Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Newsy
2011/02/01 09:37:27
Wywiad z dr Robertem Barskim, Dyrektorem Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości Uniwersytetu Zielonogórskiego

O unikalnym klimacie Doliny Krzemowej, mentalności biznesowej tamtejszych przedsiębiorców, efektywnej współpracy nauki i biznesu oraz sposobie zatrzymania w Europie firm o wysokim potencjale - w rozmowie z Moniką Krupowicz - opowiada dr Robert Barski,Dyrektor Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości Uniwersytetu Zielonogórskiego, który w grudniu 2010 roku uczestniczył w Poland-Silicon Valley Technology Symposium, jako delegat z ramienia Stowarzyszenia Ośrodków Innowacji i Przedsiębiorczości w Polsce. Celem wyjazdu było nawiązanie kontaktów pomiędzy SOOiPP a przedstawicielami firm lokowanych w Dolinie Krzemowej oraz US-Polish Council Polish-American Engineers Club in Silicon Halley.

Monika Krupowicz: Dolina Krzemowa jest wiodącym amerykańskim centrum w dziedzinie wysokich technologii. To sprzyjające innowacjom środowisko koncentruje się zarówno na badaniach naukowych, jak i rozwijaniu rynków dla innowacji,a także na przyciąganiu i zatrzymywaniu najlepszych badań naukowych i przedsiębiorczych talentów z całego świata. Co, według Pana, stanowi o sukcesie Doliny Krzemowej? Co wpływa na unikalny klimat tego miejsca, który jest wabikiem dla najlepszych światowych talentów naukowych i finansistów?

Robert Barski:Jest wiele czynników, które decydują o sukcesie tego miejsca. Pierwszym, chyba najważniejszym, jest bliskie sąsiedztwo Uniwersytetu Stanforda, który należy do światowej czołówki uczelni wyższych i posiada ogromny potencjał badawczy i naukowy. Ponadto, bardzo wielu profesorów z Uniwersytetu jest jednocześnie właścicielami lub też pracownikami firm z Doliny Krzemowej. Z całą pewnością należy też pamiętać o historii powstania Uniwersytetu Stanforda, który już na samym początku był uczelnią prywatną. Fundator uczelni był gubernatorem Kalifornii. To powodowało, że władze stanu z wielką życzliwością odnosiły się do uczelni, co pozwalało na jej harmonijny rozwój. Dodatkowo, filozofia uczelni jest taka, że stymuluje studentów i ów w kierunku rozwoju przedsiębiorczości na najwyższym poziomie. To przecież tutaj dwaj absolwenci Stanfordu William Hewlett i Dave Packard założyli w roku 1939 w garażu firmę Hewlett-Packard Company. Wraz z tą firmą powstała legenda firm garażowych. Bardzo mi przypadła do gustu ich filozofia "The HP Way", na której założyciele firmy oparli rozwój. Jest to filozofia harmonijnego wzrostu, bezpośrednio powiązanego z najcenniejszym pierwiastkiem - z jej pracownikami. Znacznie później została założona przez Steve’a Wozniaka i Steve’a Jobs’a Apple, która ma siedzibę tuż obok w Cupertino. Nawiasem mówiąc, Steve Wozniak to absolwent Stanfordu, były Hewlett-Packard i Polak z pochodzenia. Kolejni studenci Uniwersytetu, a właściwie jego doktoranci, założyli firmę Google Inc. Inni pracownicy Stanfordu założyli firmę Cisco itd. Można by przytaczać wiele przykładów firm z najwyższej światowej półki, które mają tutaj swoje główne siedziby lub te jedne z ważniejszych. Myślę, że bliskość tych „wielkich” i nadzieja, że „ja też tak mogę” jest tym czynnikiem, który przyciąga tak wiele naukowych talentów i przedsiębiorców. Niektórzy wskazują również na doskonały klimat - temperatura w lecie przeciętnie nie przekracza 30 stopni Celsjusza, w zimie natomiast nie spada poniżej 8 stopni. Może to też jest ten dodatkowy czynnik?

Monika Krupowicz: Dolina Krzemowa i inne regiony Stanów Zjednoczonych na przestrzeni lat okazały się bardzo atrakcyjne nie tylko dla wynalazców i naukowców z krajów dobrze się rozwijających, ale także dla utalentowanych naukowców i przedsiębiorców z Europy. I właśnie te zagraniczne talenty mają kluczowe znaczenie dla amerykańskiego systemu innowacji. Odzwierciedla to fakt, że 25% wniosków patentowych USA jest wnoszonych przez osoby fizyczne urodzone za granicą, a jedna czwarta nowych przedsiębiorstw we wszystkich sektorach przemysłu – a zwłaszcza w sektorze wysokich technologii - jest zakładana przez imigrantów. Jak Pan sądzi, dlaczego tak ciężko jest powielić sukces Doliny Krzemowej w innych krajach?

Robert Barski: „Magia” Ameryki przyciąga imigrantów już od wielu lat. „Za chlebem” przyjeżdżali tutaj Polacy, Irlandczycy i Włosi. Teraz przyjeżdżają również Hindusi i Chińczycy. Często są to ludzie bardzo przedsiębiorczy i pomysłowi. Część z nich jest również dobrze wykształcona, bądź też posiada wszelkie kompetencje, aby taką wiedzę pozyskać. Do tego jest w nich wewnętrzna presja do odniesienia sukcesu. Ta presja powoduje, że ciężko pracują i wielu z nich odnosi sukces na rynku. Podczas pobytu w Dolinie Krzemowej uderzyły mnie dwie rzeczy. Jedna z nich to wiara i przekonanie, że my, Amerykanie, jesteśmy najlepsi. Był moment podczas wystąpienia przedstawiciela Uniwersytetu Stanforda, że pomyślałem: „Zaraz okaże się, że koło również wynaleziono w Stanfordzie”. Takie podejście buduje przewagę mentalną. Drugą rzeczą jest natomiast dobre podejście do porażki biznesowej, które wyraża się w myśleniu, „że skoro już raz splajtowałeś, to teraz już wiesz, jak należy działać w biznesie”. W USA porażka jest traktowana jako coś normalnego i wręcz pozytywnego, ponieważ jest dla przedsiębiorcy skarbnicą wiedzy, odnoszącej się do tego, jak nie należy postępować w przyszłości. Tego w Europie nie ma, a w szczególności w naszym kraju. Prowadząc u nas badania naukowe należy udowodnić, że przyjęte założenia zagwarantują sukces. Nie można wykazać, że obrana droga wiedzie donikąd. Rodzi to patologiczną sytuację, która polega na tym, że o występuje się dopiero wówczas, gdy jest już gotowe rozwiązanie. Przy takim podejściu realizowane badania są bardzo słabo nastawione na ich wdrożenie. Ponadto, badania są finansowane w ogromnej większości z budżetu Unii Europejskiej bądź też z budżetu państwa, co nie sprzyja rozwojowi badań skierowanych na praktyczne zastosowanie ich wyników. To jest bardzo proste: jeżeli badania nie mają żadnego znaczenia praktycznego, to jak mogą zostać opatentowane? Jeśli nie mogą być opatentowane lub w inny sposób chronione, to jak mogą być skomercjalizowane? Zwiększenie udziału środków prywatnych w finansowaniu nauki zmieniłoby nastawienie do badań. Należy zwrócić uwagę, że to nastawienie zmieniłoby się po obu stronach - zarówno po stronie przedsiębiorców, jak i po stronie naukowców. Pojawiłaby się wreszcie typu „rozwiążę twój problem” lub „mam do rozwiązania problem”. Taka pociągałaby za sobą pojawianie się nowych rozwiązań, możliwość, a nawet konieczność, opatentowania lub innej ich ochrony.

Ponadto, w opinii przeciętnego obywatela naszego kraju, przedsiębiorca, który zbankrutował jest nieudacznikiem, a może nawet aferzystą. Nie buduje to dobrego klimatu wokół biznesu. Niestety, ze względu na niestabilny i potwornie zagmatwany system prawny w naszym kraju, wielu rodzimych przedsiębiorców myśli w kategoriach „tu i teraz”. Oznacza to, że chcą oni zarobić dużo i bardzo szybko, nie martwiąc się, czy będzie funkcjonowała za lat 5 czy 10. Do tego jeszcze trzeba dołożyć wszechobecną biurokrację na poziomie krajowym i europejskim. Ta niezdrowa sytuacja musi rodzić w konsekwencji odpływ tych, którzy chcą funkcjonować na innych zasadach. Inne, ich zdaniem lepsze, zasady funkcjonowania w biznesie są właśnie w Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Monika Krupowicz: Istotnym wsparciem dla nowo powstałych firm są inwestycje w ułatwianie start –up’u i doradztwo dla młodych przedsiębiorców, którzy dopiero rozpoczynają działalność gospodarczą. Takie inicjatywy z powodzeniem praktykowane są w Dolinie Krzemowej (np. młodym europejskim firmom rozpoczynającym działalność doradza się, w jaki sposób należy podejść do kapitału i kluczowych klientów). Przedsięwzięcia tego typu powodują często odpływ z Europy firm o wysokim potencjale. Jakie działania należy podjąć, aby uniknąć szkody spowodowanej utratą nowych firm o największym potencjale?

Robert Barski: Obecnie grupa ludzi zajmująca się mentoringiem i coachingiem w kraju jest jeszcze słaba, jest ich po prostu niewielu. Ponadto, w Polsce nie ma takiej tradycji, aby na przykład były przedsiębiorca, będący już na emeryturze, w ramach wolnego czasu zajmował się doradzaniem firmom, będącym w fazie rozruchowej. Młodej firmie trudno jest odnaleźć się na rynku. Skutkuje to tym, że wiele z nich bankrutuje już w fazie rozruchowej albo na etapie wczesnego rozwoju, mimo, że rozwijane przez te firmy projekty są bardzo dobre. W ramach inicjatywy „Skuteczne Otoczenie Innowacyjnego Biznesu” wskazujemy na tę właśnie problematykę, związaną z brakiem specjalistów, którzy mogliby w pierwszym rzędzie ocenić wartość rynkową projektu, a w późniejszym etapie wspierać projektodawcę w jego realizacji. Wobec tego, należy przede wszystkim zainwestować w osoby zajmujące się profesjonalnym doradzaniem start-up’om oraz wspierać te instytucje, które działają na rzecz innowacyjnego biznesu. Brak odpowiedniego wsparcia dla instytucji otoczenia biznesu skutkuje tym, że są one bardzo słabe, posiadają niewystarczający potencjał, a to w konsekwencji powoduje zniechęcenie ludzi, prowadzących firmy o dużym potencjale bądź ich odpływ do innych krajów.

Monika Krupowicz: Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Private Equity i , średnia roczna liczba inwestycji typu VC o wartości powyżej 5 mln dolarów wynosi w Europie ok. 200. W Stanach Zjednoczonych takich transakcji jest ponad 1000 rocznie. Dolina Krzemowa, oprócz efektywnej inkubacji biznesowej, charakteryzuje się również obfitymi funduszami . Co sprawia, że tamtejsza branża tak intensywnie się rozwija, wpływając tym samym na lepszą niż w innych krajach współpracę nauki i biznesu?

Robert Barski:Przewaga USA nad Europą wynika przede wszystkim z nasycenia amerykańskiego rynku firmami z branży funduszy . Rodzi ono zdrową konkurencję na tym rynku. Mimo, że sięgające trzeciej dekady XIX wieku początki tego typu firm są w Europie, to jednak ich rozwój nastąpił dopiero ok. 100 lat później - i to właśnie w Stanach Zjednoczonych. Fundusze w USA wchodzą w przedsięwzięcia o przewidywanej niższej stopie zwrotu niż u nas. Do tego projekty, z którymi przychodzą pomysłodawcy do funduszy, są znacznie lepiej przygotowane. Jestem przekonany, że w momencie, w którym osiągniemy odpowiedni poziom nasycenia rynku w tej branży, nastąpi jej dynamiczny rozwój.

Monika Krupowicz: Dla absolwentów uczelni informatycznych i technicznych Dolina Krzemowa jest istną mekką, gdzie wyrusza się by znaleźć wysokopłatne zatrudnienie w jednej z ponad 700 firm tam działających. Niestety – o etat coraz trudniej. Statystyki prowadzone przez amerykański urząd pracy wskazują, że w Dolinie Krzemowej następuje spadek liczby etatów. Z czego wynika taka sytuacja? Czy oznacza to, że w kolebce nowych technologii postęp zwalnia tempo, czy po prostu szanse na zatrudnienie mają tylko najlepsi i najbardziej utalentowani młodzi ludzie?

Robert Barski:Są to raczej przejściowe problemy związane z ogólnoświatowym kryzysem gospodarczym. Wysokie technologie to równocześnie przedsięwzięcia wysokiego ryzyka. Branża jest znacznie bardziej wrażliwa na koniunkturę i dekoniunkturę gospodarczą. Potencjalny odbiorca usług, w sytuacji zmniejszonego poziomu kapitału dostępnego na inwestycje, ogranicza swoje wydatki do tych absolutnie niezbędnych, a te bardzo rzadko dotyczą branży wysokich technologii. Dodatkowo, całkiem niedawno, cała Kalifornia stała na krawędzi bankructwa. Musiało się to odbić niekorzystnie na kondycji firm z Doliny Krzemowej. Ze Stanów Zjednoczonych Ameryki obecnie docierają do nas pozytywne sygnały, wskazujące na stopniową poprawę sytuacji makroekonomicznej. Z pewnością w najbliższym czasie przyniesie to również pozytywne efekty dla firm z Doliny Krzemowej. To zaś przełoży się na zwiększony popyt na wysoko wykwalifikowane kadry. Wolałbym jednak, aby taka Dolina Krzemowa powstała u nas w kraju i aby najzdolniejsi naukowcy i przedsiębiorcy z całego świata chcieli pracować w Polsce.


 

dr inż. Robert Barski- od 1990 roku dydaktyczno-naukowy - początkowo w Wyższej Szkole Inżynierskiej, następnie w Politechnice Zielonogórskiej w Zielonej Górze, a obecnie adiunkt na Wydziale Mechanicznym Uniwersytetu Zielonogórskiego. Od roku 2006 Dyrektor Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości Uniwersytetu Zielonogórskiego. Zastępca członka Komitetu Sterującego Lubuskim Regionalnym Programem Operacyjnym z ramienia Uniwersytetu Zielonogórskiego. Posiada wieloletnie doświadczenie związane z przedsiębiorczością i transferem technologii. Współ Centrum Przedsiębiorczości i Transferu Technologii Uniwersytetu Zielonogórskiego. Zainteresowania badawczo-naukowe: przedsiębiorczość akademicka, ekologiczne aspekty stosowania silników spalinowych, metody pomiaru i ograniczania toksyczności silników spalinowych. Członek Stowarzyszenia Ośrodków Innowacji i Przedsiębiorczości w Polsce oraz członek Polskiego Towarzystwa Naukowego Silników Spalinowych.

Skuteczne Otoczenie Innowacyjnego Biznesu” jest inicjatywą realizowaną w ramach projektu systemowego PARP „Rozwój zasobów ludzkich poprzez promowanie wiedzy, transfer i upowszechnianie innowacji”, współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego ze środków Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, Priorytet II, Poddziałanie 2.1.3.
 

Autor:Monika Krupowicz 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2018 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości