Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2015/02/06 09:47:01
Crowdfunding – co nie jest zakazane, jest dozwolone?

Prawo rzadko nadąża za nowinkami technologicznymi. Tak jest również w przypadku crowdfundingu, który nie doczekał się jeszcze w Polsce odpowiedniego ustawodawstwa. Swoboda umów daje elastyczność, ale wiąże się to także z ryzykiem. Strony zaangażowane w crowdfunding muszą mieć tego świadomość.

Media ekscytują się najbardziej zaskakującymi pomysłami, które swoją realizację zawdzięczają crowdfundingowi, czyli finansowaniu projektów przez członków internetowej społeczności. Królem „Sałatki ziemniaczanej” został okrzyknięty Zack Danger, który dla żartu postanowił poprzez najbardziej znany serwis crowdfundingowy – Kickstarter – zdobyć 10 dolarów na przyrządzenie tego niewyrafinowanego dania. Zebrał… kilkusetkrotnie więcej. To, że crowdfunding zaraża, niczym „ziemniaczany” wirus, dziesiątki tysięcy ludzi, w dużej mierze jest zasługą nowych technologii. Pomaganie jeszcze nigdy nie było takie proste – wystarczy parę kliknięć w smartfonie, choćby podczas przerwy na kawę, by zasilić konto bliskiego nam projektu.

Katalizator innowacji

Crowdfunding to jednak znacznie więcej niż zabawa. Wypełnia on ważną lukę na rynku finansowania innowacyjnych pomysłów. Nigdy nie dowiemy się, ile przełomowych produktów czy usług nie udało się zrealizować, gdyż ich twórcy nie byli w stanie zdobyć kapitału w „konwencjonalny” sposób.

crowdfunding

Eric Migicovsky, niespełna 30-letni Amerykanin, wymyślił inteligentny zegarek Pebble, który jest już dostępny w popularnych sklepach z elektroniką. Nie mógłby pewnie skomercjalizować tego pomysłu, gdyby nie Kickstarter. Na jego realizację potrzebował miliona dolarów, a w miesiąc zebrał dziesięć razy więcej. W Polsce padł ostatnio inny rekord – wystarczył jeden dzień, by poprzez serwis Polakpotrafi.pl udało się zgromadzić 100 tys. zł na projekt reaktywacji „Secret Service”, legendarnego pisma, który w latach 90. był obowiązkową lekturą wszystkich graczy komputerowych.

Crowdfunding również w Polsce otwiera zupełnie nowe możliwości. Jeszcze niedawno autorom innowacji odmawiano w bankach pożyczek, ponieważ nie mogli wykazać się historią działalności, będącą podstawą oceny ich zdolności kredytowej. Choć bariera wejścia na rynek z nowym pomysłem nieco zmniejszyła się m.in. za sprawą preferencyjnych pożyczek dla przedsiębiorców o krótkim bądź zerowym stażu (np. z unijnego programu JEREMIE, rządowego „Wsparcie w starcie”), Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, a także rozwijającej się branży czy sieci Aniołów Biznesu, to jednak nadal nie jest łatwo pozyskać niezbędne środki finansowe. Dlatego serwisy typu fundujesz.pl, ideowi.pl, odpalprojekt.pl trafiły na tak podatny grunt.

Zaufanie to nie wszystko

Zjawisko crowdfundingu osiągnęło już taką skalę, że wymaga odpowiednich regulacji. Wprawdzie większość kampanii działa na zasadzie „pospolitego ruszenia” ludzi dobrej woli, którzy wpłacają drobne sumy na relatywnie niewielkie projekty, ale gdy w grę wchodzą naprawdę duże pieniądze – jak np. przy wspomnianym zegarku Pebble – relacje między uczestnikami procesu muszą opierać się na czymś więcej niż wzajemnym zaufaniu. Skąd np. osoby wspierające mogą mieć pewność, że środki zostały przeznaczone na wnioskowany cel? A jeśli istnieje podejrzenie, że nie zostały, to jak dochodzić roszczeń?

Prawo jednak rzadko nadąża za nowinkami technologicznymi. Tak jest również w przypadku crowdfundingu, który nie doczekał się w Polsce odpowiedniego ustawodawstwa.Finansowanie społecznościowe jest traktowane dość liberalnie. Mogłoby się wydawać, że crowdfunding może być normowany zapisami pochodzącej z 1933 r., a znowelizowanej w lipcu 2014 r. ustawy o zasadach prowadzenia zbiórek publicznych. Jednak już pierwsze zdanie tego dokumentu (art. 1) doprecyzowuje, że dotyczy on jedynie zbiórek publicznych, czyli „zbierania ofiar w gotówce lub w naturze w miejscu publicznym na określony, zgodny z prawem cel pozostający w sferze zadań publicznych, o których mowa w art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (…) oraz na cele religijne”. Dlatego też komercyjne finansowanie społecznościowe nie podlega tejże ustawie – nie tylko z uwagi na biznesowy cel, ale także formę zbiórki (przelewy i płatności internetowe, a nie ofiary w gotówce lub naturze).

Crowdfunding, w odróżnieniu od zbiórek publicznych, zakłada, że na osoby wspierające projekt czekają nagrody: płyta z autografem, pocztówka wysłana z dofinansowanej wyprawy, ozdoby świąteczne wykonane przez dzieci objęte wsparciem, uczestnictwo w treningu (tak fundusze na wyjazdy na zawody zbierał Zbigniew Bródka, łyżwiarz, złoty medalista z Soczi), czy udział w uroczystej premierze filmu zrealizowanego przy wsparciu internautów. Zdarza się również, że profitem jest możliwość zakupu towaru, który powstanie dzięki kampanii w sieci. Dla projektodawcy taka forma ma też realny wymiar biznesowy: pozwala ocenić potencjalne zainteresowanie nowym produktem czy usługą. Najmniej wspólnego ze zbiórkami publicznymi ma crowdfunding udziałowy, w ramach którego finansujący obejmują udziały w spółce kapitałowej. To już nic jak innego jak alternatywa dla rozwiązań dostępnych na rynku kapitałowym.

Nie podcinać skrzydeł

W Unii Europejskiej do końca 2013 r. trwały konsultacje społeczne na temat finansowania społecznościowego. Uczestnicy – jak wynika z podsumowania konsultacji – chwalili crowdfunding za zaangażowanie obywateli i budowanie społeczności wokół innowacyjnych pomysłów, demokratyzację finansów. Tę formę finansowania za korzystną dla innowacyjności uważa 74% badanych, dla sektora małych i średnich firm – 67%. Co jednak ciekawe, 65% uczestników badania opowiada się za jakąś formą interwencjonizmu w sprawie crowdfundingu, ale wyłącznie takiego, który sprzyjałby rozwojowi, np. poprzez należytą ochronę wspierających projekty, otwarcie rynków itp.

Polski rząd przyjął stanowisko, że na obecnym, początkowym etapie kształtowania się sektora finansowania społecznościowego nie należy wprowadzać wiążących, sztywnych regulacji. Mogłyby one bowiem „niepotrzebnie ograniczyć możliwości rozwoju finansowania społecznościowego, rozwój innowacyjnych platform i sukces nowatorskich przedsięwzięć”. Rząd chce skupić się na monitoringu tego rynku i identyfikacji ewentualnych barier dla rozwoju. Szczególnej obserwacji – jak wynika z cytowanego dokumentu – poddany ma być segment crowdfundingu inwestycyjnego (udziałowego i pożyczkowego) pod kątem takich kwestii, jak:

  • zagwarantowanie (w szczególności inwestorom nieprofesjonalnym) odpowiedniego zakresu informacji związanych z finansowanym przedsięwzięciem czy zasadami udziału w zyskach z tego przedsięwzięcia
  • zapobieganie takim zjawiskom, jak defraudacja wpłaconych środków czy brak zwrotu środków dla inwestorów w przypadku nagłego zakończenia działalności przez platformę crowdfundingową
  • monitorowanie bezpieczeństwa klientów crowdfundingu pożyczkowego, który w swojej istocie przypomina działalność bankową.

Rząd dostrzega także inne problemy, m.in. kwestię przechowywania środków przed wypłaceniem ich projektodawcy (czy nie są obciążane ryzykiem), zagrożenie niespłacenia udzielonych pożyczek, status prawny osób fizycznych realizujących dany projekt, kwestię rozdysponowania środków w przypadku nieosiągnięcia planowego poziomu. Generalna konkluzja jest taka, że ewentualne regulacje (prawne bądź samoregulacje branżowe) powinny z jednej strony minimalizować wskazane powyżej ryzyka i usuwać pojawiające się niejasności prawne, z drugiej natomiast nie utrudniać dalszego rozwoju rynku.

W obecnych ramach prawnych

Brak kompleksowego uregulowania kwestii crowdfundingu sprawia, że uczestnicy procesu korzystają z zapisanej w kodeksie cywilnym swobody umów. W praktyce wybór umowy zależy od rodzaju crowdfunding (zob. infografika).

Inforgrafika

W przypadku finansowania dotacyjnego (np. zbiórki na cele charytatywne) najczęściej zawierana jest darowizny. Crowdfunding oparty na przedsprzedaży wykorzystuje umowę sprzedaży lub umowę nienazwaną, podobną do umowy sprzedaży. W crowdfundingu udziałowym, gdzie następuje nabycie udziałów lub akcji, należy brać pod uwagę regulacje stworzone dla rynku kapitałowego, a w przypadku crowdfundingu opartego na nagrodach – uwzględnić podatkowe aspekty przeprowadzania loterii.

Szczegółowej analizy implikacji prawnych i podatkowych, z którymi w każdym z modeli crowdfundingu muszą liczyć się finansujący, beneficjenci i operatorzy platform, podjęła się kancelaria Wardyński i Wspólnicy. W raporcie „Crowdfunding”, sporządzonym we wrześniu 2014 r., wymieniane są następujące rodzaje finansowania społecznościowego:

  • dotacyjne, zakładające dokonywanie wpłat przez finansujących na określony cel, bez powiązania z jakimkolwiek świadczeniem wzajemnym projektodawcy
  • oparte na nagrodach, zakładające, że finansujący projekt otrzymują określony rodzaj nagrody, będący świadczeniem wzajemnym za wpłatę określonej kwoty pieniężnej, przy czym gratyfikacja w znaczeniu wartości materialnej nie musi i w zdecydowanej większości przypadków nie jest równa wartości udzielonego wsparcia (najbardziej popularne w Polsce).
  • oparte na przedsprzedaży, zakładające, że finansujący projekt przelewają środki na stworzenie danego produktu / usługi, który po jakimś czasie (często odległym) jest im dostarczany przez beneficjenta.
  • udziałowe, zakładające inwestycję finansujących w przedsięwzięcie projektodawcy. Finansujący otrzymują jednostki udziałowe w kapitale zakładowym spółki projektodawcy.
  • dłużne, zakładający, że świadczenie osób wspierających projekt ma charakter zwrotny, to znaczy, że beneficjent jest zobligowany do zwrotu środków wpłaconych przez finansujących.

Raport porusza także takie zagadnienia, jak: konstrukcje prawne wykorzystywane w finansowaniu społecznościowym, aspekty podatkowe, ryzyka prawne związane z tym sektorem, ochrona interesów konsumentów i własności intelektualnej czy regulacje rynku kapitałowego dotyczące kwestii zazębiających się z crowdfundingiem. Autorzy szczególną uwagę zwracają na brak systemowego uregulowania finansowania społecznościowego, co utrudnia ustalenie stosunków prawnych łączących uczestników tego typu platform, a więc także praw oraz obowiązków stron. Może być to źródłem kontrowersji w przypadku sporów, przede wszystkim pomiędzy finansującymi i beneficjentami. Zaradzić temu pomogłoby stosowanie wzorcowych treści stosunków prawnych, aczkolwiek istnieje ryzyko, że mogłoby to niekorzystnie wpłynąć na swobodę operatorów platform. Sygnalizuje się też kwestię niejasnego statusu środków powierzonych platformie. Wśród propozycji zmian autorzy wymieniają m.in. rachunki powiernicze czy zakaz wykorzystywania zdeponowanych środków pieniężnych na własne potrzeby, dopuszczając jednak możliwość inwestowania zgromadzonych środków w odpowiednio bezpieczne i płynne aktywa. Zwracają również uwagę na ryzyko prania brudnych pieniędzy. Można by je ograniczyć poprzez takie uszczelnienie systemu, które uniemożliwiłoby anonimowe rozliczenia pomiędzy użytkownikami oraz stworzenie przez operatorów mechanizmów wewnętrznych, umożliwiających identyfikację i weryfikację beneficjentów i finansujących.

Pomysł na wagę złota

Osobną kwestią do uregulowania jest relatywnie niski (w porównaniu do podobnych relacji prawnych) poziom ochrony prawnej użytkowników. Z uwagi na często innowacyjny charakter projektu ochrona własności intelektualnej może bowiem decydować o rynkowym i finansowym sukcesie bądź fiasku przedsięwzięcia.

„O zabezpieczeniu praw własności w projekcie crowdfundingowym nie można myśleć dopiero w momencie, gdy udało się zebrać fundusze. Wtedy najczęściej jest już za późno” – uczulają autorzy raportu. Zalecają więc odpowiednie przygotowanie i zabezpieczenie własnych praw z wykorzystaniem dostępnych instrumentów prawnych, m.in. patentów, znaków towarowych czy wzorów przemysłowych. Należy mieć przy tym rozeznanie, czy nasz projekt nie narusza praw osób trzecich. Raport „Crowdfunding” opisuje niefortunny przypadek kampanii na rzecz stworzenia drukarki 3D. Projektodawcy – firmie Formlabs – udało się zebrać ponad 3 mln dolarów, choć aplikował on jedynie o 100 tys. Wkrótce jednak do firmy trafił o bezprawne wykorzystanie opatentowanej przez inny podmiot technologii drukowania.

Z drugiej strony, prawo musi chronić też finansujących przed nieuczciwymi beneficjentami. Obecnie brakuje przepisów, które rozstrzygałyby w jasny sposób, czy i kiedy finansujący może domagać się zwrotu wpłaconego świadczenia oraz kiedy może odstąpić od wsparcia finansowego udzielonego beneficjentowi.

Akcje w akcji

Najbardziej złożonymi formami finansowania, a więc i budzącymi najwięcej wątpliwości prawnych, są crowdfunding udziałowy i pożyczkowy. Jeśli miałyby się pojawić ramy ustawowe, to właśnie te modele powinny objąć w pierwszej kolejności, by zapewnić operatorom platform możliwość działania zgodnie z prawem. W myśl obecnie obowiązujących przepisów oferowanie akcji skierowanej do grupy większej niż 150 osób lub nieoznaczonego adresata to nic innego jak publiczna – i to jej rygorom (m.in. otrzymaniu zgody Komisji Nadzoru Finansowego) powinna podlegać kampania crowdfundingu udziałowego.

Z tym problemem zmierzyły się już Stany Zjednoczone. W 2012 r. przyjęto tam Ustawę JOBS (Jumpstart Our Business Start-up). Choć szczegółowe rozporządzenia wciąż są na etapie przygotowań, to wiadomo, że nie będzie potrzebna zgoda SEC (amerykańskiego odpowiednika KNF) na podwyższenie kapitału – do miliona dolarów w ciągu 12 miesięcy poprzez zbiórkę w internecie, po spełnieniu określonych warunków i pod wytyczonymi rygorami. W Wielkiej Brytanii, będącej zdecydowanym liderem crowdfundingu w Europie, finansowanie społecznościowe objęła regulacja Financial Conduct Authority, która nakłada obowiązki informacyjne na portale crowdfundingowe (udziałowe i pożyczkowe) – nie po to, by ograniczyć ich działalność, ale zwiększyć bezpieczeństwo i zainteresowanie ze strony potencjalnych inwestorów. Inną drogą poszły Włochy, które w 2013 r. ograniczyły możliwości finansowania opartego o udziały tylko do niektórych kategorii przedsiębiorstw.

Przegląd regulacji prawnych dotyczących crowdundingu w poszczególnych krajach Unii, Ameryce oraz Izraelu znalazł się w obszernym opracowaniu „Review of Crowdfunding Regulation”, przygotowanym przez European Crowdfunding Network.

Podzielić się z fiskusem

Zabezpieczony powinien być też interes budżetu państwa, dla którego crowdfunding może być źródłem wpływów z tytułu podatków. Wzrost zainteresowania tą formą finansowania to zatem nie tylko świetna wiadomość dla gospodarki, która dostaje dodatkowy bodziec rozwoju, ale także dla fiskusa. Szczegółowe wyjaśnienie, jakim obowiązkom podatkowym podlegają strony crowdfundingu w każdym modelu finansowania społecznościowego, znalazło się w cytowanym już raporcie „Crowdfunding” (s. 38).

Crowdfunding jest stosunkową młodą dziedziną – największy tego typu serwis Kickstarter, działa raptem od pięciu lat. Dlatego wszelkie próby prawnego uregulowania wymagają ostrożnego wyważenia korzyści finansowania społecznościowego dla gospodarki z gwarancją bezpieczeństwa obrotu. To wyzwanie na dziś, ale musimy zdawać sobie sprawę, że będzie ich coraz więcej. Rewolucja technologiczna tworzy rozwiązania, za którymi prawo zwyczajnie nie jest w stanie nadążyć. Czy jeszcze parę lat temu zastanawialibyśmy się, jak normować finansowanie start-upów bitcoinami, czyli wirtualną walutą?

Autor:Małgorzata Remisiewicz 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2017 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości