora MŚP z innych krajów? Przede wszystkim to, że Chiny potrzebują silnego sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Pokazali wiele firm, które zostały założone w garażach lub wynajętych pokojach, a potem urosły do wielkich rozmiarów. Jednocześnie, gdy spojrzy się na Chiny, jako na kraj, w którym 70 milionów mieszkańców odwiedza wystawę Expo, to rozpoczęcie biznesu w Państwie Środka wydaje się być warte wysiłku.

Kraje europejskie na tle azjatyckich słabo wypadły w zakresie technologii. W Azji normą jest już zapis obrazu w grafice 3D albo 4D. Wszędzie tam, gdzie prezentacja lub była trójwymiarowa zainteresowanie takim pawilonem było ogromne. By móc je obejrzeć, trzeba było stać w kolejce nawet kilka godzin. Wśród pawilonów europejskich wybijał się polski, w którym zwiedzający mieli możliwość obejrzenia w formacie 3D filmu o historii Polski.

Azję i Chiny charakteryzuje dziś wyższy stopnień zaawansowania w posługiwaniu się technikami komputerowymi i multimedialnymi. I nie ma tutaj znaczenia płeć, bo Chinki są tak samo aktywne na tym polu jak mężczyźni. Popularność multimediów ma swoje proste wyjaśnienie. Dzieje się tak, gdyż trójwymiarowa przestrzeń wytworzona na ekranie monitora, pozwala użytkownikowi na przykład na znalezienie się w świecie gry komputerowej lub na zrozumienie symulacji procesów technologicznych.3D jest językiem, który mieszkańcy Azji, w tym i Chińczycy najlepiej rozumieją. Niektórzy naukowcy twierdzą wręcz, że Azjaci mają gen, który tego rodzaju aktywność determinuje. Na Expo w 3D i 4D można było obejrzeć jak powstała ropa, jak narodził się kosmos, co czuje się, lecąc rakietą samolotem, czym jest i jak rodzi się własność prywatna, albo poznać historię kraju, co zaproponował właśnie polski pawilon.

Ekologia

Ochrona środowiska to ważny temat. W związku z tym cała wystawa Expo była ekologiczna. Po terenie jeździły samochody (osobowe, autobusy, technicznej obsługi) napędzane jedynie energią elektryczną. Wszelkie urządzenia i instalacje w tym i same pawilony musiały spełnić najsurowsze normy ekologiczne.

Nacisk przez Chiny na ochronę środowiska nie jest przypadkowy i podyktowany jedynie modą. Dynamiczny rozwój gospodarczy Państwa Środka degraduje środowisko naturalne kraju. Często ten fakt jest podejmowany na forum międzynarodowym. Chińskie władze rozumieją zagrożenia i skutki i starają się temu zaradzić poprzez zmiany prawa w zakresie ochrony środowiska. Między innymi utworzyły specjalną państwową agencję, która ma kontrolować przedsiębiorstwa pod względem przestrzegania norm ekologicznych. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że w przypadku tak wielkiego kraju jak Chiny na wymierne i pozytywne skutki potrzeba czasu liczonego nie w latach, ale pokoleniach.

Jak mówi stare chińskie powiedzenie, nie narzekanie buduje mosty. Jeśli ktoś przyjechał na Expo z nastawieniem malkontenta, to nie dostrzegł możliwości, jakie stwarza ten wielki azjatycki kraj. Myślę tu przede wszystkim o ochronie środowiska, czyli o obszarze, w którym Chiny są surowo krytykowane przez społeczność międzynarodową. Problem w tym, że nikt na razie nie mówi o konieczności zmian w sposób, który by Chińczycy zrozumieli i zaakceptowali. Spośród wszystkich krajów rozwijających się, Chiny mają największy wskaźnik skłonności do działań proekologicznych.

Ale chińska nie była jedyną na Expo. Swoją ekologiczne propozycje zaprezentowały miasta, które wystąpiły w odrębnych pawilonach. Przykładowo Londyn przedstawił domy (mieszkania), gdzie poziom emisji dwutlenku węgla wynosi zero. Podobne rozwiązanie pokazywały inne  miasta, takie jak: Hamburg (projekt Passive House), Madryt (Bamboo House), Szanghaj, (Shanghai Eco-House). Ten ostatni projekt łączy ekologię z robotyką. Według inżynierów i projektantów nowoczesne (przyszłe) domy i mieszkania mają być czyste i inteligentne. Rozumienie obu ów zależne jest od szerokości geograficznej. Te azjatyckie cechowały się dużą ilością elektroniki, automatyki oraz robotyki. Z kolei europejskie przestronnością i lekkością urządzenia.

W tym miejscu warto wspomnieć fakt, który odpowiednio przemyślany może zamienić się w interesujący projekt biznesowy. Chiny, choć mają ponad 9,5 mln km kwadratowych powierzchni, to odczuwają deficyt wody. Susza dokucza wielu terenom, w tym miastom (także Pekinowi). W miastach największym problemem jest sposób gospodarowania wodą, a ściślej jej odzyskiwanie i gromadzenie. Pomysły władzy na zbieranie i topienie śniegu, choć może są dla nas zabawne, to pokazują skalę problemu, który nie znalazł jak dotąd efektywnego rozwiązania.

Polska

Polska odniosła swój sukces już na rok przed rozpoczęciem Expo, to jest wtedy, gdy polski pawilon został uznany przez Chińczyków za jeden z 42 najciekawszych projektów architektonicznych. Od tamtego czasu nasza sława nie malała. Od pierwszego do ostatniego dnia Expo polski pawilon cieszył się ogromnym powodzeniem. W sumie w ciągu sześciu miesięcy odwiedziło go 8 mln 264 tys. osób. Gdy weźmie się pod uwagę fakt, że całą światową wystawę zwiedziło 70 mln ludzi, to wynik Polski jest imponujący i godny uznania. Ale nie tylko liczba indywidualnych gości jest sukcesem. Imponująca jest także liczba chińskich firm, które spotkały się w polskim pawilonie w ramach roboczych spotkań. Na przestrzeni pół roku było to ponad 1000 małych, średnich, dużych i wielkich przedsiębiorstw, reprezentujących różne branże. Jak powiedział Andrzej Pieczonka, konsul handlowy w Szanghaju polski pawilon pełnił rolę inkubatora przedsiębiorczości.

Skąd takie zainteresowanie? Niewątpliwie sukces polegający na zaliczeniu Polski do grona 42 najlepszych miał swoją moc marketingową i promocyjną. Ale to nie wszystko. Chińczycy są bardzo pragmatyczni. Do nich, a ściślej polityków i ekonomistów najbardziej przemawiają nie projekty budowlane same w sobie, ale możliwości, jakie niesie ich realizacja. A taki potencjał widzą właśnie w Polsce, która jako jedyny kraj Unii Europejskiej miała w 2009 roku dodatnie PKB, i dla której tendencja na przyszłe lata jest rosnąca. Niewątpliwie dobre dane makroekonomiczne Polski, projekt pawilonu oraz jego lokalizacja (między pawilonem niemieckim a belgijskim) – wszystko to dało efekt synergii. Jest już pomysł, jak wykorzystać wypracowany sukces. Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych zamierza niebawem otworzyć stałe przedstawicielstwo w Szanghaju. Biuro ma informować i koordynować działania w zakresie procesu inwestycyjnego w Chinach i w Polsce, w zależności od tego, z której strony będzie pochodziło pytanie.

Podsumowaniem sukcesu polskiego pawilonu była chęć nabycia praw do projektu architektonicznego przez kilka chińskich miast. Ministerstwo Gospodarki rozważa te propozycje i jest temu bardzo przychylne. Podsekretarz stanu w ministerstwie gospodarki Rafał Baniak w Szanghaju powiedział, że rząd chciałby, aby tam, gdzie ewentualnie powstanie pawilonu, funkcjonowało także polskie centrum kulturalno-gospodarcze.

Przyszłość

Zdaniem chińskich ekspertów, przyszłość winna opierać się na zasadzie hexie jingji, czyli harmonijnego rozwoju ekonomicznego. Co się pod tym kryje? ten jest zaczerpnięty z chińskiej polityki wewnętrznej. Prezydent Chin Hu Jintao po objęciu urzędu zaproponował budowę harmonijnego społeczeństwa (hexie shehui, czytaj: he sie sze hłej). Innymi słowy chodzi o społeczeństwo praworządne, demokratyczne, solidarne, uczciwe i sprawiedliwego, czyli obywatelskie. Na gruncie gospodarki chodzi o to samo. Z tym że element ekonomiczny i społeczny stanowią warunek sine qua non stabilnego rozwoju gospodarczego. Wyrazem tej idei jest podpisana na koniec Expo przez przywódców państw oraz przedstawicieli organizacji międzynarodowych Deklaracja Szanghajska (po chińsku: Shanghai Xuanyan, czytaj: szang haj siu łan jen), która choć do niczego nie zobowiązuje, to wyznacza kierunek na przyszłość. Najważniejszym jej stwierdzeniem jest, że podstawową zasadą współpracy miedzy ludźmi oraz wszelkiego rozwoju będzie harmonia.

We wstępie dokumentu jego sygnatariusze stwierdzają, że skoro w miastach mieszka połowa ludzkości, to już dziś spoczywa na niej obowiązek podejmowania działań prorozwojowych i prointegracyjnych wobec wsi oraz regionów. Deklaracja stwierdza, że to właśnie skupiska miejskie mają największy potencjał wykonawczy i innowacyjny. Choć podkreśla, że osiągniecie tego celu będzie możliwe poprzez budowanie ekologicznej cywilizacji na rzecz przyszłości, utrzymywaniu stałego wzrostu gospodarczego, promowaniu nauki i innowacyjnych technologii, jako właściwej drogi rozwoju, to nie ulega wątpliwości, że te zamierzenia w dużej mierze zależą od przedsiębiorczości jednostek i firm. Wszyscy więc winni podejmować działania na rzecz harmonii.

Tyle idee. W praktyce niesie ze sobą dużo dobrego, ale i potrafi mocno dokuczyć. Mieliśmy tego próbkę już dwa lata temu, gdy bankructwo systemu kredytowego prawie wywróciło do góry nogami gospodarki wolnorynkowej Ameryki. Z każdym rokiem powstają coraz szersze i głębsze więzi między gospodarką Chin, a resztą świata. Stąd też chińskie nawoływania do harmonii gospodarczej nie są wcale puste w treści. 

:Jacek Strzelecki 

Dziennikarz, prawnik, sinolog. Od 1997 zajmuje się gospodarką, finansami i prawem Chin. Obecnie dziennikarz miesięcznika „Gazeta Bankowa”. kilkuset tekstów na temat chińskiej gospodarki i finansów oraz rozmówek polsko-chińskich: „Jak to powiedzieć po chińsku” dla wydawnictwa Powszechna oraz poradnika „Jak robić interesy w Chinach” Almanach Eksportera 2009 dla Domu Wydawniczego KIG. W 2010 roku wyróżniony w VIII edycji konkursu NBP dla dziennikarzy o nagrodę im. Władysława Grabskiego. Napisz do autora

 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2016 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości