Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Newsy
2015/12/21 09:16:51
Droga do raju czy donikąd?

Nowoczesne, inteligentne rozwiązania ułatwiają zarządzanie państwem, miastem, domem czy rodzinnym budżetem. Zmieniają sposób produkcji oraz sprzedaży towarów i usług. Odcisnęły już nieodwracalne chyba piętno na sposobie spędzania wolnego czasu. Gdzie te zmiany nas zaprowadzą? Jak korzystać z nowych technologii, nie pozwalając im jednocześnie zbytnio zawładnąć naszym życiem?

 Inteligentne otoczenie 1

W tym roku przypada „przyszłość” pokazana w słynnej trylogii „Powrót do przyszłości”. Scenarzyści zrealizowanego w 1989 r. filmu wykazali się niemal profetyczną intuicją. Na jesień planowany jest bowiem komercyjny debiut lewitującej deskorolki, na której przemieszczał się główny bohater – Marty McFly. Wiele futurystycznych pomysłów występujących w filmie można uznać za inspirację dla dzisiejszych rozwiązań, począwszy od wielofunkcyjnych telewizorów sterowanych głosem po prototypy mediów społecznościowych.

W sieci całą dobę

Scenarzyści kultowej trylogii nie docenili jednak internetu, który dziś – zwłaszcza w połączeniu z geolokalizacją – jest fundamentem większości inteligentnych rozwiązań. To dzięki sieci robimy zakupy online, bez trudu trafiamy w najbardziej odległy zakątek nieznanego miasta, szukamy optymalnych połączeń autobusowych, możemy znaleźć najlepszą pizzerię w okolicy etc. Z telefonem praktycznie się nie rozstajemy. Badanie przeprowadzone w 2010 r. przez organizację Pew Research Center’s and American Life Project wykazało, że 87% amerykańskich nastolatków śpi z telefonem, a od tego czasu odsetek ten zapewne wzrósł. Nawet gdy biegamy, to obowiązkowo z aplikacją mierzącą puls, prędkość, spalane kalorie i umożliwiającą wyświetlanie wyników na Facebooku. Dla wielu, paradoksalnie, jazda przestała być nieskrępowaną przyjemnością, jest ciągłym ściganiem się z samym sobą i znajomymi.

Jeden z amerykańskich restauratorów odnalazł ostatnio nagrania z monitoringu sprzed dekady. Porównanie zachowań klientów przyniosło fascynujące wnioski: czas od zajęcia miejsca do złożenia zamówienia wydłużył się średnio z 8 do 21 minut. Dlaczego? Bo klienci w pierwszej kolejności sięgali po swoje telefony, a nie karty menu, a 7 na 45 wołało kelnera od razu, ale nie w celu zamówienia przystawki, ale zapytania, jak skorzystać z bezpłatnego Wi-Fi. Łączny czas spędzony w restauracji wydłużył się o 50 minut. Duży wpływ na to miał fakt, że klienci pochłonięci robieniem zdjęć zapominali o jedzeniu i musieli odsyłać je do ponownego podgrzania. Z analogicznych powodów znacznie wydłużył się także czas spędzany w przebieralniach w sklepach odzieżowych – zanim zdecydujemy się na zakup kurtki czy sukienki, często wysyłamy zdjęcia przyjaciołom z prośbą o ocenę kreacji albo pomoc w wyborze. To, jak bardzo nasz świat się zmienia, najlepiej pokazuje poniższa grafika.

Inteligentne otoczenie - wykres

Inteligentne zakupy

Inteligentne otoczenie 2

i usługi jako jedne z pierwszych branż musiały się dostosować do warunków nowej ery technologicznej. Pesymiści wieszczyli nawet kres tradycyjnej sprzedaży, która nie była w stanie konkurować z cenami i wygodą internetowych zakupów. Nowe rozwiązania i możliwości, jak choćby porównywarki cen, połączone z systemem ocen produktów, wpisywały się przy tym szerzej w trend smart shoppingu, czyli sprytnych zakupów. Eksperci marketingu szacują, że za ok. 50% zakupów odpowiada dziś efekt ROPO, czyli kupowanie produktów „na żywo” (ang. purchasing offline), ale po uprzednim zasięgnięciu rady w internecie (ang. research online). Dodać przy tym należy, że aż 70% ów ufa rekomendacjom zamieszczanym w sieci. Z drugiej strony rośnie także popularność odwróconego ROPO, czyli oglądania produktów w sklepach i kupowania ich w sieci, często od razu jeszcze w sklepie – dzięki smartfonowi bądź tabletowi. W październiku 2014 r. robił tak niemal co trzeci .

Zdaniem autorów raportu Deloitte w Polsce – prognozy na przyszłość”, utrzymywanie dwucyfrowego trendu wzrostowego e-handlu wymaga rozwoju znacznie bardziej zaawansowanych technologicznie rozwiązań, np. geopozycjonowania za pomocą GPS, identyfikacji dzięki falom radiowym RFID (nie jest jeszcze szeroko wykorzystywana ze względu na ) czy drukowaniu 3D. Cytowani w raporcie eksperci zauważają przy tym, że rozwój drukarek 3D może wypierać hurtowników na korzyść detalistów, gdyż ci będą w stanie dostarczać towary bezpośrednio do klientów z pominięciem łańcucha dostaw, w tym hurtowni. Zjawisko to może działać i w drugą stronę – rozwój zaawansowanych portali internetowych i logistyki będzie wypierać z części rynku detalistów na korzyść hurtowników, którzy sami rozwiną sprzedaż detaliczną. Niezależnie od tego, kto wygra wojnę o e-, widać wyraźnie, że o zwycięstwie przesądzą przede wszystkim nowoczesne technologie.

Po pierwszym szoku, tradycyjny zaczyna coraz lepiej poruszać się w nowych e-realiach. Praktycznie wszystkie duże sieci odzieżowe, obuwnicze, meblowe, elektroniczne otworzyły e-sklepy z konkurencyjnymi cenami i promocjami dla aktywnych internautów. Restauracje i bary szybkiej obsługi zrozumiały, że muszą podzielić się częścią przychodów z „agregatorami” gastronomicznymi, które (jak Pizzaportal.pl czy Pyszne.pl) umożliwiają wybór posiłków online z dostępnych w okolicy lokalach. Surową lekcję mobilności dostali też taksówkarze, hotelarze oraz wykonawcy drobnych usług remontowych – dynamiczny rozwój firm, takich jak Uber, Airbnb czy Handy, i związane z nim zjawisko uberyzacji pokazuje, jak może wyglądać przyszłość usług.

Bank na dotyk i silniki na godziny

Innowacji stale poszukują banki, którym coraz bardziej ciążą obsługi tradycyjnych oddziałów, podczas gdy aktywni – czyli ci najbardziej dochodowi – klienci gros operacji wykonują zdalnie, najczęściej poprzez smartfony. Wśród światowych liderów inteligentnej bankowości jest i rodzimy mBank: koncepcja nowych oddziałów otrzymała nagrodę Best of Show na FinovateEurope 2015 w Londynie, pokonując 70 innych innowacyjnych pomysłów. Witrynę lekkiego oddziału stanowią interaktywne ekrany, które nie tylko wykrywają ruch przechodzącego alejką galerii handlowej potencjalnego klienta, ale także dostosowują dynamicznie – na podstawie rysów twarzy – wyświetlane treści. W środku oddziału w doborze produktów pomoże Powerwall, czyli wielkoformatowa ściana składająca się z ekranów z nieograniczoną liczbą punktów dotyku i innowacyjnego interfejsu graficznego.

Inteligentne technologie zmieniają także przemysł. Nie chodzi już tylko o jeszcze większą automatyzację produkcji, ale o przemodelowanie całej filozofii prowadzenia biznesu. Dzięki możliwości precyzyjnego śledzenia zachowań ów, produkt coraz częściej staje się usługą, płatną – jak filmy w telewizjach kablowych – tylko za czas użytkowania. Jednym z pionierów takiego podejścia do biznesu był Rolls-Royce, który już w latach 80. rozpoczął sprzedaż silników do samolotu w przeliczeniu na „wylatane” godziny. zarejestrowała nawet „Power by the Hour”. W kolejnych latach, wraz z rozwojem technologii, ten stawał się coraz powszechniejszy w wielu dziedzinach życia. Dla klientów oznacza on nie tylko ogromną wygodę, ale przede wszystkim przewidywalność kosztów. Cena za określony produkt uwzględnia bowiem eksploatacji i wszystkich potencjalnych napraw.

Biura i domy na pilota

Najlepsze biurowce wyróżnia dziś nie tylko lokalizacja i architektura, ale także stopień naszpikowania ich systemami inteligentnego zarządzania. Pożądany przez najemców BREAM wymaga stosowania rozwiązań, które wnoszą zauważalną nową jakość w kwestii m.in. komfortu użytkowników, zużycia energii, transportu do i z budynku, zarządzania odpadami oraz ochroną przed emisją zanieczyszczeń. Nie dziwią więc już montowane przed budynkami ładowarki do samochodów elektrycznych czy inteligentne windy, które rano znajdują się na parterze, a po południu na piętrze, z którego o danej porze zjeżdża najwięcej pracowników. Na dachach instalowane są kolektory słoneczne ogrzewające w biurowcu wodę, a do spłukiwania wody w toaletach coraz częściej używana jest deszczówka. Systemy ogrzewania automatycznie dbają o to, by pomieszczenia nagrzały się przed nowym tygodniem pracy, adekwatnie do warunków na zewnątrz. Dzięki rekuperacji ciepła z serwerowni w biurowcach w wybranych pomieszczeniach czy na klatkach schodowych wcześniej może zacząć się „sezon grzewczy”.

Zaawansowana elektronika wdziera się również do mieszkań. Jeszcze nie ma w nich jednej z ikon świata „internetu rzeczy”, czyli lodówki, która sama robi zakupy, ale wiele innych rozwiązań już trafiło pod strzechy. Właściciele domów jednorodzinnych mogą np. zainstalować energooszczędny system, który umożliwia centralne wyłączenie światła (gdy domownicy idą spać lub wychodzą z domu) lub zgaszenie go w pomieszczeniu opuszczonym właśnie przez domownika. Automatycznie kontrolowana może być temperatura – obniżana nocą lub gdy dom jest pusty. Inteligentny dom zadba także o to, by pozostawione włączone żelazko nie było zagrożeniem, lampy zewnętrzne mrugały, skutecznie dezorientując i płosząc intruza, a ogród sam się podlewał.

Światło na zawołanie

Inteligentne technologie swoją prawdziwą potęgę pokazują wtedy, gdy do głosu dochodzi efekt skali. Widać to najlepiej w miastach, gdzie przybywa rozwiązań ułatwiających codzienne życie mieszkańcom, jednocześnie przyczyniając się do redukcji kosztów usług publicznych, takich jak transport, dostarczanie wody i ciepła, gospodarka odpadami. Ostatnie lata przyniosły prawdziwy wysyp ciekawych nowinek (więcej na ten temat w tekście „Inteligencja i współpraca w służbie miastom”).

Jednak nawet scenarzyści „Powrotu do przyszłości” nie wpadli na to, że śmietniki miejskie mogą same wysyłać sygnał o tym, że są pełne lub wydzielają nieprzyjemny zapach i wymagają opróżnienia. Problem efektywnego zarządzania odpadami nie jest wcale niszowy: jak wynika z raportu firmy TechNavio, globalny rynek śmieci ma rosnąć do 2019 r. o prawie 17% rocznie. Systemy inteligentnych, samowystarczalnych energetycznie (dzięki panelom słonecznym) śmietników, które w czasie rzeczywistym, poprzez lub sms, informują służby sanitarne o swojej „kondycji”, działają już w wielu miastach świata. BigBelly, jedna z firm zarządzających odpadami w Nowym Jorku, poszła krok dalej: realizuje obecnie projekt wyposażenia kontenerów na odpady w moduły umożliwiające korzystanie z szybkiego bezprzewodowego internetu. Usługa będzie bezpłatna dzięki wyświetlanym na kontenerze inteligentnym reklamom, np. znajdującej się w sąsiedztwie kawiarni.

Polskie miasta nie pozostają w tyle, jeśli chodzi o bycie „smart”. W Lubinie w 2014 r. uruchomiono w pełni funkcjonalny system zarządzania oświetleniem ulic w nocy. Jego istotą jest utrzymanie minimalnego poziomu oświetlenia. Lampy rozświetlają się dopiero wtedy, gdy czujnik zarejestruje pojawienie się pieszego, rowerzysty czy samochodu. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych żarówek LED i spięciu ich w system (oprawy komunikują się za pomocą fal radiowych) samorząd płaci o 75% mniej za oświetlenie ulic objętych systemem. Urząd jest tak zadowolony z efektów, że w sprawdzone rozwiązanie zamierza wyposażać wszystkie nowe instalacje oświetleniowe. Z szacunków wynika, że taka inwestycja zwraca się po 5-6 latach przy założeniu funkcjonalności nie mniejszej niż 12 lat.

Na wagę zdrowia i życia

Starzejące się społeczeństwa dużą nadzieję wiążą z rozwojem coraz bardziej wyrafinowanych rozwiązań telemedycyny. Autorzy opublikowanego w 2015 r. raportu „Uwarunkowania rozwoju telemedycyny w Polsce” powołują się na dane GUS, z których wynika, że w 2050 r. liczba osób powyżej 65. roku życia wzrośnie z obecnych 15% do 25%. Jednocześnie średnia długość życia wzrośnie o kolejne 5 lat – z 76 do 81. Dlatego wyzwaniem jest dbałość o to, by jak najdłużej zachował formę i zdrowie. A zgodnie z cytowanym w ich artykule raporcie firmy Gartner „e-zdrowie dla zdrowszej Europy” telemedycynę uważa się dziś za jeden z najbardziej skutecznych sposobów na redukcję kosztów i racjonalizację wydatków na ochronę zdrowia w krajach Unii Europejskiej.

Telemedycyna może przybierać różne formy: od zdalnej opieki nad osobami przewlekle chorymi (specjalne czujniki mierzą takie parametry, jak puls, ciśnienie krwi, EKG, poziom glukozy we krwi, aktywność ruchową, pozycję ciała) przez telediagnostykę (przesłane zdalnie wyniki, np. EKG czy USG, RTG są analizowane przez specjalistyczne ośrodki diagnostyczne), wideokonferencje po najbardziej zaawansowane teleoperacje przeprowadzane zdalnie przy użyciu robotów chirurgicznych. Wśród największych korzyści systemów e-zdrowia wymienia się przede wszystkim skrócenie kolejek poprzez zmniejszenie liczby „tradycyjnych” kontaktów z placówką ochrony zdrowia oraz zastosowanie telescreeningu, który pozwoli ocenić, czy dany przypadek wymaga pilnej konsultacji lekarskiej, czy też pomoc może być udzielona w formie zdalnej. Ale równie ważne są tu względy społeczne, przede wszystkim zniesienie barier terytorialnych, komunikacyjnych i architektonicznych. Przy upowszechnieniu modelu e-zdrowia równorzędny dostęp do opieki i leczenia zyskają mieszkańcy mniejszych ośrodków, osoby niepełnosprawne i niedołężne.

Wszystko ma swoją cenę

Dewizą Henry’ego Forda, jednego z największych innowatorów w historii, było: „Wszystko można robić lepiej, niż robi się dzisiaj”. To pragnienie pcha ludzi ku ciągłemu doskonaleniu i sprawia – jak mówił Galileusz – że na pewno „z czasem zobaczymy rzeczy, których, jak dotąd, nie możemy sobie wyobrazić”.

Dzięki inteligencji, która coraz szczelniej nas otacza, żyje nam się na pewno łatwiej, zdrowiej, efektywniej. Nawet będąc w obcym mieście, bez trudu znajdziemy dogodne połączenie autobusowe, najlepszą restaurację serwującą naszą ulubioną kuchnię i pensjonat, w którym mile widziane są psy. A jeśli złapie nas gorączka, popularna wskaże dostępnych jeszcze dziś lekarzy w okolicy.

Ten innowacyjny postęp ma jednak swoją cenę i nie są to tylko lamenty technofobów. Dwaj amerykańscy hakerzy, zawodowo zajmujący się wynajdowaniem luk w systemach informatycznych, dowiedli w eksperymencie przeprowadzonym z dziennikarzem magazynu „Wired”, że można zdalnie przejąć kontrolę nad elektroniką samochodu pędzącego autostradą. Zrobili to za pomocą Wi-Fi ze swojego biura. Nietrudno sobie wyobrazić konsekwencje, jakie tego typu „dziury” w systemach mogą mieć w przypadku newralgicznych dla życia i zdrowia kwestii – od transportu (już za 2-3 lata na ulice wyjadą pierwsze komercyjne auta bez kierowcy), przez systemy finansowe po telemedycynę. Nowego znaczenia, w czasach, gdy nawet miernik zużycia energii elektrycznej wie wszystko o naszych zachowaniach i przyzwyczajeniach, nabiera także kwestia ochrony danych osobowych.

Świadome wykluczenie

Nieodwracalnie zmienił się też relacji towarzyskich – zamiast rozmawiać, wpatrujemy się w ekrany telefonów. W czasie wolnym mniej jest spontaniczności, maleje szansa, że odkryjemy urokliwą knajpkę czy kameralny hostel (jeśli nie będzie ich w aplikacji z recenzjami), pójdziemy innym szlakiem niż te polecane przez e-przewodniki. Raczej nie wsiądziemy już „do pociągu byle jakiego”. A nawet jeśli, zamiast patrzeć „jak wszystko zostaje w tyle”, będziemy gorączkowo szukać w telefonie możliwości przesiadki na właściwy środek transportu. Każda minuta naszego życia staje się coraz bardziej zaprogramowana na maksymalizację efektywności.

O tym, jaką cenę płaci współczesny człowiek za próbę dostosowania się do świata, w którym sen to strata czasu, przejmująco pisze w swojej najnowszej książce „24/7. Późny kapitalizm i koniec snu” („24/7. Late Capitalism and the Ends of Sleep”) Jonathan Crary, wykładowca historii sztuki współczesnej i estetyki na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. W angielskiej wersji tytułu wyraz „ends” jest dwuznaczny, gdyż z jednej strony oznacza „koniec” (takie tłumaczenie wykorzystano w polskiej edycji), ale także „cel”. Sen stał się, tłumaczy autor, ostatnim bastionem, nad którym technologie nie są w stanie przejąć kontroli. „Większość naturalnych potrzeb, jak głód, pragnienie, przyjaźń czy miłość, została już dawno utowarowiona, zmonetyzowana, włączona w logikę rynku. Tylko sen nie daje się skolonizować. Jest szokującą anomalią, bo nie da się z niego nic wytworzyć” – mówił John Crary w niedawnym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Czy możemy korzystać z dobrodziejstw technologii, nie pozwalając im jednocześnie zawładnąć naszym życiem? Nawet jeśli nie uda się to w pełni, zawsze warto próbować. Każda rewolucja rodzi kontrrewolucję – pojawiają się już miejsca, w których gości wita zabawny napis w stylu „Nie mamy Wi-Fi. Trzeba rozmawiać”. Coraz częściej widać też na stołach piętrzący się stos komórek, ten z biesiadników, kto pierwszy nie wytrzyma i sięgnie po swój telefon, płaci rachunek za resztę. Wszelkie ruchy typu „slow” – wolne jedzenie, wolne życie, minimalizm, wolność od ograniczeń, także technologicznych – znajdują zwolenników, zmęczonych nadmiarem technologii i generowanych przez nie bodźców. Warto zatrzymać się na chwilę i pozwolić sobie na świadome technologiczne wykluczenie. Zacznijmy od wyłączenia telefonu na noc.

Autor:Małgorzata Remisiewicz 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2017 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości