Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2015/03/17 08:51:48
Przemysły kreatywne w Polsce – perspektywy rozwoju

Prognozowanie rozwoju przemysłu kreatywnego w perspektywie długookresowej wymaga sporej, nomen omen, kreatywności. Społeczne, kulturowe, gospodarcze i technologiczne warunki funkcjonowania nowoczesnych społeczeństw podlegają bowiem dynamicznym zmianom. Jednego możemy być pewni – znaczenie przemysłów kreatywnych będzie rosło, choć ich rozwój nie jest wolny od zagrożeń.

Wiek klasy kreatywnej

jest stosunkowo nowym pojęciem, które do publicznego dyskursu wprowadził na początku XXI w. amerykański ekonomista Richard Florida. To kategoria opisu współczesnej rzeczywistości gospodarczo-społecznej. Mówiąc wprost, jest szczególną grupą społeczną, charakterystyczną dla nowoczesnej, postprzemysłowej, innowacyjnej gospodarki. Sam Florida jej wielkość w Stanach Zjednoczonych oszacował na ok. 30% populacji. Specyfika i odrębność klasy kreatywnej wynika z posiadanych przez nią zasobów i sposobu ich wykorzystania. Do kluczowych zalicza się przede wszystkim wiedzę, umiejętność nieszablonowego myślenia, zdolności komunikacyjne zarówno w wymiarze społecznym (kompetencje społeczne, czyli budowanie sieci powiązań zawodowych i osobistych), jak i technologicznym (kompetencje cyfrowe, czyli umiejętność posługiwania się nowoczesnymi narzędziami komunikacji i poruszania się w cyberprzestrzeni). Wymienione zasoby są swoistymi atrybutami klasy kreatywnej, lecz tym, co stanowi jej istotę i pozwala dostrzegać w niej nową jakościowo siłę społeczno-gospodarczą, jest zdolność do ich twórczego wykorzystania. Richard Florida mówi w tym kontekście o „tworzeniu nowych, znaczących form”, które mają określoną wartość rynkową, są więc cenne ekonomicznie i mogą stanowić źródło utrzymania. Dzięki temu klasę kreatywną można postrzegać w kategoriach ekonomiczno-gospodarczych. Jest to także klasa społeczna, ponieważ – jak zauważa Florida – posiada ona własną tożsamość, wynikającą z określonych, specyficznych dla jej członków nawyków konsumpcyjnych, stylu życia, zainteresowań, podejmowanych aktywności i wartości.

Te ostatnie mają szczególnie duże znaczenie z uwagi na zróżnicowaną pod względem zawodowym strukturę klasy kreatywnej. Zalicza się do niej bowiem przedstawicieli wielu różnorodnych profesji: naukowców, inżynierów, artystów, aktorów, architektów, poetów, powieściopisarzy, wydawców, dziennikarzy, analityków think tanków, informatyków i programistów, prawników, lekarzy, menedżerów itp. Klasy kreatywnej nie buduje ani tożsamość zawodowa (polegająca na przynależności do jednej grupy zawodowej), ani status ekonomiczno-materialny. Wspólnym mianownikiem jest, paradoksalnie, indywidualizm i daleko posunięta autonomia, merytokracja, czyli przekonanie o wysokim znaczeniu kompetencji i profesjonalizmu w życiu społecznym oraz gospodarczym, a także światopoglądowa otwartość. „Kreatywni” zredefiniowali pojęcie sukcesu zawodowego, który nie polega już na mozolnym wspinaniu się po kolejnych szczeblach kariery w zhierarchizowanych organizacjach, lecz na czerpaniu radości i spełnienia w realizacji własnych projektów, samodzielnym wytyczaniu kolejnych wyzwań.

Przemysły kreatywne – podział i gospodarcze znaczenie

Podział sektorów kreatywnych przedstawił David Throsby w stworzonej przez siebie tzw. koncepcji okręgów koncentrycznych (por. The concentric circles of the cultural industries). W modelu tym branże kreatywne składają się z kilku okręgów, poczynając od tzw. jądra kreatywności (kultura i sztuka), poprzez warstwę branż kultury (film, prasa, muzyka, książki, radio i telewizja, gry), po branże kreatywne (design, architektura, programowanie, reklama), a skończywszy na branżach pokrewnych (edukacja, elektronika, CT, turystyka, meblarstwo). Podział ten ma charakter umowny, ponieważ w praktyce granice między poszczególnymi sektorami są płynne i swobodnie przekraczane – wytwór rzemieślniczy dzięki wyjątkowemu wzornictwu może reprezentować wysoką wartość artystyczną, będąca przejawem sztuki może stać się produktem medialnym, a komercyjne reklamy bywają tak wyrafinowane, że są postrzegane jako dzieła sztuki audiowizualnej.

Kreatywna

Przemysły kreatywne należy postrzegać jako efekt rozwoju gospodarki opartej na wiedzy i innowacji, ale równocześnie także jako jej motor napędowy – są więc zarówno skutkiem, jak i przyczyną. Skutkiem, ponieważ rosnąca potrzeba wprowadzania innowacji (firmy chcą nowych rozwiązań, bo chcą tego ich klienci) spowodowała docenienie, także w wymiarze finansowym, niematerialnych zasobów w postaci wiedzy, pomysłowości, kreatywności. To zaś stworzyło dogodne warunki dla uwolnienia się twórczego potencjału ludzi i stało się jednym z istotnych czynników motywujących do podejmowania własnej działalności, rozwijania osobistych pasji, inwestowania w siebie i swoje umiejętności. Przyczyną, ponieważ rozkwit produktów i usług kreatywnych pokazał, że istnieje alternatywa zarówno wobec dominującego modelu rozwoju zawodowego (awans w korporacji), jak i modelu konsumpcji (to samo i tak samo dla wszystkich). rozbudziła potrzeby i oczekiwania. Konsumenci oczekują produktów i usług szytych na ich miarę, spersonalizowanych, uwzględniających nie tylko rynkowe trendy, ale także indywidualne upodobania.

Analizując gospodarcze znaczenie przemysłów kreatywnych, warto odwołać się do konkretnych danych statystycznych. W wielu krajach liczba osób pracujących w kulturze i branżach kreatywnych stanowi znaczący odsetek wszystkich zatrudnionych. Co więcej, generują oni niebagatelną część PKB (por. infografika).

Infografika 1

Polski przemysł kreatywny zarówno pod względem liczby zatrudnionych, jak i udziału w tworzeniu dochodu narodowego znajduje się na zbliżonym do innych państw europejskich poziomie. W zestawieniu tym ponad przeciętność wybija się Wielka Brytania, która – jak informuje British Council – biorąc pod uwagę wartości bezwzględne, jest największym na świecie eksporterem dóbr i usług kulturalno-kreatywnych, wyprzedzając pod tym względem nawet Stany Zjednoczone. Brytyjski rozwoju przemysłów kreatywnych dla większości krajów, w tym Polski, może być wzorem. Chodzi jednak nie tylko o samą wielkość tej części gospodarki mierzoną liczbą pracujących w niej ludzi, ale także traktowanie przemysłów kreatywnych jako istotnego elementu systemu innowacyjności. Podmioty działające w branżach kreatywnych pod względem tworzenia i wdrażania innowacji – produktowych, procesowych, organizacyjnych czy marketingowych – należą do najbardziej aktywnych na rynku. W tym kontekście można je postrzegać jako awangardę zmian – lepiej niż przedsiębiorstwa innych sektorów gospodarki potrafią definiować trendy rynkowe i na nie odpowiadać. To właśnie przemysł kreatywny pierwszy zwrócił uwagę na wzornictwo jako element przewagi konkurencyjnej.

Gospodarcze znaczenie przemysłów kreatywnych jest niepodważalne i dziś są one powszechnie traktowane jako źródło innowacyjności, rozwoju i wzrostu gospodarczego. Umiejętność łączenia sztuki, kultury, nowoczesnych technologii i biznesu jest podstawową przewagą konkurencyjną nowoczesnych krajów, których gospodarki już dawno przestały być konkurencyjne cenowo. Do tego grona powoli dołącza Polska, o czym szerzej piszą autorzy raportu „Kurs na innowacje”. W tym kontekście oczywiste staje się, że rozwój przemysłów kreatywnych powinniśmy traktować w sposób priorytetowy jako strategiczny cel społeczno-gospodarczego rozwoju kraju.

Szanse, wyzwania, bariery

Przemysły kreatywne już teraz należy postrzegać jako stały komponent postindustrialnej gospodarki. Kwestią niepewną jest natomiast kierunek ich rozwoju. Biorąc pod uwagę zmiany społeczne, ważne dla budowania popytu na produkty i usługi, perspektywy dla branż kreatywnych wydają się więcej niż dobre. Nie sposób jednak pominąć kilku istotnych zagrożeń. Na perspektywy rozwoju przemysłów kreatywnych w Polsce, podobnie zresztą jak i na całym świecie, należy więc patrzeć nie tylko w kontekście szans i możliwości, ale także barier. Zdolność do ich pokonania będzie kluczowa, a lista przeszkód jest dość długa (por. infografika).

Infografika 2

Według podmiotów działających w sektorach kreatywnych, największą przeszkodą dla ich dalszego indywidualnego, jak i zbiorowego rozwoju jest deficyt finansowy. Brak czy niedobór pieniędzy stanowi istotne utrudnienie w codziennej działalności. Wydaje się jednak, że bariery finansowe są mniejsze, niż się powszechnie sądzi, i nie stanowią tak dużego zagrożenia dla dynamicznego rozwoju przemysłów kreatywnych. Podstawę do optymizmu dają rozwijające się na rynku finansowym alternatywne formy finansowania działalności gospodarczej. Sieci prywatnych inwestorów, tzw. Aniołów Biznesu, to dobry partner dla firm z branż kreatywnych, ale jeszcze lepszym mogą być społeczności zaangażowanych klientów, konsumentów, użytkowników, pasjonatów czy fanów. Finansowanie społecznościowe szybko zyskuje popularność i powoli odgrywa coraz większą rolę. Jak podajeForbes, już teraz łączna wartość comiesięcznych wpłat dokonywanych w różnego rodzaju serwisach crowdfundingowych (m.in. PolakPotrafi.pl, Kokos.pl, MegaTotal.pl) przekracza w Polsce 500 tys. zł. Podmioty działające w sektorach kreatywnych, jak żadne inne, mają zdolność emocjonalnego angażowania klientów/konsumentów, co powoduje, że finansowania społecznościowego może okazać się dla nich bardzo efektywny. W dłuższej perspektywie i w obliczu rozwoju technologicznego (np. mikropłatności), ułatwiającego przeprowadzanie transakcji finansowych w sieci, oraz przy dostosowaniu regulacji prawnych do nowych, społecznych form finansowania, crowdfunding i kolejne tego typu instrumenty będą z pewnością coraz bardziej znaczące. Wymowne w tym kontekście są regulacje amerykańskie, na czele z ustawą JOBS Act. Dostosowane do potrzeb i społecznych oczekiwań, ale także technologicznych możliwości, rozporządzenia dotyczące publicznych zbiórek pieniędzy mogą być istotnym czynnikiem rozwoju przemysłów kreatywnych w aspekcie ich finansowania. Niewątpliwie jednak finansowanie społecznościowe nie może stać się głównym źródłem nakładów na sektory kreatywne, zwłaszcza kulturę i sztukę. Powinno być raczej traktowane jako dodatkowe, uzupełniające źródło. Rdzeń sektorów kreatywnych, obejmujący działalność w obszarze sztuki i kultury, wymaga sprawnego systemu finansowania publicznego, mówiąc wprost – nakładów państwa. Subsydiowanie instytucji kultury – w formie stałych, budżetowych dotacji, ale także grantów i konkursów – jest miernikiem tego, czy i na ile poważnie państwo traktuje sektory kreatywne. Standardy zachowania pod tym względem wyznaczył premier Winston Churchill, który podczas II wojny światowej na sugestię ministra obrony, by ograniczyć wydatki na kulturę, miał odpowiedzieć: „A o co wtedy będziemy toczyć tę wojnę?!”.

Umiejętność współpracy dla podmiotów kreatywnych to kolejna kluczowa kompetencja, warunkująca nie tylko ich rozwój, ale wręcz przetrwanie. Wynika to z samej ich natury – „kreatywni” są zwyczajnie zbyt mali, by samodzielnie zapewnić sobie wszystkie niezbędne zasoby. Specjalizują się w określonej, zwykle wąskiej i niszowej dziedzinie, podczas gdy obecność na rynku wymaga różnorodnych umiejętności: organizacyjnych, związanych z obsługą prawną czy finansową, marketingowych, dotyczących logistyki i dystrybucji, sieci dostawców. Ponadto jako rozproszeni, drobni wytwórcy ma niewielkie szanse pozyskiwania dużych, najbardziej wartościowych finansowo zleceń. Zdolność do podejmowania współpracy należy przy tym rozumieć w dwojaki sposób. Po pierwsze – jako kooperację wewnątrzsektorową, między samymi podmiotami kreatywnymi, a po drugie – jako zdolność do wchodzenia w relacje z otoczeniem zewnętrznym i realizowania wspólnych przedsięwzięć z klasycznymi podmiotami gospodarczymi (przedsiębiorstwami), instytucjami publicznymi (administracją, zwłaszcza terenową) czy społecznościami lokalnymi. Obszarów, w których możliwe jest współdziałanie, jest sporo. Oprócz zasygnalizowanego już wspólnego pozyskiwania klientów i działań na rzecz zwiększania rynków zbytu oraz łączenia zasobów, wspólne przedsięwzięcia mogą dotyczyć kwestii edukacyjnych (dokształcania pracowników sektorów kreatywnych, ale także edukowania potencjalnych klientów/użytkowników), marketingu i promocji, prac badawczo-rozwojowych, prowadzenia lobbingu w celu poprawy otoczenia prawno-regulacyjnego itp.

W ujęciu historycznym współpraca jest stałym elementem pracy o charakterze twórczym. Już w średniowieczu protoplaści dzisiejszej klasy kreatywnej chętnie zakładali wspólne warsztaty rzemieślnicze, gildie i cechy. Ten duch współdziałania nie zaginął w czasach nowożytnych, gdy ludzie kultury i sztuki tworzyli grupy artystyczne i zrzeszenia. Współcześnie mamy do czynienia z nową formułą współpracy, czyli z klastrami. Koncentracja sektora kreatywnego poprzez skupianie rozproszonych, drobnych podmiotów w większe struktury, funkcjonujące na zasadzie sieci współpracy, jest bardzo silnym trendem. Uklastrowienie przemysłów kreatywnych będzie się nasilać, ponieważ łączenie zasobów działających w nich podmiotów poprawia konkurencyjność i wzmacnia pozycję rynkową. Jednocześnie klastry kreatywne mogą być poważniejszym partnerem niż pojedyncze mikro i małe przedsiębiorstwa dla instytucji finansowych oraz publicznych. Na świecie tego rodzaju struktury działają już od dobrych kilku dekad, a sztandarowym przykładem klastra kreatywnego jest Hollywood. W Polsce podobnych inicjatyw, chociaż oczywiście na znacznie mniejszą skalę, też nie brakuje. Wystarczy wymienić Śląski Dizajnu, warmińsko-mazurski BizArt czy znajdujący się w Kielcach LabDesign. Więcej na ten temat można znaleźć w publikacji „Klastry w sektorach kreatywnych – motory rozwoju miast i regionów”.

Interesującym zagadnieniem w kontekście analizowania perspektyw rozwojowych przemysłów kreatywnych jest kwestia popytu na ich produkty i usługi. Teoretycznie ze sprzedażą wyrobów kreatywnych, a więc posiadających większy ładunek innowacyjności, bardziej zaawansowanych technologicznie, ładniejszych pod względem wzornictwa czy bardziej profesjonalnie świadczonych usług, nie powinno być problemów. Tymczasem sama wskazuje, że niepewność rynkowa, a konkretnie niski popyt, to dość istotna bariera rozwoju. To wypadkowa kilku czynników – stosunkowo słabej siły nabywczej społeczeństwa polskiego, mentalnego przywiązania do kryterium niskiej ceny (widocznego w zachowaniach zarówno indywidualnych, jak i instytucjonalnych klientów) i wciąż dość niski poziom wyrobienia artystycznego czy estetycznego. Wysoki popyt na produkty i usługi kreatywne mogą zapewnić społeczeństwa zamożne, dobrze wyedukowane, gotowe konsumować dobra kultury, przedkładające to, co jakościowe, nad tym, co tanie. Dopiero w takich uwarunkowaniach produkty i usługi kreatywne staną się naturalną potrzebą klientów. Weźmy chociażby branżę filmową, dla której rozwoju kluczowe znaczenie ma frekwencja w kinach. W Polsce jej wskaźnik per capita wynosi 1,03 i jest zdecydowanie niższy niż we Francji (3,11), Wielkiej Brytanii (2,83), Hiszpanii (2,38) czy Włoszech (1,86). Sektory kreatywne wytwarzają produkty i usługi, które nie należą do kategorii dóbr pierwszej potrzeby. Zakładając jednak, że Polska w dalszym ciągu będzie krajem wzrostu gospodarczego, wzrost zamożności społeczeństwa, a tym samym także popytu na dobra kreatywne, powinien nastąpić w perspektywie nie dekad, lecz co najwyżej kilku, kilkunastu lat.

Uwzględniając opisane bariery rozwoju, można wskazać dwa zasadnicze i przeciwstawne scenariusze tego, jaki będzie przyszły kształt sektorów kreatywnych i ich funkcjonowania. W wariancie optymistycznym, oznaczającym przezwyciężenie wszystkich przeszkód lub większej ich części, przemysły kreatywne staną się źródłem nowej wiedzy i impulsem dla innowacyjności. Produkty i usługi wytwarzane przez „kreatywnych” będą więc miały kluczowe znaczenie dla rozwoju całego kraju i jako takie muszą być traktowane w kategoriach narodowego dobra. To natomiast uzasadnia lokowanie publicznych zasobów, także finansowych, w branżach kreatywnych, których prawdziwe znaczenie będzie polegać nie tyle na zwiększaniu ogólnego poziomu zatrudnienia i PKB, co raczej na kreowaniu zupełnie nowych, nieznanych dotąd miejsc pracy oraz dóbr. Ten rozwoju przemysłów kreatywnych można nazwać innowacyjno-wzrostowym. W wariancie pesymistycznym bariery, a przynajmniej większa ich część, nie zostają pokonane, a sektory kreatywne staną się niszowym, marginalnym elementem rynku, pozbawionym sił i zasobów koniecznych do budowania gospodarki wiedzy i kultury innowacji. W tym modelu nie wnosi wartości dodanej do życia gospodarczo-społecznego i musi koncentrować się na zapewnieniu przetrwania samej sobie.

Pesymistyczna perspektywa wydaje się mniej prawdopodobna. Jak wynika z danych ONZ, jesteśmy w szerokiej czołówce eksporterów dóbr kreatywnych, zajmując pod tym względem 17. pozycję wśród wszystkich gospodarek świata. Nasze rodzime wzornictwo cieszy się międzynarodową marką, a gra komputerowa „Wiedźmin”, znana na świecie pod tytułem „The Witcher”, sprzedała się w 5 mln egzemplarzy. Wniosek jest jeden – polska może grać w globalnej klasie business.

Autor:Waldemar Wierżyński 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2018 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości