Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2015/02/11 08:30:03
Crowdfunding za Odrą

Dynamiczny rozwój crowdfundingu w Niemczech nastąpił z chwilą powstania pierwszych platform internetowych w latach 2010-2011. Sam finansowania społecznościowego ma swoje długie tradycje. Już w XVII w. pisarze i kompozytorzy zbierali pieniądze na książek czy organizacje koncertów. Do tej formy uciekał się m.in. IX symfonii Ludwig van Beethoven.

Do rozwoju światowego crowdfundingu (finansowanie społecznościowe – inwestorzy przekazują pieniądze na projekt, lecz nie otrzymują nic w zamian, wyjątkiem są drobne bonusy czy gadżety) w internecie w dużym stopniu przyczynili się przedstawiciele przemysłów kreatywnych, którzy w ten sposób zbierali pieniądze na produkcje filmowe, wydawnictwa czy utwory muzyczne. W ostatnich dwóch latach dzięki finansowaniu społecznościowemu z powodzeniem udaje się pozyskać środki na realizację projektów ekologicznych, medycznych czy nawet developerskich. Powstały też wyspecjalizowane platformy, poprzez które zbierany jest kapitał na rozwój nowo powstałych firm (crowdinvesting, czyli inwestowanie społecznościowe – inwestorzy otrzymują udziały w firmie, w którą zainwestowali pieniądze).

Crowdfunding za Odrą

 Rynek za Odrą

Przyglądając się rynkowi niemieckiemu można odnieść wrażenie, że rozwój tej formy finansowania idzie tam trochę wolniej niż np. w Stanach Zjednoczonych czy w Wielkiej Brytanii. Należy jednak wziąć pod uwagę, że jest to bogaty kraj, nadal hojnie dotujący projekty kulturalne, społeczne, ekologiczne. Uzyskanie dotacji na książki czy nawet założenie firmy nie jest bardzo skomplikowane. Funduszami na te cele dysponuje każda gmina i urząd pracy. Wsparciem kultury powszechnie zajmują się też banki. Nic więc dziwnego, że pomysłodawcy najpierw poszukują wsparcia z licznych źródeł publicznych lub publiczno-prywatnych. I bardzo często im się to udaje. Po crowdfunding sięgają osoby, które z jednej strony chcą uniknąć biurokracji (nawet jeśli jest ograniczona) i dobrze rozumieją siłę internetu. „W finansowaniu społecznościowym idzie o coś więcej niż transakcję finansową. Inwestor wciąga się emocjonalnie w projekt” – pisze Michel Harms w magazynie Crowdfunding.de.

Typowe dla niemieckiego crowdfundingu są też małe sumy inwestycji. Średnia wynosi niespełna 6 tys. euro. Inaczej niż w modelu amerykańskim, na którym wzorują się największe niemieckie platformy, nie są pobierane wstępne opłaty za samo wpuszczenie na platformę. Prowizja pobierana jest tylko od projektów lub firm, które zdobyły zakładaną kwotę wsparcia.

Na niemieckich platformach pojawia się jednak coraz więcej interesujących projektów i firm, które wprowadzają ożywienie wśród potencjalnych inwestorów. W drugim kwartale tego roku na platformie Seedmatch doszło do spektakularnego sukcesu. Hamburski start-up Protonet w ciągu 90 minut zebrał 750 mln euro (ponad 1 mln dolarów), by po 10 godzinach i 8 minutach podwoić tę sumę. Złożyło się na nią ponad tysiąc kapitałodawców. Docelową sumę (3 mln euro) Protonet zebrał w 5 dni, 13 godzin i 39 minut. Tym samym z Hamburga pobiła wcześniejsze rekordy, które padły na amerykańskiej platformie Kickstarter. Protonet (w 2013 r. wybrany jako start-up roku w Niemczech) wynalazł i buduje niewielkie, proste w obsłudze serwery przeznaczone dla małych i średnich przedsiębiorstw. Urządzenia wielkości metalowej puszki o nazwie Maya obsługuje autorski system operacyjny SOUL. Głównymi zainteresowanymi są odbiorcy, którzy ze względów bezpieczeństwa nie chcą trzymać swoich danych w chmurze. Pomysł nie osiągnąłby pewnie takiego sukcesu, gdyby nie skandal związany z działalnością podsłuchową amerykańskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa, która przez lata przechwytywała rozmowy nie tylko do niemieckich polityków, ale także przedsiębiorców. W Niemczech jest to ciągle jeden z najważniejszych tematów poruszanych w mediach, a problem bezpieczeństwa danych przyczynił się do rozwoju wielu nowych technologii.

Według danych publikowanych na branżowym portalu Für-Gründer.de od stycznia do końca września 2014 r. łączna suma inwestycji w projekty na niemieckich platformach crowdfundingowych wzrosła o 6,3 mln euro w stosunku do łącznej sumy zgromadzonej na platformach do końca 2013 r. To o 85% więcej niż przez pierwsze 9 miesięcy roku ubiegłego. W 767 projektów, które zdobyły wyznaczony pułap finansowania, zainwestowało średnio 117 kapitałodawców. Zakładany cel finansowy osiągnęło 61% projektodawców. Warto zaznaczyć, że w tym roku znacznie wzrosła średnia wielkość finansowania projektu do 8200 euro, w porównaniu z 5800 euro rok wcześniej. Do tego sukcesu znacząco przyczyniła się udana próba sfinansowania nowego magazynu internetowego „Krautreporter”. Wiosną tego roku grupa niemieckich dziennikarzy ogłosiła rozpoczęcie projektu crowdfundingowego (na własnej platformie), w ramach którego w ciągu miesiąca zamierzała zebrać 900 tys. euro potrzebnych do stworzenia e-wydawnictwa. Autorzy projektu zapowiadali, że dzięki crowdfundingowi możliwe będzie stworzenie niezależnego medium opartego na dziennikarstwie najwyższej jakości i pozbawionego reklam. Suma 900 tys. euro odpowiadała liczbie 15 tys. prenumeratorów, którzy zdecydują się opłacić roczny abonament w wysokości 60 euro (prenumeratorzy zyskują m.in. dostęp do dodatkowych materiałów i mogą komentować artykuły). Zbiórka funduszy zakończyła się sukcesem: ponad 17 tys. osób wpłaciło łącznie przeszło milion euro. Od 24 października magazyn jest dostępny w internecie.

Od uruchomienia pierwszej platformy crowdfundingowej Seedmatch (początek 2011 r.) członkowie wirtualnej społeczności wsparli łącznie 2355 projektów łącznym kapitałem w wysokości 14,1 mln euro. 80% tej sumy zrealizowano w latach 2013-2014! Sukcesem zakończyło się 51% przedsięwzięć. Odsetek udanych finansowań rośnie i wszystko wskazuje na to, że do końca 2014 r. przekroczy 60%.

Z danych podawanych przez Für-Gründer.de 50-procentowy wzrost zanotowano na platformach specjalizujących się w finansowaniu nowo powstałych firm, w które w ciągu 9 miesięcy tego roku zainwestowano 12,1 mln euro. Pieniądze te trafiły na konta 46 start-upów. Średnie wsparcie wyniosło 264 tys. euro – to spory wzrost w porównaniu do 2013 r., kiedy średnia wynosiła 173 tys. euro. Szacuje się, że do końca 2014 r. inwestycje przekroczą 15 mln euro. Od czasu pierwszego udanego kapitałowego wsparcia nowej firmy poprzez finansowanie społecznościowe (w 2011 r.) łączna suma inwestycji sięgnęła 32 mln euro (zob. infografika).

Infografika - Crowdfunding za Odrą

Co ciekawe, do najdynamiczniej rozwijających się należą platformy założone w miastach położonych na terenie byłego NRD. Wśród specjalizujących się w inwestycjach w firmy (crowdinvesting) prym wiodą Seedmatch (66%), Companisto (21%) i Innovestment (4%). Poprzez te trzy platformy pozyskano 91% wszystkich udanych inwestycji w start-upy szukających tą drogą kapitału (inne platformy – 9%, na podst. Für-Gründer.de). Jeśli chodzi o finansowanie projektów (crowdfunding), to twórcy pierwszych takich platform w Niemczech nie ukrywają, że zostali zainspirowani amerykańskim Kickstarterem. Dziś drezdeński Startnext finansuje 80% wszystkich udanych projektów crowdfundingowych. Na drugim miejscu plasuje się platforma z Lipska – VisionBakery. Warto pokrótce przyjrzeć się, czym wyróżniają się najwięksi gracze na rynku.

Seedmatch dla początkujących

Seedmatch to największa platforma dla młodych firm poszukujących finansowania. W 2011 r. założył ją w Dreźnie Jan-Uwe Seler. Platforma od początku działa transparentnie i regularnie prezentuje dane, dokumentując swoje osiągnięcia. Do tej pory Seedmatch pomógł rozwinąć się 70 firmom dzięki inwestycjom o łącznej wartości 20 mln euro. Wokół platformy zgromadziła się spora liczba indywidulanych inwestorów, którzy obserwują rynek start-upów. 80% inwestorów powierzyło swoje pieniądze więcej niż jednej firmie, a 20% zainwestowało w 5 przedsięwzięć. Na właśnie na tej platformie padł rekord w szybkości zebranych pieniędzy (133 godziny, który zanotowała Protonet).

Przeciętny inwestor na Seedmatch to mężczyzna w wieku 38 lat, mieszkaniec dużego miasta (Berlina, Hamburga czy Monachium) który średnio wyłożył prawie 2412 euro na wsparcie 2,8 młodych firm. Jak wyjaśnia Jens-Uwe Sauer: „Dzięki bezpośredniemu kontaktowi między projektodawcami a inwestorami crowdfunding będzie zdobywał coraz więcej zwolenników specjalizujących się w wybranych obszarach. Przykładem rosnącej specjalizacji jest platforma-córka Seedmatch o nazwie Econeers. Na niej zbierane jest finansowanie projektów promujących rozwiązania energooszczędne. Przez kilka ostatnich miesięcy uczestnicy zebrali już ponad 1,5 mln euro” [tłum. autora tekstu – przyp. red.].

Oprócz wspomnianego już rekordowego projektu, polegającego na wsparciu miniserwerów Maya przez firmę Protonet, Seedmatch może poszczycić się innymi udanymi inwestycjami. W tym roku na platformie zadebiutował berliński start-up Bonaverde. Wcześniej za pośrednictwem amerykańskiego Kickstartera zebrała fundusze na skonstruowanie pierwszego na świecie ekspresu do kawy, który oprócz mielenia ziaren i parzenia aromatycznego napoju potrafi także wypalać ziarna kawowe. To bardzo innowacyjne urządzenie wykorzystujące najnowsze rozwiązania technologiczne (m.in. stosowane przez agencję kosmiczną NASA). Dzięki tej technologii proces wypalania ziaren przynosi rewelacyjne efekty smakowe i zapachowe. Po tym sukcesie właściciele Bonaverde zdecydowali się na wprowadzenie urządzenia na rynek niemiecki. tej operacji postanowili sfinansować z pomocą społeczności crowdfundingowej. Celem jest zebranie 1,5 mln euro do końca 2014 r. Za te pieniądze Bonaverde wyprodukuje 130 automatów, dzięki którym 15 tys. osób będzie mogło spróbować wypalonej i zmielonej w nich kawy. Inwestorzy, którzy wpłacą 2 tys. euro lub więcej, otrzymają ekspres na własność. Na ponad trzy tygodnie przed końcem zbierania funduszy Bonaverde zainkasowała prawie 1,2 mln euro od 960 inwestorów. Dane można na bieżąco śledzić na platformie Seedmatch. Młoda z Berlina oferuje też możliwość bezpośredniego sprowadzania zielonych ziaren kawy od wyselekcjonowanych plantatorów z Brazylii i Etiopii. Korzyść jest obustronna – plantatorzy otrzymują o 30% wyższe stawki, a kupujący ma gwarantowaną świeżość i najwyższą jakość.

Companisto dla konkretnych

Finansowanie przedsięwzięć developerskich przez długi czas było w Niemczech domeną banków lub zamkniętego grona inwestorów. Pierwszy przypadek finansowania społecznościowego ogłoszono na Companisto, drugiej co do wielkości niemieckiej platformie specjalizującej się w finansowaniu nowo powstałych firm. Chodzi o wyjątkowe przedsięwzięcie sfinansowania położonego nad Bałtykiem 5-gwiazdkowego kompleksu hotelowego Weissenhaus, obejmującego 40 zabytkowych budynków dawnej wsi, w której centrum wznosi się liczący 400 lat pałac. W zamierzeniu jest odrestaurowanie 30 budynków i zaadaptowanie ich na pokoje i apartamenty o najwyższym standardzie. W pozostałych obiektach znajdują się baseny, ośrodki Spa & Wellness oraz restauracje. Ambicją właściciela kompleksu, niemieckiego menedżera Jana Henrica Buettnera, jest realizacja niepowtarzalnego projektu łączącego historię z nowoczesnością.

Minimalny cel, jaki wyznaczył sobie Buettner, zakładał zebranie 1 mln euro i został bez trudu osiągnięty. Wszystko wskazuje na to, że również cel maksimum – 7,5 mln euro – zostanie uzyskany. 41 dni przed zakończeniem zbiórki na koncie Buettnera było już prawie 5,5 mln euro, które zainwestowało ponad 1240 osób. Z tej grupy 100 osób wpłaciło po 1 tys. euro, a jedna osoba zdecydowała się na wyłożenie 500 tys. euro. Wszyscy inwestorzy, którzy przekazali tysiąc euro lub więcej, otrzymali dodatkowe bonusy – od kolorowego albumu ze zdjęciami, po ważną 5 lat kartę stałego gościa, gwarantującą 33% rabatu za noclegi i nieograniczony wstęp do strefy Wellness.

Zapytany, dlaczego zdecydował się na crowdfunding, Jan Henric Buettner wyjaśnia, że z tą formą finansowania zetknął się po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych i od początku postrzegał ją jako intrygującą. Finansowanie społecznościowe pasuje do takiego przedsięwzięcia, jakim jest budowa wyjątkowego hotelu. Liczy, że poprzez platformę Componisto zainteresuje swoim pomysłem nie anonimowych inwestorów, jak to najczęściej bywa przy projektach developerskich, lecz konkretnych ludzi, którzy będą dążyć do wspólnego celu, współuczestniczenia w jego rozwoju i doprowadzenia do końcowego sukcesu. Liczy też na to, że wielu inwestorów będzie stałymi gośćmi Weissenhaus Grand Village Resort & Spa.

Startnext dla kreatywnych

Startnext to z kolei największa platforma crowdfundingowa dla kreatywnych projektodawców – filmowców, muzyków, dziennikarzy, projektantów, artystów, wynalazców. Platformę założyli w 2010 r. Tino Kreßner i Denis Bartelt. Od tamtego czasu pomógł sfinansować ponad 1700 projektów za ponad 12 mln euro. Dofinansowanie uzyskało ok. 60% zgłoszonych przedsięwzięć. Średnia wielkość wsparcia dla projektu wynosi ponad 5,6 tys. euro, a średnie wsparcie udzielone przez pojedynczego inwestora sięga 65 euro. Startnext stosuje zasadę „wszystko albo nic”, czyli pieniądze trafią do adresata pod warunkiem, że zbierze 100% określonej przez siebie sumy. Jeżeli to się nie uda, pieniądze wracają do darczyńców.

Największym udanym projektem było sfinansowanie produkcji filmowej „Urodzony na placu Borsig”.To opowieść o Franzu Jacobi, założycielu klubu piłkarskiego Borussia Dortmund. Pomysłodawcom udało się w ciągu ponad 3 miesięcy zebrać prawie 218 tys. euro od niespełna 3 tys. inwestorów i zrealizować na obchody 125. rocznicy urodzin Franza Jacobi. Z kolei prawie 110 tys. euro zebrał aktor i komik René Marik na produkcję filmu z udziałem lalek i aktorów o przygodach kreta. Wszyscy darczyńcy mieli zapewnione specjalne przywileje. Kto wpłacił choć 2,99 euro, zapewnił sobie wejście na salę kinową przez wejście dla specjalnych gości. Za tysiąc euro wpłacający uzyskał prawo do wymienienia swojego nazwiska na liście sponsorów, pokazywanej pod koniec filmu. Najwyższa wpłacona kwota – 5 tys. euro (była tylko jedna) – zapewniała prywatny pokaz filmu przed jego premierą. Trzecia największa zebrana kwota to ponad 100 tys. euro uzyskane na projekt „iCrane”, w ramach którego sfinansowano produkcję podręcznego kranu kamerowego. Może być on używany podczas robienia ów za pomocą smartfonów i tabletów. Coraz więcej użytkowników tych urządzeń powszechnie używa ich do robienia zdjęć i ów. Kran kamerowy cieszyć się będzie powodzeniem wśród bardziej zaawansowanych fotografów.

Prawo nie nadąża

Społeczność crowdfundingowa walczy o zmiany w niemieckim prawie, które na razie nie sprzyja rozwojowi tej formy finansowania. Pod koniec lipca 2014 r. rząd opublikował projekt ustawy o ochronie inwestora detalicznego. Krytyce poddawane są szczególnie zbyt niskie progi, np. konieczność sporządzenia, zatwierdzenia i ogłoszenia prospektu emisyjnego przy emisji już powyżej 1 mln euro, podczas gdy w innych krajach europejskich, takich jak Holandia, Francja czy Wielka Brytania, próg został określony na 3-5 mln euro. Ponadto limit dla poszczególnych inwestycji jest ograniczony do 10 tys. euro, nawet dla inwestorów, których suma bilansowa przekracza 100 tys. euro. Przy inwestycji powyżej tysiąca euro trzeba udowodnić swoją sytuację finansową. Spory opór budzi też konieczność wystawiania arkusza inwestycyjnego z własnoręcznym podpisem inwestora na sumę już od 250 euro. Co prawda taki może być przesłany faksem lub pocztą elektroniczną w formie skanu, lecz stanowi to spore obciążenie biurokratyczne, zwłaszcza w czasach, kiedy rozwijają się możliwości wystawiania i potwierdzania podobnych ów online. Zwolennicy crowdfundingu sprzeciwiają się również regulacjom dotyczącym reklamy. Ustawodawca wprowadził bowiem zakaz promowania projektów crowdfundingowych za pośrednictwem mediów społecznościowych. Właściciele platformy Companisto podkreślają, że prawodawca nie uwzględnia specyfiki finansowania społecznościowego, które – jak sama nazwa wskazuje – opiera się na poczuciu wspólnoty w realizacji pewnego celu, a jego sukces w dużej mierze zależy od sieci społecznych. „Dziś media społecznościowe są głównym kanałem komunikacji między inwestorami a platformą crowdfundingową. To poprzez te kanały osoby wzajemnie się informują o rozwoju inwestycji i zachęcają innych do przyłączenia się do społeczności finansującej dany projekt czy firmę” – można przeczytać na stronie [w tłum. autora – przyp. red.].

Zwolennicy rozwoju finansowania społecznościowego będą naciskać na rząd, żeby jak najlepiej dostosowywał rozwiązania regulacyjne do wyzwań e-gospodarki, której częścią jest crowdfunding. Na skuteczny lobbing mają czas do końca 2016 r., kiedy to rząd zapowiedział kolejną ewaluację obecnego stanu prawnego.

:Andrzej Szoszkiewicz 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2018 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości