Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Newsy
2015/11/13 09:09:20
Gdzie jest miejsce internetu miejsc?

Internet rzeczy 1

jest fenomenem o tak złożonym i wieloaspektowym charakterze, że wymaga dookreślenia w postaci drugiego członu nazwy. Mówi się więc o internecie stacjonarnym, mobilnym, semantycznym, internecie rzeczy i powiązanym z nim internecie miejsc. Ten ostatni ma znieść podział między światem fizycznym a cyfrowym i spowodować, że w cyberprzestrzeni znajdą się wszyscy i wszystko.Możliwości czy obszary potencjalnych zastosowań internetu miejsc są olbrzymie, a pierwsze rozwiązania wykorzystujące tę koncepcję są już wdrażane także w Polsce.

Życie zawodowe i towarzyskie współczesnego człowieka w dużej mierze toczy się dziś w internecie. Coraz częściej robimy tu zakupy, rezerwujemy hotele i przeloty, szukamy rozrywki, pomocy edukacyjnych, budujemy własną tożsamość, sprzedajemy rzeczy, a także nierzadko własną prywatność… Wprawdzie ciągle świat realny i wirtualny tworzą odrębne przestrzenie, ale łączących je „mostów” przybywa. Mają one formę zarówno rozwiązań software’owych (przede wszystkim aplikacji), jak i hardware’owych (dotyczących technologii korzystania z internetu). Kilka sekund po tym, gdy zauważymy coś ciekawego, widzą to nasi znajomi. Wystarczy wrzucić fotkę na Instagramie czy na Facebooku. Chcąc wysłuchać ciekawego wystąpienia na konferencji odbywającej się gdzieś na drugim końcu świata, nie trzeba koniecznie tam jechać czy lecieć. Wizję i fonię zapewni przecież streaming. Jeszcze kilka lat temu warunkiem sprawnego i stabilnego połączenia z siecią było łącze stacjonarne, dziś można mieć zawsze przy sobie, we własnej kieszeni, lub dzięki hotspotom nawet na plaży. W XX w. szybkość łączy internetowych mierzyło się w kilobajtach, teraz są to megabajty, a komputer nie jest już jedynym i najlepszym narzędziem do komunikacji elektronicznej. Do świata online coraz częściej wchodzimy za pomocą tabletów i smartfonów, a dostęp do sieci nie jest tylko domeną elektronicznych gadżetów, ale staje się powoli standardową funkcją wielu urządzeń codziennego użytku – samochodów, telewizorów, lodówek, pralek, a nawet zwykłej-niezwykłej deski do krojenia.

Cyfryzacja i digitalizacja wszystkich i wszystkiego ępuje. Jednak to ciągle jedynie nieśmiałe zapowiedzi tego, co nas czeka. Bez cienia przesady można bowiem powiedzieć, że – o ile zasadnicze kierunki i tempo rozwoju technologicznego zostaną utrzymane, a nic nie wskazuje na to, by miało być inaczej – stanie się niczym powietrze. Będzie wszechobecny i niezbędny do funkcjonowania państw, miast, społeczeństw, gospodarstw domowych, jednostek. Zwiastunem tej rewolucji, daleko wykraczającej poza kwestie technologiczne, jest miejsc.

Ewolucja internetu

ma w sobie coś z żywego organizmu – podlega ewolucji. Najstarszą jego formą jest system plików, który tworzył elektroniczne środowisko do wymiany informacji za pomocą prostych protokołów tekstowych (np. IRC). ęp technologiczny – przede wszystkim przejście z łączności modemowej do szerokopasmowej i coraz doskonalsze komputery osobiste – umożliwił tworzenie statycznych stron www (opartych na kodzie HTML) i pierwsze komercyjne zastosowania internetu (sklepy i aukcje internetowe). Tak powstały zręby gospodarki cyfrowej na czele z elektronicznym handlem. Ten etap określa się mianem Web 1.0 – to stacjonarny. Na przełomie XX i XXI w. wszedł w nową, bardziej zaawansowaną fazę rozwoju. Dostęp do sieci stał się łatwiejszy i szybszy dzięki technologiom mobilnym, a użytkownicy z biernych odbiorców treści stali się ich współautorami. z systemu statycznych stron www przekształcił się w dynamiczną platformę komunikacji, generującą olbrzymią ilość danych („Big Data”). Każdy internauta w każdej chwili może dorzucić coś od siebie, a to oznacza, że sieć stała się praktycznie niewyczerpanym i ciągle samouzupełniającym się zbiorem najróżniejszego rodzaju informacji, tekstów, zdjęć, filmów, podcastów, relacji itd. Tę fazę rozwoju określa się mianem Web 2.0. Dziś jednak zaczynamy funkcjonować w środowisku Web 3.0, czyli internetu pojmowanego jako sieć komunikująca nie tylko ludzi, ale także przedmioty, maszyny, urządzenia, programy i miejsca. Idea jest prosta – Web 3.0 działa nie tyle na konkretnym urządzeniu użytkownika (komputerze, tablecie, smartfonie), ile raczej w cyberprzestrzeni (chmurze danych). To umożliwia silne splecenie świata analogowego ze środowiskiem internetowym. miejsc jest właśnie krokiem w tym kierunku.

miejsc – koncepcja i jej uwarunkowania

miejsc jest – jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – internetem bliskiego zasięgu. Jego istota polega bowiem na komunikacji kontekstowej, czyli przesyłaniu informacji doskonale dopasowanej do miejsca (kontekstu), w którym się znajdujemy. To po prostu mikrointernet idealny na przykład do mikronawigacji, działań wymagających daleko idącej personalizacji i geolokalizacji. Uwzględniając aktualne położenie użytkownika, smartfon będzie dostarczał mu przydatne w danej chwili i przede wszystkim w danym miejscu treści – informacje, komunikaty, podpowiedzi. Ten kierunek rozwoju jest w pewnym sensie zaskakujący. powstał przecież jako globalna sieć komputerów, teraz zaś staje się bardziej lokalny. Lokalność nie oznacza tutaj jednak odcięcia od światowych zasobów sieci, lecz personalizację i dopasowanie przekazywanej treści do konkretnych okoliczności, w jakich znajduje się użytkownik.

miejsc wymaga odpowiedniej architektury technologicznej i spełniania kilku podstawowych warunków. Najważniejszym z nich, ale jednocześnie stosukowo najłatwiejszym do zrealizowania, jest dalsza smartfonizacja życia. Smartfon w świecie Web 3.0 jest tym, czym był komputer osobisty w czasach internetu stacjonarnego – podstawowym narzędziem komunikacji elektronicznej. Zasadnicza różnica polega na tym, że smartfon jest urządzeniem, które nosimy przy sobie, stale mamy w kieszeni lub co najmniej na wyciągnięcie ręki. Stąd kluczowe dla internetu miejsc założenie, że tam, gdzie smartfon, znajduje się również jego właściciel, jest logiczne i uzasadnione. A biorąc pod uwagę globalne trendy, można zakładać, że w perspektywie zaledwie kilku lat smartfonów będzie używać większość ludzi na świecie. Szacuje się, że do 2020 r. liczba ich użytkowników z obecnych około 2,6 mld wzrośnie do ponad 6 mld, co ma stanowić mniej więcej 70% światowej populacji. Trend wzrostowy widać także w Polsce. Około 60% Polaków w wieku 15+ posiada smartfony, co oznacza ponad dwukrotny wzrost w ostatnich trzech latach (por. „Marketing mobilny w Polsce”, trzecia edycja raportu), co dobrze widać na wykresie.

Internet rzeczy - wykres 2

Co ważne, posiadanie smartfonów jest silnie skorelowane z wiekiem – im młodsza kategoria wiekowa, tym więcej ich użytkowników (zob. wykres).

Internet rzeczy - wykres 2

Telefony z dostępem do sieci nie są więc dobrem luksusowym, lecz stają się powszechne. Podstawowy warunek dla praktycznej realizacji koncepcji internetu miejsc materializuje się na naszych oczach. Tym bardziej, że dynamicznie rozwija się sektor tzw. wearable devices, czyli technologii ubieralnej. Pod tym pojęciem kryje się cała gama różnorodnych gadżetów z dostępem do internetu – zegarki, okulary, opaski, biżuteria itp. Każdy z nich ma potencjał, by stać się – podobnie jak smartfon – inteligentnym urządzeniem odbierającym sygnały z otoczenia.

Drugą ważną kwestią, warunkującą wykorzystanie internetu miejsc w codziennych zastosowaniach, jest nałożenie na świat analogowy swego rodzaju cyfrowej, elektronicznej nakładki. Mówiąc wprost, fizyczną rzeczywistość trzeba w jakiś sposób podłączyć do internetu. Aby smartfon lub gadżet typu wearable devices mógł odebrać sygnał (komunikat), musi się znaleźć w pobliżu urządzenia nadawczego inicjującego transfer danych. Ponieważ komunikacja ta powinna być natychmiastowa i będzie realizowana z dużą częstotliwością (kontakt z każdym smartfonem czy urządzeniem mobilnym, który znajdzie się w zasięgu stacji nadawczej), niezbędna jest zapewniająca z jednej strony realizowany w czasie rzeczywistym transfer danych, z drugiej – minimalne zużycie energii. Z tych względów odpada standardowa dla internetu Web 2.0 Wi-Fi. Na obecnym etapie rozwoju technologicznego optymalne są dwa alternatywne wobec siebie rozwiązania. Pierwsze opiera się na bluetoothie 4.0 (inne stosowane nazwy to bluetooth low energy, smart bluetooth, beacons), drugie – na femtokomórkach. Nie wchodząc w technologiczne niuanse, warto jedynie zaznaczyć, że obie technologie umożliwiają wymianę bitów (małych porcji danych) przy użyciu śladowej ilości energii. Bluetooth działa na radiowej częstotliwości 2,4 GHz, emitując bardzo niskiej mocy fale, które są odbierane przez smartfon. Natomiast femtokomórki wykorzystują podstawowy telefonii komórkowej, czyli GSM. Zasadnicza różnica między smart bluetooth a femtokomórkami polega na tym, że pierwsza z tych technologii wymaga zainstalowania i uruchomienia aplikacji, druga zaś wykrywa wszystkie telefony znajdujące się w zasięgu stacji nadawczej bez konieczności uruchamiania aplikacji. W obu przypadkach jednak celem jest zlokalizowanie smartfonu i wysłanie do jego użytkownika komunikatu dopasowanego do kontekstu i miejsca przebywania.

Zastosowania internetu miejsc

miejsc oznacza stałą, nawiązywaną automatycznie komunikację, której treść można powiązać z tym, gdzie w danej chwili jesteśmy i co robimy lub zrobić planujemy/powinniśmy. Oznacza to szerokie pole potencjalnych zastosowań. Najważniejsze i najbardziej obiecujące z nich koncentrują się w trzech obszarach: marketing, bezpieczeństwo i transport.

Marketingowy potencjał internetu, niezależnie od fazy jego rozwoju, zawsze był duży i chętnie wykorzystywany przez biznes. Web 3.0, w tym miejsc, daje jednak zupełnie nowe możliwości. Najbardziej oczywistą są komunikaty marketingowe związane z oferowanymi produktami, np. dotyczące ich ceny, parametrów, rabatów, dodatkowych informacji o konkretnym produkcie itp. może dostawać też podpowiedzi, jak poruszać się po sklepie – przejść do określonego działu, czy gdzie znaleźć wybrany produkt. miejsc umożliwi realizację także bardziej zaawansowanych procesów związanych chociażby z płatnościami, analizą danych statystycznych – np. pod względem natężenia ruchu w danym miejscu (sklepie, restauracji, urzędzie), podejmowanych zachowań konsumenckich, czasu obecności w danej lokalizacji itp. miejsc daje możliwość szybkiej i automatycznej identyfikacji klienta i dostarczenia mu spersonalizowanych komunikatów. Pierwsze przykłady tego rodzaju wdrożeń już są. Pionierem jest Apple, który w swoich sklepach na terenie Stanów Zjednoczonych zainstalował beacony, czyli stacje nadawcze komunikujące się ze smartfonami. , po wejściu do sklepu z włączonym w telefonie bluetoothem i zainstalowaną aplikacją Apple Store, otrzyma spersonalizowany komunikat powitalny i dostęp do mobilnego asystenta zakupów, informującego o ofertach specjalnych oraz ułatwiającego dokonanie płatności bez konieczności użycia karty.

Utożsamianie internetu miejsc z kolejnym narzędziem marketingu byłoby jednak daleko idącym uproszczeniem. Technologię można bowiem wykorzystać w sferze bezpieczeństwa publicznego, zwłaszcza w zakresie systemów alarmowych i monitoringu. W czasie katastrof szybkie określenie liczby zagrożonych i ich położenia jest kluczowe dla powodzenia akcji ratowniczej. Podłączone do sieci centrum handlowe czy lotnisko pozwoli dosłownie namierzyć przebywających w zagrożonym miejscu ludzi. Dzięki szybkiej transmisji danych każda z osób może otrzymać stosowne instrukcje dotyczące dróg ewakuacji czy innych koniecznych w danej sytuacji działań lub zachowań. Dobrą, przemawiającą do wyobraźni, ilustracją możliwości internetu miejsc w sferze bezpieczeństwa była akcja brazylijskiego oddziału koncernu Nivea. Wykorzystano w niej beacony, specjalną aplikację i kolorową prasę. W wybranych czasopismach umieściła całostronicowe reklamy z opaską wyposażoną w stację beacon. Po nałożeniu jej na rękę dziecka i zainstalowaniu na smartfonie zalecanej aplikacji, rodzice cały czas mogli monitorować położenie swojej pociechy. W przypadku, gdy dziecko oddalało się poza odległość określoną jako bezpieczna, uruchamiała w telefonie alarm.

Kolejnym interesującym obszarem zastosowania internetu miejsc jest transport – poczynając od prostych usprawnień dla indywidualnych użytkowników komunikacji miejskiej (np. samokasujące się bilety po wejściu pasażera do autobusu) lub kierowców (informowanie o wolnym miejscu parkingowym), a kończąc na optymalizacji ruchu w skali całego miasta, kraju, a nawet kontynentu. Wyposażenie ulic w odpowiednie czujniki ułatwi dostosowanie sygnalizacji świetlnej do aktualnego potoku pojazdów, pozwoli wysyłać informacje o zalecanych objazdach czy ostrzeżenia o remontach.

Internet rzeczy 2

miejsc w Polsce

Potencjał internetu miejsc na razie jest mało wykorzystywany. To stosunkowo nowa koncepcja i . Tym bardziej warto podkreślić, że Polska znajduje się w tym elitarnym gronie, w dodatku w podwójnym sensie. Po pierwsze, realizujemy ciekawe projekty, a po drugie – krajowe start-upy oferują innowacyjne rozwiązania w tym obszarze.

Wyjątkowym na globalną skalę projektem, wykorzystującym ideę internetu miejsc, jest „Virtualna Warszawa”. Stolica Polski za pomocą gęstej sieci nadajników (łącznie między 200 a 400 tys. beaconów) zostanie dosłownie podłączona do internetu. Rozrzucone w różnych punktach i obiektach – urzędach, muzeach, kinach, teatrach, parkach, metrze, autobusach, tramwajach – stworzą wirtualną, wielofunkcyjną mapę miasta. Dzięki specjalnej, darmowej aplikacji każdy będzie mógł z niej skorzystać, także osoby niewidome ( jest wyposażona w funkcję audio). System ułatwi korzystanie z komunikacji miejskiej (np. podpowie, jakim autobusem dojechać pod wskazany adres, poinformuje o ewentualnym spóźnieniu tramwaju lub koniecznej przesiadce). Może też odgrywać rolę wirtualnego przewodnika po warszawskich zabytkach, wskazać lub przypomnieć miejsce zaparkowania samochodu, zarezerwować kolejkę w urzędzie, zaprowadzić do restauracji, kina czy teatru. Tyle funkcji, ile potrzeb użytkowników. Pilotażowa wersja działa na razie wStołecznym Centrum Osób Niepełnosprawnych i w autobusie linii 185. W ciągu dwóch lat system ma być dostępny w 40 najważniejszych warszawskich urzędach, w tym we wszystkich dzielnicowych wydziałach obsługi mieszkańców, w całej komunikacji miejskiej i w miejscach atrakcyjnych turystycznie. Jeśli te plany zostaną zrealizowane, Warszawa może stać się światową stolicą innowacji w sferze elektronicznego dostępu do usług publicznych.

W Polsce powstają także interesujące i oryginalne rozwiązania technologiczne. Dwa polskie start-upy – Ifinity i Estimote – znajdują się w światowej czołówce firm produkujących beacony i dostarczających do ich obsługi niezbędne wsparcie technologiczne. Inna młoda spółka – PKRM – rozwija alternatywną wobec technologii smart bluetooth metodę lokalizacji telefonów za pomocą femtokomórek.

Pułapki internetu miejsc

miejsc to na tyle nowa koncepcja, że stanowi jeszcze sporą niewiadomą. Wiele zagrożeń prawdopodobnie ujawni się z czasem, w miarę pojawiania się konkretnych zastosowań. Jednak już teraz można wskazać niektóre z nich. miejsc warto postrzegać w szerszym kontekście zagadnienia „Big Data”, a to każe postawić pytanie o prywatność i bezpieczeństwo gromadzonych na nasz temat danych. Na skutek zespolenia świata analogowego z cyberrzeczywistością będziemy zawsze i wszędzie w trybie online. Już obecnie możliwości monitorowania ludzi za pomocą technologii teleinformatycznej są niewyobrażalne dla przeciętnego użytkowania komputera. Przyszłość może przynieść jeszcze bardziej wyrafinowane narzędzia inwigilacji. miejsc spełnia wszystkie warunki, by stać się jednym z nich – umożliwia kontrolowanie każdego ruchu i to dosłownie. Wprawdzie każdy z nas zostawia jakiś cyfrowy ślad, ale wymaga to podjęcia jakiejkolwiek aktywności w sieci, przełączenia się w tryb online, zalogowania. Jest to więc lub przynajmniej powinien być świadomy wybór i w jakiejś mierze akt woli. Tymczasem miejsc spowoduje, że aktywnym internautą staną się, chcąc nie chcąc, wszyscy użytkownicy smartfonów, a przecież w ciągu 5 lat będzie to 2/3 ludzkości. Digitalizacja i cyfryzacja fizycznego świata poprzez nałożenie na niego gęstej sieci stacji nadawczych, komunikujących się – nawet bez naszego udziału czy świadomości – ze smartfonem albo innym urządzeniem elektronicznym, jakie będziemy mieć przy sobie, umożliwia nie tylko gromadzenie wielu, także intymnych danych, ale stwarza warunki do nieustannego „nagabywania”. Masowe spamowanie jest tym, co może wypaczyć ideę internetu miejsc. Pokusa zasypywania konsumentów nieprzerwanym, ciągłym strumieniem informacji i komunikatów jest duża. Jeśli biznes jej się nie oprze, miejsc wpadnie w pułapkę, w której od dawna znajduje się telewizja – stanie się po prostu nieefektywnym nośnikiem reklamy.

Kolejną zasygnalizowaną kwestią, którą należy postrzegać szeroko, jest bezpieczeństwo zarówno danych, jak i urządzeń. Pierwszy z aspektów wymaga przede wszystkim nowych, dostosowanych do wymagań XXI w. regulacji prawnych. Pojawiają się w tym kontekście liczne pytania, np. kto jest/będzie właścicielem zbieranych danych, gdzie i jak będą one przechowywane, czy będziemy mieli skuteczne narzędzia i procedury, by usuwać najbardziej osobiste, wrażliwe informacje? Odpowiedzi na te pytania są tak samo ważne dla użytkowników/konsumentów, jak i podmiotów gospodarczych, które chciałyby w przyszłości budować swoje modele biznesowe w oparciu o miejsc i „Big Data”. Drugi z wymienionych aspektów – bezpieczeństwo urządzeń – jest tak samo ważny i interesujący. Skoro miejsc zniesie granicę między światem analogowym a wirtualnym, celem ataków cybernetycznych będą już nie tylko komputery, lecz wszystkie urządzenia, także te codziennego użytku, jak chociażby lodówka. Ostatecznie, biorąc pod uwagę z jednej strony możliwości, z drugiej zaś zagrożenia związane z realizacją koncepcji internetu miejsc, można powiedzieć, że rozwiązuje ona wiele starych problemów, ale generuje też przynajmniej kilka nowych.

miejsc znajduje się na razie w początkowej fazie rozwoju. O dotychczasowych wdrożeniach można powiedzieć, że są obiecujące, ale sukces nie jest jeszcze przesądzony. Technicznie wszystko wydaje się gotowe. W ciągu kilku lat dwie trzecie ludzkości będzie używać na co dzień smartfonów, które staną się podstawowym narzędziem korzystania z zasobów internetowych i komunikacji elektronicznej. A beacony i femtokomórki scalą w jedno świat fizyczny z wirtualnym. Największym wyzwaniem może się okazać stworzenie atrakcyjnych aplikacji, pozwalających wykorzystać te nowe możliwości. Z pewnością najwięcej będzie zastosowań komercyjnych i konsumenckich, przede wszystkim w sferze marketingu oraz w sektorze handlu. „Virtualna Warszawa” pokazuje jednak, że w grę wchodzą także społeczne projekty, na których wszyscy zyskamy.

Autor:Waldemar Wierżyński 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2018 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości