Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2012/05/08 14:16:48
Kierunek: Chiny

Chiny to nie tylko źródło taniego importu, ale również szansa na rozwijanie relacji biznesowych opierających się na innowacyjności. Niedawno ogłoszona przez Ministerstwo Gospodarki strategia pt. „Go China” to jeden z przejawów tego nowego trendu. Swoje doświadczenia związane z Chinami ma już część polskich firm – szczególnie z branż ciężkich – maszynowej, hutniczej oraz z sektora materiałów budowlanych. Warte uwagi jest zwiększenie w ostatnim czasie intensywności kontaktów polsko-chińskich, które może przełożyć się na poprawę sytuacji zarówno w tych tradycyjnych branżach, jak spowodować stworzenie zupełnie nowych pól współpracy. Temu też służy pojawienie np. się takich, zupełnie nowych inicjatyw jak otwarcie w Chinach ambasady polskich start-upów.

Ostatnie kilka miesięcy to okres gwałtownego przyspieszenia w polsko-chińskich relacjach gospodarczych. Wizyta w Chinach prezydenta RP Bronisława Komorowskiego pod koniec 2011 roku i następująca 4 miesiące po niej wizyta premiera Chin Wen Jiabao,przy okazji której w Warszawie zorganizowane zostało forum gospodarcze Polska - Chiny - Europa Środkowo-Wschodnia oraz ogłoszenie w międzyczasie przez Ministerstwo Gospodarki strategii „Go China” to najbardziej spektakularne przykłady wydarzeń zbliżających Polskę do Chin. Jednocześnie w ciągu ostatniego roku odbywało się też szereg mniejszych imprez (konferencji, wyjazdów studyjnych), w ramach których albo do Polski przyjeżdżali chińscy biznesmeni i przedstawiciele władz, albo ich polscy odpowiednicy trafiali do Państwa Środka. Zarówno polski prezydent, jak chiński premier na swoje wizyty zabrali ze sobą liczne biznesowe delegacje.

Go China!

Główne cele ogłoszonej w marcu tego roku inicjatywy „Go China” to promocja w Chinach najbardziej perspektywicznych pod względem rozwoju eksportu polskich branż. Inicjatywa „Go China” ma na celu zachęcenie polskich przedsiębiorców do wchodzenia na rynek chiński, zorganizowanie dla nich systemu wsparcia w  poszukiwaniu partnerów biznesowych oraz przyciągnięcie inwestycji  chińskich do naszego kraju.

W projekt ten obok Ministerstwa Gospodarki zaangażowało się siedem innych instytucji - Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości ,Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwo Sportu i Turystyki, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Agencja Rynku Rolnego oraz Polska Turystyczna. Sam ten zestaw bardzo dużo mówi o tym na rozwoju relacji w jakich dziedzinach szczególnie polskiej stronie  zależy. Ważnym środkiem do realizacji tych celów jest uruchomienie specjalnego portalu internetowego (www.gochina.gov.pl), który ma być przede wszystkim źródłem informacji i wsparcia dla zainteresowanych współpracą z Chinami przedsiębiorców.

W kalendarium publikowanym w portalu Go China aż roi się od konferencji, wizyt czy spotkań polskich i chińskich firm. Tylko w maju jest w nim 18 pozycji. Oczywiście nie wszystkie to wyłącznie polskie imprezy - są tam również umieszczone np. liczne odbywające się w Chinach targi branżowe. Znajdziemy tam jednak również takie przykłady jak Misja z CCPIT Zhejiang i CCPIT Hangzhou w ramach której odbędzie się w Warszawie Seminarium wraz z sesją matchmakingową z polskimi firmami w PAIiIZ czy Misja chińskich przedsiębiorcówz NDRC/CIODPA (National Development and Reform Commision, China Industrial Overseas Development & Planning Association). Równie dużo okazji do polsko-chińskich spotkań pojawia się w kolejnych miesiącach.

Szczególną uwagę warto zwrócić na te imprezy, które skupione są na promowaniu współpracy w dziedzinie wysokich technologii. Najlepszym przykładem są zaplanowane na wrzesień tego roku a organizowane przez działający w strukturze PARP targi „EU-China Business & Technology Cooperation Fair”. To zresztą jedna z wielu imprez jakie corocznie dla polskich przedsiębiorców organizuje PARP, współpracując przy tym często z instytucjami unijnymi (EU-China Chamber of Commerce, EU SME Centre, EU China IPR Helpdesk). Są to najczęściej konferencje  poświęcone chińskiemu rynkowi, jego specyfice i możliwościom jakie stwarza on polskim firmom.

Ambasadorzy przedsiębiorczości

Bardzo ciekawym przykładem polskiej inicjatywy nastawionej na intensyfikację współpracy polsko-chińskiej w najbardziej interesującej dla nas  dziedzinie – innowacyjnych technologii jest otwarcie w grudniu, przy okazji wizyty prezydenta Komorowskiego, pierwszej na świecie polskiej „Ambasady Start-upów”. Autorem pomysłu jest Polska Przedsiębiorcza, , która od lat buduje system wspierania przedsiębiorczości w Polsce - prowadzi Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości oraz stworzone na potrzeby wspierania akademickiej przedsiębiorczości instytucje takie jak AIP Seed Capital czy AIP Business Link. W ramach tych instytucji w wielu miastach Polski działa kilkaset start-upów, spośród których wybrane, najbardziej innowacyjne dzięki ambasadzie będą miały szansę na miesięczny pobyt w Chinach, zaprezentowanie się, poznanie jak funkcjonuje tamten rynek i poszukanie dla siebie na nim okazji do robienia interesów. W grę wchodzi w tym wypadku zarówno sprzedaż swoich produktów na rynku chińskim jak pozyskanie stamtąd finansowania czy strategicznego inwestora. - Chcemy kreować polskie marki na miarę Skype’a. To z kolei jest możliwe dzięki stworzeniu systemu ułatwiającego im wejście i funkcjonowanie poza granicami kraju – w tych miejscach, które są kluczowe dla rozwoju światowej gospodarki – mówił przy okazji otwierania ambasady Jacek Aleksandrowicz, wiceprezes Polski Przedsiębiorczej. Firmy, które do niej trafiają otrzymują dostęp do biur w dwóch lokalizacjach na terenie Chin, w Szanghaju i Chengdu, obsługę administracyjną oraz kontakty do potencjalnych inwestorów, kontrahentów i  partnerów. Jednocześnie  otrzymują też pakiet usług umożliwiających im zarządzanie stamtąd firmą w kraju.

Jako pierwsi do Chin pojechali przedstawiciele 3 firm z branży high-tech, w które zainwestował AIP Seed Capital – zapewniającej bezpieczeństwo danych biznesowych Bionik, twórca łazika marsjańskiego Magma – oraz Kerris Mobile rozwijająca serię produktów służących do zarządzania przedsiębiorstwem przy wykorzystaniu urządzeń mobilnych – m.in. usługi geolokalizacyjne. Na razie trudno jeszcze wskazać konkretne efekty tych pierwszych wizyt, ale, jak podkreślają przedstawiciele wszystkich tych spółek – Chiny to dla nich szansa. Kerris Mobile np. nawiązała szereg kontaktów, w których wyniku niewykluczone, że dojdzie do inwestycji i rozwijania przez polską spółkę wspólnie z chińskim partnerem biznesu w tym kraju. Na razie potencjalny inwestor czeka na wersję beta usługi geolokalizacyjnej opracowywanej przez polski start-up i po zapoznaniu się z nią ma podjąć decyzję.

Założenie ambasady start-upów w Chinach to ze strony Polski Przedsiębiorczej element szerszej strategii mającej na celu wprowadzanie młodych polskich spółek na międzynarodowy rynek. Kolejna tego typu placówka ma być otworzona w Stanach Zjednoczonych w Dolinie Krzemowej.

Delegacje i priorytety

O tym na czym nam najbardziej zależy w pewnym stopniu wnioskować można ze składu delegacji. Polskiemuprezydentowi w Chinach towarzyszyli przedstawiciele polskiej branży energetycznej, maszynowej, finansowej, farmaceutycznej, transportowej, budowlanej oraz zielonych technologii. Przykłady firm to KGHM Polska Miedź, Orlen, Huta Stalowa Wola, Bioton, Polfa Łódź, LOT, Petrolinvest.

Przez analogię o tym, na co nastawieni są Chińczycy świadczy lista gości, którzy przyjechali do Polski wraz z premierem Chin. Przyjrzyjmy się jednej z kilku list – zestawieniu osób zabranych przez chińskie  Biuro Rozwoju Handlu. I tak znajdziemy na niej przedstawicieli sześciu firm z branży surowcowo-chemicznej, trzynastu z branży budowlanej (w tym kilkuosobowe delegacje China National Electric Engineering i China Railway Construction Corporation) 16 przedsiębiorstw z branży produktów mechanicznych i elektrycznych (w tej kategorii są zarówno firmy działające w zakresie oszczędnych energetycznie materiałów budowlanych, np. Asia Cuanon Technology z Szanghaju, firmy produkujące  produkty metalurgiczne, telekomunikacyjne jak też działające w branży wysokich technologii i IT,  np. Shenzhen Wonhe Technology). Mocno reprezentowana była branża nieruchomości  i finansów – swoich przedstawicieli przy premierze miały 23 firmy. Poza tym na liście znajdziemy 8 firm z sektora określanego mianem „Nowa energia, nowe materiały”, 6 firm spożywczych, 5 handlowych, tyle samo działających w obszarze kultury i turystyki, 4 reprezentujące przemysł lekki  (wśród których znajdziemy np. producentów orzeszków czy mebli z drzewa różanego). Nie zabrakło i przedstawicieli najbardziej tradycyjnych branż, w tym kojarzonego z Chinami przemysłu tekstylnego (4 firmy). Na liście znalazła się jedna biotechnologiczna (ale kilka innych znajdziemy na innym zestawieniu). W sumie można powiedzieć, że  z premierem Chin przyjechał przekrój całej gospodarki – owszem największy liczbowo skład reprezentował tradycyjne sektory gospodarki ale nie brakowało firm innowacyjnych działających w sektorach wysokich technologii. Widać też że Chiny podchodzą poważnie do swoich słów o chęci rozwoju współpracy w tych dziedzinach w których na razie jest ona bardzo słaba – np. nadreprezentowane były firmy działające w branży energetycznej, a to energetyka szczególnie pozyskiwanie energii z nowych źródeł oraz oszczędzanie energii i ekologia, chyba najczęściej wysuwane były na pierwszy plan. 

W czasie wizyty nie zabrakło ze strony przedstawiciela ChRL deklaracji woli rozwijania kontaktów. W czasie wizyty w Polsce chiński premier mówił m.in. o gotowości do podjęcia działań na rzecz podwojenia obrotów handlowych między obu krajami w ciągu kolejnych pięciu lat. Wśród dziedzin, w których szczególnie powinniśmy rozszerzać współpracą wymienił budowę infrastruktury, zaawansowane technologie, wydobycie gazu łupkowego, finanse, turystykę, i edukację.

Kraj z potencjałem

Chiny to druga gospodarka świata po Stanach Zjednoczonych (lub jeśli liczyć Unię Europejską jako całość - trzecia). Dla porównania GDP UE w 2011 roku wynosiło ok 15,390 bilionów dolarów, Stanów Zjednoczonych 15,040 bln a Chin 11,290 bln (wszystkie dane za CIA World Factbook). To jednocześnie kraj najszybciej w ciągu ostatnich dwudziestu lat zwiększający swój potencjał. Rozwój gospodarczy tego kraju na początku bazujący przede wszystkim na tańszej sile roboczej, słabej walucie, eksporcie i przyciąganiu zagranicznych inwestycji doprowadził po pierwsze do tego, że w wielu branżach, najczęściej nie wymagających wykorzystania wysokich technologii, chińska produkcja zdominowała światowe rynki, po drugie do tego, że Chiny zgromadziły olbrzymie rezerwy walutowe – więc w sytuacji powszechnego problemu zadłużenia na świecie stały się dla wielu najbardziej rozwiniętych gospodarek świata potrzebnym i pożądanym partnerem, który ma pieniądze do zainwestowania. Jednocześnie wzrost globalnego PKB przełożył się na wzrost zamożności Chińczyków, którzy stali się, jako olbrzymia grupa konsumentów łakomym kąskiem dla wszystkich globalnych firm produkujących dobra konsumpcyjne.

Sama siła gospodarcza to nie jedyny powód obecnego zwiększonego zainteresowania się Chinami. Równolegle z prostym rozwojem gospodarczym w ostatnich dziesięciu latach Chiny zaczęły potężnie inwestować w badania i rozwój. Wystarczy przytoczyć informację z ostatniego raportu Competitiveness 2011, zgodnie z którą od 2000 r. nakłady na B+R sektora biznesowego w Chinach rosły 30 razy szybciej niż w Europie– do poziomu 1,12 % w 2008 r. Wysokość średniej rocznej stopy tego wzrostu to odpowiednio 9,2 proc. i 0,3 proc. Równolegle Chińczycy mają coraz silniejszą pozycję w dziedzinie zgłoszeń patentowych. To wskaźnik, który nieźle pokazuje innowacyjność gospodarki. Od 2 lat pod względem liczby zgłoszonych patentów  kraj ten zajmuje czwarte miejsce na świecie (po Stanach Zjednoczonych, Japonii i Niemczech) z dynamiką wzrostu w tej dziedzinie 3 razy większą niż w najbardziej rozwiniętych krajach.

Firmom z Unii Europejskiej, która generalnie mniej inwestuje w tej sferze niż USA, Japonia czy Korea Pd. szczególnie powinno zależeć na rozwijaniu współpracy z Chinami, wyrastającymi na jedno z centrów świata również w dziedzinie innowacji oraz badań i rozwoju – chociażby z tego względu, by nie wypaść z obiegu, nie pozostać w tyle, w sytuacji, gdy światowa nauka najdynamiczniej rozwijać będzie się gdzie indziej. Tym bardziej jest to sprawa istotna z naszej, polskiej perspektywy, w sytuacji gdy my odstajemy pod tym względem również od unijnej średniej.

Nasze kontakty

Punkt startowy do rozwijania tych relacji z Chinami mamy niestety nie najlepszy. Na najnowszej - z grudnia 2011 roku liście największych inwestorów zagranicznych w Polsce jest 6 chińskich firm. W porównaniu do liczby inwestorów z krajów, które  są na czele listy czyli z Niemiec (389 firm) Holandii (174)  i Stanów Zjednoczonych (177) to oczywiście bardzo niewiele. W co zainwestowali Chińczycy? China Shan Xi Yun Cheng Group zainwestowała w produkcję papieru, Dong Yun to z kolei z sektora metalurgii, Min Hoong Development Co. zainwestowała w branże hotelarsko-restauracyjną, Sino Frontier Properties Ltd. inwestuje w branżę budowlano-inżynieryjną  a Suzhou Victory Precision działa w sektorze produkcji elementów z plastiku. Ostatnia z chińskich firm obecnych na polskim rynku TPV Technology Ltd zajmuje się produkcją maszyn i urządzeń elektrycznych (RTV) .

Warto zauważyć, że choć jest ich jeszcze niewiele, to chińskich inwestycji, a także przedsięwzięć związanych z budową infrastruktury w ostatnim czasie przybywa. Jedną z najświeższych inwestycji jest zakup przez Chińczyków (koncern Guangxi LiuGong Group) części Huty Stalowa Wola. Chińskie firmy przymierzają się też właśnie do budowania bloków energetycznych w polskich elektrowniach. Jak donosił przy okazji wizyty premiera Chin „Puls Biznesu” w trzech procedurach przetargowych tego typu uczestniczy państwowy China National Electric Engineering Corporation, o wygranie jednego z tych przetargów ubiega się też inna chińska , Shanghai Electric Group, która już  uczestniczy w procesie rozbudowy bloku energetycznego elektrowni w Ostrołęce.

Niestety, póki co ciąży nad zaangażowaniem chińskich firm w budowę infrastruktury „klątwa” – pierwsze z czym się kojarzą chińskie firmy w Polsce to  nieudana realizacja budowy odcinka autostrady A2 przez chiński Covec. Nie wiadomo na ile chińczycy są świadomi tego, że niezależnie od przychylnych deklaracji z obu stron podejście do chińskich firm (w tym banków i ich gwarancji) polskich partnerów w najbliższym czasie raczej będzie dość ostrożne, dopóki nie zostanie uregulowana sprawa odszkodowań za wycofanie się chińskiego z placu budowy A2. To może sprawić że zaangażowanie Chińczyków w Polską gospodarkę nie wzrośnie zbyt szybko.

Polskich inwestycji w Chinach na razie też nie jest wiele – najczęściej przywoływane przykłady to producent maszyn górniczych Kopex oraz produkująca chemię budowlaną Selena. Inne przykłady toproducent szyb Glaspo, zakład produkcji pomp ciepła Deron oraz producent biżuterii bursztynowej G-Art. Zapowiedzi zamiaru uruchomienia w Chinach produkcji pojawiają się także ze strony przemysłu spożywczego – np. Mlekowita. Kontaktami z Chinami, w tym jakiegoś rodzaju inwestycjami z wielu względów zainteresowane są polskie spółki surowcowe. Nie przypadkiem jednym z najaktywniejszych partnerów  wszelkich konferencji polsko-chińskich jest KGHM. Drugim przykładem firmy działającej w tej branży jest Petrolinvest, spółka, która  przymierza się do wydobycia ropy naftowej ze złóż w Kazachstanie i planuje w związku z tym wejście na nieodległy i bardzo kuszący rynek chiński. 

Ten krótki przegląd (z konieczności, bo ponad te wymienione nie ma zbyt wielu przykładów polskich inwestycji w Państwie Środka) pokazuje jakiego rodzaju polskie firmy inwestują w Chinach. Po pierwsze są to firmy korzystające ze specyficznych szans jakie stwarza dynamicznie rozwijający się chiński rynek surowcowy i budowlany. Dla niektórych polskich przedsiębiorstw jest to po prostu najbardziej logiczna droga rozwoju – tak jest w przypadku producenta biżuterii z bursztynu – Chiny to największy rynek w tej dziedzinie ze względu na gusta i preferencje Chińczyków. Z kolei dla Seleny,producenta pian montażowych, uszczelniaczy i klejów, która jest przykładem rozwoju opartego w dużej mierze na zagranicznych inwestycjach –uruchomienie produkcji w Chinach było kolejnym krokiem po budowie fabryk w Stanach Zjednoczonych, we Włoszech, w Brazylii i Korei Południowej.

Bariery i ryzyka

Z podsumowania ocen jakie uzyskują Chiny na tle innych krajów pod względem łatwości prowadzenia tam działalności gospodarczej przeprowadzonego corocznie pod egidą Banku Światowego wyłania sie obraz dość niekorzystny.  W sumie na 183 kraje oceniane w rankingu średni wynik plasuje Chiny na 91 miejscu w 2012 roku. To pogorszenie pozycji o 4 miejsca w stosunku do poprzedniego roku. Jako sprawiające wyjątkowe problemy wskazać można na podstawie tego wyniku takie sprawy jak rozpoczęcie działalności (151 pozycja) uzyskiwanie pozwoleń na budowę (179)  podatki (122). Z kolei zdecydowanie najlepiej Chiny wypadają jeśli chodzi o egzekwowanie kontraktów (16 miejsce).  Dla porównania w tym samym rankingu Niemcy znalazły się na 19 pozycji, Polska na 62, a Rosja na 120 miejscu.

Polskie firmy mają również swoje negatywne doświadczenia związane z inwestowaniem w Chinach. Na problemy związane z dążeniem do skopiowania technologii napotykali przedstawiciele firm produkujących maszyny górnicze. Gdy np. kilka lat temu Kopex inwestował w Chinach ówczesny prezes producenta maszyn górniczych Marian Kostempski mówił o tym w jaki sposób zabezpiecza się przed tego typu ryzykiem – zwracał uwagę np. na konieczność po pierwsze przygotowania się do tego typu inwestycji poprzez zdobycie gruntownej wiedzy na temat nie tylko rynku ale zwyczajów i mentalności, po drugie przygotowanie sie od strony prawnej - zapewnienie odpowiedniej struktury wspólnej spółce (jej prezesem został Polak) i  przyjęcie odpowiednich zapisów w umowach, wreszcie chronienie swojego poprzez wykorzystywanie przy produkcji w Chinach podzespołów wytworzonych w Polsce.

Tu warto przy okazji zauważyć że spory  dotyczące rynku chińskiego toczyć się mogą nie tylko pomiędzy Polakami a Chińczykami lecz również pomiędzy dwiema konkurującymi ze sobą grupami z Polski – tak właśnie było w przypadku Kopeksu, dla którego w ostatnich latach jednym z problemów na tym rynku był spór z Famurem o zasady współpracy na tym rynku po tym, gdy zmieniły się warunki wykonywania przez obie spółki wspólnego kontraktu.

Jeżeli chce się wejść do Chin to trzeba być przygotowanym na to, że pomysł, z którym się wchodzi może zostać skopiowany – taką świadomość mają np. założyciele Kerris Mobile – trójka studentów warszawskiej SGH. Z drugiej strony jednak do spróbowania swoich sił na rynku chińskim zachęca ich to, że wejście na rynek chiński jest pod jednym względem bezpieczniejszy niż rynki europejskie czy amerykański. Dotychczasowe doświadczenia pokazują że rozwiązania, które są na rynku chińskim wprowadzane zwykle nie są przenoszone do Europy. A więc nawet jeśli spróbuje wejść na rynek chiński i to się nie uda, to nie zamyka to jej drogi na inne rozwinięte rynki. Nie ma więc obaw, że zamyka sobie wszystkie drzwi.

Jednym z przykładów porażki polskiej firmy inwestującej w Chinach była inwestycja, do której doszło ponad 5 lat temu – swoją fabrykę próbował uruchomić producent materiałów ogniotrwałych dla hutnictwa Zakłady Magnetyzowe Ropczyce. Okazało się, że niestety zawiódł partner, z którym polskie robiło interesy – nie wywiązał się z przyjętych na siebie zobowiązań. zaangażowała w projekt  około 10 mln dolarów, na które musiała tworzyć rezerwy. Mimo tej porażki jednak ZM Ropczyce uznały, że wejście w chiński rynek nadal pozostaje słuszną strategią.  Najpierw otworzyły tam nowe przedstawicielstwo handlowe, a teraz planują powrócić do koncepcji stworzenia tam zakładu produkcyjnego.  Jest to podejście uzasadnione – Chiny są krajem w którym znajdują się największe na świecie złoża magnezytów podstawowego surowca firmy z Ropczyc. Zlokalizowanie tam produkcji pozwoli jej obniżyć koszty.

To co przede wszystkim doradzają eksperci firmom chcącym robić interesy w Chinach to znalezienie tam na miejscu wiarygodnego rzetelnego partnera. Kolejna rzecz to poświęcenie należytej uwagi i czasu różnicom kulturowym. Przed czym przestrzegają z kolei to m.in. ryzyko związane z ochroną własności intelektualnej – firmy dysponujące własną wartościową technologią i w swojej dziedzinie narażona może być na to, że chińska będzie chciała pomysł skopiować. Biorąc to ryzyko pod uwagę warto wczytać się zarówno w przepisy chińskiego prawa – nie tylko bezpośrednio dotyczące tej kwestii, ale i paru innych, takich jak np. zapisy prawa pracy regulujące kwestie klauzul o zakazie konkurencji zawieranych  w umowach o pracę. Te kwestie są omówione np. w dostępnym na stronie inicjatywy „Go China” poradniku prawnym przygotowanym przez firmę prawniczą Salans. 

Niezłe perspektywy

O znaczeniu polsko-chińskiej współpracy gospodarczej przynajmniej na razie nie przesądzają inwestycje lecz handel. Wyjątkowo jednostronny. W 2010 r. (ostatnie dostępne dane z GUS) do Chin wyeksportowaliśmy towary warte ponad 4,9 mld zł a sprowadziliśmy stamtąd towary za niespełna 50,5 mld zł. Bilans wyniósł więc –45,5 mld zł. Tendencja ta niestety pogłębiała się. Eksport w stosunku do poprzedniego roku wzrósł co prawda o prawie 9 proc. ale import aż o ponad 17 proc. Chiny są trzecim w kolejności  krajem skąd najwięcej importujemy  (po Niemczech i Rosji). 

Jednocześnie, jak oceniają eksperci, są spore szanse na poprawienie tych proporcji w najbliższych latach. Na uruchomionym w ramach strategii Go China portalu internetowym wśród branż które są najbardziej perspektywiczne wskazywana są branża spożywcza (Import żywności do Chin w 2010 r. wyniósł 21,6 mld USD). oraz górnictwo (na modernizację maszyn górniczych do 2020 r. może zostać przeznaczone ponad 150 mld USD). Na odbywającej się w październiku zeszłego roku w Warszawie konferencji, na której polscy przedsiębiorcy spotkali się z przedstawicielami władz i biznesu z dwóch najbardziej rozwiniętych chińskich prowincji Hongkonku oraz  Guangdongu i dyskutowali o zacieśnieniu współpracy gospodarczej wśród polskich branż, które mogłyby zwiększyć eksport do Chin również wymieniany był bardzo często sektor spożywczy. Paradoksalnie  wspominane były sektory, w których to my masowo sprowadzamy towary z Chin – takie jak produkcja odzieży czy bielizny. Różnica polega na tym że o ile w Polsce popyt dotyczy produktów tanich, o tyle w Chinach rodzi się właśnie coraz większe zapotrzebowanie na produkty ze średniej i wyższej półki oraz na produkty luksusowe. Naszym atutem byłoby w tym wypadku nasza europejskość, która robi się tam coraz bardziej modna. Co jednocześnie nie stoi w sprzeczności z tym że aby na ten rynek wejść polskie firmy musiałyby lepiej poznać tamtejsze gusta  i specyfikę.

W pewnym stopniu  mógłby się również znaleźć popyt na eksport produktów wytwarzanych przez nasze branże wymagające bardziej zaawansowanych technologii. Tu przede wszystkim spore atuty i osiągnięcia ma już branża maszynowa. Nie ma co robić sobie zbyt dużych nadziei na to, że zawojujemy chiński rynek własnymi wysokimi technologiami. Ale też, z drugiej strony, biorąc pod uwagę obecną intensyfikację kontaktów i pozytywne  podejście polskich przedsiębiorstw można oczekiwać że za kilka kilkanaście lat Chiny będą znacznie bliższym partnerem gospodarczym dla Polski niż są teraz, a niekorzystny  bilans naszych kontaktów handlowych zostanie ograniczony, choć pewnie zupełnie nie zniknie.

Fot. Smartlink 

Autor:Krzysztof Orłowski 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2017 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości