Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2011/06/30 09:51:28
Pożyczki i poręczenia

Funduszom pożyczkowym i poręczeniowych w ciągu ostatnich dwóch lat znacząco przybyło pieniędzy. Są one często pierwszym poważnym źródłem kapitału dla mikrofirm, a niewielkim, rozwijającym się przedsiębiorstwom, które nie mają szans na uzyskanie kredytu w banku, umożliwiają pozyskanie pieniędzy na inwestycje, bądź na środki obrotowe. Chociaż jednak zarówno jedne, jak i drugie fundusze mają spore zasługi w walce z bezrobociem, to w zbyt małym stopniu ich potencjał jest wykorzystywany do tego, by wspierać innowacyjne firmy.

W Polsce działa około 70 funduszy pożyczkowych. Według opracowania pt. „Diagnoza stanu sektora funduszy pożyczkowych w Polsce według stanu na 31.12.2010 r.” przygotowanego przez prof.  Agnieszkę Alińską z SGH na zlecenie Polskiego Związku Funduszy Pożyczkowych, kapitały, którymi dysponują zwiększyły się z poziomu 960,8 mln zł na koniec 2009 roku, do 1614,9 mln zł na koniec 2010, czyli prawie o 70%. Średnio na jeden fundusz pożyczkowy przypada suma 23,4 mln zł (w roku poprzednim było to 13,7 mln). Na co warto zwrócić uwagę to fakt, że nie jest to grupa jednorodna – faktycznie na rynku istnieją zarówno niewielkie podmioty, jak i bardzo duże, z kapitałem powyżej 100 mln zł. Wśród zbadanych w zeszłym roku funduszy najmniejszy dysponował kapitałem w wysokości 505 tys. zł, a największy 135,4 mln zł.

„Znaczny wzrost wyposażenia kapitałowego funduszy pożyczkowych, który nastąpił w 2010 roku miał bezpośrednie przełożenie na strukturę inwestycyjną. Okazuje się, że na koniec 2010 roku ponad połowa (54%) środków finansowych będących w dyspozycji funduszy nie była zainwestowana. Sytuacja ta jest typowa dla pierwszej fazy znacznego wzrostu wyposażenia kapitałowego instytucji pożyczkowej” – czytamy opracowaniu prof. Alińskiej.

- Duże środki na pożyczki i poręczenia pojawiły się pod koniec 2010 roku, więc wiele funduszy jeszcze nie zdążyło rozwinąć akcji pożyczkowej – mówi  Barbara Bartkowiak, prezes Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości w Szczecinie prowadzącej fundusz pożyczkowy.  

Fundusze te właśnie rozpędzają się - w 2010 roku udzieliły pożyczek o wartości o 20% większej niż w poprzednim, a prawdopodobnie tempo wzrostu jeszcze się zwiększy. Czemu służą?  - Wypełniamy pewną lukę na rynku – taką, w której potrzebna jest interwencja państwa. Udzielamy pożyczek firmom, które nie trafiają do systemu bankowego - mówi Marek Mika, prezes prowadzącego fundusz pożyczkowy,Koneckiego Stowarzyszenia Wspierania Przedsiębiorczości, a od 2009 również prezes Polskiego Stowarzyszenia Funduszy Pożyczkowych.

Z Bangladeszu przez USA

Fundusze pożyczkowe istnieją w Polsce od kilkunastu lat. Prekursorem tego typu działalności na świecie jest założony w latach 80 w Bangladeszu Grameen Bank. Pomysł polegał na tym by udzielać pożyczek osobom biednym na terenach wiejskich w celu rozkręcenia małej działalności gospodarczej (często był to kredyt na zakup np. maszyny do szycia czy uruchomienie produkcji wiklinowych koszy). Działalność ta przyniosła fantastyczne rezultaty w walce z biedą, a twórca Grameen Banku Muhammad Yunus za swoje osiągnięcia dostał w 2006 roku Pokojową Nagrodę Nobla. Pomysł znalazł w kolejnych latach wielu naśladowców na świecie – w każdym kraju jest bowiem spora grupa osób, która nie dysponuje wystarczającym zabezpieczeniem i dlatego nie jest w stanie uzyskać kredytu na rozpoczęcie działalności gospodarczej, a środki, których ludzie ci potrzebują są zazwyczaj bardzo skromne. Do nas idea ta przywędrowała za pośrednictwem Stanów Zjednoczonych - jednym z pierwszych polskich funduszy wzorujących się na Grameen Banku jest założonyw 1994 roku przez  Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości Fundusz Mikro.

W połowie lat 90 ponad 30 regionalnych funduszy powstało w ramach inicjatywy Projekt rozwoju małej przedsiębiorczościTOR#10. Część z nich działa do dzisiaj. Z założenia ich skierowana była przede wszystkim do osób bezrobotnych, które chciały uruchomić działalność gospodarczą. Szereg kolejnych funduszy powstało już w latach 2000, kiedy to pojawiły się na tego typu inicjatywy środki pomocowe z Unii Europejskiej, najpierw w formie pomocy przedakcesyjnej, a następnie już programów unijnych. Największy napływ pieniędzy do funduszy i ich najbardziej dynamiczny rozwój miał jednak miejsce w ostatnich latach. Gros środków, którymi dysponują one w tej chwili pochodzi z dotacji uzyskanych w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw (SPO WKP), Regionalnych Programów Operacyjnych (RPO) realizowanych w poszczególnych województwach oraz Inicjatywy (z ang.: Joint European Resources for Micro to medium Enterprises) realizowanej przez Komisję Europejską i Europejski Bank Inwestycyjny. W Polsce jest ona wdrażana na poziomie regionalnym i uczestniczy w niej 5 województw – Wielkopolskie, Pomorskie, Zachodniopomorskie,  Dolnośląskie i Łódzkie. Inicjatywa ta, której celem jest poprawa konkurencyjności MŚP m.in. poprzez usuwanie barier takich jak dostęp do finansowania, jest realizowana m.in. poprzez tworzenie lub dofinansowanie funduszy pożyczkowych oraz poręczeniowych.

W sumie od powstania do końca 2010 roku fundusze pożyczkowe w Polsce udzieliły ponad 65 tys. pożyczek. W 2010 roku ich liczba wyniosła 7,6 tys. pożyczek, a łączna wartość - 2,5 mld zł. Wśród największych funduszy pożyczkowych oprócz Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości ze Szczecina warto wymienić jeszcze Fundusz Mikro, Fundację Rozwoju Śląska oraz Wspierania Inicjatyw Lokalnych z Opola, a także Fundusz Górnośląski w Katowicach. Do kogo trafiają pożyczki udzielane przez fundusze pożyczkowe? Zmiany jakie zachodziły pod tym względem w ostatnich latach były niewielkie. Struktura udzielonych pożyczek w systemie Funduszy Pożyczkowych w 2010 roku wyglądała następująco: do mikroprzedsiębiorstw (zatrudniających do 9 osób) trafiło 93 % wszystkich pożyczek, do małych firm (od 10 do 49 osób) – 6 %, a do średnich przedsiębiorstw  (50 - 249 osób) – 1 %. Najczęściej korzystały z pożyczek (dane z 2009) firmy usługowe (45,6%) oraz handlowe (34,4%.) Tylko 11,7% stanowiły firmy produkcyjne, a 4,2% firmy z sektora budowlanego. Trochę ponad połowę udzielonych pożyczek przeznaczonych było na cele inwestycyjne, jedną czwartą stanowiły pożyczki obrotowe, a resztę – pożyczki mieszane.

Wysokość udzielanych pożyczek kształtowała się w następujący sposób – 12,9% wszystkich stanowiły pożyczki do 10 tys. zł, 40,7% stanowiły pożyczki od 10 do 50 ty. zł i tyle samo w granicach od 50 do 120 tys. zł. 4,1% to pożyczki pomiędzy 120 a 300 tys. zł, 1,6% przypadało na pożyczki powyżej 300 tys. zł. Te wyższe pożyczki, choć liczbowo nie stanowią dużej grupy, to jednak bardzo ciągnęły w górę  średnią wartość pożyczki przeciętnie udzielanej przez fundusze. Spore różnice zauważyć można jeśli chodzi o aktywność funduszy w ujęciu regionalnym. Najbardziej aktywne były fundusze z województw mazowieckiego, małopolskiego i opolskiego, a najmniej działające w województwie podkarpackim i lubuskim.

Fundusze w większości należą do sieci KSU, posiadają systemy jakości, najczęściej ISO. Nadal istnieją jednak pomiędzy nimi różnice - każdy z funduszy wypracował własne standardy, działając na lokalnym rynku dopasowywał ofertę do zapotrzebowania.  – mówi Marek Mika. Ta różnorodność to z jednej strony zaleta, bo dzięki temu lepiej potrafią one reagować na lokalne zapotrzebowanie, z drugiej strony pewne obciążenie – bo powoduje, że przedsiębiorcy z różnych miejsc w Polsce traktowani mogą być inaczej, trudniej też zbudować wiarygodność tych instytucji potrzebną chociażby w kontaktach z bankami.

Zmiany jakie zachodzą na tym rynku w ostatnich dwóch latach nie sprowadzają się tylko do napływu  bardzo dużych środków finansowych. Sporym wydarzeniem na rynku jest przekształcenie wciąż jednego z najważniejszych podmiotów - Funduszu Mikro - w bank. Kolejna zmiana zachodząca w sferze instytucjonalnej to likwidacja Polskiego Stowarzyszenia Funduszy Pożyczkowych – zastąpić je ma założony we wrześniu 2010 Polski Związek Funduszy Pożyczkowych. Powodem zmiany są kwestie praktyczne – stowarzyszenie skupiało osoby, co powodowało, że jego członkami czasem wciąż byli ludzie, którzy przestali już pracować w funduszu pożyczkowym i nic ich już z tą sferą nie łączyło. Związek zrzesza natomiast fundusze jako osoby prawne. Ta zmiana ma poprawić współpracę pomiędzy funduszami i dzięki temu sprawić, by w ich zasięgu znalazła się jak największa część Polski.   - Chodzi nam o stworzenie firmom MŚP takiego systemu finansowania, który byłby stosunkowo blisko, fundusze byłyby łatwo dostępne dla małych i średnich firm, a procedury ich przyznawania proste – mówi Marek Mika.  Wsparciu w ujednoliceniu standardów z kolei służyć mają szkolenia dla pracowników funduszy organizowane od niedawna przez PARP.

Poręczyciel dla MŚP

Podobnie jak w przypadku funduszy pożyczkowych bardzo duże pieniądze i to częściowo z tych samych źródeł napłynęły w ostatnich latach do funduszy poręczeniowych. Ponad 50 działających  w Polsce funduszy tego typu, dysponuje w sumie kapitałem w wysokości około 600 mln zł, a w perspektywie najbliższych dwóch lat pula ta ma wzrosnąć do poziomu 1 mld zł. Na tworzenie, a następnie dokapitalizowanie funduszy pożyczkowych trafiały w ostatnich latach środki z SPO WKP, ZPORR, Regionalnych Programów Operacyjnych, inicjatywy oraz programów prowadzonych przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Środki na ten cel znalazły się również w Programie Operacyjnym Rozwój Polski Wschodniej. Jednym z dwóch funduszy, które niedawno podpisały pierwsze umowy na dofinansowanie w ramach tego ostatniego programu jest Warmińsko-Mazurski Fundusz "Poręczenia Kredytowe"(drugi to Podkarpacki Funduszem Poręczeń Kredytowych w Rzeszowie). Umowę została podpisana na początku czerwca, a fundusz został dofinansowany kwotą 15 mln zł, które to pieniądze wykorzystane mają być w ciągu dwóch lat. Od września zamierza ruszyć z udzielaniem poręczeń. Razem z środkami własnymi przeznaczy na poręczenia 19 mln zł - Docelowo w ramach tego programu chcemy udzielić 209 poręczeń – deklaruje Marek Stefanina, prezes Warmińsko-Mazurskiego Funduszu "Poręczenia Kredytowe" i członek zarządu Krajowego Stowarzyszenia Funduszy Poręczeniowych. Ocenia, że będzie to dla jego funduszu znaczący zastrzyk gotówki. Dotychczas fundusz miał 46 mln złzgromadzonego kapitału, więc środki, które ma do dyspozycji wzrosły o ok. 20%.

Fundusz prowadzony przez Działdowską Agencję Rozwoju powstał w 2004 roku. Jego historia jest dość typowym przykładem tego, jak rodziły i rozwijały się tego typu instytucje. Pierwsze pieniądze na działalność poręczeniową pojawiły się jeszcze z pomocy przedakcesyjnej. Fundusz założony został z inicjatywy samorządu lokalnego, a wsparcie uzyskał z BGK oraz samorządu wojewódzkiego. Kolejnym istotnym zastrzykiem pieniędzy była z SPO WKP w wysokości 10 mln zł. Razem kapitał na start wyniósł około 16 mln zł. Jak wspomina Marek Stefanina wówczas wydawało się, że są to pieniądze duże. Pierwsze 2 lata  były trudne – nawiązywanie kontaktów, pozyskanie zaufania kredytobiorców i banków. Zarządzający funduszem mieli wówczas obawy, że pozyskanych pieniędzy nie uda się wykorzystać. Jednak w momencie gdy działalność zaczęła się rozkręcać okazało się, że wręcz przeciwnie - potrzebne są kolejne, coraz większe fundusze. W przypadku realizowanego obecnie programu finansowanego z środków pochodzących z RPO pula, jaką fundusz zaplanował wydać do końca  2011 roku (7 mln zł) już została osiągnięta na koniec czerwca. Jeżeli również środki z PO RPW fundusz wykorzysta wcześniej niż planuje, to dopuszcza możliwość, że będzie się ubiegał ponownie o dodatkową dotację z PO RPW – czas na to ma do 2015 roku.

Nieco dziwi to, że z PO RPW, który przeznaczony jest dla 5 województw dotychczas skorzystały tylko dwa fundusze. Wyjaśnienie tego jest jednak dosyć proste. Otóż nieco wcześniej w województwach tych rozdzielane były również na te same cele pieniądze pochodzące z Regionalnych Programów Operacyjnych. Część funduszy z województwa Podlaskiego czy Lubelskiego, gdzie środków tych było najwięcej uzyskało z RPO dofinansowanie w takiej wysokości, że postanowiło nie ubiegać się już o kolejne pieniądze z innych źródeł, ponieważ mogłyby one mieć problem z ich zagospodarowaniem. Nieco inne były powody w województwie świętokrzyskim, gdzie istniejący regionalny fundusz poręczeniowy został założony niedawno i jeszcze jest w fazie rozruchu.

Fundusze poręczeniowe podobnie jak fundusze pożyczkowe są to bardzo zróżnicowane pod względem wielkości – ich kapitał waha się od kilkuset tysięcy, do kilkudziesięciu milionów złotych. Działają zazwyczaj w formie fundacji, stowarzyszenia lub spółki. Część z nich (35 funduszy) należy do sieci Krajowego Systemu Usług KSU.  Ich celem jest ułatwienie tym firmom, które, bądź to ze względu na krótką historię, bądź też brak wymaganych przez banki zabezpieczeń, mają utrudniony dostęp  do zewnętrznych źródeł kapitału. Klientami funduszy poręczeniowych są więc głównie mikro, mali i średni przedsiębiorcy, chociaż w tym wypadku nieco większy procent niż w przypadku funduszy pożyczkowych stanowią firmy większe. Poręczenia, których udzielają w przeważającej większości dotyczą kredytów bankowych – tylko kilka procent z nich to  poręczenia pożyczek udzielanych przez fundusze pożyczkowe. Margines ich działalności stanowią inne sfery, np.  poręczenia wadiów przetargowych. - Średnia wielkość poręczenia dla wszystkich funduszy wynosi około 120 tys. zł, u nas 133 tys. zł. Wyższa jest średnia wysokość poręczeń w przypadku banków, niższa pożyczek udzielanych przez fundusze pożyczkowe – opowiada Marek Stefanina.W ciągu ostatnich dwóch lat pod tym względem sporo się jednak zmieniło – wzrosły pułapy, do których fundusze mogą poręczać kredyty, co powoduje, że ich znalazła się w kręgu zainteresowania większej grupy średnich firm.

Chociaż fundusze działają jako organizacje non profit, w większości wypadków pobierają za swoje usługi prowizję której średnia wysokość wynosi 1,5%. Podstawowe warunki przyznania poręczenia, w przypadku gdy udzielane jest one z funduszy pozyskanych z programów pomocowych, to bycie małym lub średnim przedsiębiorstwem oraz ubieganie się o kredyt lub pożyczkę w instytucji, z którą dany fundusz współpracuje. Wśród największych funduszy warto wymienić szczeciński Polfund, Polski Fundusz Gwarancyjny, Kujawsko-Pomorski Fundusz Poręczeń Kredytowych, Mazowiecki Fundusz Poręczeń Kredytowych, czy wspomniany już wyżej Warmińsko-Mazurski Fundusz "Poręczenia Kredytowe".

Mało innowacji, niewiele start-upów

Zarówno fundusze pożyczkowe jak poręczeniowe dynamicznie się rozwijają. To, co niestety nie napawa zbyt dużym optymizmem to fakt, że zdecydowana większość firm finansowanych przez oba rodzaje instytucji to przedsiębiorstwa działające w tradycyjnych branżach, bardzo niewiele jest natomiast projektów innowacyjnych, z obszaru nowoczesnych technologii. Całkiem sporą grupę odbiorców – przynajmniej w przypadku funduszy pożyczkowych - stanowią natomiast firmy młode. Spośród pożyczek udzielonych w systemie Funduszy Pożyczkowych w 2010 roku 31% stanowiły przedsiębiorstwa rozpoczynające działalność gospodarczą (do tej grupy zalicza się przedsiębiorstwa funkcjonujące na rynku mniej niż 12 miesięcy), a 69% kontynuujące działalność, czyli istniejące dłużej niż rok). - Brakuje informacji o typowych start-upach, czyli tych poniżej 3- miesięcy od daty zarejestrowania. Szacuję, że jest ich około 5% - mówi Barbara Bartkowiak 

Podobnie jak w przypadku funduszy pożyczkowych wśród firm, które korzystają z funduszy poręczeniowych największą grupę stanowią przedsiębiorstwa handlowe, kolejną usługowe, a najmniej jest produkcyjnych. - U nas więcej niż przeciętnie jest firm usługowych, szczególnie z branży turystycznej, co wynika ze specyfiki regionu – opowiada Marek Stefanina. Wniosków od firm typu start-up, jest, jego zdaniem, niezbyt wiele, a jeśli zdarzają się, to głównie nie ze strony banków,  lecz funduszy pożyczkowych. Marek Stefanina ocenia, że w przypadku jego funduszu wnioski świeżo uruchomionych firm stanowią ok. 10%. Wiele z nich korzysta z poręczeń dlatego, że są one na to skazane – bez poręczenia nie mają po prostu szansy uzyskać pożyczki czy kredytu.

Prezes Warmińsko-Mazurskiego Funduszu z nadzieją obserwuje pojawiające się ostatnio zapowiedzi większego finansowania firm start-upów ze strony banków. – Aby jednak banki finansowały start-upy muszą mieć w funduszach poręczeniowych pewniejszego partnera niż w tej chwili – uważa prezes WMF „Poręczenia Kredytowe”. Poręczenia dla banków mają dwojakie znaczenie – po pierwsze dają większą pewność spłaty kredytu, po drugie pozwalają poręczone kredyty korzystniej zakwalifikować w bilansie. Problem polega na tym, że aby w ten sposób móc traktować kredyty poręczane przez fundusze, musi się zmienić, poprawić sposób postrzegania funduszy przez same banki i przez nadzór bankowy. Żeby tak się stało warto byłoby, zdaniem Stefaniny rozważyć poddanie funduszy nadzorowi bankowemu i szersze stosowanie w nich bankowych procedur bezpieczeństwa, a być może również stworzenie ustawy, która kodyfikowałaby zasady funkcjonowania funduszy. Na razie brakuje odpowiedniego uregulowania ich pozycji w systemie finansowym. Efekt? Banki często nie wiedzą jak je traktować, więc podchodzą do nich z nieufnością.  

Jeszcze gorzej niż w przypadku start-upów wygląda udzielanie poręczeń spółkom innowacyjnym, wykorzystującym nowoczesne technologie. W przypadku WMF ‘Poręczenia Kredytowe” w całej historii zdarzyły się tylko pojedyncze przypadki tego typu projektów. Nieco więcej tego typu firm znalazło finansowanie w Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości w Szczecinie. Z tym, że wynika to głównie z tego, że oprócz funduszu poręczeniowego i pożyczkowego Fundacja prowadzi też działalność w paru innych obszarach – oferuje doradztwo, ma własny fundusz seed capital (a przymierza się do zorganizowania funduszu ) oraz jest organizatorem Sieci Aniołów Biznesu Amber. W tej sytuacji fundusze poręczeniowe i pożyczkowe są naturalnym, dodatkowym źródłem pozyskania kapitału dla „wychowanków” funduszu seed capital czy sieci aniołów.

- Firma, która uzyska pomoc z jednego źródła może także dostać innego rodzaju pomoc w tym samym miejscu lub pozyskać kapitał inwestora. Mamy kilkanaście firm, które skorzystały z całego spektrum dostępnych w PFP instrumentów - mówi Barbara Bartkowiak. Większość z nich to firmy działające w sektorze technologii informatycznych i komunikacyjnych, ale są wśród nich też przykłady firm zajmujących się rozwijaniem nano- czy biotechnologii. Przykład PFP to jednak raczej wyjątek niż reguła. Prezes Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości uważa, że same fundusze pożyczkowe czy poręczeniowe nie posiadają instrumentów, które umożliwiałyby im finansowanie innowacyjnych projektów na większą skalę niż pojedyncze przypadki. Dlaczego? Bo inwestowanie w innowacje wiąże się z podwyższonym ryzykiem, więc gdyby takich firm było więcej, nieuchronnie wpłynęłoby to negatywnie na odsetek niespłacanych pożyczek czy wypłacanych poręczeń. Tymczasem w tej dziedzinie fundusze mają narzucone z góry ograniczenia w większości programów, z których są finansowane -  straty nie mogą przekroczyć 5-10% portfela. – Gdyby fundusze poręczeniowe i pożyczkowe nastawiały się na finansowanie innowacyjnych projektów, wskaźnik ten byłby wyższy- mówi Barbara Bartkowiak. Pewnym rozwiązaniem byłoby oddzielne wspieranie powstawania i rozwoju innowacyjnych firm przez samorządy regionalne, czy to w ramach RPO, czy innych programów – z tym, że  wymagałoby to raczej wspierania powstawania funduszy typu czy seed capital, a współpracujące z nimi fundusze poręczeniowe czy pożyczkowe mogłyby w tym wypadku spełniać pomocniczą rolę.

Zbyt rzadka współpraca

Drugą obok niskiego finansowania innowacji słabością systemową jest niestety zbyt mała współpraca pomiędzy funduszami poręczeniowymi a pożyczkowymi. Chociaż przedstawiciele obu rodzajów funduszy deklarują chęć i gotowość do niej to pożyczki udzielane przez fundusze pożyczkowe stanowią tylko kilka-kilkanaście procent portfela funduszy poręczeniowych. Po części wynika to oczywiście z większego zapotrzebowania na poręczenia ze strony firm zaciągających kredyty bankowe, ale nie tylko. Barierą jest niestety również pewna niechęć funduszy poręczeniowych, którym zdarza się traktować fundusze pożyczkowe jako partnera mniej pewnego niż bank. Poza tym, jak zwraca uwagę Marek Mika, za ten stan rzeczy nie zawsze leży po którejś ze stron. W ostatnim czasie np. zmniejsza się liczba poręczeń pożyczek udzielanych przez fundusze z środków z RPO – co wynika z tego, że korzystające również z RPO fundusze poręczeniowe, zgodnie z zapisami umów o dofinansowanie, nie mogą poręczać pożyczek dofinansowywanych z tego samego programu. Zapisy te mają zapobiegać podwójnemu finansowaniu tych samych projektów, z tym że, de facto, utrudniają one części pożyczkobiorcom w ogóle skorzystanie z tego instrumentu. Wcześniej w ramach programów finansowanych np. z SPO WKP takich klauzul w umowach nie było.

Na następną perspektywę

Biorąc pod uwagę dotychczasowe tempo rozwoju obu rodzajów funduszy oraz wciąż jeszcze czekające na rozdysponowanie pieniądze, o przyszłość funduszy raczej nie trzeba się martwić. Szczególnie dużą szansą jest dla nich zmieniający się sposób wydawania pieniędzy z funduszy unijnych – odchodzenie od dotacji na rzecz instrumentów inżynierii finansowej, które spowodują, że pieniądze nie będą wydawane raz, lecz będą krążyły w gospodarce. – Przedsiębiorcy coraz większym zaufaniem obdarzają fundusze pożyczkowe. Fundusze są dobrze przygotowane do tego by w kolejnych perspektywach finansowych pozyskiwać pieniądze i dalej wspierać przedsiębiorców. Mają doświadczenie ze start-upami, z firmami tworzonymi przez osoby bezrobotne. Cały system musi być jednak ciągle dofinansowywany, bo pieniądze, które teraz fundusze pozyskały na bieżąco wydają. Te pieniądze do nich wrócą, ale nie od razu – mówi Marek Mika. Marek Stefanina spodziewa się z kolei w najbliższym czasie większego niż dotychczasowe zainteresowania funduszy poręczeniowych dziedzinami dotąd przez nie zaniedbanymi – takimi jak leasing, faktoring czy poręczenia wadiów wnoszonych w ramach przetargów. Perspektywy wspierania przez fundusze w większym niż dotychczas stopniu przedsięwzięć innowacyjnych nie są jednak niestety zbyt optymistyczne. Aby to finansowanie zwiększyć, potrzebne byłyby zmiany w funkcjonowaniu całego systemu, których na razie na horyzoncie nie widać.

zdjęcia: smartlink

Autor:Krzysztof Orłowski 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2017 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości