Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2012/09/06 12:41:41
Innowacyjność dla miast

Przed polskimi miastami w najbliższych dekadach stoi podwójnie trudne wyzwanie: będą musiały przystosowywać się do zmian, jakie czekają miasta w całej Europie, startując z pozycji dużo słabszej niż miasta bardziej rozwiniętych krajów Unii Europejskiej – przede wszystkim ze względu na zaniedbania infrastrukturalne. Aby wyzwaniom tym sprostać, potrzebne będą nie tylko pieniądze, ale również - a może przede wszystkim - otwartość na innowacje. Szczególnie w kilku kluczowych dziedzinach.

Wiele wskazuje na to, że wspieranie działań poprawiających innowacyjność miast wysuwa się na czoło unijnych priorytetów. Komisja Europejska uruchomiła właśnie – 10 lipca 2012 roku - inicjatywę pt. „Smart Cities and Communities European Innovation Partnership” (czyli Inteligentne Miasta i Wspólnoty – Europejskie Partnerstwo Innowacji). Celem jest wygospodarowanie specjalnych środków na rozwijanie technologii z dziedziny energetyki, transportu oraz informatyki i telekomunikacji, które poprawiają funkcjonowanie miast.

Do uczestnictwa w niej zaproszony zostały zarówno same miasta jak biznes. Idea polega na tym, by dzięki współpracy wypracować innowacyjne rozwiązania, które odpowiadałyby na najważniejsze wyzwania, z którymi borykają się europejskie miasta, a jednocześnie stworzyć popyt na technologie, nad którymi pracuje przemysł – tak by miały one szansę zostać szybko wdrożone. Rozwiązania dzięki temu stworzone mają spełniać szereg celów – pozwolić na poprawienie efektywności energetycznej, przyczyniać się do zrównoważonego rozwoju i modernizacji miast, sprawić by miasta lepiej spełniały swoje funkcje społeczne. Jednocześnie inicjatywa wpisuje się w program Europa 2030 – ma więc przyczynić się do zwiększania innowacyjności całej Unii Europejskiej i umożliwić jej osiągnięcie ambitnych celów, jakie UE stawia sobie w kwestii ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

Fundusze przeznaczone na samą inicjatywę będą przyznawane co roku – na 2013 rok jest to 365 milionów euro. To oczywiście nie jest dużo, biorąc pod uwagę ambitne cele– ale trzeba tu pamiętać o tym, że będzie to jedynie program koordynujący dla wielu innych, które już zresztą często są realizowane (patrz chociażby program , który w całości wpisuje się  w te same cele).

De facto środki na realizację celów przedstawionych w tej inicjatywie pochodzić będą z wielu źródeł – pieniądze na poszczególne programy w ramach polityki wspólności znajdą się w Europejskim Funduszu Rozwoju Regionalnego (European Regional Development Fund – ERDF), Europejskim Funduszu Społecznym (European Social Fund - ESF) i Funduszu Spójności (Cohesion Fund - CF). Szczególny nacisk położony ma być na prowadzone przez przemysł wdrażanie technologii w energetyce, transporcie oraz informatyce i telekomunikacji. Projekty badawcze dotyczące tych obszarów współfinansowane będą za pośrednictwem 7 Programu Ramowego, a następnie w ramach zastępującego go za półtora roku programu „Horyzont 2020”.

Kluczowa energetyka

Działania uruchamiane w tej chwili nie są oczywiście działaniami rozpoczynanymi od zera – szereg kroków w tym kierunku podejmowanych było już wcześniej – również w Polsce.  Po pierwsze od 2008 roku działa ogólnoeuropejskie Porozumienie Burmistrzów. Jego sygnatariusze – przedstawiciele zarówno dużych metropolii, jak maleńkich gmin dobrowolnie  deklarują, że po roku od przystąpienia wdrożą plan działań na rzecz zrównoważonej energii, który przyniesie ograniczenie emisji CO2o co najmniej 20% do 2020 roku.

Ruch zainicjowany został przez KE, która, wychodząc z założenia, że 80% zużycia energii i emisji CO2 przypada na działalność związaną  z obszarami miejskimi, zaapelowała do władz lokalnych o włączenie się  w realizację celów klimatycznych Unii Europejskiej. Jest to oczywiście w interesie samych miast – mniejsze opłaty za energię w sytuacji, gdy ta drożeje to szansa na osiągnięcie sporych oszczędności w latach kryzysu. Do tego dochodzą korzyści związane z czystszym środowiskiem. Do ruchu należy już około 4000  miast i miasteczek z Europy – nie tylko krajów UE – w tym 30 z Polski. Z większych polskich miast są to Warszawa, Gdynia, Bydgoszcz i Bielsko-Biała.

Ta ostatnia warta jest szczególnej uwagi - była jednym z pierwszych miast w Polsce, które wdrożyło szereg rozwiązań, mających na celu zwiększenie efektywności energetycznej. Już w 1993 roku Bielsko-Biała nawiązała współpracę ze stowarzyszeniem Energie Cités Europa. W 1997 w mieście stworzone zostało Biuro Zarządzania Energią podlegające razem z wydziałem ochrony środowiska bezpośrednio prezydentowi miasta. W biurze tym zaczął działać Pełnomocnik Prezydenta Miasta ds. Zarządzania Energią, stworzone zostały  stanowiska ds. nadzoru rynku energii, ds. planowania, rozwoju i projektów energetycznych oraz ds. nadzoru i eksploatacji urządzeń i instalacji energetycznych. Działaniom na rzecz zwiększania efektywności energetycznej przypisany został najwyższy priorytet.

Miasto podjęło szereg projektów mających doprowadzić do istotnego zmniejszenie zużywanej energii. Jednym z nich był realizowany w latach 2003-2006 projekt SchooBieDo. Projekt prowadzony wspólnie z partnerami z Irlandii i Rumunii promował zrównoważony rozwój energetyczny, zarządzanie energią i wykorzystanie energii odnawialnej w szkołach oraz budynkach kultury.W 2005 w gminie wprowadzony został system zarządzania energią. Z wyliczeń sporządzanych przez miasto wynika, że od momentu jego wdrożenia roczne oszczędności na energii wyniosły ponad 2,5 mln zł.

Innym ważnym projektem jest wieloletni program przebudowy miejskiej sieci ciepłowniczej, polegający na likwidacji rurociąów parowych, wymianie starych rurociąów wodnych na sieci preizolowane i modernizacji węzłów cieplnych. Już w latach 2006 – 2008, kiedy to przebudowano 9,5 km sieci, zaoszczędzono dzięki niemu ponad 32 tys. MWh energii cieplnej. Kolejnym przykładem projektu służącego zarówno efektywniejszemu wykorzystaniu energii jak poprawie stanu środowiska jest dofinansowanie przez gminę wymiany starych kotłów węglowych na inne ekologiczne źródła ogrzewania w prywatnych domach.

 

Miasto wykorzystuje też odnawialne źródła energii – np. biogaz z wysypiska śmieci służy do produkcji energii elektrycznej, a ciepło w wodzie wodociągowej używane jest do ogrzewania krytej pływalni. Uruchomiło poza tym np. wieloetapowy projekt ekologiczny „Szkoła ZEROemisyjna”, który realizowany jest w  jednym z gimnazjów, a którego celem jest by 20% prądu elektrycznego na potrzeby szkoły pokrywane było przez system paneli fotowoltaicznych.

Doświadczenia w oszczędzaniu

Bielsko Biała może być kopalnią pomysłów na to jak można, wykorzystując innowacyjne technologie i pomysły, oszczędzać energię obniżając zarówno dla miasta jak chroniąc przy okazji środowisko naturalne. W ostatnich latach pojawiło się zresztą wiele przykładów lokalnych inicjatyw w tej samej dziedzinie w wielu miejscach w Polsce. Przede wszystkim polskie miasta coraz częściej sięgają po jedną z prostszych możliwości obniżania kosztów zakupów energii – a mianowicie wspólne zakupy hurtowe. Są one możliwe już od 2007 roku po uwolnieniu rynku energii – umożliwieniu zmiany dotychczasowego dostawcy. Wystarczy przywołać przykłady z ostatnich kilku miesięcy. W czerwcu tego roku po raz pierwszy przetarg na zakup energii elektrycznej dla wszystkich podległych miastu instytucji zarządziły władze samorządowe Rzeszowa. Dzięki takiemu rozwiązaniu miasto ma zaoszczędzić ponad 700 tys. zł na przestrzeni od lipca tego roku do  maja 2013 roku. Co istotne - w ten sposób ustalone ceny pozostaną stałe, nie będą podnoszone przy okazji ewentualnych podwyżek cen energii. W lipcu porozumienie o wspólnym zakupie energii elektrycznej zawarło miasto Toruń i Uniwersytet Mikołaja Kopernika. Mają one rozpisać przetarg, w związku z którym liczą na duże oszczędności. Przetarg ten będzie dotyczył dostaw na 2013 rok. Jak duża będzie skala oszczędności w tym wypadku trudno jeszcze powiedzieć bo będzie to zależało od  tego jakie ceny zaproponują startujące w przetargu firmy. Nieco inną drogę wybrały władze Przemyśla. Pod koniec zeszłego roku stworzyły grupę zakupową dla miejskiego urzędu i rozpoczęły negocjacje cenowe z dotychczasowym dostawcą energii. W lipcu podpisane zostało porozumienie. Dotyczy ono okresu 1,5 roku (do końca 2013 r.) i zaowocuje oszczędnościami w wysokości ok. 330 tys. zł.

Coraz więcej polskich miast korzysta np. z energooszczędnych żarówek do oświetlenia ulic – duży postęp w ostatnich latach zauważyć można w tej dziedzinie zarówno jeśli chodzi o zwyczajne codzienne oświetlenie jak również przy okazjach specjalnych – np. przy okazji zamawiania przez magistraty polskich miast iluminacji świątecznych na święta Bożego Narodzenia. W badania przeprowadzonego przez firmę Sweco Polska zdecydowana większość (ok. 90 proc.) największych polskich miast wykorzystuje już przy okazji oświetlenia świątecznego technologie energooszczędne. Równocześnie zmiany są też wprowadzane w normalnym oświetleniu ulicznym. Korzyści z tego są niebagatelne – w przypadku Warszawy – rzędu  10 mln zł oszczędności rocznie.
Coraz więcej pojawia się też projektów dotyczących przebudowy starych lub budowy nowych ciepłowni, w których wykorzystywane są odnawialne źródła energii. Jeden z ostatnich tego typu przykładów to budowa elektrociepłowni opalanej biomasą w Krośnie. Cała inwestycja warta jest ok. 40 mln zł. Miejskie Gospodarki Komunalnej - Krośnieński Holding Komunalny pozyskało na to przedsięwzięcie dofinansowanie unijne (11,5 mln zł ) oraz pożyczkę z NFOŚiGW (ok. 12 mln zł). 

Jak sfinansować inwestycje?

To właśnie finansowanie inwestycji infrastrukturalnych będzie w najbliższych latach łówna barierą w rozwoju miast. Przesądza o tym to że potrzeby w tej dziedzinie wielokrotnie przekraczają możliwości. Stąd też w tej właśnie dziedzinie obok poprawiania efektywności energetycznej największa jest konieczność wykazania się kreatywnością i innowacyjnością. Temu jaki dystans rozwojowy dzieli polskie miasta od miast zachodnioeuropejskich postanowili przyjrzeć się parę miesięcy temu eksperci PwC - Witold Orłowski, Mateusz Walewski i Marzena Rytel. Swoje wnioski opisali w opublikowanym w marcu 2012 raporcie pt. „Wyzwania inwestycyjne łównych miast Polski – perspektywa 2035”, który powstał przy współpracy z Unią Metropolii Polskich.  Pod lupę wzięli 12 największych polskich miast (Warszawę, Łódź, Kraków, Wrocław, Poznań, Szczecin, Bydgoszcz, Lublin, Katowice, Białystok, Rzeszów oraz Gdańsk). 

Wyliczyli szacunkowo wartość inwestycji potrzebnych do tego, by powstała w nich infrastruktura miejska porównywalna z obecnie istniejącą w dobrze rozwiniętych miastach Europy, a następnie odnieśli te sumy do tego jak duże pieniądze na tego typu inwestycje miasta te obecnie ponoszą. Horyzont czasowy przyjęty w badaniu jest symboliczny – po 23 latach transformacji polskie miasta, podobnie jak cały kraj w olbrzymim stopniu zmieniły się, pytanie postawione w raporcie brzmi czy wystarczy następnych 23 lat by dogonić  miasta zachodnioeuropejskie.

Najważniejsze wnioski z raportu są następujące: kwota inwestycji potrzebnych by zrealizować ten cel to szacunkowo 1 130 mld PLN (w cenach stałych z 2011 roku). Największe potrzeby są w dziedzinie infrastruktury mieszkaniowej (przypada na nią aż 2/3 potrzeb inwestycyjnych). Kolejne  pozycje to  infrastruktura transportowa (1/4 całości potrzeb),  infrastruktura społeczna oraz infrastruktura ochrony środowiska. Ostatnia kategorią, której jednak autorzy nie podjęli się oszacować - ze względu na błyskawiczny postęp technologiczny – jest infrastruktura teleinformatyczna.  Oczywiście tylko część z tych potrzeb to wydatki, które obciążać będą kasy miejskie. Po ich wyodrębnieniu i porównaniu do wydatków jakie w tej chwili ponoszą polskie miasta wnioski nie są jednoznaczne. Z jednej strony bowiem w przypadku przynajmniej części miast porównanie ich średnich rocznych wydatków inwestycyjnych z lat 2007-2010 pokazuje, że wydają one nawet więcej niż potrzebne po to by do 2035 roku nadrobić dystans (w przypadku trzech Warszawy, Wrocławia i Poznania rzeczywiste wydatki inwestycyjne były o 35-45% wyższe od oczekiwanych przez autorów raportu, a w przypadku czwartego - Białegostoku wyższe aż o 80%, w przypadku pozostałych były mniej więcej równe lub niższe).

Jednocześnie pojawia się jednak pytanie, na ile obecne pozytywne trendy da się w kolejnych latach utrzymać. Bardzo wysokie wydatki ponoszone obecnie, możliwe były w dużej mierze dzięki napływowi funduszy unijnych. Sfinansowanie przez polskie miasta potrzebnych im inwestycji w dalszym horyzoncie czasowym może być dużo trudniejsze  w związku ze spodziewanym ograniczeniem napływu pieniędzy z tego źródła. Poza tym problemem będzie prawdopodobnie narastające zadłużenie miast.

Przy tej okazji wysnuć można dwa ważne wnioski – pierwszy to taki, że jednym z najważniejszych pól, na których zarządzający miastami będą musieli w najbliższych latach wykazać się innowacyjnością będzie opracowanie sposobów na finansowanie inwestycji.

Drugi ważny wniosek jest taki – w sytuacji gdy największe potrzeby inwestycyjne są w dziedzinach, w których nie da się szybko nadrobić dystansu (infrastruktura tradycyjna, zwłaszcza mieszkaniowa, transportowa i społeczna), a miasta nie będą miały możliwości zmobilizowania wystarczających kapitałów, wiele z nich stanie przed strategicznym dylematem – czy nie lepiej będzie pójść w kierunku mniej kapitałochłonnych inwestycji, za to w dużym stopniu przyczyniających się do przyspieszenia rozwoju gospodarczego nawet kosztem większego zapóźnienia inwestycyjnego w tych najbardziej kosztownych dziedzinach? Co to może oznaczać to, niestety, odkładanie największych inwestycji drogowych czy mieszkaniowych, za to podejmowanie innowacyjnych projektów w innych sferach (przede wszystkim w dziedzinie infrastruktury teleinformatycznej), gdzie można osiągnąć spektakularne efekty przy dużo mniejszym wysiłku finansowym.

To wszystko prowadzi do konkluzji że sfera finansów będzie jedną z absolutnie najważniejszych dziedzin, w których liczyć się będzie innowacyjność polegająca na poszukiwaniu sposobów finansowania inwestycji.W raporcie PwC znajdziemy szereg podpowiedzi w jaki sposób można do tego zagadnienia podejść. Najważniejsza będzie niewątpliwie potrzeba mobilizowania i większego wykorzystania w finansowaniu inwestycji kapitału prywatnego – albo w formie przedsięwzięć prowadzonych w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP), albo poprzez prywatyzację niektórych dziedzin, obecnie postrzeganych jako domena miasta. 

Autorzy raportu wymieniają  pięć przykładów form alternatywnego finansowania, które polskie miasta mogłyby wykorzystywać przy długoterminowym planowaniu rozwoju infrastruktury miejskiej. Pierwszy z nich to „gwarancje ze strony miasta minimalnych przychodów przez określony okres”. Prywatny partner (którego oczywiście najpierw trzeba znaleźć) otrzymuje zadanie sfinansowania i utrzymywania infrastruktury. To, że budowę realizuje komercyjna daje większe szanse niż w przypadku inwestycji publicznej na  efektywność kosztową projektu.  Gwarancje takie powinny dotyczyć krótkiego okresu obejmującego rozruch zbudowanej infrastruktury – który stanowi zwykle najbardziej problematyczny moment z perspektywy inwestora – jest to bowiem czas, kiedy konieczne jest ponoszenie dużych nakładów a nie można jeszcze liczyć na przychody.  To rozwiązanie o tyle dla miasta korzystne, że miasto może w ten sposób uzyskać potrzebną mu infrastrukturę, na której stworzenie samorządu nie stać , a jednocześnie stanowić może istotną zachętę dla inwestorów – ponieważ pozwala im mocno obniżyć ryzyko.

Drugi to „Partnerstwo Publiczno –Prywatne w oparciu o opłatę za dostępność”. To klasyczna formuła polegająca na tym, że prywatna prowadzi projekt – od fazy projektu aż po zarządzanie infrastrukturą, zaś samorząd miasta płaci ustalone kwoty za jego dostępność. Tu zarówno ryzyko, jak też ewentualne korzyści wynikające z większego popytu na usługi trafiają do zamawiającego – samorządu. Ten ma sporo zalet (np. uwzględnia cykl życia projektu, daje możliwość stronie publicznej prowadzenia polityki kształtowania opłat ) a jednocześnie ma też wady – np. tą że wydatki na ten cel mogą powiększać dług publiczny.

Kolejne rozwiązanie  to obligacje infrastrukturalne. Niestety dostępność tego instrumentu drastycznie się zmniejszyła z powodu kryzysu. Pewną nową propozycję w tej dziedzinie  na najbliższe lata przygotowuje Komisja Europejska i Europejski Bank Inwestycyjny (tzw. Project Bond Initiative). Skorzystanie z niego będzie jednak wymagało przedsięwzięcia kroków, które nie dla wszystkich będą dostępne – zadbania o rating  spółek specjalnego przeznaczenia, które miałby realizować projekty inwestycyjne.

Czwarte rozwiązanie to „finansowanie hybrydowe/mieszane”, które oczywiście może przybierać szereg rozmaitych form dostosowanych do specyfiki danej inwestycji. Piąta, forma alternatywnego finansowania to „prywatyzacja spółek miejskich poprzez giełdę”. Tego rozwiązania polskie miasta jeszcze nie wykorzystują, a ma ono również sporo zalet. O jego atrakcyjności przesądza m.in. to, że może być nie tylko jednorazowym sposobem na sfinansowanie konkretnego potrzebnego miastu projektu lecz stwarza szansę na wykorzystywanie dostępu do rynku kapitałowego również w przyszłości. Ma też oczywiście wady – wśród nich jest np. niższa cena, jaką za akcje prywatyzowanej firmy można uzyskać niż w przypadku sprzedaży ich strategicznemu inwestorowi.

Nie są to rozwiązanie zupełnie nowe – wiele miast już do nich w mniejszym lub większym zakresie sięgało – np. wypuszczało miejskie obligacje. Wiele zarządów miast ma też świadomość tego, że wielu inwestycji nie będzie w stanie przeprowadzić, jeśli nie znajdzie do nich partnera prywatnego. Wciąż zbyt nieliczne jednak są przykłady inwestycji robionych w formule PPP, choć i tu można już zauważyć pewien ruch.

Przedmiotem takiego finansowania mogą być wszelakiego typu elementy infrastruktury. Dobrym ilustrującym to przykładem może być przedsięwzięcie, do którego przymierza się Przemyśl. Miasto to kilka miesięcy temu przystąpiło do procesu poszukiwania partnera, z którym wybudować zamierza sortownię odpadów komunalnych. Wartość planowanej inwestycji to ok. 20 mln zł. W odpowiedzi na przetarg pojawiły się trzy oferty, z których do końca roku samorząd planuje wybrać jedną i rozpocząć inwestycję. Zakład powstać ma w sąsiedztwie działającego od kilku lat składowiska i pozwolić na dłuższą jego eksploatację. Wybrany prywatny inwestor, zaprojektuje i zbuduje instalację.

To jedno z pierwszych tego typu przedsięwzięć w Polsce, jeśli chodzi o gospodarkę odpadami Bezpośrednim motywem podjęcia tej inwestycji są rosnące wymagania dotyczące odzysku odpadów komunalnych i zmniejszania liczby odpadów trafiających na składowiska, wynikające z wdrażania dyrektyw unijnych do polskiego prawa. Można więc spodziewać się, że przed koniecznością podjęcia podobnych kroków stanie w tej samej dziedzinie wiele innych miast, a w związku z ograniczeniami budżetowymi być może niejedno zdecyduje się na wybranie podobnej do Przemyśla ścieżki jego finansowania.

Innym przykładem przygotowywania się przez samorządy do tego, że strumień pieniędzy na inwestycje napływających do nas z Unii Europejskiej będzie się kurczył oraz że coraz częściej będą to instrumenty zwrotne, a nie, jak dotychczas, dotacje - jest udział kilku polskich w regionów w programie .

Inicjatywa ta to właśnie przykład instrumentu zwrotnego skierowanego na cele związane z rewitalizacją i poprawą funkcjonowania obszarów miejskich. Jego pełna nazwa brzmi Wspólne Europejskie Wsparcie na rzecz Trwałych Inwestycji na Obszarach Miejskich (Joint European Support for Sustainable Investment in City Areas). Na uczestnictwo w programie tym w Polsce zdecydowało się dotychczas pięć województw: wielkopolskie, zachodniopomorskie, śląskie mazowieckie i pomorskie. W zarządzaniu funduszsmi, które w każdym z tych województw powstały biorą udział instytucje finansowe. Pieniądze na konkretne projekty trafiają do beneficjentów jako pożyczki, gwarancje kredytowe lub wkład kapitałowy. Żeby uzyskać dofinansowanie inwestycja taka musi być jednak wcześniej ujęta w lokalnym planie rewitalizacji.

Choć może to być zarówno inwestycja publiczna jak prywatna to nie wszystkie projekty z dofinansowania mogą skorzystać. Podstawowym warunkiem jest to, żeby była ona w stanie na siebie zarobić. Równolegle nie mogą to być też projekty czysto komercyjne - muszą spełniać ważne społecznie funkcje.

Z perspektywy długoterminowego rozwoju polskich miast rola programu jest dwojaka – po pierwsze dzięki niemu można pozyskać pieniądze na inwestycje, które inaczej często ciężko byłoby sfinansować (bo w kasie miasta brakowałoby na nie pieniędzy a na zdobycie kredytu na zasadach rynkowych są to projekty często o nie dość komercyjnym nastawieniu), po drugie jednak jest też swego rodzaju szkołą, w której samorządy miast mogą nauczyć się jak korzystać z instrumentów finansowych, które w najbliższych latach będą w przypadku funduszy unijnych odgrywały coraz istotniejszą rolą. Jest to więc dobry trening finansowej innowacyjności.

i komórka w służbie miasta

Spore możliwości poprawy działania miasta, lepszej obsługi mieszkańców(urząd bliskoobywatela) i poprawy jakości życia stwarzają innowacje z dziedziny teleinformatycznej.Miasta, podobnie jak firmy, powinny zmieniać sposób funkcjonowania w większym niż dotychczas stopniu wykorzystując nowoczesne technologie – , technologie mobilne. Patrząc na przykłady różnych inicjatyw z całej Polski widać zresztą że wiele polskich miast już usiłuje to robić.

Do tej dziedziny zaliczyć można liczne przykłady wdrażania systemów zarządzania w urzędach, tworzenie otwartych punktów dostępowych do internetu (hot spotów), czy systemy powiadamiania mieszkańców za pośrednictwem wiadomości sms. Mogą one dotyczyć spraw urzędowych, takich jak odbiór dokumentów zapłata podatków, ale również np. informacji o zbiórce odpadów, czy ostrzeżeń o niebezpiecznych zjawiskach pogodowych. Od kilku lat tego typu system powiadamiania prowadzi np. Racibórz.

Innym przykładem sposobu na usprawnienie pracy miasta i polepszenie komunikacji pomiędzy urzędem a mieszkańcami jest wprowadzona w Białymstoku e-kolejka, czyli system internetowej rezerwacji wizyt w departamencie obsługi mieszkańców Urzędu Miasta. Każdy kto ma jakąś sprawę może dzięki temu systemowi umówić wizytę na odpowiadający mu – niepotrzebne jest do tego żadna specjalna – osoby korzystające z systemu w momencie przyjścia na umówioną wizytę pobierają bilet  na dotykowym monitorze wpisując swój numer PESEL.

Miasta wykorzystują też nowoczesne technologie np. do podnoszenia kompetencji pracowników (przykład to wykorzystanie e-learningu do kształcenia strażników miejskich w Szczecinie).

Innowacje służące temu by miasto było przyjaźniejsze do życia niekoniecznie muszą być autorstwa zarządów miast – olbrzymie pole do popisu jest przed samymi obywatelami. Ważne jest by miasto takie inicjatywy wspierało. Przykładem pokazującym, jakie mogą to być innowacje jest chociażby uruchomienie niedawno w Łodzi z inicjatywy Uniwersytetu Łódzkiego i Fundacji Ulicy Piotrkowskiej portalu nasza.piotrkowska.pl. oferującego zniżki w sklepach, restauracjach czy instytucjach kulturalnych zlokalizowanych przy łównym deptaku Łodzi. Jego celem nie jest jednak zarobek lecz przyciągnięcie zarówno mieszkańców Łodzi, jak turystów na łówny miejski deptak, sprawienie by centrum miasta ożyło.

Czy tego typu inicjatywa się przyjmie to się oczywiście dopiero okaże, niemniej jednak to bardzo dobry przykład pokazujący, jak duże jest pole do niekonwencjonalnych pomysłów pozwalających ulepszać sposób funkcjonowania miasta.

Gotowe na innowacyjność?

„Samorządy są przygotowane do realizacji pewnych zadań, które mają charakter standardowy. Naturalnie zdarzają się wyjątki, bardzo aktywne samorządy, które poszukują nowatorskich rozwiązań, poszukują ograniczenia kosztów zużycia energii. Niemniej jednak praktyka samorządowa ostatnich lat polegała na nadganianiu cywilizacyjnej zapaści. W90-tym roku zastaliśmy nasze miasta i gminy w sytuacji skrajne zniszczonych systemów komunalnych. 10 -15 pierwszych lat, polegało na wyrównywaniu różnic. Dopiero teraz wchodzimy w fazę, w moment przełomowy, w którym można byłoby zacząć inwestować w inteligentne technologie, które pozwoliłyby nam nawet wyprzedzić rozwiązania stosowane w innych krajach” – to cytat sprzed dwóch lat,z wypowiedzi samorządowca, Grzegorza Romana, członka Zarządu Województwa Dolnośląskiego.Mówił to w czasie panelu dyskusyjnego zorganizowanego przez URE podczas konferencji „Energia dla inteligentnych miast - smart grid lokalnie i w regionach”.

Wygląda na to że miał rację – ostatnie 2-3 lata to czas kiedy coraz więcej pojawia się przykładów lokalnych inicjatyw samorządowych – zarówno w dużych miastach jak miasteczkach. O wzroście świadomości ekologicznej świadczy też m.in. fakt przystępowania kolejnych  miasteczek do „Porozumienia Burmistrzów”.

Można powiedzieć, że z wielu względów jest teraz świetny czas na wdrażanie innowacyjnych rozwiązań miejskich. Po pierwsze dlatego, że może to być łatwiejsze w sytuacji, gdy rośnie nacisk kładziony w Unii Europejskiej na innowacje, szczególnie natury energetycznej. Po drugie w wielu wypadkach, przede wszystkim w dziedzinie inwestycji w ochronę środowiska, to konieczność dostosowania się do zaostrzanych przepisów będzie wymuszać innowacyjność. Wreszcie - polskie miasta i gminy chyba faktycznie dojrzały wreszcie też do tego, by podjąć się wdrażania innowacji wykorzystujących nowoczesne technologie - po to by usprawniać działanie urzędów, sprawiać by były one bardziej przyjazne. Coraz częściej tego oczekują ich mieszkańcy.

Fot. Smartlink

Autor:Krzysztof Orłowski 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2017 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości