Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2012/08/13 11:09:59
Liderzy czy naśladowcy?

Budowa innowacyjnej gospodarki wymaga czasu. Nie da się wyraźnie poprawić innowacyjności czy konkurencyjności kraju w perspektywie roku czy nawet kilku lat. Warto jednak zadać sobie pytanie, co trzeba robić, by z jednej strony nadrabiać dystans w stosunku do krajów lepiej rozwiniętych, a z drugiej nie tracić swoich atutów, rozwijać dziedziny w których kraj jest liderem. Na kim się wzorować? W jaki sposób to robić? Ciekawe dla nas mogą być przykłady Słowenii i Estonii – krajów, które znacząco poprawiły swoją innowacyjność w stosunkowo krótkim czasie.

Już samo porównanie innowacyjności gospodarek różnych krajów nie jest sprawą łatwą. Podstawową publikacją, która jest próbą stworzenia takiego zestawienia w odniesieniu do krajów Unii Europejskiej (plus wybranych krajów świata) jest Scoreboard (IUS), czyli Karta Wyników Innowacyjności Unii Europejskiej. Przygotowywana ona jest w ramach inicjatywy Pro Inno Europe - przez Maastricht Economic and Social Research and Training Centre on Innovation and Technology (MERIT) we współpracy z Joint Research Centre (JRC -jednostka badawcza Komisji Europejskiej).

IUSma za zadanie pokazywać jak zmienia się innowacyjność poszczególnych gospodarek UE oraz jakie są silne, a jakie słabe strony każdej z nich. Jednocześnie jest też próbą porównania wyników Unii Europejskiej jako całości do jej najważniejszych rywali na świecie – USA, Japonii, Chin. Wobecnej formule publikowana jest od 2010 roku. Jej poprzedniczką w latach 2001-2009 była (EIS). 

Na bazie szeregu wskaźników autorzy co rok uszeregowują kraje UE od najbardziej innowacyjnych po najsłabsze w tej dziedzinie, dzieląc je na cztery grupy: liderów, naśladowców, umiarkowanych innowatorów (moderate innovators) oraz skromnych innowatorów  (modest innovators). Pomiędzy rankingami IUS i EIS są pewne  różnice metodologiczne (w IUS zostało uwzględnionych więcej wskaźników), nie są one więc w pełni porównywalne, niemniej jednak są na tyle podobne, że można na ich podstawie prześledzić losy poszczególnych państw.

Zachodzące w rankingu zmiany są generalnie powolne – nie ma dużych przetasowań z roku na rok. Grupa liderów, w zasadzie, jest stała (w przeciągu 10 lat wypadł z niej jeden kraj, Wielka Brytania, która jednak nadal pozostała wysoko - na czele stawki naśladowców). Nieco większy ruch jest na dalszych miejscach peletonu - można tu wskazać przykłady krajów, które zdecydowanie poprawiły swoją pozycję – (przede wszystkim Słowenia i Estonia, które awansowały z grupy umiarkowanych innowatorów do naśladowców a spośród krajów „starej Unii” - Belgia) jak też kraje, których wyniki cztery, pięć lat temu były obiecujące, lecz w efekcie kryzysu z powrotem cofnęły się na koniec stawki (Litwa).

Generalny obraz jest następujący – czwórka liderów to trzy kraje skandynawskie – Szwecja, Dania, Finlandia oraz Niemcy. Wśród krajów tzw. starej Unii od początku prowadzenia rankingu najsłabiej oceniane są Włochy, Portugalia, Hiszpania i Grecja, z których tylko Portugalia w tym czasie znacząco awansowała. Cała stawkę zamykają cztery kraje najniższej grupy – Rumunia, Litwa, Bułgaria i Łotwa. Polska jest tuż przed nimi, ale o grupę wyżej - jest ostatnia wśród „umiarkowanych innowatorów”. Najnowszy ranking (opublikowany w lutym 2012 r.) obejmujący 27 krajów UE oraz dla porównania ranking z 2007 roku zamieszczony jest na końcu artykułu.

Jak doganiać peleton?

Z polskiej perspektywy najciekawsze są doświadczenia dwóch krajów, które na początku lat 90. startowały z podobnego, co my poziomu i zdołały istotnie awansować w rankingu innowacyjności – Słowenii i Estonii.

Co wyróżnia Słowenię na tle innych krajów o podobnym rozwoju gospodarki, to wyjątkowo rozwinięty sektor badawczo-rozwojowy. W tej dziedzinie Słowenia osiąga wyniki powyżej przeciętnej dla całej UE. Znajduje to odzwierciedlenie w takich wskaźnikach jak liczba międzynarodowych publikacji naukowych, w których współautorami są słoweńscy naukowcy. Relatywnie silną stroną słoweńskiej gospodarki jest też wysoki udział produktów z branży w bilansie handlowym. Dziedzina, w której Słowenii udało się w ostatnich latach podgonić peleton to liczba wniosków patentowych (szczególnie zgłaszanych w obszarach określanych jako wyzwania cywilizacyjne).

Wiele z przewag, które ma Słowenia nad innymi krajami (w tym Polską), które razem z nią wstąpiły do UE, tłumaczy wyższa niż przeciętna w Unii liczba osób zatrudnionych w dziedzinie badań i rozwoju. Na naukę kraj ten wydawał w ostatnich latach pomiędzy 1,3 a 1,9% PKB. Fluktuacje w tej dziedzinie to efekt zarówno wzrostu gospodarczego, za którym wydatki na naukę w pewnym momencie nie nadążały, jak też kryzysu. Paradoksalnie w momencie kiedy przyszła recesja wydatki na badania i rozwój – przede wszystkim publiczne - rosły. Generalnie, na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat można mówić o trendzie wzrostowym.

Słowenii nie brakuje jednak i słabych stron – autorzy raportu IUS zwracają uwagę na niższą niż przeciętna w UE jakość badań naukowych, niską liczbę nowych doktoratów czy wreszcie wciąż nie zadowalającą liczbę udzielanych licencji i dochodów z patentów pozyskanych zza granicy.  

Problemy z jakimi borykała się Słowenia 10 lat temu w dużej mierze były i są uniwersalne dla wszystkich krajów które dołączyły do UE na początku poprzedniej dekady – potrzeba większego zaangażowania biznesu w sferę badań i rozwoju, takie przeformułowanie strategii w dziedzinie innowacji i badań i rozwoju by efekty badań były lepiej wykorzystywane w gospodarce – w tym również stworzenia odpowiedniej formuły instytucjonalnej ze strony administracji, tak by działania mające na celu zwiększenia innowacyjności w skali całej gospodarki były spójne i jak najbardziej skuteczne.

Osiągnięciu tych zamierzeń służyć ma m.in. przyjęta w zeszłym roku przez rząd w Lubljanie nowa strategia w dziedzinie badań i innowacji na lata 2011-2020.  Cele jakie w niej zostały postawione to ustanowienie wspólnego systemu zarządzania publicznymi wydatkami na badania i rozwój, ciągły monitoring wdrażania programu przez instytucje będące częścią systemu wspierania innowacji, przyznanie większej autonomii  publicznym ośrodkom badawczym, promowanie innowacji zarówno technologicznych jak innych nie związanych z technologią (np. marketingowych), wreszcie wzmocnienie zasobów ludzkich w dziedzinie B+R. Duży nacisk położony został na elastyczność – program ma być stale oceniany i dostosowywany do zmieniających się potrzeb. 

Równie ciekawym, choć bardzo różnym od Słowenii przykładem kraju goniącego peleton jest Estonia. Polityka wspierania innowacji była jednym z podstawowych  składników polityki ekonomicznej prowadzonej w tym kraju od początku lat 90. Inne jej filary to dbanie o fundamenty makroekonomiczne (polityka monetarna i fiskalna), tworzenie przyjaznego klimatu dla prowadzenia biznesu, przyciąganie kapitału zagranicznego oraz inwestowanie w naukę i edukację.

Od początku lat 90 estoński rząd świadomie inwestował też w tworzenie nowoczesnej infrastruktury informatycznej oraz wprowadzał (wcześniej niż wiele rządów krajów „starej Unii”) rozwiązania z  dziedziny e-government.

System wspierania innowacji, taki jaki obecnie działa w Estonii, stworzony został na początku lat 2000. W ciągu dziesięciu lat, które minęły od tego momentu Estonii udało się prawie dogonić europejskich liderów pod względem innowacyjności – roczny wzrost innowacyjności (mierzony wg wskaźnika wykorzystywanego w IUS) to 6,6%, co jest jednym z najlepszych wyników w UE. 

Celem, który przyświecał twórcom systemu wspierania innowacji było to by był on dostosowany do specyficznych warunków – Estonia jako mały kraj (1 mln ludności) nie ma własnego silnego rynku wewnętrznego na którym mogłaby bazować - chcąc się szybko rozwijać musiała więc być jak najbardziej otwarta na kontakty z zagranicą – rozwijać zarówno eksport jak import, być też w stanie elastycznie reagować na zachodzące w otoczeniu zmiany. Z drugiej strony musiała zagwarantować sobie utrzymanie wytyczonego kierunku. Odzwierciedleniem tych celów są np. zasady udzielania wsparcia publicznego w dziedzinie badań i rozwoju. Wsparcie to polega jednak nie tylko  na rozdzielaniu pieniędzy, ale, co może najważniejsze dla zrozumienia fenomenu Estonii, na wprowadzaniu w kolejnych dziedzinach życia pionierskich rozwiązań informatycznych, których zadaniem było skokowe zwiększenie efektywności działania zarówno gospodarki jak instytucji publicznych. Dla kraju, który odziedziczył po ZSRR zaniedbaną infrastrukturę i przestarzały przemysł była to wyjątkowo spektakularna ucieczka do przodu  – przeskoczenie kilku etapów i przyjęcie rozwiązań, które często nie zostały jeszcze przetestowane nigdzie indziej. Po 2000 roku w Estonii w szkołach i na uczelniach pojawiły się powszechne systemy umożliwiające komunikację elektroniczną pomiędzy uczniami, ich rodzicami i szkołą, w służbie zdrowia wprowadzone zostały m.in. cyfrowe recepty wysyłane przez lekarzy bezpośrednio do systemu dostępnego dla aptek (dzięki czemu receptę można zrealizować w każdej estońskiej aptece).  Firmy zachęcane były do korzystania z rozwiązań informatycznych w kontaktach z urzędami a sam rząd świecił przykładem – poza rozwiązaniami z dziedziny e-government pozwalającymi na oszczędzanie czasu firmom i obywatelom mającym sprawy urzędowe duże wrażenie zrobiło np. wprowadzenie możliwości elektronicznego głosowania w wyborach.

Poza postawieniem na unowocześnienie państwa oraz stworzeniem warunków do rozwoju nowoczesnej branży IT, jednym z kluczowych powodów sukcesu Estonii (wg oceny autorów IUS) była też właściwa kombinacja wspierania z jednej strony innowacyjnych firm, a z drugiej rozwoju nauki i edukacji na szczeblu szkół wyższych. To akurat jedno z wyzwań, z którym borykają się wszystkie kraje Europy – budowa komplementarnego systemu, który z pozwalałby na budowanie silnej narodowej platformy naukowej, a jednocześnie robienie tego w taki sposób by miała ona silne więzi z biznesem i była w stanie odpowiadać na jego potrzeby.

Niezależnie od sporych osiągnięć znaleźć można tu również kwestie, które budzą pewne wątpliwości. Wąskie gardła w przypadku Estonii to brak wystarczająco szerokiej platformy naukowej wciąż zbyt słaba współpraca pomiędzy nauką a biznesem jak również współpraca międzynarodowa.

Estońska polityka wspierania innowacji silnie ukierunkowana była przede wszystkim na rozwijanie wysokich technologii i przyciąganie inwestycji z tej dziedziny, a więc raczej na budowaniu podaży. Przyszła polityka tego kraju, zdaniem ekspertów Pro Inno Europe powinna bardziej skupić się na popycie  - wspieraniu współpracy pomiędzy biznesem i nauką, większym umiędzynarodowieniu estońskiej nauki, promowaniu usług, innowacji marketingowych oraz na prowadzeniu działań na rzecz promowania większej mobilności pracowników. Poza tym czego Estonii potrzeba to zwiększenia poziomu wydatków na naukę (w tym przede wszystkim biznesowych), liczby naukowców oraz stymulowanie inwestycji typu .  Podobnie jak wiele innych krajów Estonia zamierza zwiększać wydatki na naukę – cel jaki kraj ten postawił sobie na 2020 to, podobnie jak w skali całej Unii, 3% PKB. Mimo dotychczasowych sukcesów jest więc jeszcze sporo do zrobienia.

Jak nie dać się dogonić?

Od lat zajmująca pierwszą pozycję w Unii Europejskiej pod względem innowacyjności Szwecja, jako jedno z niewielu państw na świecie, ma gospodarkę w bardzo dużym stopniu opartą na wiedzy – ponad 40% szwedzkiej siły roboczej to osoby zatrudnione w miejscach, w których  praca wymaga intensywnego korzystania z wiedzy. Bardzo niskie jest bezrobocie wśród osób zajmujących się prowadzeniem badań. Szwedzkie pisma naukowe są często cytowane za granicą, ze Szwecji pochodzi też rokrocznie wysoka liczba wniosków patentowych.

Czemu kraj ten zawdzięcza tak silną pozycję? Na pewno jednym z powodów są pieniądze. Szwecja wydaje na badania i rozwój rocznie ok. 3,6% PKB, a były też lata kiedy wydatki te były wyższe (4,18% PKB w 2001 roku). Plan na 2020 to osiągnięcie 4%. Po chwilowym zmniejszeniu wydatków na tę sferę po 2000 roku – były one ponownie zwiększane od 2009 roku – mimo kryzysu, który spowodował przede wszystkim obniżenie wydatków na sferę B+R ze strony sektora prywatnego.

Udział prywatnych firm w finansowaniu innowacji to jeden z najistotniejszych punktów decydujących o pozycji Szwecji w międzynarodowych rankingach innowacyjności i konkurencyjności. W ciągu ostatnich 5 lat na biznes przypadało prawie ¾ wszystkich szwedzkich wydatków na badania i rozwój.  Charakterystyczną cechą gospodarki szwedzkiej jest to, że to właśnie firmy, a nie rząd wydają na ten cel najwięcej pieniędzy. Chociaż roli rządu w promowaniu innowacyjności nie można niedoceniać: często przedsięwzięcia badawcze są projektami wspólnymi biznesu i instytucji publicznych. Rola pieniędzy publicznych polega na tym, że mają one za zadanie stymulować firmy do prowadzenia działań w tych obszarach, które zostały zidentyfikowane jako kluczowe, z punktu widzenia rozwoju innowacyjności gospodarki. Te dziedziny to medycyna, biotechnologie, ICT, badania klimatyczne. 

Podobnie jak w przypadku pozostałych liderów rankingu IUS również w przypadku Szwecji bardzo ważne jest to, że jest to kraj, którego rozwój gospodarczy i społeczny jest zrównoważony – nawet jeśli gospodarka szwedzka ma słabsze strony, to relatywnie we wszystkich najważniejszych dziedzinach jej wyniki są powyżej średniej dla UE.

Silne strony to stabilne fundamenty makroekonomiczne, bardzo dobrze wykształcona siła robocza, obecność międzynarodowych przedsiębiorstw działających w branży wysokich technologii, duża aktywność funduszy (Szwecja pod względem dostępności kapitału VC należy do najbardziej rozwiniętych rynków na świecie), wreszcie doskonała infrastruktura – w tym teleinformatyczna. Te wszystkie atuty Szwecja potrafi wykorzystać dzięki dużemu otwarciu gospodarki na świat.   

Co może zagrozić pozycji Szwecji w rankingu, to spadek dynamiki rozwoju. W podobnych do Szwecji krajach szybciej rosną np. wydatki biznesowe na naukę, szybciej przybywa patentów (w tym tych zgłaszanych przez małe i średnie przedsiębiorstwa), rodzi się więcej nowych firm. Szwecja, która ma silną pozycję obecnie m.in. dzięki pozycji dużych firm działających w sektorze wysokich technologii, nie rozwija w wystarczającym tempie nowych dziedzin. Poprawia natomiast swoją pozycję jeśli chodzi o udział w międzynarodowych badaniach - jej system badań i rozwoju coraz silniej integruje się z resztą Europy.  

Od początku prowadzenia rankingów innowacyjności w grupie liderów stałe miejsce mają Niemcy. O ile silne i słabe strony gospodarek słoweńskiej, estońskiej czy nawet szwedzkiej da się stosunkowo łatwo opisać i wskazać, co decyduje o ich sile, o tyle w przypadku gospodarki niemieckiej jest to zadanie dużo trudniejsze. To jedna z kilku największych i zarazem najbardziej konkurencyjnych gospodarek świata. Według opisu w IUS szczególnie silną pozycję Niemcy mają w dziedzinie własności intelektualnej oraz innowacyjności firm. Nieco gorzej się prezentują na tle pozostałych państw europejskich pod względem kapitału ludzkiego, systemów badawczych oraz finansowania innowacji. W ostatnim czasie umacniały swoją pozycję w dziedzinach takich jak liczba patentów, licencji, znaków towarowych, a także pod względem liczby międzynarodowych publikacji naukowych. Jednocześnie odnotować można było niestety silny spadek nakładów na wdrażanie innowacji (nie chodzi tu o pieniądze na badania i rozwój, gdzie dużych zmian nie było). 

Na pewno to, co jest bardzo istotne to, podobnie jak w przypadku Szwecji, fakt, że jest to gospodarka rozwijająca się w sposób zrównoważony – dysponująca atutami w każdej z kluczowych dziedzin, takich jak stabilność makroekonomiczna, kapitał ludzki, silny innowacyjny przemysł. O tym, że jest jednym z światowych centrów powstawania innowacji świadczy wiele wskaźników, jednym z najbardziej dobitnych jest liczba patentów. W liczbach bezwzględnych na świecie Niemcy pod tym względem ustępują tylko Stanom Zjednoczonym i Japonii.

Dla utrzymania obecnej pozycji kluczowe będzie to jak Niemcy poradzą sobie z czterema największymi wyzwaniami, jakie stoją przed tym krajem w dziedzinie innowacji w najbliższych latach.  Pierwsze to potrzeba wzmacniania systemu pozyskiwania funduszy na innowacje. Efektem kryzysu na globalnych rynkach finansowych jest ograniczenie możliwości pozyskania finansowania na projekty badawcze i na wdrażanie innowacji. Szczególnie mocno odczuwane jest to przez małe i średnie innowacyjne firmy. Odpowiedzią na ten problem jest uruchomienie szeregu programów – zarówno mających na celu zwiększenie skali finansowania typu w szczególnie interesujących dziedzinach (przykład to High Tech Start- Fund), uruchomienie programów pożyczkowych czy wreszcie uruchomiony w 2008 roku program ZIM będący najważniejszym narzędziem mającym na celu zwiększenie skali finansowania prac badawczo-rozwojowych przez MSP. 

Drugie wyzwanie to potrzeba ciągłego dostosowywania systemu edukacyjnego do zmieniających się potrzeb. Szkolnictwo niemieckie na tle innych krajów UE w ostatnich latach nie wypadało najlepiej – czego konsekwencją był odczuwalny brak wykwalifikowanej siły roboczej – szczególnie w dziedzinach takich jak ICT (co z kolei w rankingu IUS przełożyło się na  relatywnie niskie oceny w kategorii kapitał ludzki). Owszem, w ciągu ostatnich kilku lat niemiecki rząd federalny podejmował próby reform w sferze edukacji – ich realizację utrudniało jednak to, że większość  kompetencji w tej dziedzinie należy do władz lokalnych, które nie zawsze były równie chętne do wprowadzania zmian. 

Kolejne wyzwanie to utrzymanie silnej pozycji i wysokiej innowacyjności przez niemiecki przemysł, nadążanie za trendami zachodzącymi w gospodarce globalnej. Jest to o tyle skomplikowana sprawa że niewątpliwa siła niemieckiej gospodarki wynika w dużej mierze z potencjału zgromadzonego w sektorach najbardziej perspektywicznych,– przemysł samochodowy, maszynowy, chemiczny.  Tymczasem w dziedzinach, które w najbliższych dekadach prawdopodobnie będą rozwijać się najszybciej, takich jak bio- czy nanotechnologie, medycyna, ICT trudniej jest znaleźć niemieckie „koła zamachowe”.

Wspieraniu ich rozwoju służyć ma szereg programów uruchomionych w ostatnich latach, ale to, na ile przyniosą one rezultaty, będzie zależało również od innych spraw – w tym poruszonych wcześniej, takich jak dostęp do finansowania dla młodych innowacyjnych firm oraz dostęp do wykształconej kadry. Wreszcie, również od tego, jak niemiecka gospodarka poradzi sobie z czwartym wyzwaniem – poprawieniem współpracy na linii nauka-biznes.

Nauka z doświadczenia

Z perspektywy Polski doświadczenia każdego z tych czterech opisywanych krajów są ciekawe – można je traktować jako cenne wskazówki, materiał do refleksji, choć oczywiście, nie da się ich w prosty sposób skopiować. Uniemożliwiają to olbrzymie różnice pomiędzy Polską a każdym z tych krajów – zarówno jeśli chodzi o rozmiar, poziom rozwoju gospodarczego, jak i punkt startowy – rozumiany nie tylko jako wyjściowy stan gospodarki, ale też moment, w którym podejmowane są działania. I tak np. zupełnie inne okoliczności do podejmowania reform służących poprawie innowacyjności gospodarki były pięć lat temu przed kryzysem, a inne są teraz. Nie sposób zresztą znaleźć kraju, który w pełni nadawałby się na wzorzec do naśladowania – po pierwsze dlatego, że nie wszystkie sposoby poprawiania konkurencyjności, którymi dysponują bogate kraje, takie jak Szwecja czy Niemcy są dla nas dostępne. Po drugie, niektóre działania (takie jak chociażby pójście w kierunku silnej specjalizacji, skoncentrowaniu działań na w jednym sektorze gospodarki) są możliwe do przeprowadzenia i sensowne w kraju mającym 1 mln mieszkańców jak Estonia, a są nierealne w kraju, w którym mieszka 38 mln ludzi.

Kluczową nauką z doświadczeń estońskich (szczególnie jeśli odniesiemy je do doświadczeń krajów startujących z podobnych pozycji, a którym się to nie udało takich jak Litwa i Łotwa) powinno być to, że szybkie doganianie bardziej rozwiniętych państw nie może odbywać się kosztem naruszenia równowagi ekonomicznej. Zadbać więc należy o fundamenty makroekonomiczne, a także pilnować bieżących spraw, takich jak przyciąganie zagranicznego kapitału, przejrzystość i przyjazność prawa dla biznesu. Drugim warunkiem jest  szybka i konsekwentna modernizacja tych dziedzin, na których nam najbardziej zależy.

W przypadku Estonii było to postawienie na branżę ICT, za czym szło z jednej strony wprowadzenie rewolucyjnych zmian w działaniu instytucji państwowych, a z drugiej - potężne inwestycje w infrastrukturę informatyczną. Warte podkreślenia jest podejście, jakie przyświecało władzom estońskim – priorytetem była infrastruktura telekomunikacyjna i informatyczna, nie drogowa. Zbudowana ona została przy wykorzystaniu najnowszych dostępnych technologii, mimo, że było to często rozwiązanie droższe (dobitnie podejście to ilustruje historia z początku lat 90, gdy Tallin nie przyjął zaoferowanej przez Helsinki pomocy w postaci darmowego sprzętu telekomunikacyjnego z lat 70, który mógłby wówczas zastąpić centrale miejskie wyprodukowane jeszcze przez II wojną światową). 

Z doświadczeń słoweńskich, z kolei, najistotniejszym wnioskiem jest to, że pokazuje on jak duże korzyści może przynieść  krajowi inwestowanie w naukę, i jak ważne jest dbanie o potencjał, który kraj już w tej dziedzinie posiada. Osiągnięcie w krótkim okresie takich nakładów na badania i rozwój, jakie ma Szwecja – zarówno w liczbach bezwzględnych jak w odniesieniu do PKB - jest niemożliwe. Szczególnie biorąc pod uwagę to, że większość tych wydatków ponoszonych jest przez przedsiębiorstwa. W tej sytuacji wyjątkowo ważną sprawą jest kultywowanie i stymulowanie rozwoju bazy naukowo-badawczej, którą kraj dysponuje wcześniej.

Z paru względów na szczególną uwagę zasługuje przykład Niemiec. Przy wszystkich zastrzeżeniach (różnice w poziomie rozwoju) jest to najbardziej naturalny dla Polski wzorzec. Po pierwsze dlatego, że to z Niemcami mamy najsilniejsze związki gospodarcze. Podejmowane w tym kraju działania na rzecz zwiększania innowacyjności mają bezpośrednie przełożenie chociażby na sytuację polskich podmiotów, które współpracują z niemieckimi firmami. Po drugie wszystkie wyzwania stojące przed Niemcami są tak naprawdę aktualne również w odniesieniu do Polski.  To, że w ten właśnie sposób najważniejsze zadania do wykonania definiują nasi zachodni sąsiedzi ma też z naszego punktu widzenia istotne reperkusje. Warto podejmować równoległe działania w tych samych obszarach – reformy edukacji, poprawiania dostępu do finansowania innowacyjnych przedsiębiorstw, poszukiwania nowych kół zamachowych dla gospodarki i stymulowania współpracy nauka- biznes. Tym dwóm celom służyć może np. tworzenie platform technologicznych.  Na wiele działań w tych obszarach możliwie jest pozyskiwanie środków z funduszy unijnych, co jak pokazują przykłady  ostatnich lat przynosi efekty. Fakt, że podobne działania prowadzone są i będą w najbliższych latach w Niemczech daje przy okazji nadzieję na to że w konkretnych przedsięwzięciach polskie firmy i instytucje łatwiej będą mogły znaleźć do nich partnerów zza naszej zachodniej granicy.

Ranking krajów UE wg Scoreboard 2011r.:

Liderzy

  1. Szwecja
  2. Dania
  3. Niemcy
  4. Finladia

Naśladowcy

  1. Belgia
  2. Wielka Brytania
  3. Holandia
  4. Austria
  5. Luksemburg
  6. Irlandia
  7. Francja
  8. Słowenia
  9. Cypr
  10. Estonia

Umiarkowani innowatorzy

  1. Włochy
  2. Portugalia
  3. Czechy
  4. Hiszpania
  5. Węgry
  6. Grecja
  7. Malta
  8. Słowacja
  9. Polska

Skromni innowatorzy

  1. Rumunia
  2. Litwa
  3. Bułgaria
  4. Łotwa

 

 

 

Kraje UE w Rankingu z roku 2007

Liderzy

  1. Szwecja
  2. Finladia
  3. Dania
  4. Niemcy
  5. Wielka Brytania

Naśladowcy

  1. Luksemburg
  2. Irlandia
  3. Austria
  4. Holandia
  5. Francja
  6. Belgia

Umiarkowani innowatorzy

  1. Estonia
  2. Czechy
  3. Słowenia
  4. Włochy
  5. Cypr
  6. Hiszpania

kraje odrabiające dystans (catching coutries)

  1. Malta
  2. Litwa
  3. Węgry
  4. Grecja
  5. Portugalia
  6. Słowacja
  7. Polska
  8. Bułgaria
  9. Łotwa
  10. Rumunia

Źródło: Pro Inno Europe

Fot. Smartlink

Autor:Krzysztof Orłowski 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2018 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości