Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2011/06/29 12:42:52
Innowacyjna gospodarka z sukcesami

Półmetek funkcjonowania PO IG już za nami. W najatrakcyjniejszych działaniach pieniądze albo już się skończyły, albo skończą się niedługo. Warto więc pokusić się o podsumowanie efektów wdrażania programu Innowacyjna Gospodarka. I choć w niektórych obszarach można mieć wobec niego zastrzeżenia, takie jak np. niedopasowanie kryteriów w wybranych działaniach do możliwości przedsiębiorców, to ogólny bilans jest pozytywny. PO IG wyzwolił w Polsce ogromny potencjał innowacyjności!

Zaledwie cztery lata po starcie unijnej perspektywy finansowej na lata 2007 – 2013, widać że Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka może okazać się dużym sukcesem i przyczynić się w do zrealizowania przez Polskę celów założonych w strategii Europa 2020. Unijny przewiduje, że za niecałe 10 lat państwa UE będą przeznaczać na badania i rozwój średnio 3 proc. swojego PKB, co pozwoli Europie dogonić takie kraje jak USA czy Japonia. Polska postawiła sobie cel może nieco mniej ambitny, bo zakładający osiągnięcie w tym obszarze 1,7 proc. PKB, ale to i tak prawie trzy razy więcej niż wydajemy obecnie (0,68 proc. PKB). Zrealizowaniu ambitnych celów prorozwojowych służy między innymi Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka, w którym na wsparcie innowacyjnych przedsiębiorstw, instytucji otoczenia biznesu oraz jednostek badawczo-rozwojowych przeznaczono aż 9,71 mld euro, czyli niemal 40 mld zł. Z tego do końca czerwca 2011 r. udało się rozdysponować aż 81,04 proc. Konkretne liczby mogą imponować: na dofinansowanie z PO IG może liczyć ponad 7,7 tys., wspartych łączną kwotą ponad 31 mld zł. Płatności na rzecz beneficjentów wyniosły 7,3 mld zł.

Te środki to gigantyczny impuls rozwojowy, o niespotykanych w historii polskiej gospodarki rozmiarach. Pieniądze z PO IG przyczyniają się do stopniowego przekształcenia Polski, dofinansowując inwestycje, które bez wsparcia ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego niekoniecznie doszłyby do skutku. Między innymi dzięki rozmachowi działań zaplanowanych w PO IG innowacje przestają być kwestią niszową, interesującą nielicznych naukowców i przedsiębiorców – zapaleńców, a stają się jednym z filarów przyszłości Polski. To innowacyjność została uznana za pierwszy – i najważniejszy – filar rozwoju Polski w przygotowanym pod kierownictwem Michała Boniego raporcie „Polska 2030”, obok zrównoważonego rozwoju regionalnego oraz efektywności funkcjonowania państwa.

Jak bodaj nigdy wcześniej, o innowacjach dyskutują najważniejsi przedstawiciele władz państwowych. Premier Donald Tusk uważa je za jeden z fundamentów rozwoju gospodarczego Polski, prezydent Bronisław Komorowski przemawia na Kongresie Innowacyjnej Gospodarkiczy otwiera targi Innowacje Technologie Maszyny, które zgromadziły w Poznaniu 900 wystawców z ponad 30 krajów świata, a kierowane przez Waldemara Pawlaka Ministerstwo Gospodarki pracuje nad Krajowym Programem Reform, stanowiącym przełożenie celów zapisanych w strategii Europa 2020 na polskie realia czy nad założeniami do polskiej polityki klastrowej.  

Sygnały płynące z gabinetów najważniejszych polityków wskazują na to, że zmienia się polski paradygmat rozwojowy. Polska ma być już nie tyle fabryką Europy, dostarczającą inwestorom taniej siły roboczej i tanich lokalizacji dla zakładów produkcyjnych, co państwem będącym w stanie zaoferować światu nowoczesne technologie, o wysokiej wartości dodanej. W transformacji polskiej gospodarki znakomicie pomagają środki z PO IG, a ściślej rzecz biorąc – tysiące firm, instytucji otoczenia biznesu oraz ośrodków naukowych, którym nowe źródło finansowania pozwoliło unowocześnić produkcję, rozbudować niezbędną infrastrukturę czy rozpocząć nowe badania.

Przełom jaki w polskiej rzeczywistości (i świadomości) uczynił PO IG, dobrze widać na przykładzie pierwszej osi priorytetowej programu („Badania i rozwój nowoczesnych technologii”). O ile w pierwszym konkursie organizowanym w ramach poddziałania 1.3.2 („Wsparcie ochrony własności przemysłowej tworzonej w jednostkach naukowych w wyniku prac B+R”) zarządzający tym poddziałaniem Ośrodek Przetwarzania Informacji (OPI) przyznał jedynie 9 dotacji, to w drugim – już 33. Między jednym a drugim konkursem wzrosła świadomość polskiego świata nauki, jak ważna jest ochrona własności intelektualnej. Naukowcy zrozumieli, że wypracowana na uczelniach ma realny potencjał finansowy, a tym samym – warto chronić swoje prawa do niej. Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja w przypadku innego poddziałania prowadzonego przez OPI – 1.3.1 (Projekty rozwojowe), które dofinansowywało projekty ważne dla świata nauki, ale też dla całej gospodarki i społeczeństwa. W dokumentach programowych PO IG podkreślono, że poddziałanie wspiera projekty o „szczególnym znaczeniu społecznym”, czyli takie, które przynoszą korzyść całemu społeczeństwu. Wśród 150 dofinansowanych projektów znajdziemy pomysły na nowe leki onkologiczne, innowacyjne sposoby ekologicznej uprawy roślin czy na rozwój syntezatora mowy. Każdy taki – nawet jeżeli znajduje się w fazie badawczej – oprócz potencjału do poprawy jakości życia ma także ogromny potencjał komercyjny, a tym samym może przyczynić się do powstania nowych miejsc pracy czy rozwoju eksportu.

 

Ciekawym eksperymentem, który wprowadził PO IG, było dofinansowanie zarówno prac badawczych prowadzonych przez firmy, jak i wdrożenia do praktyki gospodarczej ich efektów w ramach tzw. połączonych działań 1.4 (działalność B+R w firmach) i 4.1 (wdrożenie efektów tych badań). Pozytywną ocenę formalną i merytoryczną przeszło 607 projektów w ramach działania 1.4 (989,2 mln zł, co oznacza wykorzystanie budżetu działania w 63,75 proc.) oraz 492 w ramach działania 4.1 (1,5 mld zł oraz – analogicznie – 97,34 proc. wykorzystania przewidzianego budżetu). Dysproporcja między środkami przeznaczonymi na tę najbardziej innowacyjną część projektu, czyli badania a wsparciem na wdrożenie zrodziła podejrzenia, że nie wszystkie zgłoszone projekty są w rzeczywistości innowacyjne. Połączone działania miały służyć tworzeniu przez polskie firmy przełomowych rozwiązań o znacznej wartości dodanej, jednak w praktyce wiele firm pisało swoje wnioski o dotacje tak, że – jak się okazało w trakcie kontroli – badania naukowe były jedynie dodatkiem do już wcześniej zaplanowanych inwestycji, swoistym kwiatkiem do kożucha. Publiczną tajemnicą jest fakt, że część wniosków złożonych przez spółki w drugiej połowie 2009 r. i wstępnie zaakceptowanych do dofinansowania, było przygotowanych właśnie w ten sposób. Przyjęte w projektach badań stanowiły w nich zaledwie kilka procent wartości inwestycji, co spowodowało, że blisko 70 wniosków z początkowo wybranych 200 poddano ponownej kontroli. Z drugiej strony, część ekspertów broni wnioskodawców i podkreśla, że wdrożenie innowacyjnego pomysłu do praktyki jest zawsze dużo bardziej kosztowne niż prace badawcze, stąd też dysproporcja między wykorzystanymi środkami z działań 1.4 i 4.1.

Perypetii związanych ze staraniem się o dotację nie brakowało także w przypadku innych działań w PO IG. Tu ciekawy przypadek stanowi Avio Polska, będąca częścią międzynarodowego koncernu generującego przychody sięgające prawie 1,5 mld euro w skali roku. starała się o dotację  z działania 4.4 PO IG („Nowe inwestycje o wysokim potencjale innowacyjnym”), która była jej potrzebna do wybudowania linii produkcyjnej modułów do silnika lotniczego stosowanego w najnowszej generacji jumbo jeta, czyli w boeingu 747-8. Spółka pozyskała 30 mln zł dofinansowania do wartej blisko 100 mln zł inwestycji, jednak musiała o nie walczyć na drodze odwołania, bowiem w trakcie pierwszej oceny wniosku przez PARP nie otrzymała wymaganej liczby punktów. Nic w tym dziwnego, bowiem działanie 4.4 należało do tych, w których walka o środki była szczególnie zacięta, a i dostępny budżet należał do tych największych. Pod koniec czerwca 2011 r. 402 wnioski były zatwierdzone do otrzymania dofinansowania, co oznacza rozdysponowanie kwoty wynoszącej 6,32 mld zł. To aż 106,56 proc. pierwotnie założonego budżetu! Środki z działania 4.4 to dla wielu firm poważne inwestycje i duży krok do przodu. Dzięki nim Avio Polska uruchamia produkcję łopatek dyszowych turbiny niskiego ciśnienia, co – według szacunków przyjętych przez zarząd spółki – może oznaczać wzrost jej przychodów aż o 500 mln zł w ciągu najbliższych 10 lat. Ma też wzrosnąć zatrudnienie – o ok. 50 etatów –  w zakładzie produkcyjnym firmy, mieszczącym się w Bielsko-Białej.

Nawiasem mówiąc, Avio Polska to która nie ogranicza się do jednego źródła finansowania inwestycji, starając się sięgać po różnego rodzaju dostępne możliwości. Dzięki 165 mln zł dofinansowania ze środków  Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego bierze udział w projekcie realizowanym razem z Wojskową Akademią Techniczną i Politechniką Warszawską, polegającym na stworzeniu w Zielonce pod Warszawą laboratorium aerodynamiki przepływów turbinowych. Nowoczesna placówka badawcza ma szansę stać się przodującym na świecie miejscem, w którym testuje się prototypy turbin silników lotniczych. Co równie ważne, będzie w nim nie tylko testować własne prototypy, ale i uczestniczyć w projektach typu not-for-profit, rozwijających wiedzę. Jeśli laboratorium osiągnie nadwyżki finansowe ze swojej działalności, to wykorzysta je do dalszej rozbudowy swojej infrastruktury. Usługami nowej placówki są już ponoć zainteresowane takie przedsiębiorstwa, jak m.in. General Electric i Pratt&Whitney. Firm takich jak Avio Polska nie mamy zbyt wiele, jednak ich liczba – między innymi także dzięki środkom z PO IG – systematycznie się zwiększa.

Kolejnym ciekawym działaniem, szczególnie interesującym z punktu widzenia tych największych firm może być wsparcie dla największych inwestycji w ramach działania 4.5 PO IG („Wsparcie inwestycji o dużym znaczeniu dla gospodarki”). Bo choć najważniejszym beneficjentem środków unijnych mają być  firmy małe i średnie, a więc te, które borykają się z największymi trudnościami z pozyskaniem zewnętrznych źródeł finansowania, to i największe, często działające na skalę międzynarodową firmy, znajdą w PO IG coś dla siebie. To działanie wagi ciężkiej – oceniające wnioski składane w jego ramach Ministerstwo Gospodarki rozdysponowało do końca czerwca 2011 r. aż 3,13 mld zł, co stanowi blisko 77 proc. przewidzianej alokacji – i jednocześnie bodaj najbardziej medialne. Kiedy oglądamy w telewizji migawki z budowy nowej, dużej fabryki, która da pracę kilkuset nowym pracownikom, a reporter mówi, że „inwestycja została dofinansowana przez Unię Europejską”, to prawdopodobnie chodzi właśnie o inwestycję dofinansowaną z tego działania. Tak było chociażby z odwiedzonym niedawnoprzez premiera Tuska nowym zakładem Ikei na Podlasiu, który będzie wytwarzał ultracienkie płyty HDF, wykorzystywane w produkcji mebli („nowa fabryka firmy Ikea w Koszkach imponuje nowoczesnością i rozmachem” – powiedział premier). Warta aż 627 mln zł inwestycja została dofinansowana z poddziałania 4.5.1 PO IG („Wsparcie inwestycji w sektorze produkcyjnym”) kwotą 145,7 mln zł. Zainteresowanie przedsiębiorców tym poddziałaniem było ogromne – w jednym z konkursów złożone wnioski już w miesiąc po rozpoczęciu konkursu opiewały na kwotę przekraczającą 200 proc. założonej alokacji.

Niektórzy obserwatorzy funkcjonowania Funduszy Europejskich w Polsce uważają, że inwestycje dofinansowane w ramach działania 4.5 PO IG – choć imponują rozmachem i skalą – to nie zawsze przyczyniają się do podniesienia innowacyjności gospodarki. Dofinansowanie otrzymała na przykład jedna z popularnych w Europie sieci odzieżowych, która dzięki wsparciu otworzyła centrum logistyczne w Wielkopolsce. To inwestycja z pewnością cenna dla okolicznego rynku pracy (dzięki niej powstać ma do 1000 nowych miejsc pracy), ale czy w tym przypadku można mówić o działalności badawczo-rozwojowej czy o współpracy biznesu z nauką? W tym działaniu jak w lustrze odbijają się zresztą większe dylematy dotyczące sposobu rozdziału Funduszy Europejskich w Polsce. Czy powinny one w pewnym sensie „zmuszać” przedsiębiorców do innowacyjności, dofinansowując np. jedynie inwestycje w projekty zakładające komercyjne zastosowanie opatentowanej wiedzy, czy może powinny być one rozdzielane w sposób bardziej pragmatyczny, odpowiadając bezpośrednio na potrzeby zgłaszane przez przedsiębiorców, nawet jeśli zgłaszane projekty nie zawsze są bardzo innowacyjne? Patrząc na rozdysponowane budżety, wydaje się, że ta druga opcja cieszy się większym powodzeniem, ale i nie ma w tym nic złego – trudno sobie wyobrazić, by dziś polska gospodarka była w stanie wchłonąć pieniądze analogiczne do tych dostępnych w działaniu 4.5 PO IG  wyłącznie na wdrażanie przełomowych w skali świata technologii. Jak stwierdza nieoficjalnie jedna z osób doradzających dużym firmom w pozyskiwaniu środków unijnych, na listach dofinansowanych projektów niewiele jest projektów przełomowych, wyjątkowych w skali Europy. Dużo częściej są to zwykłe projekty biznesowe, w których budowę nowego zakładu produkcyjnego opisuje się jako wdrażanie innowacji.

Działaniem przeznaczonym wyłącznie dla najbardziej innowacyjnych firm (surowe wymogi dotyczące wdrażania nowoczesnych technologii) był , czyli działanie 4.3 PO IG. Przyjęte kryteria były tak ostre, że mało która była w stanie je spełnić. Do czerwca 2011 r. rozdysponowano zaledwie 13,92 proc. budżetu działania, co przekłada się na nieco ponad 100 zatwierdzonych umów. Do nielicznych należą tacy przedsiębiorcy jak Konrad Świrski, prezes firmy Transition Technologies, tworzącej inteligentne rozwiązania do sterowania obiektami przemysłowymi który cieszy się z wysokich wymagań (do niedawna – ale o tym za chwilę) związanych z przyznawaniem kredytu technologicznego. Im trudniej, tym więcej pieniędzy pozostanie dla naprawdę innowacyjnych firm -  przekonuje prezes. Opracowane przez firmę rozwiązanie pod nazwą SILO optymalizuje działanie kotłów energetycznych, zwiększając ich sprawność i ograniczając emisję zanieczyszczeń. Nagrodzone w organizowanym przez PARP konkursie Polski Produkt Przyszłościrozwiązanie wykorzystuje sztuczne systemy immunologiczne, będące odwzorowaniem analogicznego układu u człowieka. Dzięki temu SILO nie tylko wykrywa „choroby” kotłów, ale i aplikuje najbardziej efektywne metody ich „leczenia”.

jeszcze niedawno był krytykowany za nieżyciowe zasady, nieprzystające do rzeczywistych potrzeb biznesu. Największą korzyścią przedsiębiorcy miała być premia technologiczna, spłacająca nawet do 70 proc. kredytu, jednak jej uzyskanie było w praktyce niełatwe. Po pierwsze, dotyczyła ona jedynie kwoty kredytu, a nie całej inwestycji, a po drugie – jej wypłata była uzależniona od osiągniętych wyników sprzedaży. Tomasz Kierzkowski, dyrektor Biura Funduszy Unii Europejskiej oraz Programów Publicznych w banku Pekao SA nie ma wątpliwości, że uzależnienie premii technologicznej od wielkości sprzedaży generowanej przez nowy produkt było niemałym wyzwaniem zarówno dla firm starających się o kredyt, jak i dla banków uczestniczących w jego przyznawaniu. Mocno warunkowy charakter premii nie pozwalał bowiem traktować jej jako zabezpieczenia kredytu.

To już na szczęście przeszłość, a zyskał niedawno nowe życie. W połowie 2011 r. uzyskała poparcie Sejmu oraz podpis Prezydenta upraszczająca funkcjonowanie kredytu technologicznego. Kluczowa zmiana to przyznanie premii technologicznej niezależnie od osiągniętych wyników sprzedaży. Będzie też ona liczona nie od kwoty kredytu, ale od kosztów kwalifikowanych dla całego projektu. Podobnie jak i przy innych dotacjach, otrzyma ją po zrealizowaniu i rozliczeniu dofinansowanej inwestycji. Znacznie poluzowano też kryteria wyboru technologii, jaka może liczyć na uzyskanie kredytu – posiadanie patentu nie będzie już obowiązkowe. Poluzowanie kryteriów oznacza, że może wzrosnąć liczba wniosków kredytowych zaakceptowanych przez banki komercyjne, z obecnych ok. 45 proc. do nawet 75 proc.

Jako pierwszy – w drugiej połowie czerwca 2011 r. – w sprawie udzielania kredytu technologicznego na nowych zasadach porozumiał się z Bankiem Gospodarstwa Krajowego BRE Bank. –   Tylko w ostatnich tygodniach zgłosiło się do nas  kilkadziesiąt firm zainteresowanych kredytem technologicznym. Sam fakt złożenia do BGK w pierwszych godzinach naboru ponad 114 wniosków potwierdza ogromne zainteresowanie wsparciem  w ramach działania. Fakty te mogą stanowić  istotne przesłanki do zwiększenia przez BGK, Ministerstwa Gospodarki i Finansów  puli środków dostępnych na ten rok – mówi Jarosław Fordoński, dyrektor Biura ds. Unii Europejskiej w BRE Banku. Czas pokaże, na ile zwiększenie puli środków na pozostaje realną możliwością, a na ile – myśleniem życzeniowym. Na pewno cieszy reakcja parlamentu i dopasowanie wymagań do realiów gospodarczych. Bo chyba nie ma zbyt wielu przedsiębiorców takich jak Konrad Świrski, który uważa, że warunkowy charakter premii technologicznej motywował do silniejszego zabiegania o sukces handlowy nowego rozwiązania. W praktyce rzadko która odważyła się podjąć ryzyko związane z ubieganiem się o i związaną z nim premię.  

Kiedy mowa o działaniu 4.3 i kredycie technologicznym, nie sposób nie wspomnieć o działalności należącego do BGK Krajowego Funduszu Kapitałowego, który też wspiera innowacyjne firmy środkami z dedykowanego mu działania 3.2 PO IG („Wspieranie funduszy kapitału podwyższonego ryzyka”). Odbywa się to w sposób pośredni, poprzez dofinansowanie funduszy , czy to na drodze zasilenia kapitałów własnych funduszy czy to przez udzielenie im długoterminowego finansowania dłużnego. Fundusze, które otrzymały wsparcie z KFK, mają obowiązek inwestować je następnie w mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa, szczególnie takie które prowadzą działalność badawczo – rozwojową oraz mają znaczny potencjał rozwoju. Pierwsze fundusze dofinansowane przez KFK już prowadzą działalność inwestycyjną, jednak na efekty – jak mówi Marek Dietl z KFK– przyjdzie nam poczekać do 2015 – 2016 r. Środki jakimi dysponuje KFK robią wrażenie – to łącznie prawie 900 mln zł, wliczając w to zarówno wsparcie z PO IG, jak i z Programu Szwajcarskiego.

„Mniejszym bratem” działania 3.2 jest działanie 3.1 („Inicjowanie działalności innowacyjnej”) wspierające fundusze zalążkowe (tzw. seed capital). Podobnie jak i 3.2, tak i 3.1 jest jednym z tych działań, które są mniej widoczne dla szerokiej opinii publicznej, bowiem wsparcie trafia nie bezpośrednio do firm, ale do wyspecjalizowanych funduszy, których zadaniem jest wyławianie najlepszych pomysłów na biznes, a następnie przeprowadzanie ich przez trudny etap preinkubacji oraz inkubacji. Najlepsze pomysły na biznes „dojrzewają” w inkubatorze, a współpracujący z nim eksperci służą radą przy przygotowaniu biznesplanu, w kwestiach ochrony własności intelektualnej czy w sprawach organizacyjnych i formalnościach urzędowych. Najlepsze pomysły, które pomyślnie przejdą etap preinkubacji, mogą liczyć na dofinansowanie do 200 tys. euro. Dużo to czy mało? Kwota wydaje się niemała, jednak specjaliści z funduszy specjalizujących się w tzw. life science zwracają uwagę, że inwestycje w ich branży mogą być wyjątkowo kapitałochłonne, a 200 tys. euro to kwota, która nie zawsze pozwoli na rozkręcenie innowacyjnego biznesu. Środki z PO IG wzmocniły 31 funduszy, które mogą liczyć na 455,8 mln zł na wsparcie innowacyjnych start-up’ów. Czas pokaże, czy wśród dofinansowanych spółek znajdzie się pomysł na miarę estońskiego Skype’a czy amerykańskiego Google. Fundusze dofinansowane z działań 3.1 i 3.2 z pewnością jednak  przyczyniają się do pokonania tzw. luki kapitałowej, czyli jednej z głównych barier w rozwoju innowacyjnej gospodarki w Polsce. O ile bowiem dość łatwo można założyć firmę i sfinansować jej start, na przykład z oszczędności, to problem pojawia się na późniejszych etapach rozwoju. Bank nie udzieli kredytu małemu, rozwijającemu się przedsiębiorstwu ze względu na towarzyszące temu ryzyko, z kolei dla czysto komercyjnych funduszy inwestycja na małą skalę jest nieopłacalna. Jak bowiem lubią podkreślać menedżerowie z branży , badanie kondycji małej i dużej firmy kosztuje podobne pieniądze, za to skala zysków w przypadku większego przedsiębiorstwa może być – analogicznie – dużo większa.

O zmianach, jakie w polskiej gospodarce wprowadza PO IG, można pisać długo. To dzięki temu programowi powstaje nowoczesna infrastrukturaparków technologicznych, rozwijają się e-biznesy, a małe przedsiębiorstwa mogą zacząć myśleć o rozpoczęci działalności eksportowej dzięki tzw. paszportowi do eksportu.

Każda nowa inwestycja jest dla polskiej gospodarki na wagę złota. Niezależnie od tego, czy jest to nowy park technologiczny, wielka fabryka Ikei, czy mniejsze, ale innowacyjne na skalę międzynarodową przedsięwzięcia Avio Polska czy Transition Technologies. Choć działania w ramach PO IG bywają krytykowane w mediach, to warto pamiętać, że nie popełnia błędów tylko ten, który nic nie robi. Dobrym przykładem na elastyczność systemu wsparcia innowacyjnej gospodarki są zmiany w kredycie technologicznym: początkowo dość nieelastyczny został dopasowany do faktycznych możliwości przedsiębiorców.

Obecnie środki z PO IG są już praktycznie na wyczerpaniu, nowości w unijnym wsparciu możemy spodziewać się dopiero po 2013 r., wraz z nadejściem nowej perspektywy finansowej UE. Jakie powinny być nowe dotacje? Nieoficjalnie eksperci od funduszy mówią, że kryteria dofinansowania innowacyjnych inwestycji powinny być zaostrzone dla największych firm, a złagodzone – dla tych najmniejszych, najbardziej narażonych na wahania koniunktury. Ważną sprawą w nowej perspektywie powinno też być stworzenie maksymalnie przejrzystych i bliskich rynkowej praktyce kryteriów oceny wniosków. W ten sposób nowa unijna perspektywa może przyczynić się do dalszego unowocześniania polskiej gospodarki.

KILKA LICZB

38,5 mld zł – wynosi budżet Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka

31,28 mld zł – kwota już zatwierdzonych dotacji dla 7765 projektów

7,32 mld zł – z PO IG trafiło już na konta beneficjentów

Źródło: MRR

fot. Smartlink

Autor:Krzysztof Garski 

Napisz do autora

 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2018 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości