Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Wywiady
2011/02/18 10:49:49
Łatwy kredyt dla mikrofirm już dostępny

Bank Pekao zaoferował najmniejszym firmom łatwo dostępne kredyty z poręczeniem Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego. O zaletach tej nowości na rynku finansowania mikrofirm, a także o ułatwieniach w dostępie do kredytu technologicznego oraz o dotacjach dla innowacyjnych przedsiębiorstw Krzysztof Garski rozmawia z Tomaszem Kierzkowskim, dyrektorem biura funduszy Unii Europejskiej i programów publicznych w banku Pekao.

 

W obszarze finansowania najmniejszych firm mamy ostatnio prawdziwą rewolucję. Mogą one korzystać z dotacji, ruszyły fundusze zalążkowe, a ostatnio ofertę kredytową dla małych przedsiębiorstw przygotował także bank Pekao, co było możliwe dzięki współpracy z Europejskim Funduszem Inwestycyjnym i środkom pochodzącym z Programu Ramowego na Rzecz Konkurencyjności i Innowacji. Czy firmy mają dziś rzeczywiście łatwiejszy dostęp do kapitału?

Podpisanie umowy z Europejskim Funduszem Inwestycyjnym (EFI) pozwoliło nam zaoferować mikro i małym przedsiębiorstwom atrakcyjne produkty kredytowe. Na pewno rewolucją na polskim rynku jest kredyt obrotowy dla młodych firm. Wystarczy, że działa nie dłużej niż dwa lata i przedstawi w banku jedną fakturę zapłaconą przez kontrahenta, by mogło ubiegać się o kredyt sięgający 10 tys. zł na okres do roku. Czyli jeśli została zarejestrowana dziś, a jutro sprzeda swój produkt lub usługę, to już będzie mogła ubiegać się o tego typu finansowanie. Poręczenia EFI są bezpłatne, co też stanowi dużą zaletę z punktu widzenia właściciela start-up’u. Jedynie w przypadku kredytu na kwotę między 10 a 20 tys. zł potrzebne będzie też dodatkowe zabezpieczenie. Umowę z EFI podpisaliśmy w październiku, a już pod koniec 2010 r. mogliśmy zaoferować ten produkt klientom. Łączna wartość udzielonych kredytów tego typu sięgnie 200 mln zł, co oznacza, że skorzysta z nich kilkanaście tysięcy przedsiębiorstw.

Druga z EFI, znacznie większa, dotyczyła poręczeń kredytów inwestycyjnych o łącznej wartości 1 mld zł. To kredyt udzielany na okres do 10 lat, przeznaczony dla firm istniejących już od pewnego czasu. Dzięki poręczeniu z EFI kredyt może sięgnąć nawet 85 proc. wartości inwestycji, a jedynym zabezpieczeniem jest przedmiot kredytowania i oczywiście poręczenie z EFI. Co warto podkreślić, kredyt inwestycyjny nie ma narzuconego z góry limitu kwoty, więc daje możliwość sfinansowania znaczących przedsięwzięć. Jego najważniejsze zalety to niższe niż w przypadku normalnych kredytów i dłuższy okres kredytowania.

Na ile powszechna jest dziś wśród mniejszych firm o zaletach kredytu z poręczeniem EFI? Dotychczas banki nie rozpieszczały tej grupy klientów, podchodząc do finansowania mikro i małych firm dość konserwatywnie. Siłą rzeczy, bank nie jest więc miejscem pierwszej wizyty dla mikroprzedsiębiorcy szukającego środków na rozwój.

Przedsiębiorcy rzeczywiście potrzebują lepszego dostępu do wiedzy o nowościach w naszej ofercie. Nawet nasi doradcy klienta potrzebowali nieco czasu, żeby przekonać się, że taki produkt mamy w ogóle w ofercie, bo faktycznie Pekao ma opinię banku dość konserwatywnego. Niedługo powinna ruszyć kampania promocyjna nowych kredytów, a także dyrektorzy poszczególnych oddziałów i doradcy angażują się w rozpowszechnianie informacji o nowych produktach, więc wkrótce świadomość nowego produktu powinna się zwiększyć.

Wspominał Pan, że bank udzieli kilkanaście tysięcy kredytów obrotowych dla najmniejszych firm. Czy nie będzie jednak problemu ze znalezieniem chętnych na te produkty?

Zgodnie z umową z EFI, mamy trzy lata na rozdysponowanie kwoty 200 mln zł, więc zagospodarowanie środków w ciągu tego okresu nie powinno stanowić problemu. Z przygotowanego przez nas we współpracy z firmą PBS DGA raportu o sytuacji mikro i małych przedsiębiorstw w roku 2010 jasno wynika, że dotychczas mikro i małe firmy bardzo niechętnie korzystały z finansowania zewnętrznego, opierając swój rozwój na  środkach własnych. Problem jest więc szerszy niż sprzedaż jednego tylko produktu bankowego –  trzeba się zastanowić, jak zachęcić firmy do współpracy z instytucjami finansowymi, przekonując je, że czasem warto trochę zaryzykować, by zwiększyć swoje możliwości. Zresztą do tej pory nawet z dotacji korzystały tylko nieliczne firmy, więc wzrost popularności takich usług jak kredyt, leasing czy factoring zajmie trochę czasu.

Korzyści dla mikro i małych firm z wprowadzenia nowych produktów są oczywiste. Co jednak spowodowało, że duży bank, który tylko w I połowie 2010 r. miał 1,2 mld zł zysku netto, zaangażował się w przedsięwzięcie na stosunkowo niewielką dla niego skalę?

Kwoty zakładanych kredytów z poręczeniami EFI rzeczywiście nie są wielkie, ale liczą się także inne korzyści dla banku, przede wszystkim – możliwość budowania długookresowych relacji z klientami. Pewna część firm, która skorzysta z kredytu obrotowego, urośnie i zainteresuje się także innymi produktami oferowanymi przez Pekao. Mówiąc żartem, liczymy na to, że wśród mikrofirm korzystających z kredytu obrotowego znajdzie się też na miarę Billa Gatesa, który dzięki niewielkiemu początkowemu wsparciu zbuduje firmę o globalnym zasięgu.

Ostatnio coraz więcej słychać o bankach, które chcą skupić się na obsłudze klientów z sektora MSP. Jakiś czas temu powstał FM Bank celujący właśnie w rynek mikrofirm, a Leszek Czarnecki, twórca Getinu, zapowiada stworzenie banku przeznaczonego dla sektora MSP.

Pewien ruch w tym segmencie rynku faktycznie można zauważyć, ale trudno na razie mówić o boomie na tego typu instytucje. Zaoferowanie kredytu z poręczeniem EFI wymaga dużo pracy, a sam wniosek aplikacyjny do EFI jest mocno skomplikowany. Dla wielu instytucji finansowych, szczególnie tych dużych, to trudny proces. Zaletą jest możliwość zaoferowania unikalnego produktu, czegoś, czego nie mają inne banki.

Wszyscy czekamy na konkrety dotyczące unijnego wsparcia finansowego dla polskich MSP po 2013 r. Zastanawiam się, na ile kredyty banku Pekao z poręczeniem EFI możemy traktować jako zapowiedź zmian w modelu wsparcia MSP (mniej dotacji, za to więcej pomocy zwrotnej)?

Trudno mówić jeszcze o szczegółach przyszłej perspektywy finansowej UE, ale faktycznie, możemy spodziewać się większego udziału ów zwrotnych we wsparciu przedsiębiorstw. Przygotowujemy się na zmiany po 2013 r., oferując kredyty z poręczeniem EFI, rozwijając współpracę z krajowymi funduszami poręczeniowymi czy udzielając kredytów preferencyjnych we współpracy z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jeśli tylko w nowym okresie programowania faktycznie zostanie położony nacisk na instrumenty zwrotne, to będziemy gotowi zaoferować przedsiębiorcom odpowiednie produkty.

Z pewnością warto zachować bezzwrotne dotacje w przypadku najbardziej innowacyjnych projektów, jednak przedsięwzięcia, które nie są przełomowe (na przykład budowa domu weselnego), powinny być finansowane właśnie przez kredyt z unijnym poręczeniem.

Jeśli jesteśmy już przy dotacjach dla domów weselnych – czy w Pana opinii środki pochodzące z Unii Europejskiej dobrze wspierają budowę innowacyjnej gospodarki w Polsce? Zdarzało się, że w niektórych konkursach z Regionalnych Programów Operacyjnych znaczna pula środków trafiała na przykład do gabinetów dentystycznych, które trudno uznać za przedsięwzięcia innowacyjne czy też wymagające specjalnego wsparcia finansowego.

Jakiś czas temu nawet napisałem artykuł, że Polska mogłaby stać się drugim Las Vegas – tyle się u nas buduje domów weselnych z pomocą środków unijnych. A już całkiem poważnie, to warto się zastanowić, czy takie inwestycje nie powinny być finansowane kredytem z poręczeniem. Dokapitalizowanie z unijnych pieniędzy funduszy pożyczkowych czy poręczeniowych spowoduje, że pieniądze będą krążyły w gospodarce, wspierając po kolei rozwój wielu firm, inaczej niż środki na dotacje, które można wykorzystać tylko jeden raz.

Dotacje powinny być zarezerwowane dla projektów naprawdę innowacyjnych. Dobrym przykładem są tu połączone działania 1.4 i 4.1 PO IG („Wsparcie na prace badawcze i rozwojowe oraz wdrożenie wyników tych prac”), które z jednej strony wspierały realizację ambitnych i innowacyjnych projektów, a z drugiej – cieszyły się również dużym zainteresowaniem ze strony przedsiębiorców.

Tu jednak rodzi się problem – czym dokładnie jest innowacyjność i jak ją możemy zmierzyć? Przekonały się o tym niektóre przedsiębiorstwa starające się o . Część projektów była tak innowacyjna, że żaden polski instytut nie podjął się przygotowania opinii o proponowanej technologii, nie będąc w stanie zweryfikować czegoś, co jeszcze nie istnieje.

Gdy startował , wydawało się, że jego założenia są bardzo dobre: wspieramy tylko ambitne i naprawdę nowoczesne przedsięwzięcia – żadnych domów weselnych z przymiotnikiem „innowacyjny” w opisie projektu. Rzeczywistość szybko zweryfikowała nadmiernie ambitne plany, a chętnych do skorzystania z kredytu brakuje.

Istnieją dwie bariery, które powodują, że , w porównaniu z innymi działaniami PO IG, nie cieszy się dużym powodzeniem. Po pierwsze, jest to sama specyfika tego kredytu, która już na początku jest przeszkodą dla większości polskich firm. Aby ubiegać się o kredyt, potrzebna jest własna lub kupiona technologia, będąca efektem zaawansowanych prac B+R, co czyni z niego produkt niszowy w porównaniu do innych dotacji. Druga przyczyna to niska konkurencyjność proponowanych warunków. W dotychczasowej formie kredytu wypłata premii technologicznej nie następuje od razu po zrealizowaniu inwestycji, ale jest uzależniona od poziomu sprzedaży nowego rozwiązania. Dodatkowo, kwalifikowane w tym działaniu były określone mało precyzyjnie. realizująca inwestycję typu greenfield nie mogła skorzystać z tej formy wsparcia, bo duża część kosztów przy tego typu inwestycji nie mogła być uznana za kwalifikowane – inaczej niż w przypadku grantów z innych działań PO IG. Nie można się więc dziwić, że firmy aplikowały o wsparcie w konkursach, gdzie środki można było otrzymać łatwiej i szybciej.

Niedługo możemy się jednak spodziewać zmian na lepsze. Nowelizacja ustawy o kredycie technologicznym została już przyjęta przez sejm, wkrótce powinna trafić do podpisu przez prezydenta.

Nowelizacja ustawy ma zmienić największe wady kredytu technologicznego. Gdy wejdzie w życie, banki komercyjne będą musiały zmodyfikować swoje umowy z BGK. Wtedy też będziemy mogli ocenić praktyczne efekty zmian w prawie. Jeżeli zainteresowanie firm kredytem okaże się niewielkie, będzie to oznaczać, że nawet po uproszczeniach jest to zbyt wysublimowany, a polskie firmy nie są jeszcze gotowe na wdrażanie bardzo zaawansowanego know-how, bo opierają swoją przewagę konkurencyjną na niskich kosztach pracy.

Czy renegocjacja umów między BGK a bankami komercyjnymi może wpłynąć na opóźnienie w dostępie przedsiębiorców do kredytu technologicznego na nowych zasadach?

Zakładam, że będzie to tylko formalność. Banki uczestniczyły w pracach nad ustawą, więc jesteśmy dobrze przygotowani do nadchodzących zmian. Wszystkie strony są zainteresowane jak najszybszym uruchomieniem kredytów na nowych zasadach.

Nowelizacja zakłada bardziej elastyczne podejście do firm starających się o .

Najważniejsza zmiana dotyczy tego, że wypłata wsparcia będzie następowała tak, jak w innych działaniach – od razu po zrealizowaniu inwestycji. kwalifikowane będą liczone na takich samych zasadach, jak w przypadku innych  konkursów. Spotkałem się z opiniami, że złagodzeniu mają ulec zasady oceny projektów inwestycyjnych przez banki, jednak tę informację muszę  zdementować: projekty będą ocenianie tak samo szczegółowo, jak dotychczas.

Jest Pan optymistą odnośnie popularności zmienionego kredytu technologicznego?

Gdy ruszał , byłem dużym optymistą, jednak życie zweryfikowało początkowe założenia. Dlatego na razie wolę mówić o ostrożnym optymizmie.

Biorąc pod uwagę przewidywanego wejścia w życie ustawy o kredycie technologicznym oraz zmiany umów BGK z bankami, czy możemy prognozować, że jesienią zobaczymy zwiększone zainteresowanie przedsiębiorców kredytem?

To prawdopodobne, szczególnie że w wielu innych działaniach środki się już skończyły. Z drugiej strony, do regionów trafią wkrótce środki z Krajowej Rezerwy Wykonania, czyli pewnie możemy spodziewać się także nowych konkursów dla przedsiębiorstw w RPO, a więc dopływu do firm łatwiejszych do uzyskania pieniędzy, co na jakiś czas może odciągnąć uwagę przedsiębiorców od kredytu technologicznego.

Spotkałem się z niebanalną opinią pewnego prezesa innowacyjnej firmy: dobrze, że jest taki trudny do uzyskania, bo dzięki temu nie muszę konkurować o środki na przykład z gabinetem dentystycznym.

Faktycznie, jeśli spojrzymy na te nieliczne projekty, które uzyskały , to są to bardzo dobrze przygotowane i ambitne przedsięwzięcia. Jestem jednak przekonany, że najbardziej innowacyjne firmy powinny być w przyszłości traktowane w sposób priorytetowy, a ich projekty powinny liczyć na maksymalne ułatwienia w trakcie ubiegania się o wsparcie.

Tomasz Kierzkowski, dyrektor biura funduszy Unii Europejskiej i programów publicznych w banku Pekao. Absolwent geografii na UAM w Poznaniu, Krajowej Szkoły Administracji Publicznej oraz studiów EMBA w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej. Dyrektor Biura Funduszy Unii Europejskiej oraz Programów Publicznych w Banku PEKAO SA. Wcześniej Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, Ministerstwa Gospodarki, Polskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości oraz Banku BPH. kilkunastu prac dotyczących polityki regionalnej oraz zarządzania programami

Fot. materiały banku (1), P. Lewandowski, sxc.hu (2)

**

Pekao to pierwszy polski bank, który uruchomił kredyty z poręczeniem Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego. Dzięki środkom z Programu Ramowego na Rzecz Konkurencyjności i Innowacji 2007-2013 (CIP), instytucja zaoferuje atrakcyjne kredyty nowopowstającym firmom. Szybszy rozwój oraz łatwy dostęp do kapitału to tylko niektóre atuty nowego sposobu finansowania start-upów.

Umowy z EFI podpisano w październiku tego roku. Pekao będzie mógł sfinansować działania nawet 25 tysięcy podmiotów, które stawiają pierwsze kroki na rynku, i których działalność jest obarczona wysokim ryzykiem. Stwarza to start-up’om duże możliwości, bo zazwyczaj traktowane są przez banki z  ostrożnością czy wręcz podejrzliwością. Innowacyjne działanie zachęci do zakładania nowych przedsiębiorstw oraz pozytywnie wpłynie na wzrost gospodarczy.

Kredyty będą dotyczyły dwóch grup przedsiębiorców. W pierwszej znalazły się kredyty przeznaczone na inwestycje. Na ich przyznanie przeznaczono kwotę 1 mld zł. Firmy, które zechcą się o niego ubiegać, będą musiały wykazać do 10 mln zł rocznych przychodów. Druga grupa obejmie poręczenia kredytowe dla przedsiębiorców, którzy rozpoczynają działalność gospodarczą. Na ten cel przeznaczono kwotę 200 mln zł. Zasady udzielania kredytów będą proste. Łagodne kryteria dotyczyć będą wysokości wkładu własnego, maksymalnej kwoty kredytu, okresu kredytowania czy wymaganych zabezpieczeń.

Drugim polskim bankiem, który podpisał stosowną umowę z EFI jest bank BPH. Na razie jednak nie wprowadził do swojej oferty tego typu kredytu.

:Krzysztof Garski 

Napisz do autora

 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2017 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości