Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Wywiady
2011/08/29 10:52:53
„Odradzam wchodzenie na chiński rynek po omacku”

O chińskim planie pięcioletnim zakładającym unowocześnianie produkcji i rozwój nowoczesnych technologii, powiększającej się klasie średniej poszukującej innowacyjnych produktów oraz o stopniowym zastępowaniu w transakcjach handlowych z Chinami dolara juanem opowiada w rozmowie z Jackiem Strzeleckim Andrzej Puta, dyrektorem Departamentu Finansowania Handlu w HSBC Bank Polska S.A.

W Chinach są już wszyscy i jest już wszystko. Ale czy jest jeszcze miejsce na chińskim rynku dla polskich firm?

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że w Chinach są już wszyscy i wszystko. Na tamtym rynku działa wciąż niewiele firm, nie mówiąc już o polskich produktach. Pamiętajmy, że Chiny są krajem rozwijającym się, o ogromnym, wciąż nienasyconym rynku, który stale rośnie i będzie rósł. W tym kraju, co roku przybywa 10 milionów przedstawicieli klasy średniej, która ma rosnące aspiracje i oczekuje produktów i usług coraz bardziej innowacyjnych i o coraz wyższej jakości. W ogłoszonym ostatnio dwunastym planie pięcioletnim Pekin stawia sobie za cel uczynienie z konsumpcji krajowej nowej siły napędowej tamtejszej gospodarki. Chińczycy uznali, że nie chcą dłużej polegać wyłącznie na eksporcie, którego wzrost jest uzależniony od wielu czynników zewnętrznych, jak choćby sytuacja na rynkach zagranicznych będących odbiorcami chińskich towarów. Wobec narastającej zmienności na rynkach, Państwo Środka będzie skupiało się na budowaniu prosperity w oparciu o pobudzany za pomocą różnych instrumentów i taktyk popyt krajowy. Eksperci prognozują, że do 2015 roku Chiny staną się drugim po USA największym na świecie rynkiem konsumenckim. Dlatego też uważam, że w Chinach jak najbardziej jest miejsce dla nowych graczy i innowacyjnych produktów czy rozwiązań. Jest nie tylko miejsce, są i odpowiednie warunki. Dwunasty plan pięcioletni wskazuje na niespotykaną dotąd otwartość chińskich władz na zagraniczne firmy, którym Pekin zaoferuje różnego rodzaju zachęty do wejścia i rozwoju na tym rynku, realizując strategię pobudzania wzrostu konsumpcji.

A jakie branże mają szansę powodzenia na rynku chińskim?

Ponownie odwołam się do dwunastego planu pięcioletniego, który przewiduje, że w nadchodzących latach Chińczycy będą stawiali na rozwój konsumpcji krajowej, ale również na unowocześnianie tradycyjnych gałęzi przemysłu oraz rozwój sektorów nowoczesnych technologii. Chiny są światowym potentatem produkcyjnym, z którego usług korzystają zarówno największe globalne korporacje, jak i nieco mniejsze firmy działające na lokalnych rynkach. Można wręcz stwierdzić, że sektor wytwórczy jest kręgosłupem gospodarki Państwa Środka. Przypada na niego 38% miejsc pracy i 39% przychodów chińskiej gospodarki. Zdaniem ekspertów sytuacja ta utrzyma się jeszcze przez ok. 10-15 lat. W tym czasie przed Chinami stoi zadanie modernizacji tradycyjnych gałęzi przemysłu, co ma służyć efektywniejszemu wykorzystaniu energii i zmniejszeniu negatywnego wpływu ich aktywności na środowisko naturalne. Rozwój sektorów nowoczesnych technologii to ostatni z trzech filarów tego planu. Chińczycy wyszczególnili 7 sektorów przyszłości, które chcą rozwijać: technologie informatyczne nowej generacji, wysokiej klasy sprzęt produkcyjny, zaawansowane technologicznie materiały, samochody napędzane przez alternatywne źródła energii, rozwiązania służące oszczędnemu korzystaniu z energii, ochrona środowiska naturalnego, alternatywne źródła energii oraz biotechnologia. Firmy działające w tych sektorach będą mogły liczyć na specjalne granty, zachęty finansowe oraz rozwiązania prawne sprzyjające rozwojowi ich działalności.

Jaki sposób wejścia na rynek chiński jest najbezpieczniejszy i daje największą szansę na sukces? Gdyby Pan miał doradzać polskim firmom, to jaki sposób by Pan zalecał? Czy lepiej i bezpieczniej jest wejść przez Hongkong czy też bezpośrednio?

Bardzo ważne jest to, aby wchodząc na nowy rynek korzystać ze wsparcia partnera, który ten rynek dobrze zna i który będzie dla danej firmy przewodnikiem na nowym terytorium. Odradzałbym wchodzenie na chiński czy jakikolwiek inny rynek po omacku. Jeżeli chodzi o to, czy lepiej wejść na chiński rynek przez Hongkong czy bezpośrednio, to muszę niestety użyć ulubionej odpowiedzi ekonomistów, czyli „to zależy”. Tu nie ma jednej reguły, która sprawdza się we wszystkich przypadkach. Wszystko zależy od tego, czym dana się zajmuje, co chce osiągnąć i jakie ma możliwości.  Jeżeli chce coś produkować, to taniej będzie w Chinach Kontynentalnych. Jeśli będzie tylko handlować, korzystniejsze może okazać się wejście przez Hongkong, gdzie system finansowy jest znacznie mniej restrykcyjny, chociażby w zakresie rozliczeń handlowych w juanie. W wyborze optymalnego rozwiązania na pewno warto korzystać ze wsparcia firm czy instytucji, która zna ten rynek i rządzące nim prawa. To jedyna uniwersalna rada, jakiej mogę udzielić wszystkim przedsiębiorstwom interesującym się chińskim rynkiem, niezależnie od branży, w jakiej działają.

W czerwcu 2011 r. uczestniczył Pan razem z grupą polskich firm w projekcie biznesowym, którego celem było przybliżenie im chińskiego rynku. Dlaczego bank zajął się taką działalnością i czy ona będzie kontynuowana?

Jesteśmy bankiem relacyjnym, który nie ogranicza się jedynie do dostarczania klientom produktów i usług bankowych. Poza obsługą rachunków czy finansowaniem, oferujemy im również naszą wiedzę. Grupa HSBC jest jedną z największych instytucji finansowych na świecie, obecną na ponad 80 różnych rynkach. Na każdym z tych rynków HSBC zgromadził wiedzę i doświadczenie, którym może dzielić się ze swoimi klientami, wspierając ich w rozwoju. Skoro mamy takie możliwości, powinniśmy być przewodnikami dla przedsiębiorstw z Polski czy innych krajów w ekspansji na nowe rynki. Staramy się pełnić tę rolę, organizując m.in. misje gospodarcze. Pod koniec czerwca zaprosiliśmy trzy polskie firmy zainteresowane współpracą z Chinami w biznesową podróż do Szanghaju. Dołączyły one do grona 30 przedsiębiorstw z Europy, które wzięły udział w tej wyprawie. Jej uczestnicy mieli okazję poznać uwarunkowania prowadzenia działalności na dynamicznie rozwijającym się, ale wciąż jeszcze nieco egzotycznym rynku Państwa Środka. HSBC zorganizował dla nich spotkania z przedstawicielami chińskiego życia społecznego, gospodarczego i politycznego. Misja gospodarcza do Szanghaju to część większego projektu realizowanego przez Pion Bankowości Komercyjnej HSBC na Europę, noszącego nazwę Connections. Projekt ten ma składać się z kompendium wiedzy o międzynarodowej wymianie handlowej, publikacji raportów poświęconych tej tematyce oraz konferencji poświęconej handlowi transgranicznemu, która odbędzie się 12 i 13 października w Hamburgu. Connections ukierunkowany jest na wymianę wiedzy i doświadczeń między europejskimi a chińskimi przedsiębiorcami. Powinno to phomóc firmom ze Starego Kontynentu wypracować metody współpracy i konkurowania z ich odpowiednikami z Państwa Środka, pozwalające im na rozwój biznesu oraz zwiększanie przychodów. Wyprawa do Szanghaju to nie pierwsza tego typu inicjatywa HSBC i na pewno nie ostatnia.

Opinie naszych ów, którzy wzięli udział w misji gospodarczej do Szanghaju są bardzo pozytywne, myślę więc, że podobne inicjatywy będą kontynuowane i realizowane także na innych rynkach. HSBC wywodzi się z Chin, nie oznacza to jednak, że chcemy ograniczać się do wspierania naszych ów jedynie na tych rynkach. Chcemy być wiodącym bankiem dla firm prowadzących biznes międzynarodowy, niezależnie od tego, z jakimi krajami współpracują. Mamy silną pozycję w Azji, ale również w Europie, Ameryce Łacińskiej czy Ameryce Północnej. Wspieramy zarówno naszych ów współpracujących z partnerami z Chin czy Indii, jak i ów prowadzących interesy w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Rosji, USA, Meksyku czy Brazylii. Już niedługo, na konferencji w  Hamburgu, będziemy chcieli przybliżyć firmą poza Chinami także Indie i Brazylię.

Posiadają Państwo w Chinach status banku krajowego. Co to oznacza dla polskiej małej lub średniej firmy, zainteresowanej robieniem interesów z tym krajem?

HSBC rzeczywiście jest postrzegany przez Chińczyków jako bank krajowy, mimo że z formalnego punktu widzenia jest bankiem zagranicznym. Dla zagranicznych firm będących naszymi klientami oznacza to wygodę i wiarygodność. Wygodę, ponieważ planując rozpoczęcie działalności na rynku chińskim mogą otworzyć tam konto dla swojej firmy jeszcze przed wyjazdem ze swojego kraju. Jeśli dana jest naszym klientem i zgłasza taki zamiar swojemu doradcy bankowemu, wówczas może on skontaktować się ze swoim odpowiednikiem z Chin, który pomoże tej firmie w załatwieniu formalności związanych z założeniem konta w tym kraju. Mogą również za pomocą jednego systemu zarządzać kontami firmy w różnych krajach i tak samo oczywiście w Chinach. Korzystanie z oferty takiego banku daje zagranicznym firmom również wiarygodność w oczach chińskich partnerów. Jeżeli ich zagraniczny kontrahent ma konto w banku, który Chińczycy znają, staje się on dla nich pewniejszym partnerem niż kontrahent współpracujący ze swoim lokalnym bankiem, nieznanym Chińczykom. Może nie ma to bezpośredniego związku z posiadaniem statusu banku krajowego w Chinach, ale także nasi klienci korzystają również z szybszego procesowania transakcji, mając konto w w Polsce oraz jednocześnie współpracując z kontrahentami mającymi także konta w Chinach.

Jako pierwszy bank na polskim rynku wprowadzili Państwo usługę polegająca na rozliczeniach w juanie. Na czym ona polega?

Rzeczywiście byliśmy pierwszym bankiem w Polsce, który zaoferował polskim przedsiębiorcom współpracującym z partnerami z Chin możliwość prowadzenia rozliczeń w chińskiej walucie. Pierwszą taką transakcję przeprowadziliśmy na początku czerwca 2011 roku, była to nowość nie tylko w skali banku w Polsce, ale w skali całego rynku bankowego w naszym kraju. Polskie firmy współpracujące z chińskimi przedsiębiorstwami rozliczają się z nimi głównie w dolarach amerykańskich. Nie jest to jednak lokalna waluta ani dla Chińczyków ani dla Polaków, w związku z czym obie strony kontraktu są narażone na ryzyko kursowe. Polska musi wymienić złotówki na dolary, żeby zapłacić chińskiemu eksporterowi, a ten jest z kolei zmuszony  do wymiany dolarów na juany, w których rozlicza się ze swoimi kontrahentami. Rozliczenie w juanach zmniejsza więc liczbę przewalutowań, które są konieczne w cyklu rozliczeniowym. Nabiera to jeszcze większego znaczenia w obecnych czasach, gdzie uzależnienie od jednej waluty może być dla firmy problemem. z Chin nie ma dziś pewności, ile juanów dostanie w przyszłości za otrzymane od odbiorcy towaru dolary, co wymusza skracanie terminów płatności, a tym samym staje się mniej korzystne dla kupujących. W efekcie rozliczeń w juanie chiński dostawca, który nie będzie musiał ponosić ryzyka kursowego związanego z wymianą otrzymanych od polskiego partnera dolarów na juany, może zaproponować drugiej stronie kontraktu korzystniejsze warunki. Z naszych doświadczeń w Azji wynika, że chińscy eksporterzy mogą obniżyć oferowaną cenę jednostkową towaru o 5-7%, jeżeli zagraniczny kontrahent proponuje im rozliczenia w ich lokalnej walucie. Korzyści, jakie z rozliczeń w juanie mogą czerpać polscy eksporterzy, związane są z wyższą ceną, jaką mogą uzyskać za sprzedawany towar. Rozliczenia w juanie są dodatkową siłą przetargową dla polskiego importera czy eksportera w kontaktach handlowych z Chinami. Pozwalają również na budowanie lepszych relacji z chińskimi kontrahentami. W ofercie banku HSBC dla polskich firm prowadzących wymianę handlową z partnerami z Państwa Środka są zarówno podstawowe rozwiązania, wykorzystywane do bieżącego zarządzania finansami przedsiębiorstwa (możliwość otwarcia konta i dokonywania płatności w juanach), jak i różnego rodzaju instrumenty finansowania handlu. HSBC oferuje np. wystawianie akredytywy importowej, obsługę akredytywy eksportowej czy obsługę i wystawianie gwarancji. To instrumenty znane i powszechnie wykorzystywane przez firmy zaangażowane w międzynarodową wymianę handlową.

Jak działa w praktyce rozliczanie transakcji w juanach? Czy jest bardziej skomplikowane niż w przypadku transakcji w dolarach?

Rozliczenia w juanie są dla klienta równie proste jak rozliczenia w innych walutach, choćby w dolarach. Polski chcący rozliczyć się z chińskim kontrahentem w juanie powinien posiadać rachunek firmowy w tej walucie w HSBC. Jeżeli jest importerem, np. produktów przemysłowych, współpracującym z partnerem z Chin kontynentalnych, powinien sprawdzić, czy partner ten znajduje się na liście chińskich firm uprawnionych do wymiany handlowej z zagranicznymi partnerami. Lista ta nazywa się Mainland Designated Enterprises (MDE) i zawiera nazwy ponad 67 tys. chińskich przedsiębiorstw, które mogą rozliczać się z zagranicznymi kontrahentami w juanie. Jeżeli chiński kontrahent znajduje się na tej liście, oznacza to, że rozliczenie może być przeprowadzone w juanie. Wówczas importer prosi chińskiego kontrahenta o wystawienie faktury w juanach, a po jej otrzymaniu zgłasza się do banku HSBC, gdzie przedstawia fakturę i ewentualnie dokumenty transportowe. Następnie kontaktuje się z dealerem walutowym, prosząc o podanie kursu juana, po którym może nabyć tę walutę do celów rozliczeniowych. Dealer sprawdza kurs, informując klienta o jego poziomie. akceptuje poziom kursu (cenę waluty) i składa zlecenie nabycia juanów (transakcja spot), które trafiają na jego konto w banku. Mając juany na swoim koncie, składa zlecenie przelewu należności na konto chińskiego kontrahenta za pośrednictwem systemu bankowości elektronicznej. Bank realizuje przelew. Jeżeli polski importer współpracuje z firmą z Hongkongu, a nie z Chin kontynentalnych, wówczas nie musi sprawdzać, czy jego partner znajduje się na liście MDE, ponieważ firmy z Hongkongu (posiadające rachunek na tym terytorium) mogą płacić w juanach i/lub otrzymywać płatności w tej walucie bez ograniczeń. Z kolei w przypadku sprzedaży towarów do Chin, polski eksporter podaje numer swojego rachunku w juanach chińskiemu kontrahentowi, który przelewa kwotę należności na to konto. W tym przypadku nie ma znaczenia to, czy kontrahent jest firmą z Chin kontynentalnych czy z Hongkongu. może następnie dowolnie dysponować juanami z tego konta, przeznaczając je na zapłatę swoim chińskim dostawcom (eliminacja ryzyka kursowego) czy też wymieniając je na złote lub inną walutę.

:Jacek Strzelecki 

Dziennikarz, prawnik, sinolog. Od 1997 zajmuje się gospodarką, finansami i prawem Chin. Obecnie dziennikarz miesięcznika „Gazeta Bankowa”. kilkuset tekstów na temat chińskiej gospodarki i finansów oraz rozmówek polsko-chińskich: „Jak to powiedzieć po chińsku” dla wydawnictwa Powszechna oraz poradnika „Jak robić interesy w Chinach” Almanach Eksportera 2009 dla Domu Wydawniczego KIG. W 2010 roku wyróżniony w VIII edycji konkursu NBP dla dziennikarzy o nagrodę im. Władysława Grabskiego. Napisz do autora

 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2017 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości