Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2012/06/21 14:33:07
Wynalezione w Chinach

Chińska innowacyjność ma dwa oblicza. Jedno z nich to szybkie i często perfekcyjne modyfikowanie rozwiązań powstających za granicą. W Chinach taką wtórną kreację nazywa się invented in China.Drugie oblicze to własne innowacje, tworzone przez chińskie firmy i uczelnie od podstaw. Na tym dynamicznym i szybko zmieniającym się rynku przybywa obecnie ciekawych możliwości dla polskich przedsiębiorstw.

-Warto wejść na chiński rynek - mówi wielu ekspertów od Chin. Tymczasem ci którzy już spróbowali odpowiadają: - Łatwo się mówi, trudniej wdraża. Ci ostatni dodają, że chiński rynek jest pełen niebezpieczeństw i jest bezlitosny, a najgorsze są procedury i przepisy administracyjne, które potrafią wykończyć nawet najzdrowszą firmę. Andrzej Głodek, prezes Chińsko-Polskiej Izby Gospodarczej z siedzibą w Hongkongu wymienia najczęściej spotykane przyczyny niepowodzenia. Otóż głównym powodem jest zupełny brak przygotowania, brak cierpliwości oraz wizji. Jak podkreśla chiński rynek z tego bezlitośnie rozlicza. Jednocześnie dodaje, że sytuacja nie jest przegrana, a wręcz przeciwnie, właśnie zaczął wiatr wiać w żagle dla polskich firm: rozwijają się programy promocji eksportu, także szybko rozwijające się parki technologiczne zaczynają stopniowo patrzeć w tamtym kierunku. Na pytanie o potencjał parków technologicznych w zakresie współpracy polsko-chińskiej odpowiada: - Polskie parki naukowo-technologiczne mogą być środkiem do zdobycia chińskiego rynku. Głównym celem są polskie małe oraz średnie przedsiębiorstwa. Parki w stosunku do partnerów w Chinach winny być pośrednikiem oraz przekaźnikiem wiedzy dla polskich firm - mówi Andrzej Godek, prezes Chińsko-Polskiej Izby Gospodarczej(CPIG) z siedzibą w Hongkongu.

Podkreśla, że wewnętrzny chiński rynek dopiero się tworzy. Do tej pory gospodarka chińska była nastawiona na eksport, a nie na rynek wewnętrzny. Sytuacja zmieniła się podczas ostatniego kryzysu finansowego w latach 2008-2009, kiedy to duża część chińskich firm dostała mocno po kieszeni, co bardzo zaniepokoiło władze chińskie. Dostrzegły, że Chiny są bardzo silnie powiązane z gospodarką światową, na którą polityka Pekinu ma dosyć ograniczony wpływ. Poza tym kryzys finansowy uwidocznił wszystkim, że rynek chiński jest niedorozwinięty, zwłaszcza przemysłowo i to na wszystkich poziomach. - Przed chińskim rynkiem jest jeszcze daleka droga do tego by można powiedzieć, że jest on rozwinięty. To jest ogromna szansa dla firm zagranicznych, w tym polskich, które są zainteresowane Chinami. Perspektywy w zakresie możliwości handlu, produkcji sprzedaży z biegiem czasu na tym rynku będą coraz większe. W tej chwili jest najlepszy czas by tym rynkiem się zainteresować - mówi prezes Głodek. - Ale wejście na ten rynek nie jest proste i wymaga czasu oraz zaangażowania, przygotowania i to niezależnie jaki miałby być to rodzaj działalności. Przede wszystkim trzeba stworzyć indywidualną infrastrukturę przez którą rozumiem jakąś postać obecności w Chinach, nawiązanie kontaktów, poznanie partnerów, co jest wymogiem chińskiej kultury biznesu - tłumaczy dalej.

Choć rynek dopiero się rozwija i jest czas by na niego wejść, to z drugiej strony nie należy zwlekać. O jakie myślenie i perspektywę chodzi prezes Chińsko-Polskiej Izby Gospodarczej wyjaśnia to anegdotą historyczną. - Cesarz Napoleon Bonaparte wezwał do siebie jednego z generałów odpowiedzialnego za armię. Rozkazał mu by posadzono drzewa między francuskimi miastami, bo gdy jego armia będzie się między nimi przemieszczać, to te drzewa osłonią wojsko przed promieniami słońca. Na to generał odpowiedział cesarzowi, że dużo czasu upłynie nim te drzewa urosną. Napoleon uwagę swojego oficera skwitował, że to tym bardziej jest powód, by jak najszybciej je posadzić.

Nim polskie przedsiębiorstwa wejdą na chiński rynek winny mieć możliwość przygotowania się do tego. Pomóc im w tym powinny polskie parki naukowo-technologiczne, które z definicji mają służyć innowacyjnemu biznesowi. Kryzys finansowy z 2008 roku oraz obecny zadłużeniowy w strefie euro zredefiniowały pojęcie konkurencyjności, gdzie według nowego znaczenia nie ma podziału na aktywnych uczestników rynku (firmy) i biernych (np. doradcy, instytucje otoczenia innowacyjnego biznesu itp.). Innymi słowy, przekładając to na grunt parków, one nie tylko winny posiadać infrastrukturę w postaci powierzchni biurowej, produkcyjnej, laboratoryjnej czy sprzętu badawczego, ale również dysponować wiedzą o rynkach, w tym o tych, które już są ważne oraz te, które dopiero są przyszłością.

Najlepiej rozumieją to globalni gracze, tacy jak: Stany Zjednoczone, Niemcy, Wielka Brytania, Japonia. Wystarczy podać przykład z ubiegłorocznych targów China International SME Fair w Kantonie w prowincji Guangdong na południu Chin, gdzie instytucje biznesowe oraz MŚP z tych państw miały po 200 metrów kwadratowych powierzchni wystawowej wypełnionej po brzegi konkretną ofertą biznesową zorientowaną w dwóch kierunkach (do Chin i z Chin do kraju). Według Yanga Yanga, dyrektora generalnego China International SME Fair, w tegorocznej edycji pod koniec września weźmie udział blisko 4000 przedsiębiorstw chińskich i zagranicznych, 40 państw oraz szacuje się, że wystawę odwiedzi 20 tys. osób.

Niezależnie od planów, co do chińskiego rynku trzeba znać kilka faktów.

Invented in China

- Na rynku chińskim innowacyjność trzeba traktować od podstaw - twierdzi Głodek. Wyjaśnia, że każdy produkt, który jest w jakiś sposób oryginalny, ciekawie zaprojektowany jest wielce prawdopodobne, że taka rzecz lub inne dobro pochodzą zza granicy. - One nie są wytworzone w Chinach. Naprawdę innowacyjnych chińskich produktów od początku powstałych w Chinach li tylko chińskimi siłami jest bardzo mało. Od tego trzeba odróżnić innowacyjność modyfikowaną, czyli czyjejś innowacyjności najczęściej rzeczy lub wzoru zachodniego -  podkreśla.

W Chinach o taką wtórną kreację nazywa się invented in China. Przykładem tego rodzaju filozofii z tzw. Chinese characteristic czyli chińską specyfiką w sektorze technologii internetowych jest sklep internetowy Taobao, który jest kopią eBay, lub chińska wyszukiwarka Baidu, która jest kopią Google. Jak podkreśla Andrzej Głodek Chińczycy są mistrzami w kopiowaniu, a te dwa portale są to mistrzowskie kopie doskonale dostosowane do chińskiego rynku. Widać to choćby po wielkości udziału w rynku sięgającym w każdym przypadku po kilkadziesiąt procent, jak również po tym, że ani Baidu ani Taobao nie mają swojej strony w wersji angielskiej. Z tego też względu nie są znane poza Chinami.

Jeśli zaś chodzi o własną inwencję, to z tym w Chinach jest znacznie gorzej. Władze chińskie są świadome, że wejście na poziom technologiczny taki, jak posiadają kraje wysoko rozwinięte zajmie dużo czasu. Nie kwestia daty, kiedy to nastąpi - w ocenie raportu “Research report on Chinese industries. U.S. China economic and review commission” - ale przyszłego ładu konkurencyjności na globalnym rynku jak i lokalnych rynkach ma największe znaczenie. Jak podkreśla dokument, choć chiński rynek nauki i technologii (NIT) jest w stadium początkowym, to dysponuje już odpowiednią infrastrukturą, ale prawdziwa moc operacyjna nie jest jeszcze użyta. Sektor NIT jest głównie skoncentrowany na dziedzinach uważanych powszechnie za przyszłościowe, czyli: nanotechnologie, biotechnologie, elektro-optykę, IT i innych obszarach. Mimo iż w Chinach na obecną chwilę nie ma aż tak dużo firm wyspecjalizowanych w tych branżach, to rząd stale rozbudowuje centra badawczo-rozwojowe, parki, inkubatory oraz infrastrukturę.

Casus iPada

W  Chinach wiele chińskich firm zgodnie z prawem kopiuje wzory zachodnie, a następnie sprzedają je na rynku wewnętrznym. Dzieje się tak dlatego, że firmy zachodnie, które są właścicielami tych wzorów i mają je zgłoszone w urzędach patentowych na Zachodzie zapomniały zapewnić sobie ochronę na rynku chińskim, co jest bezwzględnie przez chińskie firmy wykorzystywane. Najlepszym przykładem jest nazwa iPad, prawa do której ma chińska spółka Proview z Shenzhen, a która toczy spór sądowy z amerykańskim producentem najsławniejszego na świecie telefonu iPhone.

Ale co ciekawe kwestia ochrony własności intelektualnej dotyczy także dotyczy importerów. - Spotkałem się bowiem z uwagą eksperta od zarządzania własnością intelektualną w Chinach , że nawet, jak chce się coś wyprodukować w Chinach, a następnie to zaimportować do Polski, to też należy zastrzec swój wzór przemysłowy w Chinach dlatego, że może się okazać, że z uwagi na atrakcyjność rozwiązania może zostać ono wykorzystane przez chińską firmę, która dokona stosownej rejestracji i uzyska ochronę. To dotyczy także logo, nazwy. Chińczycy śledzą rynki. I gdy trafi się im partner z rozpoznawalną nazwą, marką lub logo to mogą zastrzec do niego prawa w Chinach. Potem może się okazać, że o ile na rynku krajowym jest się posiadaczem określonego prawa, to w praktyce jest się dystrybutorem, a nawet pośrednikiem jakiejś firmy chińskiej, a dowiemy się o tym z pozwu, który zostanie wysłany do nas przez chińskiego posiadacza prawa. Skutkuje to tym, że nie będzie można czegoś sprzedawać w Chinach pod ta nazwą i marką - mówi Andrzej Głodek.

Uwagę prezesa potwierdza Karin Beukel, konsultant ds. prawa własności intelektualnej z doświadczeniem w zwalczaniu naruszeń w zakresie wartości niematerialnych w Chinach, ekspert w China IPR Helpdeks w Pekinie. - Małe oraz średnie przedsiębiorstwa często nie wierzą, że są w stanie wygrać walkę z chińskimi producentami podróbek z uwagi na nieskuteczność tamtejszego systemu prawa dotyczącego własności intelektualnej - w rzeczywistości jest inaczej! Przepisy chińskiego prawa własności intelektualnej (PWI) oferują kilka opcji rozwiązania problemu nielegalnego kopiowania produktów. W Chinach mamy możliwość dochodzenia swoich praw na drodze prawa cywilnego, administracyjnego oraz karnego, a ponadto możemy skorzystać z pomocy PSB (Biuro Bezpieczeństwa Publicznego). Głównym wyzwaniem europejskich MŚP korzystających z chińskiego systemu PWI jest podejmowanie właściwych decyzji we właściwym czasie. Wiele problemów, które europejskie MŚP postrzegają jako czynniki hamujące rozwój firmy, można łatwo wyeliminować.

Założenia planu

Mimo powyższych zagrożeń Chińsko-Polska Izba Gospodarcza widzi duże możliwości i dlatego jej eksperci od kilku miesięcy pracują nad opracowaniem specjalnego programu wejścia. Kluczem są właśnie parki naukowo-technologiczne, a dokładniej firmy w nich działające. To one byłyby w rozumieniu biznesplanu inwestorem i głównym beneficjentem. Plan opiera się na prostym założeniu, że na linii biznesowej Polska-Chiny wspierane jednakowo winny obie aktywności gospodarcze, czyli eksport jak import. O ile z wywozem ów na zagraniczne rynki nie ma problemów mentalnych, to są w przypadku sprowadzania czegoś na krajowy rynek.

W przypadku importu Izba tłumaczy to tym, że jeżeli polska może sprowadzić z Państwa Środka jakiś produkt i wprowadzić go na rynek zgodnie z zasadami wolnej konkurencji, to lepiej jeśli to zrobi polska , a nie na przykład niemiecka, duńska, która najpierw sprowadzi dany do siebie, a potem reeksportuje do Polski.

Ale nie import jest sednem planu CPIG. Najważniejsze na chińskim rynku są te firmy, które mają produkt lub dysponują pewną własnością intelektualną opartej na myśli technicznej. Duże możliwości są również dla firm specjalizujących się we wzornictwie przemysłowym. Według analizy Chińsko-Polskiej Izby Gospodarczej chiński rynek jest głodny tego typu usług.

Eksperci Izby są świadomi faktu, że polskie parki naukowo-technologiczne i inkubatory są na etapie tworzenia siły rynkowej. - Dopiero następuje jednoczenie sił, mówiąc językiem wojskowym, zbieranie żołnierzy, którzy staną się armią i jeszcze trochę czasu zajmie nim one się uformują jako jednostki, które działają kompleksowo. Ale nie ma co zwlekać z pewnymi działaniami. Polskie małe i średnie winny wiedzieć, że są pewne możliwości w Chinach, a parki są świetnym transmiterem dla innowacyjnych polskich firm, które chcą wejść na chiński rynek. A co ważne są polscy eksperci, którzy znają chińskie prawo i realia biznesowe oraz dostępnych jest wiele praktycznych darmowych narzędzi - tłumaczy prezes CPIG.

W koncepcji Izby polskie parki i inkubatory winny pełnić rolę podmiotu uświadamiającego o możliwościach rynkowych w różnych miejscach na świecie w tym o Chinach jako jednym z najbardziej wzrostowym obszarze gospodarczym  na świecie w ujęciu co najmniej średniookresowym. Taką strategię mają oraz taką perspektywę czasową przyjmują tego typu instytucje w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Hongkongu, Japonii i innych państwach. Dlatego opracowywany projekt zakłada przygotowanie realnych narzędzi i środków od cyklu szkoleń (zwłaszcza w zakresie ochrony własności intelektualnej), aż po ułatwienia w dostępie do darmowej przestrzeni targowej i wystawowej na najważniejszych imprezach w Chinach oraz Hongkongu, dzięki którym w przyszłości będzie możliwe zainwestowanie w niedalekiej przyszłości w Państwie  Środka w dowolnej przestrzeni gospodarczej.

Na pytanie czy wie, że w ostatnich trzech latach próbowano zrealizować podobną koncepcję odpowiedział: Wiem, że powstała w Szanghaju, ale słuch o niej zaginął. Nasze rozwiązanie będzie systemowe – mówi prezes Andrzej Głodek. Z podejściem systemowym ukierunkowanym na grupę zgadza się w pełni Andrzej Dryżba z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Chinach: - Z naszych obserwacji i analiz widzimy, że jedyną szansą na osiągnięcie sukcesu w zakresie promocji na chińskim rynku jest grupowa . Powodzenie grupowej promocji ma sens wtedy, gdy skład takiej grupy jest dobrze sprofilowany branżowo oraz zależy to również od samej determinacji firm zainteresowanych wejściem na ten rynek - mówi Andrzej Dryżba. Podkreśla, że ciekawostką jest, że wśród polskich MŚP większe zainteresowanie sprzedażą swoich produktów oraz chęcią lokowania swojej działalności w Chinach wykazują bardziej firmy z kategorii ”M” niż „Ś” i to one zabiegają o jak największą pomoc.

Chiński parku

Polskie małe i średnie przedsiębiorstwa w Chinach mają do swojej dyspozycji około 80 parków naukowo-technologicznych, około 100 inkubatorów (etap początkowy rozwoju), prawie 80 stref rozwoju gospodarczego i ekonomicznego. Dość często pod względem przestrzennym są to duże obszary z wieloma budynkami (wieżowcami, magazynami, przestrzenią badawczo-rozwojową, produkcyjną, mieszkalną oraz handlową). Najczęściej w ich sąsiedztwie znajduje się szkoła wyższa. Nie jest niczym nadzwyczajnym, że na pewnej przestrzeni prowadzony jest detaliczny dobrami z kategorii . Przykładem na to ostatnie jest słynna na całą Azję strefa Zhongguancun w Pekinie (zwana także Silicon Valley). Znajduje się w niej park naukowo-technologiczny Zhongguancun Science Park, największe w Chinach i Azji centrum handlowe elektroniki użytkowej oraz największy w stolicy hipermarket Carrefour. Choć budzi to może zdziwienie, ale wszystko to razem jest ze sobą ściśle powiązane i stanowi jeden organizm gospodarczo-naukowy. Oczywiście nie jest tak w każdym miejscu, ale trzeba mieć świadomość, że często biznesowy chińskiej instytucji innowacyjnego otoczenia biznesu jest bardzo i złożony i zaskakujący w swojej treści.

Dlaczego warto śledzić to, co się dzieję w chińskich parkach naukowo-technologicznych?  Zdaniem Krzysztofa Domareckiego, przewodniczącego rady nadzorczejspółki Selena, która w Chinach w branży chemii budowlanej odnalazła swoją przestrzeń rynkową, wAzji w tym zwłaszcza w Chinach powstają nowe modele biznesowe, które na coraz większą skalę będą przenoszone do Europy i Stanów Zjednoczonych. Poza tym kryzys finansowy przyspieszył konsolidację branż w skali światowej i za 5-10 lat liczyć się będą tylko firmy, które potrafią działać w skali globalnej. Wielkość tutaj nie będzie mieć znaczenia. Umiejętność globalnego działania dotyczy także firm małych i średnich, jeśli chcą zachować swoją konkurencyjną pozycję rynkową.

 

 

 

Rady jak wybrać park naukowo-technologiczny w Chinach

 

1. Nim się dokona wyboru konkretnego miejsca należy uświadomić sobie elementarne zasady chińskiego rynku:

- ogromna dynamika zmian na rynku, większa niż w Polsce czy UE,

- fragmentaryzacja rynku,

- jest podstawowym modelem biznesowym,

- bardzo powolne budowanie relacji rynkowych,

- różnice kulturowe.

 

2. Trzeba mieć też świadomość, że głównymi lokatorami parków w Chinach są chińskie firmy, które dość często reprezentują nieduży poziom innowacyjności.

 

3. Wiele przestrzeni biznesowych w Chinach zawiera w swojej nazwie określenie „naukowo-technologiczny” lub „naukowy”. W praktyce pomimo takiej nazwy są to zwykłe strefy przemysłowe lub ekonomiczne, choć mają ofertę bliźniaczo podobną do typowej instytucji innowacyjnego biznesu. Jest to zwykły zabieg marketingowy, mający za zadanie przyciągnięcie jak największej liczby inwestorów.

 

4. Z uwagi na wielkość Chin należy wybrać takie miejsce, gdzie albo jest grupa docelowa odbiorców, albo są niezbędne surowce (z uwagi na transportu i czas oczekiwania), albo są eksperci.

 

5. Duża część parków cechuje wielobranżowość.

 

6. Najlepsze miejsca to te, które uważane są przez chiński rząd za przyszłe centra chińskiego biznesu.

 

 

Dwa kierunki

W kontekście dynamiki rynku w Chinach, jego złożoności biznesowej działania inwestycyjne winny zmierzać w dwóch kierunkach: inwestycyjnym w Chinach i lokacyjnym do Polski.

Pierwszym kierunkiem jest stworzenie w Chinach polskiego centrum działalności dla małych i średnich przedsiębiorstw. Chińsko-Polska Izba Gospodarcza pracuje nad stworzeniem w Chinach pod polską flagą parku przemysłowego, w którym byłby park technologiczny, a który miałby za zadanie pomagać przy wchodzeniu na chiński rynek polskim eksporterom produktów i usług. Działać mogły by w nim firmy z rozmaitych branż. Element wielobranżowości winien zapewnić większą efektywność niż jedynie zorientowanie się na zaawansowane technologie. To jednak wymaga współdziałania, dlatego już niebawem koncepcja zostanie przedstawiona polskim instytucjom otoczenia innowacyjnego biznesu.

- Utworzenie takiego parku w Chinach przez polskie MŚP jest realne. Tutaj należy wykorzystać przychylność władz chińskich, które stosują politykę wychodzenia na zewnątrz, przez która należy też rozumieć przychylność dla zagranicznych inwestycji. Najlepszym miejscem są na tego typu inwestycje są miejsca położone poza znanymi centrami jak Pekin, Szanghaj czy Kanton. Trzeba zwrócić uwagę na te miasta i ośrodki, które już w niedalekiej przyszłości będą wiodącymi centrami biznesu w Chinach jak np. Chengdu w zachodnich Chinach, Harbin na północnym wschodzie, Changsha w centrum - tłumaczy Andrzej Dryżba.

Według planu nie chodzi o stworzenie zupełnie nowego organizmu, ale ulokowanie takiej inicjatywy w ramach już istniejącej infrastruktury, jak na przykład w jednej ze stref ekonomicznych. Z przeprowadzonej analizy przez CPIG oraz z punktu widzenia interesów polskich firm dwie lokalizacje są dobre. Jedna znajduje się w okolicach Hongkongu, a dokładniej w Shenzhen na granicy z byłą brytyjską kolonią. Miejsce to jest dobre z trzech powodów:

  1. bliskość do Hongkongu,
  2. strefa ekonomiczna
  3. nowoczesne zaplecze naukowo-badawcze w obszarze innowacyjności.

W pierwszym przypadku w ocenie Izby Hongkong dysponuje najlepszym zapleczem do obsługi chińskiego rynku, oferując na najwyższym światowym poziomie usługi doradcze (prawne, finansowe itp.) oraz narzędzia (o tym czytaj niżej). Z kolei w drugim przypadku ogromne znaczenie ma fakt, że w Shenzhen jest jedna z typów stref ekonomicznych tzw. export processing zone (EPZ), które dla firm myślących o eksporcie są świetnym miejscem, bo wtedy wszelka produkcja, montaż są zwolnione z ogromnej ilości problemów oraz barier administracyjno-prawnych. Na przykład taka może importować pewne komponenty z Polski do swojego zakładu w EPZ, a następnie reeksportować je do Japonii.  W trzecim zaś i Shenzhen i Hongkong są miejscami, z których wychodzą w świat innowacyjne trendy.

Poza tym jak podkreśla prezes CPIG nic nie stoi na przeszkodzie by sprzedawać ten na rynek chiński, który jest tuż za ogrodzeniem strefy.  - Bardzo ciężko jest konkurować polskim firmom na rynku międzynarodowym, które prowadzą produkcję od początku do końca w Polsce ze względu na transportu. Znacznie taniej jest jeżeli jakaś część produkcji ulokowana jest w Chinach. Geograficznie z Polski do Stanów Zjednoczonych jest bliżej, ale biznesowo i ekonomicznie jest bliżej z Chin do Stanów Zjednoczonych, bo stąd jest dużo tańszy transport. Dlatego myśląc o rynku międzynarodowym należy zastanowić się nad przeniesieniem części produkcji do Chin, a pozostawieniem w Polsce tego, co obsługuje lokalny i regionalny rynek - kreśli chińską strategię dla polskich parków naukowo-technologicznych oraz MŚP ekspert Andrzej Głodek. Dodaje, że to jest sprawdzona strategia, którą przetestowało w Chinach wiele państw oraz organizacji biznesowych.

Druga lokalizacja to Chongqing w zachodnich Chinach albo jego okolicach ze względu na to, że najprawdopodobniej pierwsze regularne kolejowe połączenie towarowe między Polską a Chinami będzie docierało do tego największego miasta w Chinach. Jeżeli jakaś myślałaby o uruchomieniu produkcji w Państwie Środka to transport morzem z Chin do Polski trwa ok. 40 dni. Pociągiem zajmie to 11-15 dni.

W koncepcji Izby nie chodzi jedynie o przewóz kontenerów z punktu A do punktu B, ale by zarówno w punkcie A jak i punkcie B była odpowiednia infrastruktura wwóz samych ów, ale przede wszystkim ułatwiająca rozpoczęcie działalności gospodarczej na danym rynku. Innymi słowy po obu stronach winny być dostępne biura, magazyny, doradztwo prawne, doradztwo księgowe i inna pomoc.

Drugim ważnym obszarem dla polskich parków w pełni wykonalnym już teraz  jest przyciągniecie do siebie chińskich małych i średnich przedsiębiorstw. Jak podkreśla Andrzej Głodek ten kierunek jest tak samo ważny jak lokowanie się polskich firm w Chinach ponieważ oba modele dają duże możliwości współpracy z Chinami. Gdyby więc udałoby się przyciągnąć nie wielkich producentów, ale jak największą rzeszę małych firm, które byłyby zainteresowane wejściem na rynek europejski właśnie przez Polskę, to z pewnością duża ich część zostałaby w Polsce. Z drugiej strony polskie przedsiębiorstwa poprzez współpracę i uczenie się chińskiego modelu biznesowego nabrały odwagi i pewności siebie co do rynku w Państwie Środka.

Sposoby na rozeznanie rynku

Polskie firmy myślące o Chinach (inwestycjach  bezpośrednich, eksporcie, współpracy z chińskimi instytucjami otoczenia innowacyjnego biznesu) winny skorzystać z oferty jaką Izba przygotowuje wspólnie z Wydziałem Promocji Handlu i Inwestycji (WPHiI)w Pekinie. W tym roku Chińsko-Polska Izba Gospodarcza wspólnie z WPHiI planuje mieć swoje stoisko na China Hi-TechFair w Shenzhen i chce zaprosić polskie parki naukowo-technologiczne oraz MŚP do wzięcia udziału. - Chodzi nam o stworzenie im możliwości by mogły się wypromować chińskim firmom oraz by mogły właśnie zaprosić do Polski takie firmy, które zechciałyby uruchomić swoje przedsięwzięcia w parkach właśnie z nastawieniem na rynek polski i europejski. Targi te są najlepszym miejscem do wypromowania tego typu możliwości. Planujemy, że w zależności od zainteresowania ze strony polskich parków stoisko będzie miało powierzchnię 9 lub 18 czy więcej metrów kwadratowych, tak by każdy miał przestrzeń na prezentację własnej oferty - mówi prezes Izby Andrzej Głodek. Czas na zgłoszenia jest końca września. Inną imprezy, które odbędą się w tym roku, a są zaadresowane do MŚP to:

1. China International SME Fairw Kantonie,

2. China Overseas Investment Fairw Pekinie,

3. World SME Expo w Hongkongu.

Pełen wystaw i targów dostępny jest na stronach internetowych Wydziału i Izby.

 

 

 

Wsparcie dla MŚP w Hongkongu

 

Hong Kong Science and Technology Parks (HKSTP). Korporacja stworzona do wspierania innowacji i inkubacji nowopowstałych firm w branżach technik komputerowych i telekomunikacyjnych (3-letni program Incu-Tech), bioinżynierii (4-letni program Incu-Bio), aplikacji internetowych (18-miesięczny Incu-App) oraz wzornictwa przemysłowego (2-letni Incu-Design). Ten ostatni program zarządzany jest przez Centrum Wzornictwa Hongkongu (Hong Kong Design Centre). Programy obejmują nowoczesne zaplecze infrastrukturalne (biura, sprzęt biurowy, dostęp do doskonale wyposażonych laboratoriów), usługi doradcze i promocyjne, pomoc w nawiązywaniu kontaktów oraz konkretne wsparcie finansowe.

 

Cyberport.Zbudowany od podstaw na początku wieku kosztem kilkuset milionów dolarów nowoczesny park technologiczny, na który składa się kompleks obejmujący nowoczesne centrum przetwarzania danych (datacenter), biura, centrum biznesu, ośrodek konferencyjny jak również zaplecze hotelowe. Analogicznie jak HKSTP, Cyberport prowadzi program inkubacji przedsiębiorstw w branży technik komputerowych, telekomunikacji oraz aplikacji internetowych.

 

:Jacek Strzelecki 

Dziennikarz, prawnik, sinolog. Od 1997 zajmuje się gospodarką, finansami i prawem Chin. Obecnie dziennikarz miesięcznika „Gazeta Bankowa”. kilkuset tekstów na temat chińskiej gospodarki i finansów oraz rozmówek polsko-chińskich: „Jak to powiedzieć po chińsku” dla wydawnictwa Powszechna oraz poradnika „Jak robić interesy w Chinach” Almanach Eksportera 2009 dla Domu Wydawniczego KIG. W 2010 roku wyróżniony w VIII edycji konkursu NBP dla dziennikarzy o nagrodę im. Władysława Grabskiego. Napisz do autora

 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2018 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości