Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Newsy
2016/02/11 08:41:34
Biura (niedalekiej) przyszłości

Symbolem dwudziestowiecznego postępu cywilizacyjnego były amerykańskie drapacze chmur – monstrualne biurowce mogące pomieścić tysiące firm i dziesiątki tysięcy pracowników. Biurowe boksy i sztywny korporacyjny regulamin pracy stały się synonimem prężnie działającej, nowoczesnej firmy. Jednak wraz z początkiem XXI w. i dynamicznym rozwojem technologii możemy zaobserwować odwrotny trend – coraz chętniej pracujemy z domu bądź w pomieszczeniach znacznie odbiegających od tradycyjnego wyobrażenia biura.

Biura 1

Praca na odległość, czyli telepraca, nie jest zjawiskiem nowym. Już w latach 90. XX w. prognozowano wzrost zainteresowania taką formą zatrudnienia, choć tradycyjne biura wciąż miały tę przewagę, że oferowały dostęp do najnowszych technologii. Ponadto ograniczenia technologiczne uniemożliwiały prowadzenie telekonferencji czy natychmiastowe przesyłanie efektów swojej pracy. Zmieniło się to wraz z upowszechnieniem internetu – według statystyk przytaczanych przez amerykański portal Staff.com, kojarzący pracodawców z freelancerami, w 2008 r. telepracę w różnym wymiarze czasowym w USA wykonywało około 20% pracowników. W Polsce telepraca wciąż jest stosunkowo mało popularna – według różnych statystyk wykonuje ją od 3 do 5% pracowników, co jest jednym z najniższych wyników w Europie – na Litwie wskaźnik ten wynosi 8%, w Estonii 12%, a średnia unijna to 18%. Najwięcej, bo aż 30%, zatrudnionych pracuje poza biurem w państwach skandynawskich. A jak będą kształtowały się proporcje w najbliższej przyszłości?

Biura 2

Według danych zawartych w raporcie „Workplace of the Future: a global market research report” („Miejsce pracy przyszłości: raport z badania rynku globalnego”), przygotowanego przez amerykańską firmę informatyczną Citrix, pod koniec 2020 r. około 29% pracowników na świecie będzie wykonywało pracę z różnych miejsc poza lokalnym biurem swojej firmy, w tym poprzez pracę zdalną. W Europie odsetek siły roboczej, która nie oczekuje, że będzie pracować w lokalnym biurze, jest najniższy (27%), a najwyższy poziom osiąga w Rosji (68%). Dla porównania: w Japonii odsetek ten wynosi 60%, w Indiach 57%, a w Stanach Zjednoczonych 35%.

Mniej biur, więcej efektów

Rosnące słupki zatrudnienia w formie telepracy pociągają za sobą szereg zmian w organizacji pracy. Jedną z najważniejszych jest redukcja powierzchni biurowych wynikająca z mniejszego zapotrzebowania. Prognozy przygotowane przez Citrix wskazują, że zmiany na rynku pracy spowodują zmniejszenie się powierzchni biurowych na świecie o 17% do końca 2020 r. Bardziej obrazową statystyką jest średnia liczba biurek przypadających na dziesięciu pracowników umysłowych – w 2010 r. globalnie wynosiła ona 7,96, a do końca dekady ma spaść do poziomu 7,08. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych spadnie do 6,14, a w Singapurze do 6,09.

W parze z redukcją powierzchni biurowej idzie ich rosnąca atrakcyjność, która sprawia, że cotygodniowa wizyta pracownika w firmie nie jest tylko beznamiętnie wykonywanym obowiązkiem, ale okazją do pobudzenia kreatywności, a także miłego i produktywnego spędzenia czasu. Przegląd obecnych trendów wskazuje, że największe amerykańskie korporacje stawiają na naturę. W nowej siedzibie Amazonu w Seattle mają znaleźć się przestronne szklarnie z roślinnością z trzech różnych stref klimatycznych, pozwalając pracownikom na zorganizowanie spotkania czy pracę w najbardziej odpowiadających im warunkach. Z kolei Google zapowiedział w 2015 r. rozbudowę głównej siedziby, tak aby pomieściła nie tylko roślinność, ale również ścieżki rowerowe wewnątrz budynków. Jednym z najbardziej imponujących biur – z parkiem i drzewami pomarańczowymi w środku – jest oddział Google w Tel Awiwie. Taki trend jest odpowiedzią na wyniki badań naukowych, które wskazują, że ludzki umysł pracuje sprawniej, kiedy znajduje się w otoczeniu przyrody, a biurowy hałas jest zagłuszany np. przez odgłos górskiego strumienia.

Drugim biurowym trendem, o którym szeroko rozpisuje się m.in. Olga Khazan w artykule „Thinking outside the cube” („Myślenie poza biurowym boksem”) z prestiżowego amerykańskiego magazynu „The Atlantic”, jest automatyzacja. Dzięki zastosowaniu nowych technologii możliwa będzie np. natychmiastowa zmiana układu mebli w pokoju czy łączenie sąsiadujących pomieszczeń poprzez „chowające się ściany”. Najważniejszą, a zarazem najbardziej kontrowersyjną zmianą jest instalowanie nowoczesnych czujników, które będą mierzyły każdy element aktywności pracowników. Warto zdać sobie sprawę, że rewolucja już trwa. Oprogramowanie VoloMetrix zbiera dane z kalendarzy i skrzynek pocztowych pracowników, co umożliwia sprawdzenie, czy planowane spotkania przekładają się na wzrost liczby wysyłanych bezpośrednio po nich e-maili, czyli na efektywność tych spotkań. Z kolei sensoryczna poduszka Darma mierzy szereg parametrów organizmu, informując o potrzebie odpoczynku lub zakończenia pracy.

Jeden z najciekawszych pomysłów rozwija amerykańska Humanyze. Oferuje ona identyfikatory pracownicze z czujnikami, które rejestrują ponad 40 różnych parametrów, m.in. liczbę interakcji z innymi pracownikami. Gromadzone dane pozwalają ustalić skład zespołów projektowych – znajdą się w nich osoby najczęściej (najchętniej) wchodzące ze sobą w relację. Producent produktów deklaruje, że dba o prywatność pracowników. Dane są odczytywane dopiero po zdaniu identyfikatorów do Humanyze, a szefowie firmy korzystającej z tej technologii otrzymują tylko zbiorczy raport bez szczegółowych informacji dotyczących każdego zatrudnionego z osobna. Natomiast pracownicy otrzymują wyciąg ze swojej aktywności, zmierzonej za pomocą sensorycznych identyfikatorów. Z usług Humanyze korzysta czołowa amerykańska instytucja finansowa Bank of America, która w ten sposób dowiedziała się, że dłuższe przerwy lunchowe powodują wzrost produktywności o 25%. Z kolei stoły w pracowniczej kawiarni powinny być nie cztero-, ale dwunastoosobowe, ponieważ przekłada się to na większą liczbę interakcji, a co za tym idzie – również nowych pomysłów.

A może by tak… biuro w domu?

Jeżeli obawiacie się pracy w biurze przyszłości pod okiem Wielkiego Brata, powinniście przyjrzeć się projektowi Hoffice.nu. Pomysł narodził się w 2013 r. w głowach Christofera Gradina Franzena oraz Johline Zandry, dwóch freelancerów zamieszkałych w Sztokholmie. Ze względu na charakter swojej pracy – w domu przed komputerem – ich interakcja z innymi osobami była mocno ograniczona, dlatego postanowili zaprosić do swoich mieszkań innych freelancerów odczuwających potrzebę kontaktu. Wkrótce spontaniczna idea dała początek internetowej platformie zrzeszającej osoby poszukujących domowych biur, czyli hoffice’ów.

Hoffice kojarzy ze sobą osoby pracujące w tej samej lub pokrewnych branżach, które mogą następnie umówić się na wspólną pracę w domu jednej z nich. Gospodarz ustala zasady, czyli przede wszystkim godziny i rytm pracy – najczęściej jest to 45 minut skupienia i 10-15 minut przerwy, w trakcie której trwa intensywna wymiana nowych pomysłów, rozwiązywanie napotkanych problemów i wzajemna motywacja do kolejnego 45-minutowego cyklu. Taki rytm bazuje na wynikach badań prowadzonych jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku przez Amerykański Związek Psychologiczny, które wykazały, że proporcje 45/15 pozwalają na zachowanie wysokiej efektywności pracy przez długi czas. W środku dnia następuje przerwa lunchowa, w której gospodarz proponuje kanapkę z kawą albo każdy z przybyłych wyciąga swój posiłek. Jedną z żelaznych zasad jest typowo biurowy charakter sesji – wszyscy przychodzą, aby pracować, a nie sprzedawać swoje usługi.

Rosnące zainteresowanie sprawiło, że uwagę na Hoffice zwrócił fiński think tank Demos Helsinki, dostrzegając w inicjatywie sposób na ominięcie wysokich czynszów wynajmu biur w państwach skandynawskich, co jest barierą nie do przeskoczenia dla start-upów. Obecnie na niecałe 100 zarejestrowanych hoffice’ów na świecie aż 25 znajduje się w Danii, Szwecji i Finlandii. Najwięcej domowych biur znajduje się w Europie (w tym jedno w Warszawie), ale awangarda pojawiła się również w Indiach, Malezji, na Filipinach czy Tajwanie. Po drugiej stronie Atlantyku wciąż jest to stosunkowo mało popularne rozwiązanie, jednak w amerykańskiej prasie coraz częściej pojawiają się artykuły traktujące o nowym zjawisku z odległej Szwecji.

Coworking – pracuj i poznawaj ludzi

W połowie drogi pomiędzy Hoffice a tradycyjnymi biurami są tak zwane przestrzenie coworkingowe, oferujące odpłatne korzystanie z wyposażonych biur – zależnie od potrzeb można zapłacić za kilka godzin pracy lub wykupić miesięczny abonament umożliwiający zazwyczaj nielimitowany dostęp. Obok biurek, ekspresów do kawy i ksero użytkownicy mają do dyspozycji również sale konferencyjne oraz przestrzeń relaksacyjną, która może posłużyć zarówno jako miejsce odpoczynku, jak i wymiany pomysłów lub nawiązania nowych znajomości. Jedną z największych platform na świecie jest austriacka sieć Impact Hub zrzeszająca obecnie 73 przestrzenie coworkingowe w 49 państwach. Najbliższe biura znajdziemy w Berlinie, Pradze i Ostrawie, ale wizytówką jest designerska przestrzeń w Oakland w Kalifornii. Ceny rozpoczynają się od 25 euro za dzień, a miesięczny abonament kosztuje 275 euro.

Przestrzenie coworkingowe są przedłużeniem innego trendu społeczno-urbanistycznego – hackerspyce’ów, czyli przestrzeni dla spotkań osób z jednego środowiska, np. dla informatyków, artystów czy naukowców. Przyjmuje się, że zjawisko narodziło się w 1995 r. w Berlinie, kiedy grupka fanów sci-fi i programowania postanowiła utworzyć C-Base – miejsce wspólnej pracy i spotkań towarzyskich. W 2002 r. stylizowane na opuszczoną stację kosmiczną pomieszczenia zyskały na popularności dzięki udostępnieniu jego użytkownikom internetu. przestrzeni coworkingowej został jednak ukuty dopiero w 2005 r. przez założycieli Coding in Paradise w San Francisco, a wkrótce takie miejsca zaczęły zyskiwać na popularności po obu stronach oceanu (w samych Stanach Zjednoczonych w 2013 r. działało ich prawie 800!). O ich popularności najlepiej świadczy opublikowany w 2015 r. przez internetowy magazyn Synnergy50 ranking 100 najlepszych przestrzeni coworkingowych w Ameryce. Znajdują się w nim miejsca dedykowane różnym grupom zawodowym, np. artystyczny The Pile w Phoenix, a także biura jednej z pierwszych amerykańskich sieci NextSpace założonej jeszcze w 2008 r. Coworking zyskuje na popularności również w dalekiej Azji – abonamenty do pekińskiej Tech Temple w Pekinie, przewidzianej na 240 stanowisk pracy, rozeszły się bardzo szybko, pomimo stosunkowo wysokiej ceny (prawie 250 dolarów za miesiąc). Podobnych miejsc nie brakuje również w Polsce – we wszystkich największych miastach funkcjonuje przynajmniej kilka takich przestrzeni.

Ich użytkownicy podkreślają, że – oprócz komfortowych warunków pracy – takie miejsca stwarzają okazję do rozbudowania sieci kontaktów, a także są swoistym inkubatorem dla nowych pomysłów i biznesów. Współdzielone biura są szczególnie chętnie wykorzystywane przez start-upowców i innych przedstawicieli klasy kreatywnej, w związku z czym burze mózgów i przerzucanie się pomysłami są na porządku dziennym. Sama idea nawiązuje do innowacji, jaką Steve Jobs wprowadził w Pixarze – chcąc, aby pracownicy częściej wchodzili w interakcję i generowali nowe pomysły, zaproponował rozmieszczenie pomieszczeń biurowych wokół atrium, tak aby ludzie dosłownie wpadali na siebie. W przestrzeniach coworkingowych coraz częściej kwitnie również życie towarzyskie – jedna z wiodących sieci Co+Hoots organizuje dla swoich klientów sesje jogi, wieczory tematyczne i wspólne spacery po okolicach.

Komu się to opłaca?

Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy zmiany zachodzące na rynku pracy okażą się korzystne w wymiarze społecznym, jednak nie ulega wątpliwości, że niosą szereg wymiernych korzyści finansowych dla pracodawców. Prognozy analityków portalu Staff.com wskazują, że przekroczenie poziomu 40% zatrudnionych w formie telepracy w Stanach Zjednoczonych przełoży się na zmniejszenie wydatków firm o 650 mld dolarów rocznie. Zyska również środowisko – zwiększenie zdalnego zatrudnienia przełoży się na redukcję zużycia paliwa o 280 mln baryłek rocznie, a także ograniczenie emisji spalin o ekwiwalent 9 mln samochodów.

Biuro 2

Badania naukowe wskazują, że na wyniesieniu pracy z tradycyjnych biur skorzystają również pracownicy. Kathryn L. Fonner z University of Wisconsin oraz Michael E. Roloff z Northweastern University w artykule „Why teleworkers are more satisfied with their jobs than are -based workers: when less contact is beneficial” („Dlaczego telepracownicy są bardziej zadowoleni ze swojej pracy niż pracownicy biurowi: kiedy mniej kontaktu jest dla nas korzystne”) po przeprowadzeniu wywiadów z ponad 200 pracownikami biurowymi i telepracownikami doszli do wniosku, że ci drudzy są bardziej szczęśliwi. Tym, co wpływa na dobre poczucie, jest niższy poziom stresu związany z mniejszym natłokiem informacji, mniejszą częstotliwością spotkań i spokojniejszym otoczeniem pracy. Jednocześnie autorzy badania podtrzymują, że telepracownicy powinni pojawiać się w firmowym biurze przynajmniej od czasu do czasu – praca w domu powoduje trudności z podzieleniem czasu pomiędzy życie osobiste a zawodowe. Forma zatrudnienia jest nie bez znaczenia również dla ich przebiegu kariery – naukowcy wykazali, że osobom pracującym zdalnie otrzymanie awansu zabiera dwa razy więcej czasu niż pracownikom biurowym. Niektóre osoby wskazują również na trudność w zademonstrowaniu swojego zaangażowania szefostwu firmy, co może się przekładać na zarobki bądź możliwości awansu.

Można spodziewać się, że wraz z upowszechnianiem się telepracy pracodawcy coraz chętniej i częściej będą decydowali się na tę formę zatrudnienia. W 2015 r. portal FlexJobs, dedykowany telepracownikom, opublikował ranking 100 amerykańskich firm wartych uwagi dla osób poszukujących pracy zdalnej. Pierwsze trzy miejsca zajęły kolejno: TeleTech (lider w branży outsourcingu procesów biznesowych), Convergys (wiodąca w zarządzaniu relacjami z klientem) oraz Sutherland Global  (również z branży outsourcingu procesów biznesowych). Ponadto w pierwszej dziesiątce znalazły się Amazon i IBM. Autorzy rankingu zauważyli również, że w porównaniu z poprzednim rokiem liczba ofert dla telepracowników wzrosła w Stanach Zjednoczonych o 26%.

Choć postęp technologiczny sprawia, że mamy skrajne wizje przyszłości – z jednej strony firm zatrudniających tylko telepracowników, a z drugiej nowoczesnych biur wyposażonych w czujniki mierzące wszelkie aktywności pracowników – przyszłość może się okazać bardziej prozaiczna. Hollywoodzcy reżyserowie, choć chętnie popuszczają wodze fantazji, nie stworzyli żadnej łamiącej tradycyjne myślenie wizji biura przyszłości. Zarówno w sadze o Gwiezdnych Wojnach, jak i serii filmów o Harrym Potterze czy najnowszej odsłonie przygód X-menów przestrzenie biurowe są po prostu zwyczajne – w centrum znajduje się biurko z komputerem, a przy nim krzesło.

Bibliografia

  1. Citrix, „Workplace of the Future: a global market research report”, 2012
  2. Khazan O., „Thinking outside the cube, The Atlantic”, 2015
  3. Roloff M. E., Fonner K. L., „Why teleworkers are more satisfied with their jobs than are -based workers: when less contact is beneficial”, Journal of Applied Communication Research, 11/2010
  4. Reynolds B. W., „100 Top Companies with Remote Jobs in 2015”, FlexJobs, 2015
Autor:Jerzy Gontarz 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2016 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości