Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2011/01/24 16:56:37
Od pomysłu do produktu

Współpraca firm z sektorem badawczym ożywia się dzięki programom finansowanych z funduszy Unii Europejskiej. Co ważniejsze – bez tej współpracy nie byłoby możliwe opracowanie wielu wartościowych technologii i produktów. – Po udanym wdrożeniu patentu, nasza zyska na wartości – cieszy się jeden z innowacyjnych przedsiębiorców.

Motorem napędowym współczesnych gospodarek są innowacje i kreatywność – może to banalne stwierdzenie, ale w kontekście omawianego tematu godne powtórzenia. Pozycja polskiej gospodarki w rankingu (EIP) jest niska; nasz kraj mieści się w grupie tzw. umiarkowanych innowatorów. Poziom naszej innowacyjności znajduje się poniżej średniej dla wszystkich krajów objętych badaniem, ale znacząco rośnie. Silne strony Polski są związane z zasobami ludzkimi, inwestycjami przedsiębiorstw oraz wynikami gospodarczymi. Musimy jednak zwiększyć powiązania między sektorem publicznym a prywatnym, między nauką a firmami i położyć większy nacisk na ochronę własności intelektualnej. Dlatego należy prezentować dobre przykłady z tego obszaru, a takich jest coraz więcej. Pokazywać, że kreatywność jest stymulatorem rozwoju gospodarczego i pozwala wzmacniać regionów i kraju oraz podnosić konkurencyjność gospodarki.

Polscy przedsiębiorcy w niewielkim stopniu w porównaniu z firmami z innych krajów europejskich wprowadzają innowacje oparte na wynikach prac badawczo-rozwojowych. Dzięki programom finansowanych z Funduszy Europejskich są dostępne instrumenty, które pozwalają pobudzać ten proces. Jednym z priorytetów Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013 jest zwiększanie znaczenia nauki w sektorze biznesowym poprzez zachęcanie przedsiębiorców do współpracy z instytucjami B+R. Firmy mogą otrzymać z PO IG dofinansowanie na projekty celowe i wdrożenia wyników prac badawczych i rozwojowych. Zestaw uzupełniających się działań 1.4-4.1 „Wsparcie projektów celowych oraz wsparcie wdrożeń wyników prac B+R” funkcjonuje od 2008 r., kiedy to przeprowadzono konkurs pilotażowy.

Budżet działania 1.4 „Wsparcie projektów celowych” wynosi ponad 390,35 mln euro. Na działanie 4.1 w latach 2007-2013 przeznaczono podobną kwotę – 390 mln euro. Podczas naborów okazało się, że większość projektodawców wnioskuje o dużo wyższe kwoty na etap wdrożeniowy (inwestycyjny) niż na badania lub prace rozwojowe. Do 2010 r. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości zorganizowała trzy rundy aplikacyjne do tych połączonych działań. Po ocenie wniosków o dofinansowanie i podpisaniu umów okazało się przedsiębiorcy wyczerpali budżet na finansowanie etapu wdrożeniowego (działanie 4.1). Dlatego w drugiej połowie ubiegłego roku przeprowadzono konkurs już tylko w działaniu 1.4 „Wsparcie projektów celowych”.

Chcąc zachować konkurencję na rynku i wspierać w większym stopniu sektor MŚP, autorzy PO IG zadbali o odpowiedni podział środków. Co najmniej 60% funduszy przeznaczonych na działania 1.4-4.1 (łącznie jest to 780 mln euro) ma trafić do małych i średnich przedsiębiorstw.

Od pomysłu do prototypu

Zacznijmy od tego, od czego muszą rozpoczynać swe projekty przedsiębiorcy, którym przyznano dofinansowanie. W wypadku działania 1.4 firmy ubiegają się o dofinansowanie na badania przemysłowe lub prace rozwojowe. Będą one służyły opracowaniu prototypu i sprawdzeniu szans na powodzenie rynkowe nowego produktu (lub usługi). Od rodzaju tych prac oraz od wielkości przedsiębiorstwa zależy wysokość dofinansowania.

Poziom dofinansowania wydatków

(w zależności od wielkości firmy)

Mikroprzedsiębiorstwo, mała –badania przemysłowe – do 70%, prace rozwojowe – do 45%

Średnie – badania przemysłowe – do 60%, prace rozwojowe – do 35%

Duże – badania przemysłowe – do 50%, prace rozwojowe – do 25%

zabezpieczenia realizacji umowy oraz prowadzenia konta bankowego są finansowane w 100%.

Konieczne jest wyjaśnienie różnicy między tymi dwoma rodzajami zadań. Badania przemysłowe są rozumiane jako planowane badania ukierunkowane na zdobycie wiedzy oraz umiejętności, które mogą być wykorzystane w rozwoju nowych produktów, procesów czy usług. może się również przyczyniać do znaczącego udoskonalenia produktów i usług już istniejących. Wyniki tych badań nie mogą mieć jeszcze przełożenia na zastosowanie ulepszeń w konkretnych produktach (towarach lub usługach) lub też wprowadzenie nowych produktów.

Natomiast prace rozwojowe polegają na wykorzystaniu dostępnej aktualnie wiedzy i umiejętności do planowania produkcji, projektowania nowych, zmienionych lub ulepszonych produktów, procesów bądź usług. Prace te mogą obejmować stworzenie wszelkiej dokumentacji niezbędnej do wdrożenia do produkcji wyników badań, w tym: przygotowanie projektów, planów, opracowanie prototypów urządzeń, przeprowadzenie niezbędnych testów.

Projekty celowe mogą być realizowane samodzielnie lub na zlecenie firmy – przez jednostki naukowe bądź innych przedsiębiorców, którzy posiadają zdolność do realizacji prac badawczych. Stworzenie prototypu będącego efektem prac badawczo-rozwojowych kończy okres, kiedy wydatki kwalifikują się do dofinansowania z działania 1.4. Wśród tych wydatków mogą się znaleźć m.in.: wynagrodzenia osób zaangażowanych bezpośrednio w realizację projektu, zakupu lub używania sprzętu i aparatury, amortyzacji budynków. Z działania można również dofinansować nabycie na warunkach rynkowych wartości niematerialnych i prawnych w formie ów, licencji, oraz zakup badań, usług doradczych i usług równorzędnych wykorzystywanych wyłącznie na potrzeby związane z realizacją projektu badawczego. Nie można zaś finansować bieżącej działalności przedsiębiorcy. Maksymalna kwota dofinansowania tego etapu wynosi 7,5 mln euro.

W 2010 r. wprowadzono możliwość realizacji projektów w ramach tzw. efektywnej współpracy. Jest to realizacja wspólnego projektu celowego, umożliwiającego uzyskanie dodatkowej premii w postaci wyższego dofinansowania.

Wdrożenie

Działanie 4.1 jest komplementarne w stosunku do działania 1.4. Do momentu, nim w jednym z nich nie wyczerpały się środki (o czym już wspomniano), tworzyły integralną całość. W ramach działania 4.1 wsparcie przeznaczone jest na przygotowanie do wdrożenia oraz wdrożenie wyników projektu celowego obejmującego przedsięwzięcia techniczne, technologiczne lub organizacyjne realizowane przez przedsiębiorców. Na wdrożenie (II etap projektu) można otrzymać maksymalnie 20 mln zł.

Do końca 2009 r. składał jeden wniosek, obejmujący oba etapy działań. Uzyskanie dofinansowania na drugą fazę projektu jest uzależnione od pomyślnego zakończenia etapu pierwszego oraz przedłożenia analiz opłacalności wdrożenia. Jeśli firmie nie uda się wdrożyć wyników badań z przyczyn innych niż określone w umowie o dofinansowanie, musi się liczyć z obowiązkiem zwrotu dotacji uzyskanej w ramach działania 1.4. Jeżeli jednak po dokonaniu analizy opłacalności wdrożenia wyników prac badawczych okaże się, iż wdrożenie będzie nieopłacalne (albo gdy prace badawcze zakończą się fiaskiem) nie musi zwracać dofinansowania uzyskanego na przeprowadzenie prac badawczych.

Projekty

Do końca października 2010 r. Instytucja Zarządzająca PO IG rekomendowała do wsparcia ponad 500 projektów na łączną kwotę dofinansowania 512 mln zł w działaniu 1.4 oraz ponad 1,4 mld zł w działaniu 4.1. W czerwcu 2010 r. do systemu obsługi działania 4.1 PARP w szerszym zakresie włączyła Regionalne Instytucje Finansujące (RIF). RIF-y nie tylko zawierały umowy wsparcia na rok 2010, ale i zaczęły przyjmować i weryfikować weksle, rozpatrywać wnioski o wprowadzenie zmiany w umowach, wnioski o płatność, a także rozwiązywać umowy o dofinansowanie oraz anulować zaświadczenia o pomocy de minimis. W związku z rozszerzeniem funkcji RIF-ów firmy realizujące projekty powinny odczuć usprawnienia – nastąpiło skrócenie ścieżki weryfikacji i obsługi dokumentacji. Dodatkowe ułatwienie polega na tym, że przedsiębiorcy są obsługiwani w województwach, w których realizują projekty.

Sięgając po fundusze Unii Europejskiej, trzeba mieć umiejętność planowania i koordynacji zadań. Bez tych umiejętności realizacja projektu jest obarczona dużym ryzykiem – zgodnie przyznają przedsiębiorcy, którzy sięgnęli po dofinansowanie na projekty celowe i wdrażanie wyników badań. Czasem jednak plany mogą zostać pokrzyżowane przez nieprzewidziane okoliczności. Ale przedsiębiorcy radzą sobie i w takich trudnych sytuacjach.

Jakie przedsięwzięcia zyskują uznanie PARP i przyznawane jest im dofinansowanie? Różnią się skalą i dziedzinami, ale to dobrze, bo okazuje się, że system udzielania wsparcia równo traktuje firmy. Przedstawiamy kilka pomysłów, które przekonały oceniających projekty do tego, by wesprzeć firmy.

Innowacyjna walka z rakiem

Innowacyjna metoda termograficznego obrazowania zmian w piersiach może rewolucjonizować walkę z rakiem tego organu. Na powodzenie projektu firmy Braster, jak bodaj na żaden inny, czekają miliony kobiety na całych świecie. Wykorzystano tu nowy pomysł podejście – ciekłe kryształy zamknięte w mikrowarstwie folii szybko reagują na zmianę temperatury ogólnych punktów ludzkiego ciała. Ponieważ komórki nowotworowe mają szybszy metabolizm, ich temperatura jest wyższa niż w zdrowych partiach tkanki. W ten sposób można je namierzyć z zewnątrz, bez wykonywania prześwietlenia RTG. I to już w fazie bardzo wstępnej, niedostępnej w mammografii czy badaniu USG. Dzięki nowemu produktowi kobieta mogłaby wykonać w domu prosty test diagnostyczny. – Na wstępnym etapie rozwoju nowotworu piersi uleczalność jest niemal pewna. Dziś choroba wykrywana jest zbyt późno i leczenie daje zaledwie 50% szans powodzenia  – podkreśla dr Jacek Stepień, jeden ze współtwórców projektu.

Od strony technicznej pomysł jest sprawdzony. Ale zanim nastąpi wdrożenie, spółka musi przeprowadzić badań z udziałem kobiet. Trzeba bowiem sprawdzić, czy są one w stanie samodzielnie posługiwać się wynalazkiem na tyle sprawnie co lekarze. – Niezależnie od wyników produkt wejdzie na rynek. Pytanie tylko, czy będziemy go oferować przychodniom, czy bezpośrednio paniom. Najważniejsze, że nasza metoda jest bezpieczna i znacznie tańsza od dotychczas stosowanych – zapewnia dr Stępień.

By zwiększyć szansę na sukces, trzej pomysłodawcy nowej metody połączyli siły w spółce, jednocześnie dzieląc się kompetencjami. Równolegle nawiązali współpracę z laboratoriami Wojskowej Akademii Technicznej i Instytutu Chemii Przemysłowej. –Zrobiliśmy to również dlatego, by nikt nie mógł nam powiedzieć, że jesteśmy niepoważni, a nasze obserwacje są przypadkowe – mówi dr Stępień.

Fundusze inwestycyjne, do których wspólnicy zwracali się o pomoc na komercjalizację wynalazków (dwa patenty), oczekiwały gotowego i sprawdzonego w testach klinicznych produktu, najlepiej z prognozowanymi przychodami ze sprzedaży. Na szczęście dla założycieli firmy pojawiła się możliwość aplikowanie o dofinansowanie prac B+R i wdrożenia w ramach programu PO IG.

Płomień pod szkłem

zastosowana przez firmę Dynaxo z Wronek jest wyjątkowa w skali świata. Już w 2007 r. pierwsze płyty ceramiczne z gazowymi generatorami podczerwieni tego producenta trafiły do niemieckich kamperów, czyli samochodów kempingowych. Od połowy 2010 r. na polskim rynku dostępny jest nowy produkt skierowany do gospodarstw domowych.

Dynaxo to stojąca na trzech nogach. Współpracuje z największymi w Polsce przedsiębiorstwami reklamy outdoorowej. Zajęła niszę rynkową w udostępnianiu systemu cyfrowego przekazu marketingowego (dynamic digital signage). Prawie 1000 monitorów tej firmy zamontowanych w wagonach warszawskiego metra prezentuje reklamy nadawane przez (CityInfo TV). Druga noga to przemysł elektromaszynowy, w tym obróbka plastyczna blach. W tym zakresie Dynaxo współpracuje ze znanymi producentami AGD, np. Amicą. Własny produkt dla gospodarstwa domowego (czyli trzeci segment) rozwija od 2005 r. Pierwszym efektem prac badawczo-rozwojowych były kuchenki do kamperów, wykonane w technologii gaz pod szkłem (2007 r.). 80% wyrobów trafiało na rynek niemiecki. Niestety przyszedł kryzys – popyt na turystyczne auta drastycznie spadł. Niemniej doświadczenie pokazało, że wybór produktu był dobry i spółka postanowiła rozwijać go z myślą o gospodarstwach domowych.

W wyniku dalszych prac B+R wymyśliliśmy coś znacznie doskonalszego. Od początku nastawialiśmy się na segment ekologicznych rozwiązań dla domu. A nasza kuchenka DynaCook jest naprawdę oszczędna – mówi Paweł Nowak, prezes zarządu Dynaxo. – Poza tym gaz jest najczystszym paliwem, a opracowane przez nas palniki znacznie zwiększają efektywność spalania. W gorącym powietrzu, które wydostaje się przez listwę wentylacyjną DynaCook, jest śladowa ilość tlenku węgla, dziesięciokrotnie mniej niż w wypadku palników płomienicowych. Wyniki naszych prac będą chronione patentami. W trakcie realizacji projektu dokonaliśmy czterech zgłoszeń patentowych (m.in. palnik nowej generacji i nowy moduł sterowania z systemem zabezpieczeń). Łącznie jest lub będzie objętych ochroną siedem wynalazków związanych z naszą technologią gaz pod szkłem.

Prace badawczo-rozwojowe finansowane z działania 1.4 PO IG z Wronek prowadziła we własnym Biurze Rozwoju, współpracując z Zakładem Innowacyjno-Wdrożeniowym Elektroniki AV w Dzierżoniowie oraz Instytutem Nafty i Gazu w Krakowie. Specjaliści z Dzierżoniowa pomogli opracować układ sterowania kuchenki. Moduł mikroprocesorowy steruje pracą każdego gazowego generatora podczerwieni z osobna. Zastosowano wygodne przyciski dotykowe z optyczną informacją włączonej funkcji. Wyrób jest bezpieczny (posiada 5 poziomów zabezpieczeń) i wygodny w codziennym użytkowaniu. Krakowski Instytut Nafty i Gazu przeprowadził niezbędne badania funkcjonalne i certyfikacyjne, które zakończyły się wydaniem certyfikatu bezpieczeństwa typu WE (nr CE 1450BU0011).

Udział nakładów na B+R w stosunku do przychodów Dynaxo wynosi 3%. planuje zwiększenie tych inwestycji do 5% wartości przychodów, co przy prognozowanym wzroście obrotów pozwoli jeszcze intensywniej zająć się innowacyjnymi rozwiązaniami. Łącznie od 2005 r. prace B+R pochłonęły ok. 4 mln zł.

Wieloletnie badania Biura Rozwoju Dynaxo i spore nakłady przynoszą oczekiwane rezultaty. Kuchenka DynaCook X5 z pięcioma gazowymi generatorami podczerwieni jest tańsza w eksploatacji od znanych płyt ceramicznych na prąd. 99,9% energii wymaganej do funkcjonowania tej płyty pochodzi z pierwotnego czystego i ekologicznego źródła, czyli gazu. Dzięki zastosowaniu nowych palników wraz z systemem odprowadzania spalin produkt spełnia rygorystyczne wymagania, obowiązujące w UE dla urządzeń spalających paliwa gazowe oraz w zakresiekompatybilności elektromagnetycznej. gaz pod szkłem (palniki ukryte pod vitroceramiczną taflą) pozwala na zachowanie czystości w kuchni. Wronecka wyznacza tym produktem nowe trendy i kierunki rozwoju w branży AGD.

DynaCook to produkt z wyższej półki – skierowany do klienta z zasobniejszym portfelem. Średni koszt zakupu takiego urządzenia to 3,5 tys. zł. W zamian są oszczędności wynikające z użytkowania, komfort i bezpieczeństwo. – Miejsce na rynku AGD zajmują giganci, z którymi trudno się nam mierzyć – dodaje prezes Paweł Nowak. – Nasz produkt jest niszowy i sprzedajemy go poprzez stronę internetową. Do nowego wyrobu przekonujemy projektantów kuchni, którzy mogą wpływać na decyzje klienta. Wybór kanału sprzedaży poprzedziły badania fokusowe. Pokazały one, że klienci niewiele wiedzą o technologii „gaz pod szkłem”, ale są nią pozytywnie zaskoczeni.

Sprzedaż ruszyła już w lipcu 2010 r., choć linia technologiczna nie jest w pełni doposażona. Płyty ceramiczne DynaCook trafiają teraz do krajowego klienta. Szefostwo firmy jest zadowolone z dotychczasowych wyników. Zakończenie II etapu projektu, współfinansowanego z działania 4.1 PO IG, przypadnie na grudzień 2011 r. Przy odpowiednim wsparciu marketingowym sprzedaż kuchenek w 2012 r. powinna przynieść kilkumilionowe przychody.

Odpady przekuwane w kryształ

Oczyszczanie ekologicznej stajni Augiasza, to zadanie, z jakim postanowiła zmierzyć się niewielka z Łomianek. Efekty jej pomysłowości już są. Nadszedł czas by przekuć je w sukces. Dominik Wojewódka wyglądem przypomina mistrza w pchnięciu kulą, Tomasza Majewskiego. Blisko dwa metry wzrostu, włosy spięte w kucyk, postura atlety. Brakuje tylko zarostu, ale i tak można dopatrywać się podobieństwa. Na tym jednak ono się kończy. To bowiem naukowiec z krwi i kości. 37-letni doktor inżynier, specjalista w dziedzinie ochrony środowiska. Na co dzień prezes firmy Ecotech i innowacyjnej w skali światowej metody utylizacji odpadów. Także tych najbardziej niebezpiecznych, z którymi już nikt nie może sobie poradzić. – Mówiąc najprościej, po zmieszaniu odpadów z substancją stabilizującą i kilkoma składnikami pomocniczymi, zamykamy niebezpieczne związki w strukturze kryształu. O ile już istniejące metody działają tylko przez 2-3 lata, a potem wiązania puszczają i następuje wtórne zanieczyszczenie, o tyle nasz pomysł – EnviroMix – unieszkodliwia je na zawsze. Powstały brykiet nie ulega bowiem rozpadowi – tłumaczy Dominik Wojewódka.

Metoda, bo to ona jest przedmiotem ochrony, należy do firmy. Tak się powiem złożyło, że wcześniej nad podobnym rozwiązaniem przez dekadę pracował Marek Bukała, założyciel Ecotech. Jego ideę udało się jednak w pełni zrealizować dopiero, gdy pomysłodawca zetknął się z obiecującym inżynierem. I tak już zostało – we wrześniu 2007 roku powstała spółka, w której został prezesem, a po kilkunastu miesiącach badań można było zgłosić na innowacyjny sposób unieszkodliwiania zanieczyszczeń. To dziś główny atut firmy. Tak nowatorski, że… aż trudno go skomercjalizować. – Niestety, tak to już jest, że my Polacy w świecie, jak i we własnych oczach, nie jesteśmy uważani za pomysłową nację. Być może dlatego niełatwo przebić się z czymś, co wymyślono u nas – mówi prezes Ecotech.

Pomocna miała się tu okazać współpraca z Polską Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości i sięgnięcie po fundusze unijne. Sam pomysł był wspólną inicjatywą założyciela i prezesa firmy. Kredyt bankowy jako sposób na finansowanie wdrożenia od razu odrzucili. Podobnie jak i oferty licznych funduszy inwestycyjnych, wręcz zachwyconych wynalazkiem, które dobijały się do ich drzwi. Ale konsekwentnie im odmawiali. – Po udanym wdrożeniu patentu, będziemy znacznie więcej warci, niż teraz, jako mikrofirma – mówi Dominik Wojewódka.

W końcu dla skromnego przedsiębiorstwa, zatrudniającego na stałe raptem czterech pracowników, prowadzenie badań i procesu patentowego to kosztowne operacje. W dużej mierze są to przecież zadania zlecane atestowanym laboratoriom zewnętrznym. Najrozsądniejsze wydawało się więc skorzystanie z funduszy unijnych. Dominik Wojewódka, który – jak sam przyznaje – nie miał wcześniej z nimi styczności, zapoznał się z materiałami informacyjnymi, po czym z precyzją godną wojennego stratega zaplanował cykl pozyskiwania środków. – Pierwszy etap to 5.4.1 – zdobycie ochrony patentowej. Drugi: 1.4-4.1 – prace badawczo rozwojowe i wdrożeniowe. Wreszcie na koniec 6.1 – „Paszport do eksportu” – wylicza jednym tchem. I prace ruszyły. Przy niełatwym sporządzaniu wniosków Ecotech korzystał z rad firmy doradczej. Pomogła ona przelać na papier pomysł i dopilnować poprawnego wypełnienia dokumentów. Udało się znakomicie, o czym świadczy stuprocentowa skuteczność – spółka pozyskała dofinansowanie do każdego ze zgłaszanych projektów. Niestety tu zaczęły się trudności.

O ile z wydatkowaniem 129,2 tys. zł na przeprowadzenie procedury patentowej nie było problemu, podobnie jak i 10 tys. zł na przygotowanie planu rozwoju eksportu, to główną część programu zablokowali samorządowcy. Projekt wychwalany przez Ministerstwo Środowiska, będący chlubą każdej misji dyplomatycznej, zbierający pochwały w konkursach, tak wystraszył miejscowych radnych, że – mimo wszystkich możliwych pozytywnych opinii – zdołali skutecznie uniemożliwić jego budowę. Tym samym środki na dofinansowanie budowy zakładu, blisko 1,4 mln zł, przepadły. – Niestety tak to już jest, gdy ktoś chce wejść z innowacyjnym pomysłem. Zamykają się drzwi, bo wolimy rzeczy sprawdzone. Tych nowatorskich zwyczajnie się boimy – narzeka prezes Ecotech.

Nie załamuje jednak rąk i liczy, że przy wsparciu PARP zdoła wreszcie pokonać lęk przez innowacyjnością. Ma to ułatwić przygotowywany w ramach poddziałania 6.1 „Paszport do eksportu”. To dzięki niemu zyska dofinansowanie na wystawianie się na targach, a stąd już tylko krok do skokowego wzrostu sprzedaży. O tym, że to nastąpi, jest też głęboko przekonany. Miał bowiem okazję spotkać się z ogromnym zainteresowaniem podczas wystawy Expo w dalekim Szanghaju. – Mieliśmy prezentację, gdzie jako produkt eksportowy przedstawiliśmy sympatycznego misia powstałego po wykorzystaniu technologii EnviroMix. To był taki żart mający ubarwić wystąpienie i pokazać, jak można wykorzystać nasz wynalazek. Tak się spodobał, że chwilę później po prostu zniknął – wspomina.

I liczy, że dzięki promocji technologii wreszcie uda się zapanować nad problemem niebezpiecznych odpadów. Sobie oraz potencjalnym naśladowcom, życzy zaś wytrwałości i cierpliwości. – Z własnego doświadczenia wiem, że środki z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, to nie jest łatwy pieniądz, ale nie jest to też tak, że są one nieosiągalne. Na pewno wymagają sporo samozaparcia i trzeba mocno się postarać – podsumowuje Dominik Wojewódka.

Ekologiczne paliwo

Lubelska Ekobenz we współpracy z chemikami z Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie za unijną dotację wdraża innowacyjną technologię wytwarzania czystego paliwa do silników spalinowych z etanolu. Po uzyskaniu niezbędnych certyfikatów pod Lublinem ruszy produkcja ekologicznych paliw.

Wszystko zaczęło się od badań profesora Dobiesława Nazimka, kierownika Katedry Chemii Środowiskowej UMCS, który od przeszło 6 lat pracuje nad sztuczną fotosyntezą. W dużym skrócie polega ona na syntezowaniu metanolu z wody i dwutlenku węgla przy udziale katalizatorów i głębokiego promieniowania ultrafioletowego. Stosując tę metodę, otrzymuje się metanol. Po dalszej obróbce daje nam syntetyczne węglowodory o tych samych właściwościach co paliwa, które lejemy do baku samochodu. – Przed zastosowaniem paliwa, nad którym pracujemy, nie trzeba będzie przerabiać silników, bo jego właściwości będą identyczne jak w przypadku benzyny pochodzącej z ropy naftowej. Jest nawet lepsze od zwykłej benzyny – wyższej jakości i w 100% ekologiczne – tłumaczy prof. Nazimek.

Badacz opatentował swój pomysł i postanowił poszukać przedsiębiorców zainteresowanych uruchomieniem produkcji na skalę przemysłową. Metodą prof. Nazimka zainteresowała się grupa prywatnych lubelskich inwestorów. – Połączyło nas przekonanie, że profesor dokonał prawdziwego przełomu w technologii produkcji biopaliw i na wdrożeniu jego wynalazku do produkcji można dobrze zarobić – mówi Dariusz Taras, współzałożyciel i wiceprezes Ekobenz Sp. z o.o. W 2006 r. przedsiębiorcy zainwestowali prywatne pieniądze i założyli spółkę, której głównym celem jest realizacja tego projektu. Każdy z inwestorów posiada wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu firm, lecz w branżę paliwową weszli po raz pierwszy.

Przedsięwzięcie wymagało większych nakładów finansowych i przekraczało możliwości udziałowców, dlatego zdecydowano się sięgnąć po dotacje z Programu Innowacyjna Gospodarka.  Projekt dotyczący uruchomienia innowacyjnej produkcji paliw syntetycznych z bioetanolu otrzymał dofinansowanie w wysokości ponad 22,2 mln zł. Jego realizacja  zakończy się w 2012 r. W początkowym etapie zbudowane zostanie laboratorium, w którym powstaną pierwsze litry paliwa. Potem uruchomiona zostanie linia pilotażowa o wydajności ponad 750 tys. litrów rocznie. Uzyskane stamtąd paliwo będzie służyć do napędu pojazdów testowych. Faza testowa ma się zakończyć w przyszłym roku uzyskaniem odpowiednich certyfikatów jakościowych, niezbędnych do uruchomienia produkcji paliw i ich sprzedaży. Docelowo do 2015 r. rafineria ma wytwarzać 31 mln litrów paliwa.

Fot. materiały prasowe; E. Nosko (Wiki)

Niektóre przedsięwzięcia są szerzej opisane w opublikowanej właśnie książce „Innowacyjni. PO IG”, pod red. Jerzego Gontarza, PARP 2010,

Współpraca: Adam Mielczarek, Andrzej Szoszkiewicz

Autor:Jerzy Gontarz 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2017 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości