Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Newsy
2012/05/28 09:24:08
Biznes dla uczelni, uczelnie dla biznesu

Efektywna współpraca uczelni z partnerami gospodarczymi powinna zaowocować pojawieniem się na rynku pracy absolwentów, posiadających nie tylko wiedzę teoretyczną, ale także praktyczne umiejętności i kompetencje społeczne. Na zaproszenie Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego prof. Barbary Kudryckiej rektorzy szkół wyższych oraz przedsiębiorcy i przedstawiciele instytucji biznesowych debatowali nad sposobami zwiększania atrakcyjności absolwentów na rynku pracy oraz poprawy współpracy pomiędzy nauką i biznesem.

Zmiany, jakie zostały wprowadzone wraz z nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym, wymagają, aby studenci otrzymywali kompleksowe wykształcenie, które opierać się będzie nie tylko na wiedzy, ale także na umiejętnościach i kompetencjach społecznych. Reforma umożliwiła uczelniom swobodne kreowanie programów kształcenia tak, aby były one zorientowane na potrzeby rynku pracy. Aby jednak szkoły wyższe mogły efektywnie realizować to zadanie, niezbędne jest podjęcie współpracy z przedstawicielami środowiska biznesowego. Zgodnie ze zmianami wprowadzonymi przez reformę, przedsiębiorcy mogą wspólnie z uczelniami tworzyć programy studiów, zamawiać kształcenie w określonej profesji czy uczestniczyć w procesie kształcenia studentów poprzez organizowanie zajęć praktycznych.Komentując obecny stan polskiego szkolnictwa wyższego, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Barbara Kudrycka, prof. Barbara Kudrycka, zaznaczyła – „Jesteśmy w wyjątkowym momencie, kiedy to uczelnie przygotowują się do wdrażania reformy szkolnictwa wyższego. Właśnie teraz dokonują się zmiany w treściach programowych. Nie chodzi o proste przepakowanie starych programów na język ram kwalifikacji, ale o to, aby pogramy dostosowano do kwalifikacji, jakich oczekuje rynek i pracodawcy. Ważne, żeby uczelnie nie zapomniały o kształceniu ogólnoteoretycznym, ale żeby dopasowały do nich zakres potrzebnych kompetencji, które powinien mieć absolwent, gdy chce znaleźć pracę tuż po ukończeniu studiów”.

Taka jest nadrzędna idea nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Zgodnie z wprowadzonymi zmianami, od 2011 roku nie  liczy się już jedynie sam proces nauczania, ale istotne są jego efekty w postaci wdrażania wyników badań naukowych do gospodarki oraz lepszego przygotowywania studentów do przyszłej pracy. Jednak to, co w teorii wydaje się nie być skomplikowane, w praktyce może przysparzać wielu problemów. Proces podejmowania współpracy pomiędzy jednostkami naukowymi i przedstawicielami przemysłu jest w Polsce stosunkowo młody, dlatego wciąż przysparza on wiele problemów zainteresowanym podmiotom.„Naukowcy w Polsce nie mają narzędzi, którymi mogliby się posługiwać, realizując „najwyższy stopień wtajemniczenia”, jakim jest wprowadzanie nauki do gospodarki w postaci transferowania własnych wynalazków na rynek komercyjny” – uważa Prorektor ds. Nauki Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. Małgorzata Sznitowska –„Naukowcy muszą mieć do dyspozycji całe zespoły ludzkie, pracujące dla potrzeb urynkowienia wiedzy. (…) Aktualnie w środowisku akademickim wiemy już, że patenty są ważne i nawet naukowcy potrafią je stworzyć sami, ale prowadzenie procesu komercjalizacji to jest „inna bajka” – zdecydowanie jest to zbyt trudne i wymaga specjalistycznych i zaawansowanych narzędzi oraz profesjonalnej pomocy”. Podobnie wypowiada się Joanna Niemcewicz, p.o. Dyrektora Regionalnego Centrum Innowacji i Transferu Technologii, Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie – „Szerokie grono naukowców to osoby, które poświęcają się badaniom i nie mają świadomości rynkowej, należy jednak zauważyć, że coraz więcej osób chce odpowiadać na zapotrzebowanie przemysłu i szuka rozwiązań, które rynek kupi. Jednocześnie należy wskazać, że silnymi barierami we współpracy sfery naukowej i biznesowej są: mentalność, niewiedza na temat potrzeb i aktywności drugiej strony oraz brak środków finansowych na prowadzenie badań i rozwój firm – szczególnie w sektorze MSP”.

Problematykę tę poruszali także eksperci współpracujący z PARP w ramach inicjatywy „Skuteczne Otoczenie Innowacyjnego Biznesu”. W publikacji „System transferu technologii i komercjalizacji wiedzy w Polsce - siły motoryczne i bariery” wskazują oni, że główne problemy komercjalizacji wiedzy i transferu innowacyjnych technologii to brak zrozumienia, współpracy i zaufania pomiędzy sferami nauki i biznesu, a najważniejszym z nich jest brak zainteresowania kadry naukowej komercjalizacją wiedzy oraz małe zapotrzebowanie przedsiębiorstw na nowoczesne, krajowe technologie. W publikacji pod redakcją dr Krzysztofa Matusiaka i prof. Jacka Gulińskiego czytamy, że „wyzwaniem współczesności (…) staje się intensyfikacja mechanizmów transferu technologii i komercjalizacji wiedzy oraz zniesienie w środowisku naukowym uprzedzeń do innowacyjności, przedsiębiorczości i działań komercyjnych. Działania w analizowanym obszarze wymagają nowych modeli organizacyjnych oraz instrumentów i wyspecjalizowanych instytucji wsparcia”.

Podejmowanie efektywnej współpracy pomiędzy nauką a biznesem jest jednak konieczne, jeżeli uczelnie chcą kształcić studentów tak, aby po studiach ich kompetencje i odpowiadały na realne potrzeby rynku. W przeciwnym razie będą oni zasilać szeregi bezrobotnych. Na problem ten zwrócił uwagę Prezes PZU, Andrzej Klesyk. Pod koniec kwietnia br. wysłał on list do redakcji „Gazety Wyborczej”, w którym skrytykował poziom przygotowania absolwentów do potrzeb rynku – „(…) Świat nam ucieka, ponieważ wyścig, w którym dzisiaj bierzemy udział, nie jest wyścigiem o dostęp do wiedzy. jest dziś powszechnie dostępna. Na świecie trwa wyścig o talenty, które potrafią tę wiedzę wykorzystać i zagospodarować. Trzeba je wyławiać, wzmacniać i promować. Brak tej umiejętności jest moim zdaniem piętą achillesową polskiej edukacji na każdym poziomie”.

Opinia Andrzeja Klasyka, opublikowana przez „Gazetę Wyborczą”, sprowokowała dyskusję dotyczącą jakości kształcenia w Polsce, które nie wyposaża młodych ludzi w żadne umiejętności przydatne w późniejszej pracy. Zagadnienie to komentowali kolejno naukowcy, studenci, przedsiębiorcy, a także minister Barbara Kudrycka. Ostatecznie minister zorganizowała debatę dotyczącą nowej wizji studiów, na którą zaprosiła rektorów szkół wyższych wybranych na nową kadencję oraz reprezentantów wiodących na polskim rynku przedsiębiorstw i instytucji biznesowych. „Stworzyliśmy ramy prawne – nowe ustawy i ponad sto rozporządzeń. Teraz wszystko jest w rękach uczelni i pracodawców – by absolwenci mieli lepiej płatną i ciekawą pracę, uczelnie więcej pieniędzy, a pracodawcy większy zysk. Dlatego zaprosiłam rektorów-elektów i przedstawicieli biznesu do dyskusji przy okrągłym stole, aby wspólnie ustalili, co biznes może zrobić dla uczelni, a co uczelnie mogą zrobić dla biznesu w Polsce” – tak prof. Barbara Kudrycka skomentowała powód zorganizowania spotkania pod hasłem „Biznes dla Uczelni, Uczelnie dla Biznesu”, które odbyło się 17 maja br. w Kancelarii Premiera.

W dyskusji wzięło udział ponad 80 osób. Reprezentanci świata nauki i biznesu wspólnie szukali odpowiedzi m. in. na takie pytania jak: Dlaczego polski absolwent ma problemy ze znalezieniem pracy? Dlaczego ukończone studia, niezależnie od wybranego przez uczniów kierunku, nie dają praktycznie żadnych umiejętności przydatnych na rynku pracy? Co można zmienić, żeby uczelnie kształciły liderów i specjalistów?

Na problematyczne aspekty funkcjonowania i reformowania polskiego szkolnictwa wyższego zwracali uwagę zarówno przedstawiciele biznesu, jak i sfery naukowej– „Dzisiaj jesteśmy nie tylko beneficjentami, ale także ofiarami zmian. Umiejętność radzenia sobie z nimi będzie wpływała na kondycję biznesu” – zaznaczał Prezes PZU, Andrzej Klesyk – „Skupmy się na dwóch rzeczach: oczekiwaniach pracodawców i oczekiwaniach uczelni oraz zasadach, na jakich mogą współpracować. Biznes oparty jest na wydajności i konkurencyjności, dlatego kraje i firmy starają się zwiększyć innowacyjność. Kluczem do tego jest korzystanie z nowych technologii. Obecnie centra decyzyjne są rozproszone na pracę „zwykłą” i pracę wymagającą „samoprogramowania się”. Praca zwykła potrzebuje pracowników do wykonania konkretnych zadań, powtarzalnych, niekiedy skomplikowanych. Tacy pracownicy są łatwi do zastąpienia, bo wytwarzają niewielką wartość dodaną firm. Tutaj polskie uczelnie bardzo dobrze szkolą takich ludzi. Ale do tej drugiej pracy potrzebujemy osób wszechstronnych, umiejących analizować i współpracować. (…) Umiejętność zwykłej odtwórczości jest lepsza niż żadna, ale prawdziwa wartość to kreatywność.”. Podobne zdanie wyraził Wojciech Nowak, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego – „Nasi najlepsi absolwenci są rozchwytywani na świecie. Jednak w Dolinie Krzemowej drogi absolwentów polskich i amerykańskich się rozchodzą. Bo nasze szkolnictwo wyższe źle wpływa na ich rozwój osobowościowy. (…) Nasi kandydaci na studia, wspaniali młodzi ludzie, ze względu na programy studiów stają się absolwentami o zawężonych możliwościach”.

Opinię tę podzielił także prof. Andrzej Gospodarowicz, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu – „Zgadzam się, że absolwenci nie zawsze posiadają kompetencje pożądane przez pracodawców” – jednak zaznaczył, że nie należy za taką sytuację winić jedynie uczelni, ponieważ przedsiębiorcy również niechętnie podejmują współpracę z jednostkami naukowymi – „Z badań ankietowych wynika, że tylko 34% praktyków jest przekonana do współpracy z uczelniami, a 40% nie widzi takiej potrzeby. Nie można uogólniać, ale to ważny sygnał”. Z kolei prof. dr hab. inż. Jan Szmidt, rektor Politechniki Warszawskiej, zwrócił uwagę na problemy natury prawnej, przed jakimi stają polskie uczelnie oraz na brak umiejętności porozumienia między naukowcami i przedsiębiorcami – „My, uczelnie, stajemy się graczami rynkowymi. Ale wciąż ulegamy rygorom zarządzeń, prawom zamówień publicznych itp. Ogromnie trudno nam się w tej grze rynkowej poruszać. To nie tylko chodzi o to, żeby przedsiębiorstwa wykazywały zaangażowanie. Obie strony muszą mieć z tego korzyść. Ale my, uczelnie i przedsiębiorstwa, do siebie nie pasujemy, my jesteśmy inni”. Joanna Schmid, wiceprezes zarządu ds. strategii i rozwoju w firmie Tauron Polska Energia S.A., wskazywała także na kwestię braku komercyjnego charakteru prac naukowych – „Jako Tauron współpracujemy z ośrodkami badawczymi, ale widzę pewną słabość świata nauki w długookresowym planowaniu. Dzisiaj nauka musi wykonywać pewne działania na potrzeby biznesu. Pewne słabości tkwią w tym, że brak jest właściwego realizowania projektów przez uczelnie, by miały zastosowanie komercyjne”.

Wśród krytycznych głosów, dotyczących sposobu kształcenia młodych ludzi przez szkoły wyższe oraz braku współpracy uczelni z otoczeniem gospodarczym, znalazły się jednak również pozytywne opinie. Prof. dr hab. inż. Antoni Tajduś, rektor krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, postulował, aby nie stawiać na równi wszystkich polskich uczelni – „Gdyby spojrzeć na kondycję polskiego systemu edukacji, to są uczelnie bardzo dobre, średnie i słabe, tak jak ludzie w społeczeństwie”. Na potwierdzenie swojego zdania prof. Tajduś wskazał przykład Akademii Górniczo-Hutniczej – „My już od 5 lat analizujemy losy naszych absolwentów. (…) Po roku 90 proc. absolwentów mojej uczelni ma pracę. (…) Po drugie, (…) co roku robimy spotkania z pracodawcami. W zeszłym roku 270 przedsiębiorców odpowiedziało nam, czego oczekują od naszych absolwentów. Dzięki temu możemy zmieniać nasze programy i je dopasowywać do potrzeb pracodawców. (…) Jeśli chodzi o jakość kształcenia, praktyki i staże - wysyłamy na nie co roku ok. 4 tys. studentów. (…) Wybraliśmy 45 firm z obszaru IT, przemysłu, energetyki, technologii materiałowej. Oni z nami chcą współpracować i współpracują.(…)Jest wiele uczelni naprawdę dobrych” – przekonywał.

Debata dotycząca zmian w funkcjonowaniu polskich szkół wyższych oraz polepszenia współpracy pomiędzy środowiskiem naukowym i przedsiębiorstwami, przyniosła wiele ciekawych wniosków. Pojawiły się różne propozycje rozwiązań, które mogłyby zwiększyć przemysłową przydatność wyników badań naukowych i lepiej przygotowywać studentów do funkcjonowania w środowisku biznesowym. „Nie ma jednego uniwersalnego sposobu, który byłby receptą na zbliżenie naszych programów do potrzeb biznesu. Są dwie drogi: współpraca z konkretnymi firmami albo studiowanie, którego polegałby na rozwiązywaniu problemów w grupach. To wymagałoby redukcji liczby godzin wykładów, ale z drugiej strony ta praca odbywałaby się pod nadzorem pracowników” – mówił prof. dr hab. Włodzimierz Nykiel, rektor Uniwersytetu Łódzkiego.  Prof. Lech Dzienis, rektor Politechniki Białostockiej przekonywał – „Trzeba podnieść praktyczne doświadczenie wykładowców. Zmniejszyć ograniczenia prawne ze strony ministerstwa finansów. Trzecia sprawa to postawa młodzieży i błędy popełnione na etapie poprzedniej edukacji. I ostatnia sprawa - więcej otwartości ze strony biznesu”.

W podobnym tonie wypowiadali się uczestniczący w debacie przedsiębiorcy, którzy rekomendowali przede wszystkim praktyczne kształcenie polskich studentów – „Uczmy studentów, którzy nie potrafią dyskutować, pracować w grupie nad projektem. W wielu uczelniach zagranicznych ocena za zajęcia to pochodna dwóch składowych: uczestnictwo w zajęciach i wiadomości. Wcale ta druga nie jest ważniejsza” – postulował Leszek Czarnecki, wrocławski przedsiębiorca, twórca Getin Holding SA, LCC CORP SA. Z kolei Jolanta Jaworska, Dyrektor Programów Publicznych IBM, wskazywała – „Pierwsza rzecz, o której chciałam powiedzieć, to wzmocnienie doradztwa zawodowego i biur karier na uczelniach, żeby ktoś studentom doradzał. Druga sprawa to praktyki - angażujmy się w nie jak najczęściej”.Inny przedsiębiorca, założyciel Construction Club - Robert Kaniewski, wymieniał następujące rozwiązania –„Promujmy wybierane wspólnie zawody, do tego wprowadźmy praktyki zawodowe dla każdego wykładowcy co najmniej raz na trzy lata. Dodajmy obowiązek akceptacji metodyki nauczania przez pracodawców. PARP powinien wspierać młodych przedsiębiorców w prowadzeniu biznesu, żeby nie bankrutowali. I na koniec, wprowadźmy komercjalizację patentów, czyli od pomysłu do wdrożenia.” Proponowane przez przedstawicieli obu środowisk działania celnie skomentował prof. Antoni Tajduś, podsumowując debatę – „Padło w dyskusji słowo „zaufanie”. Ono jest bardzo ważne we współpracy uczelni z biznesem. Jeśli na początku nie damy sobie kredytu zaufania, ze współpracy nic nie wyjdzie”.

Zwiększenie integracji szkół wyższych  z otoczeniem społeczno-gospodarczym to proces, który wymaga czasu oraz zaangażowania wszystkich zainteresowanych stron. Możliwość kształcenia studentów przy udziale pracodawców bądź na ich zamówienie, organizowanie staży w przedsiębiorstwach oraz włączanie praktycznych zajęć w programy kształcenia z pewnością umożliwi uczelniom osiąganie większych sukcesów w wymiarze gospodarczym, a przedsiębiorcom kształcenie przyszłych pracowników. Aby jednak proces ten przyniósł oczekiwane efekty, niezbędne jest podejmowanie przez naukowców i przedsiębiorców dialogu oraz wspólnych inicjatyw.

 

W tekście wykorzystano wypowiedzi uczestników spotkania „Biznes dla Uczelni, Uczelnie dla Biznesu” (17 maja br., Kancelaria Premiera), które opublikowała Gazeta Wyborcza.

Źródło:

http://wyborcza.pl/1,75398,11737116,Jak_uzdrowic_polskie_uczelnie__Debata_przy_okraglym.html?as=1&startsz=x

 

Inicjatywa „Skuteczne Otoczenie Innowacyjnego Biznesu” jest elementem projektu „Rozwój zasobów ludzkich poprzez promowanie wiedzy, transfer i upowszechnianie innowacji”. Projekt jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego

Autor:Justyna Siwińska 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2018 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości