Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2011/01/24 15:05:45
to zaufanie

jest nie tylko grupą firm, instytucji, podmiotów naukowych – jest także grupą społeczną. Siła tego rodzaju powiązań gospodarczych tkwi w dużej mierze w jakości i intensywności kontaktów osobistych przedstawicieli organizacji zrzeszonych w klastrze. Z tym w Polsce jest jednak nie najlepiej, a brak zaufania to jedna z barier w rozwoju klastrów. Jak zmienić tę sytuację?

Klastry to fundament innowacyjnej gospodarki i forma prowadzenia działalności gospodarczej, która stale zyskuje na znaczeniu. Ich wielostopniowa struktura pozwala prowadzić zaawansowane prace badawczo-rozwojowe i realizować najbardziej złożone projekty. Jednak zarówno w teorii, jak i praktyce klasteringu zbyt mało uwagi poświęca się aspektom społecznym funkcjonowania gron. Jeśli mają to być miejsca najbardziej kreatywnego, twórczego myślenia, miejsca powstawania innowacji, swoisty poligon doświadczalny dla nowatorskich pomysłów, to do realizacji tych zadań konieczne jest nie tylko odpowiednie oprzyrządowanie prawne i finansowe, ale także społeczne. Pokonanie barier mentalnych wydaje się kluczowe dla rozwoju klastrów w Polsce. Brak zaufania, nieumiejętność prowadzenia dialogu, uciekanie od bezpośrednich kontaktów utrudnia rozwój klastrów w Polsce. Klastry należy więc budować także na poziomie społecznym, a nie tylko techniczno-organizacyjnym.

Teoria klasteringu i jej pozorna sprzeczność

Klastry to nowoczesna platforma interakcji między wieloma podmiotami życia społeczno-gospodarczego. W kontaktach tych kluczową rolę odgrywa współpraca. Podmioty wchodzące w skład klastra dzielą się między sobą wiedzą, doświadczeniami, uczą się od siebie nawzajem, dopingują do rozwoju, podejmują wspólne inicjatywy. Sprowadzanie jednak idei klasteringu do kółka wzajemnej adoracji to zbyt daleko idące uproszczenie. W klastrze tak samo ważne jak współdziałanie jest współzawodniczenie poszczególnych podmiotów, bo tylko na drodze dobrze pojętej rywalizacji i konkurencji można stawać się lepszym. Jak zauważa Bogusław Plawgo, korzyści w zakresie efektywności i innowacji w znacznym stopniu wynikają ze współwystępowania w klastrach konkurencji i współpracy. Mogą one współistnieć, bowiem występują w innych dziedzinach i między różnymi podmiotami; współpraca w określonych dziedzinach sprzyja skuteczniejszej konkurencji w innych(patrz też: http://biznesklaster.pl/company/article/13-klastry-jako-nowe-struktury-gospodarcze/).  

Rosnąca popularność klastrów jest w pełni zrozumiała, jeśli uwzględnić fakt, że we współczesnej gospodarce coraz trudniej być samotnym jeźdźcem, funkcjonować bez ścisłych związków z innymi podmiotami. zrobiła swoje nawet na rynkach lokalnych – wymusiła specjalizację produktową i procesową, a jednocześnie doprowadziła do geograficznej koncentracji i specjalizacji działalności gospodarczej. Otoczenie, w którym muszą działać przedsiębiorcy – cechujące się dużym poziomem złożoności – wymusza poszukiwanie nowych źródeł przewagi konkurencyjnej. Proste jej budowanie w oparciu o niskie czynników produkcji czy wykorzystanie tradycyjnych instrumentów marketingowych (produkt, cena, promocja, dystrybucja, czyli klasyczna formuła 4P – product, price, promotion, place) jest już niewystarczające. Konieczne staje się wykreowanie nowego źródła, którym mogą się stać z jednej strony nowoczesna i innowacje, z drugiej – i współpraca. Szczególną uwagę należy poświęcić ostatniemu z wymienionych elementów: współpracy. Obecnie w życiu społeczno-gospodarczym i nauce mamy do czynienia ze zmianą paradygmatu konkurencji – tę tradycyjną, opartą wyłącznie na rywalizacji, wypiera koncepcja konkurencji opartej na współdziałaniu. Dla jej realizacji najlepszym narzędziem są struktury klastrowe.

Koncepcja współzawodnictwa przez współdziałanie wydaje się logicznie sprzeczna i praktycznie nie do zrealizowania. Jak pogodzić rożne podmioty, które albo zabiegają o tego samego klienta, albo chcą dotrzeć do nieco odmiennych grup klientów, wobec czego potrzebują odmiennych strategii? Gdyby klastry nie istniały, istotnie byłoby to niemożliwe. Na szczęście, klastry istnieją, mają się dobrze i są wymyślane właśnie po to, by godzić takie pozorne sprzeczności, jak współdziałanie i współzawodnictwo. Pierwszy komponent jest oczywisty – klastrowicze współpracują ze sobą, ponieważ dzięki temu mogą wytworzyć nową wartość w postaci produktu bądź usługi. Co więcej, zaangażowanie wielu podmiotów sprawia, że taka może znaleźć znacznie szerszy, nawet globalny, rynek zbytu. Nie bez znaczenia jest również tak zwany efekt synergii. 

Dzięki połączeniu swoich sił firmy mogą osiągnąć znacznie więcej niż gdyby działały osobno. W praktyce ta współpraca może polegać na dzieleniu się informacjami, technologiami, korzystaniu ze wspólnej promocji lub kojarzenia oferty z danym regionem. Obecność w klastrze drugiego komponentu – współzawodnictwa – może wydawać się zastanawiająca, a nawet niepokojąca, ale tylko do czasu, gdy uświadomimy sobie, że członkowie klastra konkurują ze sobą nie po to, by coś sobie zabrać, lecz po to, by wspólnie się mobilizować. Innymi słowy, wewnątrzklastrowa ma prowadzić do profesjonalizacji, podnoszenia kompetencji, wzrostu wiedzy. Biorąc pod uwagę, że jednym z podstawowych zadań każdego klastra jest stworzenie wspólnej oferty, członkowie klastra na współpracę są po prostu skazani. Taki „wyrok” trzeba jednak przyjąć z zadowoleniem, ponieważ każda organizacja, firma, instytucja – nawet najlepsza – ma ograniczoną wiedzę. Jej ciągłe zdobywanie, uzupełnienie, rozwijanie i przetwarzanie jest z jednej strony czasochłonne, z drugiej zaś kosztowne. Dzięki nawiązaniu współpracy w ramach klastra, wzajemnym kontaktom, spotkaniom, szkoleniom, wymamianie poglądów i doświadczeń dostęp do wiedzy staje się szybszy, prostszy i tańszy. Możemy po prostu skorzystać z wiedzy naszego klastrowego partnera. nie wyklucza więc wzajemnych, korzystnych interakcji między firmami, przeciwnie – może stać się motorem ich rozwoju. W języku angielskim sytuację taką określa się słowem co-opetition (od połączenia słów cooperation i competition, oznaczających współpracę i konkurencję).

Najważniejsze jest zaufanie

Pogodzenie konkurencji i kooperacji nie jest zadaniem prostym i stanowi duże wyzwanie dla podmiotów wchodzących w skład danego klastra. Relacje wewnątrz tak złożonej struktury bywają niezwykle skomplikowane i trzeba je budować z dużym wyczuciem. W praktyce oznacza to, że podmioty tworzące powinny:

  • działać wspólnie w kierunku niwelowania słabych punktów pozostałych członków klastra;
  • umiejętnie rozdzielać zadania między członkami klastra, czyli zgodnie z ich kompetencjami;
  • unikać dublowania wysiłków (czasu i pieniędzy);
  • podejmować wspólną odpowiedzialność, bo ewentualny sukces, jak i porażka to dzieło całego klastra, a nie pojedynczych jego członków.

Do zbudowania przyjaznych i trwałych relacji między członkami klastra konieczne jest więc wzajemne zaufanie. Bez niego będzie tylko i wyłącznie strukturą fasadową. Pokonanie bariery mentalnej w postaci braku zaufania wobec biznesowych partnerów jest kluczem do sukcesu całego przedsięwzięcia. Nieufność to zresztą problem całego polskiego społeczeństwa i nasza cecha narodowa. Pokazują to liczne badania socjologiczne, żeby wymienić tu chociażby prowadzoną przez prof. Janusza Czapińskiego Diagnozę Społeczną. Jedynie co piąty Polak ufa nieznajomym (nieznajomy, czyli obcy w odróżnieniu do członka rodziny – to ważne rozróżnienie, bowiem z tych samych badań wynika, że wobec tzw. swoich jesteśmy zdecydowanie bardziej ufni). Biorąc jednak pod uwagę fakt, iż w sferze publicznej wykazujemy daleko posuniętą nieufność, możemy przyjąć, że żyjemy w kulturze nieufności (patrz też: www.diagnoza.com). W dużej mierze to spadek i dziedzictwo czasów PRL. Przez dziesięciolecia uwarunkowania polityczne, społeczne i gospodarcze nie sprzyjały współpracy i kooperacji w żadnym obszarze sfery publicznej; dominującą  postawą – naturalną w rzeczywistości rządzonej przez represyjny aparat władzy – była daleko posunięta ostrożność, egoizm oraz niskie zaufanie w kontaktach z innymi.

Od ponad 20 lat Polska jest jednak wolnym krajem, nieprzerwanie trwa budowa nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego, w którym wzajemna ufność współobywateli jest jednym z filarów i fundamentów demokracji. Można by więc sądzić, że dwie dekady to wystarczająco dużo, by odbudować zaufanie na poziomie nie tylko mikrospołecznym, ale i makrospołecznym. Trzeba jednak pamiętać, że ciągle jeszcze większość Polaków wychowała się w „tamtym systemie”, a ci, którzy urodzili się po 1989 roku, byli wychowywani przez osoby ukształtowane przez PRL. Innymi słowy, odbudowanie społecznego zaufania jest projektem, którego realizacja wymaga jeszcze dłuższego czasu, wymiany nie jednego, lecz wręcz kilku pokoleń.  Dominująca w Polsce „kultura nieufności” to także efekt niskiej kultury politycznej, korupcji (obecnie to problem coraz mniej dokuczliwy i widoczny, niemniej jednak jeszcze kilka lat temu stanowił on główny przedmiot debaty publicznej). Trudno więc się dziwić, że ciągle częstą reakcją Polaków jest nieufność: wobec polityków, urzędników, lekarzy, nauczycieli, jak również do siebie nawzajem. Ta atmosfera przenosi się także na inne sfery życia, w tym zwłaszcza na biznes, gdzie relacje międzyludzkie odgrywają olbrzymią rolę. W polskim systemie gospodarczym ciągle niestety dominuje ideologia konkurencji, rywalizacji, a nawet otwartej wrogości. W pewnej mierze wynika to z lęku przed bankructwem – wiele polskich, zwłaszcza małych i średnich, firm wciąż ma stosunkowo płytkie „korzenie” – buduje swoją pozycję, zdobywa rynek i jest niepewna przyszłości. W tej sytuacji niechęć do udostępniania swojego innym uczestnikom gry rynkowej jest w jakiejś mierze zrozumiała. W Polsce jednak zbyt często rywalizacja i   jest źle rozumiana. Konieczna jest większa otwartość przedsiębiorców. Niechęć do współpracy i nieumiejętność  kooperacji niewątpliwie utrudniają tworzenie i rozwój struktur klastrowych.

Tymczasem klastry mogą być lekarstwem na chroniczny kryzys zaufania w Polsce i najlepszym przykładem na to, że współpraca oparta na wzajemnym szacunku po prostu się opłaca. Pytanie, jak to zrobić? Jak przekonać wiele podmiotów do zacieśnienia więzów i obdarowania się największym kapitałem społecznym, jakim jest zaufanie? Pomaga w tym zbudowanie dwupoziomowych relacji. Pierwszy poziom to kontakty formalne, obejmujące choćby regulamin klastra, umowy partnerskie między jego poszczególnymi członkami, tworzenie wspólnej oferty, zawieranie porozumień licencyjnych i innych umów, a więc wszystkie te formy komunikacji, które opierają się na skodyfikowanych normach. Dla właściwego funkcjonowania klastra na tym formalnym poziomie wskazane jest powołanie do życia takich organów organizacyjnych jak (zobacz też schemat):

  • Zgromadzenie Członków Klastra,
  • Rada Klastra,
  • Animator Klastra,
  • Administrator Klastra,
  • Grupy zadaniowe.

Drugi, kto wie czy nie decydujący o sukcesie, poziom to kontakty nieformalne, które pozwalają zbudować swoistą sieć społeczną między podmiotami tworzącymi . Dopiero korzystanie z obydwu rodzajów kanałów komunikacyjnych przynosi pożądane rezultaty i pozwala zbudować naprawdę bliskie i trwałe więzy między członkami klastra. Organizacjom, które komunikują się nie tylko w oparciu o normy skodyfikowane, ale także w oparciu o reguły usankcjonowane nie przepisami prawa, a wzajemnym szacunkiem i przyjętym w grupie zwyczajem, jest znacznie łatwiej rozpoznać oczekiwania wobec siebie, ustalić wzajemne prawa, przywileje i obowiązki. Właściwe funkcjonowanie klastra wymaga więc stworzenia czegoś, co można określić mianem kontraktu społecznego. Nie jest to żadna w sensie formalno-prawnym, a raczej – chociaż nigdzie nie zapisany, to jednak powszechnie przez członków klastra uznawany – system norm, reguł, wartości i sposobów przekazywania informacji. Jak zauważa Jolanta Góra, zawarcie i utrzymywanie kontraktu społecznego oznacza obdarzanie się przez podmioty wzajemnym zaufaniem. Im większy poziom wzajemnego zaufania przedsiębiorstw, tym bardziej przedsiębiorstwa skłonne są do zawierania kontraktów społecznych. Zawieranie i utrzymywanie kontraktów społecznych przez skupione przestrzennie podmioty organizacji sieciowej nie wymaga z ich strony żadnego wysiłku ani nakładów i dlatego też przebiega najczęściej w sposób nie w pełni uświadamiany sobie przez te podmioty. Natomiast zawieranie i utrzymywanie kontraktów społecznych z pozostałymi podmiotami wymaga od przedsiębiorstw klastra pewnych – często znacznych – nakładów i wysiłku związanego z budową wzajemnego zaufania. Z punktu widzenia przedsiębiorstw klastra zawarcie kontraktów społecznych z podmiotami spoza skupiska oznacza formowanie wertykalnych powiązań globalnych, które umożliwiają zachowanie otwartości klastra na dostawców i klientów spoza klastra (http://www.instytut.info/IVkonf/referaty/Gora.pdf).

jako struktura społeczna

jest nie tylko grupą firm, instytucji, podmiotów naukowych – jest także grupą społeczną. Siła tego rodzaju powiązań gospodarczych tkwi w dużej mierze w jakości i intensywności kontaktów osobistych, jakie wiążą ludzi. Nie chodzi o zbudowania kółka wzajemnej adoracji, ale przekonującą metaforą, która – jak sądzę oddaje istotę kalsteringu – jest porównanie klastra do grona przyjaciół. Uzasadnienia dla takiego społecznego czy też humanistycznego podejścia nie trzeba wcale szukać w etymologii samego terminu (choć nawet tutaj jest coś na rzeczy – wszak , tłumacząc z angielskiego, znaczy grono). Nawiązanie bliskich, osobistych, międzyludzkich relacji jest z jednej strony naturalnym procesem, który zachodzi wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z określoną grupą osób spotykającą się częściej niż tylko okazjonalnie, z drugiej – stanowi warunek koniecznym dla rozwoju struktury klastrowej i determinuje sukces całego przedsięwzięcia. Trudno bowiem wyobrazić sobie funkcjonowanie klastra i funkcjonowanie w klastrze w sytuacji, gdy ludzie, którzy mają go tworzyć, zamiast sympatii czują wobec siebie wzajemną niechęć czy nieufność.             

Klastry sprzyjają bezpośrednim, międzyludzkim kontaktom, które są najlepszą gwarancją postępu. We współczesnej gospodarce wiedzy możliwość szybkiego i bezpośredniego konfrontowania doświadczeń, wymiany poglądów, uczenia się na cudzych błędach – mimo całego zaawansowania technologicznego – ciągle jest bezcenną wartością. Klastry budują więc powiązania także na poziomie społecznym, a nie tylko technicznym czy organizacyjnym. To znakomicie wpisuje się w obecne tendencje w zarządzaniu, podkreślające przewagę kapitału intelektualnego (ludzkiego) nad klasycznie rozumianym kapitałem finansowym.

Zaryzykuję tezę, że nie ma dobrego klastra bez dobrego zespołu ludzi, przy czym słowo dobry należy tutaj rozumieć szeroko – jako kompetentny, profesjonalny, rzetelny, ale także zgrany, dobrze zmotywowany i rozumiejący się, taki, w którym panuje atmosfera zaufania, potrafiący wyważyć właściwe proporcje między wewnątrzorganizacyjną konkurencją a współpracą. Takie zespoły rzadko powstają samoistnie, zwykle trzeba je po prostu zbudować. Jak to zrobić? Przede wszystkim, dbając o społeczny wymiar klastra. Na ten nieformalny, społeczny wymiar klastra w praktyce składają się takie elementy, jak:

  • regularne spotkania członków klastra,
  • imprezy integracyjne,
  • grupy tematyczne,
  • dyskusje na forach internetowych (najlepiej, gdy są one częścią portali/serwisów klastrowych, niedostępną dla osób postronnych),
  • rozmowy kuluarowe i prywatne.

Wymienione elementy tworzą odrębny wobec oficjalnego obieg informacji i komunikacji. Odrębny, ale – co warto podkreślić – nie znaczy wcale alternatywny. Najważniejsze źródła informacji powinny mieć charakter formalny; rolą nieformalnej, społecznej sieci wewnątrzklastrowej jest natomiast nie tyle przekazywanie samych suchych faktów, co raczej kreowanie opinii na ich temat. Kontakty nieformalne i relacje społeczne są przestrzenią, w której może trwać najbardziej kreatywna i wartościowa dyskusja, nieskrępowana wymiana poglądów, to tutaj – między ludźmi – rodzą się najlepsze koncepty.

Jak wynika z najnowszych badań polskich klastrów ( klastrów w Polsce -2010. Raport z badania opublikowany przez PARP), społeczne życie w tego rodzaju strukturach, choć istnieje, powinno być znacznie intensywniejsze. Najlepsza sytuacja panuje w zakresie spotkań klastrowiczów – w większości przebadanych klastrów takie spotkania odbywają się regularnie, a frekwencja na nich jest stosunkowo wysoka; w niektórych podmiotach utworzono dodatkowe grupy robocze, których członkowie spotykają się z dość dużą częstotliwością, nawet co 1-2 tygodnie. Zdecydowanie mniejszy zapał towarzyszy innym formom pobudzania życia społecznego w klastrach – imprezy integracyjne organizowane są stosunkowo rzadko (1-2 razy w roku), co w pewniej mierze można zrozumieć i wytłumaczyć obciążeniami finansowymi, które wiążą się z takimi przedsięwzięciami. Dobrym rozwiązaniem jest tutaj wzbogacanie spotkań formalnych o część nieoficjalną. zostają ograniczone, przy czym nie traci się zysku w postaci zacieśnienia osobistych więzów i rozwoju struktury społecznej klastra.

Budowanie społecznego środowiska w ramach struktury klastrowej jest procesem wymagającym czasu, ponieważ fundamentalne znaczenie ma tutaj doświadczenie wspólnoty, doświadczenie bycia w szerszej zbiorowości. Poprzez doświadczenie współpracy i realizowania grupowego celu kreuje się więź społeczna, a jednocześnie realizuje się interes biznesowy klastra. Trzeba jednak zaznaczyć, że tam, gdzie w grę wchodzą relacje międzyludzkie, społeczne interakcje, prawdziwe emocje i uczucia, warto być cierpliwym i ostrożnym. Powinni o tym pamiętać zwłaszcza liderzy i animatorzy klastra. To na ich barkach spoczywa największa odpowiedzialność, polegająca na wyznaczeniu ram formalno-prawno-organizacyjnych i wypełnieniu ich „treścią”, czyli realnym działaniem, fundamentem którego są przecież prawdziwe, międzyludzkie kontakty.

Współpraca w ramach klastra

Zbudowanie autentycznego środowiska społecznego pozwala przełamać barierę nieufności, a w konsekwencji podjąć efektywną współpracę w wielu istotnych obszarach. Zwerbalizowanie samej chęci współpracy to jednak za mało, by myśleć o realnych korzyściach z niej wynikających. Konieczne jest wypracowanie właściwych mechanizmów, kanałów informacyjnych i zasad kooperacji. Współpraca w obrębie klastra powinna odbywać się w dwóch zasadniczych wymiarach: pionowym i poziomym. Współpracę pionową należy rozumieć jako współpracę w tzw. łańcuchu wartości, czyli w łańcuchu od dostawcy do finalnego odbiorcy inicjatywy. Współpraca ta obejmuje:

  • kooperację na zasadach podwykonawstwa produkcyjnego;
  • wspólną realizację określonych stadiów procesu produkcyjnego;
  • współtworzenie produktów finalnych na zasadach partnerstwa.

Współpraca w wymiarze poziomym obywa się natomiast wramach analizy branży, przemysłu czy sektora, które wytwarzają komplementarne produkty i usługi bądź korzystają z tych samych kanałów dystrybucji. W praktyce może ona odbywać się poprzez prowadzenie wspólnych badań (badań podstawowych, stosowanych, prac rozwojowych), zawieranie porozumień licencyjnych, opracowywanie wspólnych patentów itp.

Można wskazać konkretne obszary, w których podmioty tworzące klastry najczęściej podejmują wspólne działania i inicjatywy. Interesujące dane na ten temat znajdują się w raporcie Rozwój klastrów w Polsce (J. Hołub-Iwan, M. Małachowska, Rozwój klastrów w Polsce. Raport z badań, Szczecin 2008). Autorzy opracowania przebadali kilkadziesiąt polskich klastrów, także pod kątem pól współpracy. Okazało się, że najczęstszym obszarem podejmowania wspólnych działań jest marketing, a mówiąc dokładniej – marketingowa promocja uczestników klastra (pełne wyniki przedstawia wykres poniżej).

Dane te można interpretować na wiele sposobów. Jedną z uprawnionych interpretacji jest z pewnością ta, którą posługują się sami zainteresowani. Otóż respondenci wskazywali, że właśnie na tego rodzaju działania najłatwiej otrzymać środki publiczne. Działa więc tutaj prosta, niemal atawistyczna, zasada – jak dają, trzeba brać! Martwi jednak bardzo niska pozycja działań polegających na zakupie wiedzy i technologii (prawa, patenty, licencje), podejmowaniu wspólnych prac badawczych i rozwojowych, wspólnych inwestycjach w nowoczesne maszyny i urządzenia. Klastry zostały pomyślane jako źródła innowacji i ośrodki promujące kreatywne rozwiązania w gospodarce. W praktyce jednak często są one traktowane jako agencja PR-u i reklamy, co jest kompletnym wypaczeniem idei klasteringu. Promocja i obsługa marketingowa poszczególnych podmiotów tworzących powiązanie klastrowe i samego klastra jako całości są dopuszczalne, a nawet w wielu sytuacjach wskazane, nie mogą jednak być traktowane jako kluczowy obszar współpracy. Równie niepokojące są wysokie wskazania na doradztwo i szkolenia. Cieszy fakt, że w dużej mierze służą one podniesieniu poziomu wiedzy na temat klasteringu, jednak autorzy badań wskazują na problem ich jakości: Choć działania te faktycznie istotne są z punktu widzenia uświadamiania przedsiębiorcom możliwości, jakie daje uczestnictwo w klastrze, to na tym poziomie pojawia się problem z jakością ich prowadzenia oraz z ograniczoną możliwością przedsiębiorców w korzystaniu z tych usług. Warto podkreślić, że inicjatywy skupiały się na generowaniu usług doradczych i szkoleniowych dyktowanych przez formalne wymagania projektów unijnych, a nie przez wzgląd na konkretne potrzeby branży, wokół której zawiązano inicjatywę (J. Hołub-Iwan, M. Małachowska, Rozwój klastrów w Polsce. Raport z badań, Szczecin 2008, s. 57).

Rolą instytucji otoczenia biznesu, ośrodków dysponujących rzetelną wiedzą na temat klasteringu, a także władz publicznych (zwłaszcza Ministerstwa Gospodarki, Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości), jest pokazanie przedsiębiorcom szerokich możliwości współpracy w ramach struktur klastrowych, która nie musi ograniczać się do prostych kampanii marketingowych, ale może i powinna znacznie wykraczać poza te wąskie ramy.  

Czas wniosków

Uwzględniając społeczne aspekty funkcjonowania klastrów – kwestie zaufania, budowania nowych relacji między firmami, zacieśniania współpracy nie tylko w sensie biznesowym, ale także ludzkim – struktury te można uznać za wyjątkowo cenną i zaawansowaną formę powiązań między podmiotami gospodarczymi. Aby jednak inicjatywy klastrowe mogły się rozwijać, konieczne jest pokonanie barier mentalnych wynikających z niedostatku w sferze publicznej zaufania do uczestników gry gospodarczej, ich słowności, kultury biznesowej czy wręcz uczciwości. Zaufanie, ten najcenniejszy element kapitału społecznego, jest tutaj podstawą do tworzenia jakiejkolwiek struktury sieciowej współpracy.

Fot. A. Jones, Ch. Devers(Flickr)

Autor:Waldemar Wierżyński 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2017 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości