Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2011/12/07 12:28:54
Rola społeczeństwa informacyjnego w zwiększaniu innowacyjności

Osią przewodnią rozwoju i funkcjonowania społeczeństw jest dziś informacja i „produkcja” wiedzy. Jeszcze nigdy w historii świata wykorzystanie informacji i jej rola jako narzędzia rozwoju nie tylko społecznego, ale także gospodarczego nie było tak silne, jak dziś. Dla skutecznego wdrażania innowacji potrzebujemy społeczeństwa otwartego, poszukującego, mądrego. Tylko takie może bowiem z jednej strony wytwarzać innowacyjne rozwiązania, z drugiej – znajdować dla nich codzienne zastosowanie.

Specyfika współczesności – systemów gospodarczych, ale także struktur społecznych – nie wynika z samego faktu powszechnej dostępności nowoczesnych technologii (szacuje się, że w tym roku w Polsce sprzeda się 11 mln telefonów komórkowych, z czego 1/3 stanowić będą smartfony), lecz ze sposobu ich wykorzystania i łębokim zakorzenieniu w naszym codziennym życiu. Wbrew pozorom elektroniczne gadżety nie są jedynie instrumentem rozrywki i zabawy; pomagają nam w pracy, ale przede wszystkim zmieniają rzeczywistość społeczną – nas samych, sposoby interakcji międzyludzkich i spędzania wolnego czasu. Dzięki smartfonom, tabletom i innego rodzaju urządzeniom z mobilnym Internetem stale jesteśmy on-line, mamy dostęp do wiedzy i informacji, które są na bieżąco aktualizowane. Przewagę zyskują ci, którzy posiadają kompetencje cyfrowe, lepiej posługują się klawiaturą i myszką niż długopisem. Współczesny świat, we wszystkich swoich podstawowych wymiarach – społecznym, gospodarczym, finansowym – możemy określić mianem cyber-rzeczywistości, której fundamentem są i informacja. Dziś jednak trudno odpowiedź na podstawowe pytanie, czym tak naprawdę jest cyber-rzeczywistość. Ten swoisty stan zawieszenia i niepewności co do tego, w jakim świecie żyjemy, wynika z kilku zasadniczych czynników. Najważniejsze z nich są następujące:

  • proces kształtowania się nowej cybernetycznej rzeczywistości opartej na wiedzy i nieustającym dostępie do informacji nie jest jeszcze zakończony, ciągle trwa i trudno już w tej chwili, zwłaszcza przy tak dynamicznie zmieniających się technologiach, formułować generalizujące wnioski odnośnie tej rzeczywistości;
  • i inne narzędzia z zakresu Information-Comunication Technology stały się współcześnie tak powszechne, iż ich samą obecność w naszym codziennym życiu  trudno uznać za cechę konstytutywną nowej rzeczywistości, ważniejsze jest to „czy” i ewentualnie „jak” je wykorzystujemy;
  • cyber-rzeczywistość kształtują nie tylko ludzie, ale w nie mniejszym stopniu także biznes, wielkie korporacje, co powoduje swoiste zainfekowanie naszego codziennego życia zasadami funkcjonującymi w biznesie.  

Uwzględnienie tylko tych trzech podstawowych, wymienionych wyżej, elementów pozwala dostrzec w pełni złożoność współczesnego świata. Należy mieć także świadomość, iż cyber-rzeczywistość jest wciąż w okresie intensywnego rozwoju i rozkwitu, niemniej jednak warto – na podstawie obserwacji aktualnych trendów i tendencji – określić łówne cechy konstytutywne współczesności. Jak już zostało zasygnalizowane wcześniej, niewątpliwie niewystarczające jest obecnie stwierdzenie, że znakiem naszych czasów jest powszechna i łatwa dostępność nowoczesnych technologii komunikacyjnych. Istotne jest wykorzystanie ich potencjału tak w sferze publicznej (gospodarce i biznesie, kontaktach na linii obywatel-administracja, rynku pracy, itp.), jak i niepublicznej (życie towarzyskie, sposoby spędzania wolnego czasu, rozwijanie pasji i zainteresowań, itp.). Podstawową formą aktywności w każdym z tych obszarów staje się dziś forma elektroniczna, wykorzystująca nowoczesne rozwiązania techniki cyfrowej. Uwzględniając powyższe uwagi, wydaje się rzeczą w pełni zrozumiałą, iż ten zupełnie nowy świata i życia wymaga równie nowatorskich kompetencji, tzn. e-kompetencji. Ten sposób myślenia o współczesności prowadzi do takiego oto jej ujęcia, w którym akcentuje się charakterystyczną dla niej bogatą infrastrukturę informatyczną, która jednak nie jest wartością autoteliczną, lecz służy realizacji określonych potrzeb społeczeństwa.

Na gruncie cyber-rzeczywistości wyrosła nowa gospodarka i ekonomia (ang. new economy). Nastąpiło zredefiniowanie na nowo przestrzeni rynkowej (z ang. marketspace).Tradycyjne rozumienie rynków jako miejsc, gdzie dokonuje się fizyczna wymiana (sprzedaż, handel, świadczenie usług), zostało zastąpione koncepcją wirtualnego marketspace, czyli rynkowej przestrzeni informacyjnej. Ten nowy, XXI-wieczny typ przestrzeni rynkowej zdecydowanie różni się od dominującego do niedawna rynku XX-wiecznego. Zasadnicze różnice sprowadzają się do następujących elementów:

  • inna jest treść transakcji (content) – wymiana informacji zastępuje fizyczną wymianę towarów;
  • inna jest sytuacja (context), w której zachodzi transakcja – osobiste spotkanie kupującego i sprzedającego zastąpione zostało szeregiem działań podejmowanym przy użyciu komputera;
  • inna jest infrastruktura (infrastructure) umożliwiająca przebieg transakcji – komputery i infrastruktura telekomunikacyjna zastępują tradycyjne sklepy, targi, sieci handlowe i usługowe.

Firmy nowego typu, w których największym kapitałem jest , przyczyniły się także do powstania nowych rynków finansowych. Organizacje wirtualne, których działalność okazała się na tyle specyficzna i odrębna od sposobu funkcjonowania przedsiębiorstw starej ekonomii, nie mogłyby się rozwijać bez wypracowania stosownego do ich potrzeb instrumentarium finansowego. Tradycyjne formy wspierania biznesu, takie jak klasyczne kredyty, w przypadku branży internetowej, okazały się niewystarczające. Banki i inne instytucje finansowe z dużą ostrożnością, a czasami nawet niechęcią,  odnosiły do przedsięwzięć opartych o zasady gospodarki cyfrowej. Dlatego też organizacje wirtualne powstawały i rozwijały się dzięki nowym formom finansowania, takim jak . Wiele nowych pomysłów – pisała już 10 lat temu Ewa Kupiec – które nigdy nie znalazłby uznania w oczach konserwatywnych bankierów, mogła być zrealizowana tylko dzięki kapitałowi prywatnemu. To ten właśnie sektor pierwszy docenił możliwości ekonomii cyfrowej i obecnie jest finansowym filarem większości przedsięwzięć z branży internetowej (Kupiec E., Nowa ekonomia – biznes w obszarach Internetu, w: Optimum – Studia Ekonomiczne, nr 3, 2001, s. 178). Nowy przemysł, e-biznes, branża internetowa opierają się na technice cyfrowej, dzięki czemu firmy te osiągają niespotykany dotąd poziom wydajności pracy i efektywności produkcji, który nie był możliwy do osiągnięcia w tradycyjnym modelu gospodarczym. Malejący udział bezpośredniej, tzn. fizycznej, pracy ludzkiej w produkcie końcowym firm jest zastępowany rosnącym udziałem pracy intelektualnej, tzn. związanej z kreatywnością i innowacyjnością. Współcześnie wzrosła więc rola kapitału ludzkiego. Jest on jedną z łównych sił napędowych gospodarki nowego typu. To właśnie , kreatywność i innowacyjność pracowników decyduje o dynamicznym rozwoju poszczególnych firm, sektorów, jak i całej globalnej gospodarki. Wzrost znaczenia kapitału ludzkiego (intelektualnego) w gospodarce ery cyfrowej powoduje, że zmienić się musi całe społeczeństwo, które powinno być e-kompetentne, otwarte i poszukujące. Tylko takie społeczeństwo może sprostać wyzwaniom współczesności i będzie w stanie odegrać ważną rolę w podnoszeniu poziomu innowacyjności.

Portret społeczeństwa informacyjnego

Jednym z najciekawszych zjawisk związanych z cyber-rzeczywistością i gospodarką nowego typu jest powstanie zaawansowanego społeczeństwa informacyjnego. Społeczeństwo to jest z jednej strony konsekwencją zmian cywilizacyjnych i technologicznych zachodzących we współczesnym świecie, z drugiej – ich źródłem i przyczyną.  Znamienne są zmiany zachodzące choćby w sferze kulturowej i obyczajowej. Nie ulega wątpliwości, iż zwłaszcza młodsze generacje współczesnego społeczeństwa wykształciły już własny, hermetyczny język, styl komunikowania się (np. zamiast rozmawiać – „ćwierkają”), wzorce zachowań. Znakomicie proces ten w jednym ze swoich 44 litów opisuje Zygmunt Bauman, zwracając uwagę na dynamikę zmian współczesnego świata i powiększający się dystans międzypokoleniowy: To, co jednemu pokoleniu może wydawać się „naturalne” – „tak już jest”, „tak się robi” – następne pokolenie może uznać za aberrację: za odchylenie od normy, dziwaczny, a może nawet wręcz bezpodstawny i niedorzeczny stan rzeczy, niesprawiedliwy, obrzydliwy, niegodziwy albo absurdalny, wołający o rewizję. Coś, co jednym kohortom może się wydawać wygodnym i bezpiecznym stanem, pozwalającym wykorzystać wyuczone i opanowane umiejętności i procedury, innym może się zdawać dziwacznym i odstręczającym. Ludzie w podobnym wieku mogą czuć się swobodnie w sytuacjach, w których osoby młodsze lub starsze od nich poczują się skrępowane, skonsternowane lub zastrachane. Różnice w postrzeganiu świata stały się dzisiaj tak wieloaspektowe, że w przeciwieństwie do czasów przednowoczesnych starsze pokolenie nie traktuje już młodych jako „małych dorosłych” czy „przyszłych dorosłych” – jako tych, którzy „nie są jeszcze w pełni dojrzali, ale z pewnością dojrzeją” („dojrzeją”, czyli zaczną być tacy jak my). Dziś nikt już nie oczekuje od młodych, że „staną się dorośli n a  n a s z  s p o s ó b”. Postrzega się ich raczej jako o d m i e n n y  a u n e k ludzi (…) (Z. Bauman, 44 listy ze świata płynnej nowoczesności, Wyd. Literackie, Warszawa 2011, s. 21-22). Ten Baumanowski „odmienny gatunek ludzi” to nic innego jak społeczeństwo informacyjne w zaawansowanej postaci. Wprawdzie o tego rodzaju społeczeństwie mówi i pisze się co najmniej od kilku dekad (pierwsze wzmianki pojawiły się w połowie lat 60-tych w Japonii, gdzie dla jego określenia posłużono się terminem johoka shakai, co oznacza „społeczeństwo komunikujące się poprzez komputer”), niemniej jednak dopiero teraz ta nowa struktura społeczna – choć wyrasta z wirtualnej rzeczywistości – staje się realna i dominująca. Bauman zdaje się sugerować, że prawdziwe społeczeństwo informacyjne (s)tworzą najmłodsze generacje ludzi; ci, którzy nie znają starego świata i porządku; ci, dla których i nowoczesne technologie są naturalnym środowiskiem życia: pracy, rozrywki, kontaktów towarzyskich, pasji i zamiłowań.

W społeczeństwie informacyjnym kluczem do indywidualnego, jak i zbiorowego sukcesu jest dostęp do informacji – możliwość jej wytwarzania, magazynowania, przetwarzania, dystrybuowania. Dzięki nowoczesnym technologiom, przenośnym urządzeniom ze stałym połączeniem do globalnej sieci informacje mogą być generowane w sposób masowy, ciąły, nieprzerwany. Jednocześnie – dzięki rosnącej pojemności tych urządzeń – mogą być w sposób niemal nieograniczony gromadzone, a także przesyłane dalej. W konsekwencji, informacje krążą po świecie coraz szybciej, są coraz łatwiej dostępne, mogą być odbierane, przetwarzane i puszczane w obieg niezależnie od pory dnia i miejsca. W społeczeństwie informacyjnym znikają więc tradycyjne bariery, które w przeszłości ograniczały zasię oddziaływania informacji, utrudniały kumulację wiedzy. Bariery geograficzne w społeczeństwie informacyjnym nie są żadną przeszkodą dla nawiązania kontaktów z ludźmi, znajdującymi się na drugim krańcu świata; wysyłany przez nas drogą elektroniczną komunikat pokonuje przestrzeń na tyle szybko, iż możliwe jest nawiązanie nie tylko komunikacji, ale także jej wyższej formy – dialogu. Upowszechnia się praca na odległość, skuteczne i efektywne wykonywanie zadań służbowych nie musi już się odbywać w miejscu pracy, a naszym współczesnym biurem jest laptop z dostępem do Internetu. W społeczeństwie informacyjnym upowszechniają się także formy kształcenia na odległość. Wszyscy – przedsiębiorstwa, rynek, konsumenci – funkcjonują w globalnym otoczeniu, co z jednej strony oznacza większy zasię działania, więcej możliwości rozwojowych, z drugiej natomiast wiąże się z koniecznością ciąłego mierzenia się z konkurencją, odpowiadania na szybko zmieniające się potrzeby i wyzwania współczesności.

W społeczeństwie informacyjnym w zaawansowanej postaci znika obowiązujący jeszcze w pierwszej fazie rozwoju Internetu podziała na dwie grupy uczestników cyber-rzeczywistości: jej twórców i biernych odbiorców. Dziś każdy może być odbiorcą i twórcą jednocześnie; każdy może być adresatem treści, ale i ich generatorem. Ta przemienność ról, w których występujemy, jest bodaj najważniejszą cechą społeczeństwa informacyjnego i najbardziej spektakularną zmianą w stosunku do poprzedniego świata.  ą nową interaktywną rzeczywistość zwykło się określać mianem sieci Web 2.0. Świat Web 2.0 nie powstałby bez postępu technologicznego i uproszczeniu obsługi nowoczesnych urządzeń. XML jest przystępny i przyjazny użytkownikom, tworzenie własnych stron www i blogów staje się dziecinnie proste dzięki „technologicznym kalkom”, w oparciu o które są one budowane. Mówiąc wprost, wymiar technologiczny przestaje być barierą – staje się natomiast stosunkowo prostym narzędziem. Oczywiście, by się nim posługiwać, konieczne jest zdobycie pewnych umiejętności i kompetencji, niemniej jednak dla przynajmniej najmłodszych członków społeczeństwa informacyjnego obsługa Internetu i wszystkiego, co się z nim wiąże jest tak samo proste i oczywiste, jak umiejętność czytania i pisania.   

Społeczeństwo informacyjne filarem innowacyjności

W społeczeństwie informacyjnym dominującym modelem funkcjonowania zbiorowości jest otwartość i kreatywność, co w sposób naturalny sprzyja innowacyjności. Otwartość przejawia się choćby w olbrzymiej popularności programów i rozwiązań teleinformatycznych budowanych na zasadzie wolontariatu, czyli bazujących na otwartych licencjach. Sztandarowym przykładem tej otwartości jest Wikipedia i wszelkie inne rozwiązania opierające się na mechanizmie wiki. To prosty sposób na kumulowanie treści i wiedzy w Internecie dzięki upublicznieniu dostępu do edycji treści serwisu, a nawet oprogramowania. Prostota obsługi, linkowania i tagowania idzie tutaj w parze ze współpracą milionów internautów, którzy z własnej woli, nie przymuszani przez nikogo dzielą się swoją wiedzą, nie żądając za jej udostępnienie dodatkowych gratyfikacji poza satysfakcją, poczuciem spełniania i przynależności do określonej zbiorowości. Innym przykładem organizacji społeczeństwa informacyjnego jest działalność organizacji Creative Commons, która przeciwstawia filozofię starej ekonomi wyrażoną w sloganie wszelkie prawa zastrzeżone (ang. all rights reserved) filozofii społeczeństwa informacyjnego wyartykułowanej w haśle pewne prawa zastrzeżone (ang. some rights reserved), gdzie wszyscy z wszystkimi wymieniają się swoją twórczością w celu tworzenia nowej jakości i wartości dodanej. Oczywiście, nie można zapominać o blogach i serwisach społecznościowych jako typowych wytworach społeczeństwa informacyjnego; przestrzeniach, w których aktywność, kreatywność, chęć działania członków tego społeczeństwa ma szansę realizacji. Siła tych narzędzi polega na tym, iż udostępniane na nich treści nie są odgórnie narzucane przez kogoś „mądrzejszego”, mającego „monopol na prawdę”; przeciwnie – są wspólnie tworzone przez wszystkich użytkowników, podlegają publicznej ocenie i krytyce, są na bieżąco monitorowane i korygowane przez internautów.

Formy, w których funkcjonują zbiorowości w ramach społeczeństwa informacyjnego – blogosfera, portale społecznościowe, grupy dyskusyjne, itp. – pobudzają chęć poszukiwania nowych rozwiązań, aktywizują do działania, wymagają zaangażowania i myślenia, często krytycznego. Powszechna jest już opinia, iż niedawna „arabska wiosna ludów”, która doprowadziła do poważnych zmian politycznych w jakieś – zdaniem niektórych nawet bardzo dużej – mierze była efektem rozwoju globalnego społeczeństwa informacyjnego. Z pewnością nowoczesna i kultura Web 2.0 były instrumentami, które pomogły przeprowadzić rewolucje. Te wydarzenia pokazują jednak, że dostęp do nowoczesnych technologii to jedynie aspekt techniczny, wprawdzie ważny, ale nie jedyny. Technologiczny wymiar nie powinien zdominować dyskusji na temat społeczeństwa informacyjnego. Najważniejsze jest, aby zarówno poszczególni członkowie społeczeństwa, jak i ono jako całość chciało i potrafiło korzystać z możliwości, jakie daje nowoczesna . W Tunezji czy Egipcie najpierw pojawiła się chęć zmiany, której towarzyszyło odnalezienie właściwego instrumentarium do skanalizowaniu buntu, gniewu, protestu. W krajach, w których nie ma potrzeby wzniecania rewolucji polityczno-systemowych, narzędzia, jakimi posługuje się społeczeństwo informacyjne również mogą i powinny zostać wykorzystane do wprowadzania zmian, tyle że będą to zmiany o charakterze gospodarczym, społecznym, kulturowym.

Postrzegając społeczeństwo informacyjne jako najlepszą strukturę dla pobudzania kreatywności i innowacyjności ludzi, trzeba jednocześnie dostrzec zagrożenia, z których najpoważniejszym jest problem wykluczenia cyfrowego. Społeczeństwo informacyjne w obecnej fazie jego rozwoju tworzą bowiem jednostki, które – inaczej niż jego najmłodsze generacje – mentalnie zakorzenione są w starym świecie, w rzeczywistości bez ciąłego dostępu do sieci i informacji. W Polsce szacuje się, że jest to grupa ok. 13-milionowa – tyle osób jest zagrożona wykluczeniem cyfrowym. Problemem współczesności jest więc nie tylko rozwarstwienie materialne i ekonomiczne, ale także rozwarstwienie w zakresie kompetencji cyfrowych. Jak wynika z dokumentu „Raport Otwarcia Koalicji "Dojrz@łość w sieci". Między alienacją a adaptacją. Polacy w wieku 50+ wobec Internetu"kompetencje cyfrowe Polaków – obok Greków, Rumunów i Bułgarów – są najniższe w Europie. Wprawdzie 95% polskich nastolatków korzysta z Internetu, ale w grupie wiekowej 50+ odsetek internautów wynosi zaledwie 37%. Na tle innych krajów europejskich wskaźnik ten jest zatrważająco niski, co pokazuje poniższy wykres.

Wykres: Odsetek osób korzystających z Internetu w grupie wiekowej 55-64 lata w krajach UE w 2009 r.

 

Źródło: Eurostat (podaję za „Raportem Otwarcia Koalicji "Dojrz@łość w sieci". Między alienacją a adaptacją. Polacy w wieku 50+ wobec Internetu")

Dodatkowo, nawet wśród tych, którzy korzystają z Internetu, poziom kompetencji cyfrowych jest dość niski, ogranicza się do najprostszych, najbardziej banalnych czynności. Analfabeci cyfrowi, co oczywiste, nie mogą stać się twórcami, nie są w stanie generować treści, nie potrafią wykorzystać potencjału nowoczesnej technologii. Im większy w społeczeństwie odsetek osób wykluczonych cyfrowo, tym niższy ogólny poziom społecznej innowacyjności, co w konsekwencji przekłada się na ograniczenie konkurencyjności gospodarki. W takim układzie powstaje bowiem swoiste błędne koło – spada zdolność społeczeństwa do absorpcji innowacji, co zniechęca biznes i sektor badawczo-rozwojowy do kreowania i wdrażania innowacyjnych rozwiązań, a to z kolei dodatkowo demotywuje duże grupy społeczne do zdobycia e-kompetencji umożliwiających użytkowanie innowacji. Dlatego tak ważne jest włączenie w struktury społeczeństwa informacyjnego możliwie szerokich kręów społecznych, także tych, którzy zakorzenieni są w poprzedniej, przednowoczesnej rzeczywistości. Tylko wówczas innowacje trafią na właściwy grunt. Powagę tego problemu pokazują choćby dane dotyczące systemu ePUAP. Platforma Usług Administracji Publicznej ma zachęcić Polaków do częstszego załatwiania urzędowych spraw drogą elektroniczną. W katalogu możliwych do przeprowadzenia przez formalności znajdują się takie kwestie, jak: dopisanie się do spisu wyborców, zgłoszenie dziecka do przedszkola, sprawy związane z rozpoczęciem działalności gospodarczej, itp. Na razie jednak – po niemal pół roku działania – system ePUAP nie zyskał takiej popularności, na jaką zasługuje. Ciągle niewiele osób zarejestrowało się w nim, by móc korzystać ze wspomnianych udogodnień. Wprawdzie okres działalności systemu jest zbyt krótki, by przesądzać o jego porażce, niemniej jednak gołym okiem widać dwa problemy, które należy jak najszybciej rozwiązać. Po pierwsze, konieczna jest zmiana mentalności samej administracji – urzędów i urzędników – by otworzyły się na nowe technologie i chętniej, w szerszym zakresie udostępniały mieszkańcom różne usługi drogą elektroniczną. Po drugie, trzeba zadbać o edukację obywateli, by ci potrafili korzystać z tych narzędzi i nie bali się kontaktu z urzędem przez .

Włączenie w struktury społeczeństwa informacyjnego wszystkich grup społecznych, niezależenie od rocznika, pokoleniowej i zawodowej przynależności, przyniesie realne korzyści w postaci:

  • większej mobilności i zdolności adaptacyjnych pracowników na coraz dynamiczniej zmieniającym się rynku pracy;
  • wzrostu kompetencji cyfrowych, koniecznych do efektywnego wykonywania zadań służbowych w gospodarce wiedzy;
  • wydłużenie czasu aktywności zawodowej;
  • ograniczenie kosztów administracyjnych (częstszy kontakt elektroniczny obywatela z urzędem to wymierne oszczędności po obu stronach);
  • włączenie większej liczby osób w publiczne dyskusje i procesy decyzyjne, które coraz częściej odbywają się w cyber-rzeczywistości.

Wszystkie wymienione powyżej elementy są jednocześnie tymi uwarunkowaniami, które zdecydują o tym, czy polskie społeczeństwo stanie się społeczeństwem innowacyjnym w pełni tego słowa znaczeniu, a więc wytwarzającym/produkującym innowacje z jednej strony i z drugiej – potrafiącym znaleźć dla nich codzienne zastosowanie.

Społeczeństwo informacyjne jako wyzwanie

Najważniejszym wyróżnikiem społeczeństwa informacyjnego lub – mówiąc szerzej – społeczeństwa wiedzy nie jest wcale powszechna obecność i łatwa dostępność zaawansowanych technologii. Za Robertem Solow, laureatem Nagrody Nobla, można powtórzyć, że komputery widać wszędzie, poza statystykami produktywności. Fakt posiadania jakiegoś narzędzia – Internetu, smartfonu, laptopa, tabletu –  jest bez znaczenia, jeśli nie nauczymy się z niego korzystać. A nawet wówczas nie ma jeszcze pewności, że odniesiemy z tego powodu jakiekolwiek korzyści. Korzystania z Internetu – jak słusznie podkreśla Krzysztof Piech – można nauczyć nawet przedszkolaka, a nie oznacza to, że jego wydajność pracy przez to rośnie. Stąd w idei społeczeństwa wiedzy chodzi o coś więcej – m.in. o wykształcenie, i to nie tylko o charakterze formalnym, ale i praktycznym, związanym z umiejętnościami, doświadczeniem. Zatem opowiada to idei kapitału ludzkiego. Przy czym w koncepcji tej chodzi raczej o jego pomiar i bezpośrednią relację z gospodarką, podczas gdy społeczeństwo wiedzy może być wartością samą w sobie. Tak jak taką wartością jest wykształcenie (niezależnie od tego, na ile jest produktywne) w mierniku HDI służącym do przybliżania rozwoju gospodarczego. Mówimy zatem w tym ujęciu o szerszych zagadnieniach o charakterze cywilizacyjnym, a nie jedynie ilościowym (ujęciu liczby „internautów”) (K. Piech, i innowacje w rozwoju gospodarczym: w kierunku pomiaru i współczesnej roli państwa, Instytut Wiedzy i Innowacji, Warszawa 2009, s. 216). Do pełnego wyzyskania potencjału drzemiącego w teleinformatycznej technologii konieczne jest zbudowanie równie zaawansowanego, co technika, społeczeństwa informacyjnego. Proces ten wymaga powiązania takich sfer życia, jak nauka, wynalazczość, badania z praktyką gospodarczą i praktyką życia codziennego. Społeczeństwo informacyjne to społeczeństwo uczące się, kreatywne i innowacyjne. Takie społeczeństwo jest najlepszym źródłem innowacji i równocześnie najlepszym ich adresatem.

Fot. Smartlink

Autor:Waldemar Wierżyński 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2017 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości