Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2011/10/13 13:47:37
Społeczny wymiar innowacji

Innowacje kojarzone są ze sferą techniczno-technologiczną, często są też mylnie utożsamiane jedynie z wynalazkami. Tymczasem niezbędne do zbudowania gospodarki opartej na wiedzy jest uruchomienie mechanizmów o charakterze społecznym, takich jak zaufanie społeczne, odwaga i otwartość na nowatorskie rozwiązania, system edukacyjny wspierający kreatywność, itd. Innowacyjność bowiem to wypadkowa rozwoju gospodarczego i społecznego. Niestety, społeczny wymiar innowacyjności jest zbyt często ignorowany. Innowacje są postrzegane jak coś dziejące się poza społeczeństwem, co dotyczy tylko techniki, technologii, ewentualnie gospodarki.

Innowacje dokonują się w społeczeństwie – a to oznacza cały szereg relacji, więzi, norm i wartości, postaw i przekonań, które ulegają złożonym, ale też stosunkowo powolnym przeobrażeniom. Bez wątpienia więc, akceptacja „nowego” (czyli innowacji) na poziomie poznawczym prowadzi do lepszego przystosowania się do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości społeczno-gospodarczej. Rozwój bowiem to nie tylko twarde wskaźniki ekonomiczne czy technologiczne, ale również – jeśli nie przede wszystkim – zmiany w sferze wartości, postaw, zachowań społecznych. Te „miękkie” czynniki, takie jak odważne, otwarte i twórcze podejście do nowych wyzwań są znaczącymi determinantami rozwoju, innowacyjności i budowania dobrobytu społeczeństw. Rozwój w dzisiejszych realiach gospodarki konkurencyjnej musi być sprzężony z tym, co socjologowie nazywają kapitałem społecznym. Przemiany wymagają bowiem zmiany postaw, świadomości, zbudowania kultury innowacyjnej oraz systematycznego wzmacniania kapitału wiedzy. Nie jest możliwe we współczesnych społeczeństwach zaistnienie przemian bez przekonania do nich jednostek czy grup je tworzących. Stąd też rozwijanie owej kultury innowacyjnej wymaga stałego umacniania przekonania o wartości nowych zmian i społecznego przyzwolenia na swego rodzaju rywalizację prowadzącą do bardziej efektywnych rozwiązań, a w efekcie do wzrostu korzyści i poziomu życia społeczeństw.

wymaga więc żyznego podglebia w postaci określonego społecznego klimatu i wartości wyznawanych przez społeczeństwo. Warto pamiętać, iż sama istota innowacji ma charakter społeczny – jest wytworem kumulacji wiedzy, ludzkich doświadczeń, obserwacji. Stąd też niniejszą próbę ukazania społecznego wymiaru innowacji rozpoczniemy od jej społecznej genezy.  

Społeczna geneza innowacji

Czym jest ? Czy efektem nagłego olśnienia umysłu, jednostkowego geniuszu innowatora? Czy może nową jakością stworzoną – dzięki wyobraźni i odwadze myślenia – ze starych, dostępnych dotychczas elementów? Albert Einstein powiedział kiedyś, iż wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. jest bowiem ograniczona, natomiast wyobraźnia obejmuje cały świat, inicjując postęp i dając początek zmianom (cyt. za Ashok Jasapara, Zarządzanie wiedzą). Zapewne wyobraźnia, rozumiana jako umiejętność świeżego spojrzenia i wychodzenia poza dotychczasowe schematy myślowe, jest elementem niezbędnym w innowacyjności. Jednostkowy akt innowacji nie byłby jednak możliwy bez systemu kultury, w którym do niego dochodzi. Trudno sobie bowiem wyobrazić, iż dzisiejsze innowacje mogłyby powstać w poprzednich epokach. Owszem, pewne koncepty mogły się pojawić wcześniej, ale tylko jako mało sprecyzowane idee. Czyż bowiem taki jak przyszedłby do głowy średniowiecznym filozofom?  

Na silne społeczne i kulturowe uwarunkowanie innowacji zwraca też uwagę Gerard Labuda: każda rodzi się i rozwija w trzech etapach. Najpierw w głowie twórcy rodzi się pomysł lub projekt, czyli inwencja; z zrealizowanego pomysłu rodzi się dzieło (…) lub czyn (…), tj. w ścisłym tego słowa znaczeniu. Gdy dzieło znajdzie uznanie wśród odbiorców, doznaje ono upowszechnienia w postaci dzieł naśladowczych, powielonych (…) stosowanej w praktyce społecznej. Dzieła twórcze, innowacyjne tworzą kulturę w ścisłym tego słowa znaczeniu, natomiast dzieła odtwórcze – cywilizację. Cywilizacja z kolei tworzy podłoże dla następnych aktów twórczych (Gerard Labuda, Rozważania nad teorią i historią cywilizacji, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2008, s. 229).Taka definicja innowacji wskazuje wyraźnie na jej społeczny kontekst i kulturowy charakter, i to w podwójnym sensie – jako twór kultury i czynnik kulturotwórczy. Z jednej strony jest bowiem produktem danej cywilizacji, nie rodzi się wszak z niczego; z drugiej strony wpływa na nową sytuację społeczno-kulturową, na nowe relacje społeczne. Taka optyka odsyła nas do spojrzenia na innowacje jako element kulturowy. A kultura (rozumiana szeroko, jako cywilizacja) – w sensie socjologicznym – jest to złożona całość, która obejmuje wiedzę, wierzenia, sztukę, moralność, prawa, obyczaje oraz inne zdolności i nawyki nabyte przez ludzi jako członków społeczeństwa (E.B. Tylor, Cywilizacja pierwotna. Badania rozwoju mitologii, filozofii, wiary, mowy, sztuki i zwyczajów, cyt. za Marian Filipiak, Socjologia kultury. Zarys zagadnień, Wyd. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2000, s. 40). Zatem kultura jest atrybutem każdego członka społeczeństwa i jest przez niego nabywana w drodze społecznej transmisji. Kultura jest też mechanizmem adaptacyjnym człowieka – spełnia rolę pośrednika między człowiekiem a środowiskiem, w którym żyje. Ta adaptacja odbywa się miedzy innymi via innowacje, które człowiek tworzy z dostępnych już elementów kultury i które tę kulturę zmieniają (i to nie tylko kulturę materialną). Jak celnie zauważa Ewa Nowicka, do zjawisk kulturowych nie należy pot na czole biegnącego człowieka, ale sposób wycierania chustką trzymaną w kieszeni (Ewa Nowicka, Świat człowieka – świat kultury, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2000, s. 62-63).

Innowację trzeba zatem widzieć jako zjawisko kulturowe, a te posiadają określony zestaw cech. Wśród nich można wymienić wymiar czasowy: zjawiska kulturowe cechują się rozciągłością w czasie, co oznacza iż zmieniają się, rozwijają i kumulują w miarę upływu czasu; doświadczenia kulturowe ludzkości gromadzą się nabierając nowych jakości; wymiar przestrzenny: w toku rozwoju kultura rozprzestrzenia się, zarówno w sensie atrybutywnym, jak i poszczególnych całości kulturowych; wymiar systemowy: kultura jest zjawiskiem złożonym z elementów tworzących całość, a między nimi zachodzi skomplikowany proces integracji; kultura jest prawidłowa, tj. trwa i zmienia się według pewnych praw i regularności; kultura jest aparatem adaptacyjnym człowieka (podaję za Ewa Nowicka, Świat człowieka…, s. 63-66).

W tym świetle jest jak nowe zjawisko kulturowe, będące i produktem dotychczasowej kultury, i nową jakością, która tę kulturę zmienia lub ubogaca. Szukanie genezy innowacji to w istocie pytanie o zmianę kulturową. Jak zauważa Ewa Nowicka, cechą każdej kultury są zmiany. Jedne z nich są bezpośrednią odpowiedzią na zmiany środowiska, inne wynikają z autonomicznego rozwoju, są następstwem rozmaitych kombinacji cech oraz innowacji: tych nie ograniczonych warunkami biologicznymi i tych polegających na rozwoju cech specyficznych w pewnym kierunku. Wszystkie społeczeństwa podlegają wielorakim zmianom (…) zazwyczaj gwałtowne przeobrażenia można przypisać bodźcom zewnętrznym: zmianom przyrodniczym, nasilonym kontaktom międzykulturowym, dyfuzji obcych wzorów (za Ewa Nowicka, Świat człowieka…, s. 456). Bodźców zaistnienia zmiany może być więc wiele, niektóre mają charakter egzogenny, inne endogenny. Ten systemowy charakter innowacji podkreśla też Edwin Bendyk, dostrzegając ją już w samym akcie inwencji, pomysłu, konceptu: Inwencja jest wynikiem czystego aktu twórczego, który jednak wbrew wielu stereotypom, najczęściej nie jest aktem samotnego geniuszu tworzącego ex nihilo (Edwin Bendyk, Kulturowe i społeczne uwarunkowania innowacyjności, Raport Innowacyjność 2010, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Warszawa 2010, s. 73). Bendyk przytacza antropologiczną definicję aktu twórczego, który ma być nie tylko zdolnością tworzenia rzeczy nowych, ale też uznawanych społecznie (Edwin Bendyk, Kulturowe i społeczne…, s. 73). A zatem nie może być oderwana od systemu kultury, w którym powstaje gdyż nigdy nie uzyskałaby społecznego uznania i zrozumienia. Poza kontekstem kulturowym nie istnieje. jest więc aktem kulturowo zapośredniczonym, nie tylko na etapie jej powstania, ale też w fazie jej akceptacji/przyjęcia. Jak pisze Bendyk: Indywidualny proces twórczy nie oddziałuje bezpośrednio na kulturę, dokonując w niej zmiany lub powiększenia zasobów, lecz jest społecznie zapośredniczony przez specjalistów-pośredników, którzy oceniają wartość dzieła, nadając mu społeczną sankcję ważności (np. recenzenci filmowi w przypadku produkcji filmowej, jurorzy konkursów na najbardziej innowacyjny produkt etc.). Ocena ta odbywa się w określonych polach specjalizacji (specjalizacji kulturowej, naukowej, technicznej). Dopiero uznanie pośredników specjalistów otwiera drogę do społecznego upowszechnienia dzieła, inwencji i uczynienia z niej innowacji kulturowej, społecznej czy ekonomicznej (Edwin Bendyk, Kulturowe i społeczne…, s. 73). I dalej: Żadna z technologii nie powstała w pojedynczym umyśle, do każdej prowadziła długa droga rozwoju technologicznego, do której równolegle biegła droga zmieniających się potrzeb społecznych. Dopiero spotkanie nowych potrzeb, wynikających stąd napięć społecznych i nowych możliwości technicznych zainicjowało kluczowy proces: odkrywanie, że za dostępnymi technologiami kryje się coś więcej niż sama . To więcej, to głębszy sens społeczny i kulturowy. (…) Sama nie ma sensu – wymaga usensowienia w złożonym procesie społeczno-kulturowym (Edwin Bendyk, Kulturowe i społeczne…, s. 76). jest więc społecznie i kulturowo uwarunkowana zarówno w swym zarodku, jak i na etapie końcowym –w momencie akceptacji i wdrożenia.

a kapitał społeczny i poziom społecznego zaufania

– jak już wcześniej podkreśliłem – w powszechnym ujęciu traktowana jest jako zjawisko przynależne do sfery technicznej, technologicznej, gospodarczej, ekonomicznej. Takie są pierwsze skojarzenia z tym terminem. Aspekt społeczny rzadko jest wysuwany na pierwszy plan. Jednakże niedostrzeganie społecznego wymiaru innowacji jest widzeniem jej bardzo wąskotorowo, bez właściwego kontekstu i znaczenia. W ów społeczny kontekst uwikłane są wszakże wszelkie działania i wytwory ludzkie, w tym także innowacyjność i kreatywność. Jak zauważa Francis Fukuyama w głośnej książce „Zaufanie. Kapitał społeczny a droga do dobrobytu”: Dzisiaj każdy poważny obserwator zgodzi się chyba że sprawne funkcjonowanie liberalnych instytucji (…) gospodarczych musi opierać się na zdrowym i dynamicznym społeczeństwie obywatelskim oraz jego pozarządowych strukturach (Fukuyama Francis, Zaufanie. Kapitał społeczny a droga do dobrobytu, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1997, s. 14). Innowacyjność – jak by nie było, forma działania na niwie gospodarczej – zawsze więc będzie też działaniem w wymiarze społecznym. Tę wzajemną zależność akcentuje Fukuyama pisząc: (…) w każdym współczesnym społeczeństwie działalność gospodarcza jest jednym z fundamentalnych i najbardziej dynamicznych obszarów życia społecznego. Każda niemal forma działalności gospodarczej, od prowadzenia pralni chemicznej aż po obwodów scalonych, wymaga współpracy ludzi (Fukuyama Francis, Zaufanie. Kapitał…, s. 16). Fukuyama mówi więcej – gospodarka ma ścisły związek z jakością życia społecznego. Tytułowy dobrobyt gospodarczy jest – według niego – zależny od poziomu zaufania społecznego. Większość zjawisk i procesów gospodarczych dzieje się w warunkach minimalnego przynajmniej zaufania społecznego. Fukuyama stoi na stanowisku, iż w każdym efektywnym działaniu ekonomicznym elementem wiążącym społeczności jest zaufanie. Co działa także w drugą stronę – pewne niekorzystne społeczne tendencje ograniczają zdolność do wykorzystania dostępnych szans rozwoju gospodarczego. W tym miejscu dochodzimy do kluczowego terminu kapitału społecznego, czyli umiejętności współpracy międzyludzkiej w obrębie grup i organizacji w celu realizacji wspólnych interesów (James Coleman, in the Creation of Human Capital, cyt. za Fukuyama Francis, Zaufanie. Kapitał…, s. 20). W realiach dzisiejszej gospodarki istota kapitału zawiera się nie tyle w maszynach, fabrykach czy ziemi, ale właśnie w umiejętnościach i wiedzy ludzi. Kapitał społeczny jest ważnym elementem potencjału innowacyjnego społeczeństwa. Fukuyama podkreśla rolę cnót społecznych w społecznym rozwoju i tworzeniu dobrobytu społeczeństw. Taką priorytetową cnotą jest zaufanie rozumiane jako: mechanizm oparty na założeniu, że innych członków danej społeczności cechuje uczciwe i kooperatywne zachowanie oparte na wspólnie wyznawanych normach. Normy te mogą obejmować głęboko zakorzenione wartości dotyczące Boga i sprawiedliwości, ale także świeckie formy regulacji, np. standardy obowiązujące w danej profesji lub przyjęte normy zachowania. Stąd nasza wiara, że lekarz nie będzie świadomie działał na naszą szkodę, ponieważ spodziewamy się, że będzie postępował w zgodzie z przysięgą Hipokratesa i standardami swojej profesji (Fukuyama Francis, Zaufanie. Kapitał…, s. 38). Fukuyama na gruncie swoich założeń definiuje też pojęcie kapitału społecznego, jako zdolności wynikającej z rozpowszechnienia zaufania w obrębie społeczeństwa lub jego części. (…) kapitał społeczny różni się od innych form kapitału ludzkiego ty, że jest tworzony i przekazywany za pośrednictwem mechanizmów kulturowych:  religii, tradycji, historycznego nawyku (Fukuyama Francis, Zaufanie. Kapitał…, s. 39). Jak zauważa Zaufania kapitał społeczny ma niebagatelne znaczenie dla rozwoju całej gospodarki: jeżeli pomiędzy współpracownikami danego przedsięwzięcia zachodzi wzajemne zaufanie wynikające z wyznawania tych samych norm kodeksu etycznego, prowadzenie interesów jest mniej kosztowne. Taka społeczność będzie bardziej skłonna do innowacji organizacyjnych jako że wysoki poziom zaufania sprzyja rozwijaniu wielorakich powiązań (Fukuyama Francis, Zaufanie. Kapitał…, s. 40). zatem rodzi się w sprzyjającym kontekście społecznym, w otoczeniu o wysokim poziomie zaufania społecznego. Brak wzajemnego zaufania torpeduje wspólne inicjatywy, gdyż do kooperacji musi dochodzić pod nadzorem mocno sformalizowanych regulacji. Jak pisze Fukuyama, ma to określone konsekwencje: aparat mechanizmów legislacyjnych stanowiący substytut zaufania pociąga za sobą wydatki, które ekonomiści określają mianem „kosztów transakcji”. Innymi słowy, znaczący brak zaufania w społeczeństwie narzuca swoisty podatek na wszystkie formy działalności gospodarczej – podatek, którego nie muszą płacić społeczeństwa o wysokim stopniu zaufania (Fukuyama Francis, Zaufanie. Kapitał…, s. 40). Zatem wysoki poziom zaufania społecznego powoduje, iż społeczeństwo jest znacznie bardziej skłonne do adaptowania nowych rozwiązań, pomysłów, słowem innowacji technologicznych i gospodarczych. Zaufanie skutkuje bowiem większą elastycznością działania, nie narzuca ścisłych ram i ograniczeń. Społeczeństwa/społeczności o niskim poziomie wzajemnego zaufania blokują innowacyjność obostrzeniami, regulacjami, przepisami. Skrępowani nimi pracownicy trzymają się sztywnych ram, nie wyprawiając się w dziewicze obszary. Tak tę różnicę widzi Fukuyama: społeczeństwo o wysokim poziomie zaufania potrafi urządzić swoje środowisko pracy w bardziej elastyczny i wygodny sposób, przenosząc część odpowiedzialności na niższe poziomy organizacji. Natomiast w społeczeństwach o niskim poziomie zaufania pracownicy muszą być zamknięci w ramach biurokratycznych przepisów (Fukuyama Francis, Zaufanie. Kapitał…, s. 44). Można by rzec, iż niskie zaufanie społeczne wywołuje postawy konformistyczne wśród członków społeczeństwa, nie pobudzając ich do własnych poszukiwań. Myśląc zatem o innowacyjności społeczeństw musimy uwzględniać społeczny kontekst i czynniki kulturowe, gdyż to one w dużej mierze mają decydujący wpływ na jej kształt.

Do podobnych ustaleń dochodzi też Robert Putnam, w swojej teorii kapitału społecznego, zakładającej iż skuteczne rządy możliwe są jedynie wówczas, gdy zarówno rządzący, jak i rządzeni mają silnie uwewnętrznioną motywację do współpracy (Robert D. Putnam, Demokracja w działaniu: tradycje obywatelskie we współczesnych Włoszech, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków-Warszawa 1995). Ta umiejętność jest wypracowywana poprzez uczestnictwo i zaangażowanie w różnego rodzaju organizacjach, stowarzyszeniach, które poprzez wspólne działanie i bliskie kontakty uczą swoich członków wzajemnego zaufania. Ta postawa przenosi się na inne sfery życia społecznego, wytwarzając odpowiedni klimat społeczny, rodzaj kapitału umożliwiającego dalszy rozwój całej zbiorowości. Kapitał społeczny ma zatem charakter kolektywny, jest zbiorem kompetencji, umiejętności i obywatelskich postaw, które stanowią wartościowy zasób dla całego społeczeństwa. Według Putmana, na społeczny kapitał składają się wytwory życia stowarzyszeniowego takie jak: wypracowane normy, sieci relacji oraz zaufanie – to one umożliwiają członkom społeczeństwa efektywniejsze zespołowe działanie i skuteczniejsze osiąganie wspólnotowych celów (Robert D. Putman, Demokracja w działaniu…, s. 56). Kapitał społeczny powstaje zatem oddolnie i nie jest go w stanie odgórnie narzucić żadna centralistyczna władza czy instytucja. Koncepcja Putmana pokazuje, iż im większy kapitał społecznym, tym lepsze są rządy, gdyż aktywne i zaangażowane społeczeństwo przeorientowuje motywację pojedynczych jednostek. Indywidulane interesy, egoistyczne postawy i kierowanie się własnym zyskiem jest zastępowane przez postawy wspólnotowe, takie jak troska o dobro wspólne, sprawy społeczności lokalnej, miasta, gminy. Tym samym społeczeństwo zyskuje podmiotowość, stając się w pełni obywatelskim, ale też kreatywnym i aktywnym. 

Edukacja w służbie innowacyjności

Potencjał innowacyjny – jak już wcześniej wspomniałem – to swego rodzaju społeczny klimat cechujący się otwartością na zmiany, zdolnością do adaptacji, istnieniem sieci relacji, wspólnotowych wartości oraz zaufaniem społecznym. Niebagatelną rolę w tworzeniu kultury innowacyjnej odgrywa również inna społeczna determinanta – aspiracje i potrzeby edukacyjne oraz możliwość ciągłego zdobywania wiedzy. Jak zauważają autorzy Edukacji w procesie przemian społecznych, niedocenianie roli edukacji może mieć katastrofalne konsekwencje dla przeszłego rozwoju społeczeństwa: groźne jest zwłaszcza traktowanie oświaty przez niektórych przedstawicieli kół gospodarczych jako dziedziny drugoplanowej. (…) Hasła „po pierwsze gospodarka” nie jest trafnym ukierunkowaniem społeczeństwa demokratycznego. W nowej rzeczywistości cele społeczne nie są mniej ważne niż cele gospodarcze, wzajemnie się zresztą warunkują (Andrzej Bogaj, Stefan M. Kwiatkowski, Mirosław J. Szymański, Edukacja w procesie przemian społecznych, Instytut Badań Edukacyjnych, Warszawa 1998, s. 15). To od wiedzy, aspiracji edukacyjnych, dążeń życiowych i postaw w głównej mierze zależy spełnienie wszystkich tych zamierzeń, które zakłada unowocześnienie gospodarki.    

Kapitał społeczny rozwija się w głównej mierze poprzez permanentną edukację. Permanentną, gdyż nie może się ona kończyć wraz z zakończeniem formalnej ścieżki edukacyjnej (czyli na przykład studiów wyższych). Jak zauważa Krzysztof Gulda w swoim artykule Edukacja dla innowacyjności, system edukacyjny nie funkcjonuje w oderwaniu od otoczenia. Przeciwnie, musi brać pod uwagę – zwłaszcza w warstwie programów nauczania – potrzeby tego szerokiego otoczenia: potrzeby rynku pracy, biznesu i przedsiębiorców, współczesnej gospodarki, a mówiąc szerzej – współczesnego świata. System edukacyjny powinien porzucić ambicje kształcenia w pełni ukształtowanych zawodowo ludzi, jego rolą staje się lub już jest przygotowywanie młodych pokoleń do stałej nauki, ciągłego uczenia się.  Szkoły – pisze Krzysztof Gulda – na każdym poziomie, od podstawowego do wyższego, muszą przejść z uczenia wiedzy ugruntowanej, ale potrzebnej wczoraj, do dostarczania wiedzy, umiejętności i kształtowania postaw pozwalających na stawianie czoła wyzwaniom jutra. Tak określone wyzwania wskazują na potrzebę zmiany paradygmatu systemu edukacji. Musi nastąpić odejście od systemu nastawionego na dostarczanie wiedzy w kierunku systemu zapewniającego obok wiedzy, umiejętności i kształtującego postawy. Nastąpić musi uelastycznienie sposobu określania zakresu wiedzy niezbędnej absolwentowi systemu edukacji na rzecz mierzenia efektów kształcenia. Efektów, które określane muszą być nie tylko przez ekspertów – naukowców, ale także przedsiębiorców i innych „odbiorców” wyników kształcenia. Takie uelastycznienie powinno także wyzwolić nowe możliwości w zakresie rozwoju nieformalnego systemu edukacji, który musi uzupełniać system formalny. Kształcenie powinno więc nabrać charakteru procesu ciągłego, towarzyszącego każdemu przez całe życie z możliwością wielokrotnego wchodzenia i wychodzenia z systemu edukacji na różnych poziomach (Krzysztof Gulda, Edukacja dla innowacyjności, Innowacyjność 2010, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Warszawa 2010, s. 98). Edukacja w procesie społecznych przemian ma do odegrania ważną rolę – dostarczając nie tylko fundamentów wiedzy, ale też elastycznego i otwartego społeczeństwa. W istocie rzeczy, by edukacja sprzyjała innowacyjności, pobudzała do samodzielnego myślenia i kreatywnego działania, należy stworzyć nie tyle system edukacyjny, co raczej system uczenia się, którego fundamentalnym założeniem powinno być przyjęcie zasady nauki przez całe życie. Współczesnemu człowiekowi nie wystarczą raz zdobyte umiejętności i kompetencje, aby zachować atrakcyjność na rynku pracy i móc przystosować się do zmiennych warunków gospodarczych. Każdy z nas musi być gotowy do pobierania kolejnych lekcji, a to wymaga otwartego, elastycznego umysłu. Ta otwartość powinna być kształtowana już od najwcześniejszych lat i najniższych poziomów edukacji. Warto również dostrzec, że obecnie procesu uczenia się zachodzą w różnych miejscach – w domu, w czasie rozrywki i zabawy – szkoła straciła w tym względzie pozycję monopolistyczną. To oznacza, że konieczne jest wypracowanie nowych mechanizmów i form edukacji, bardziej odpowiadających zarówno potrzebom, jak i możliwościom współczesnych dzieci. Celem edukacji/nauki – tak na poziomie szkoły podstawowej, jak i na kolejnych etapach, ze studiami włącznie – powinno być wyposażenie uczniów/studnetów nie tyle w wiedzę, co raczej w zdolności do samodoskonalenia się, umiejętności znajdowania informacji i ich interpretacji, krytycznego myślenie oraz umiejętności współpracy w zespole. Dopiero tak wykształceni/wyedukowani uczniowie mogą stać się w przyszłości kreatywnymi pracownikami, dla których poszukiwanie innowacji będzie naturalną potrzebą, a nie wykraczaniem poza powszechnie obowiązujące (narzucone) ramy działania.

To swoiste podglebie dla innowacyjności w postaci stworzenia odpowiedniego systemu edukacyjnego (systemu uczenia się przez całe życie) oraz społecznego klimatu i wartości wyznawanych przez całe społeczeństwo, gdzie otwartość na to co nowe, zaufanie, samodzielne, krytyczne i twórcze myślenie znajdują się wysoko w hierarchii, stanowią fundament, na którym można zacząć budować w pełni innowacyjną kulturę. Ona zaś jest warunkiem niezbędnym dla dalszego powstawania i upowszechniania się innowacji, te wszak są zjawiskiem o charakterze nie tylko techniczno-technologicznym, ale także społeczno-kulturowym. 

Fot. Smartlink

:Waldemar Wierżyński 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2017 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości