Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Wywiady
2010/12/14 10:48:56
za zero złotych

Pomorski ICT dokonał niemożliwego. Praktycznie bez pieniędzy i w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy stał się jednym z najdynamiczniej rozwijających się klastrów w Polsce. O wyzwaniach związanych z rozwojem klastra, jego ambitnych planach oraz o współpracy biznesu z nauką opowiada w rozmowie z Krzysztofem Garskim Marita Koszarek, właścicielka firmy BSR Expertise i doradca strategiczny Pomorskiego Klastra ICT.

Pomorski samorząd prowadzi program klastrów kluczowych, do którego zalicza się także Pomorski ICT. Co ten program oznacza dla Państwa w praktyce?

Konkurs wprowadził przede wszystkim efekt mobilizacji, zarówno u nas, jak i w pozostałych pomorskich klastrach. Spowodował, że zaczęliśmy się zastanawiać, jak nasz ma wyglądać, jaką powinien przyjąć strategię i strukturę. Konkurs to także konkretne terminy, w których trzeba się zmieścić, a nic nie zachęca do pracy bardziej niż właśnie wyznaczona, nieprzekraczalna data. Członkowie klastra kluczowego mogą też liczyć na dodatkowe punkty w ocenie wniosków o dotacje z Regionalnego Programu Operacyjnego, jeśli tylko ich projekty są zgodne ze strategią klastra. Niestety z tej możliwości nie udało się nam skorzystać, bo pieniądze w RPO są już praktycznie na wyczerpaniu.

Pomorze angażuje się w rozwój klastrów w sposób wyjątkowy w skali kraju, choć przedsiębiorcy podkreślają, że mogłoby się z tym wiązać także większe zaangażowanie władz samorządowych. Ważną inicjatywą było stworzenie punktu kontaktowego ds. klastrów w urzędzie marszałkowskim. Pracujące w nim osoby pomagają nam w organizacji różnego rodzaju wydarzeń, służą swoją wiedzą i informacjami. Program klastrów kluczowych oznacza też dla nas niemały efekt promocyjny – pisały o nas media, a informacje o nim trafiły także do naszych partnerów zagranicznych. Formalnie jesteśmy młodym klastrem (zarejestrowaliśmy działalność pod koniec 2009 r.), więc udział w programie ułatwił nam rozwój współpracy międzynarodowej. Współdziałanie członków klastra rozpoczęło się jednak dużo wcześniej, przebiegając w ramach Centrum Doskonałości WiComm, które zainicjowało kilka projektów wymiany wiedzy między naukowcami i kilkunastoma firmami.

Niskie zaufanie między przedsiębiorcami i naukowcami to jedna z poważniejszych barier w rozwoju klastrów w Polsce. Jak wyglądało budowanie współpracy obu tych środowisk w Pomorskim Klastrze ICT?

Tak jak w przypadku każdego innego klastra, początki nie były łatwe. Dużym ułatwieniem w rozwijaniu współpracy była wcześniejszy udział firm w projektach badawczych Centrum Doskonałości WiComm czy na przykład innowacyjny projekt staży naukowców w firmach. Spowodowało to, że podejście obu stron do działania w klastrze było pozytywne, a przedsiębiorcy przekonali się w praktyce do wysokiego poziomu merytorycznego naukowców z naszych uczelni, którzy mają na swoim koncie liczne patenty, wdrożenia czy doświadczenia wyniesione z działalności międzynarodowej. Cechuje ich też otwartość na środowisko biznesowe, co lapidarnie podsumował jeden z menedżerów: „naukowcy z Politechniki Gdańskiej to jedni z nielicznych, którzy odbierają telefony także po godz. 16”.

Pewną barierę w rozwoju relacji między nauką i biznesem stanowiły opory mentalne. W ich pokonaniu pomogła seria warsztatów, na których tworzyliśmy symulację rozwoju sytuacji w klastrze za rok czy dwa. Pozwoliło nam to lepiej poznać i zrozumieć potencjalne zagrożenia. Cały czas mamy dużo do zrobienia, szczególnie jeśli chodzi o projekty, w które angażują się także firmy spoza klastra. Spotykamy się wtedy z obawami – nieuzasadnionymi – ze strony przedsiębiorców, czy udział uczelni w projekcie może faktycznie wnieść do niego wartość dodaną.

Staramy się pilnować, by w klastrze równoważyć role przedsiębiorców i Politechniki Gdańskiej, od której wyszedł impuls do jego stworzenia. Pomaga w tym Rada Klastra, którą jako dobrą praktykę opisuje m.in. raport „ klastrów w Polsce”. Na ośmiu  jej członków, sześć osób to przedsiębiorcy, a tylko dwie wywodzą się ze środowiska naukowego. W Radzie obecne są firmy małe, średnie i duże, tak aby interesy każdej grupy przedsiębiorstw były odpowiednio reprezentowane. Również gdy tworzymy grupy zadaniowe, na ich czele staje reprezentant biznesu. Staramy się, żeby wszystkie działania miały charakter probiznesowy.

W styczniu czekają duże zmiany. Proszę opowiedzieć o szczegółach.

W 2011 r. może liczyć na lepszy dostęp do finansowania, więc właśnie poszukujemy animatora klastra na pełen etat. Odciąży w ten sposób Radę, której członkowie siłą rzeczy nie mogą poświęcić całego swojego czasu rozwojowi klastra. Nie zawsze są w stanie wziąć dzień urlopu, by uczestniczyć na przykład w konferencji poświęconej rozwojowi klastrów. Animator będzie mógł wyręczyć ich w takich obowiązkach. Ważne jest, żeby miał on w swoim CV doświadczenie w biznesie i by rozumiał potrzeby członków klastra. Nie zależy nam na tworzeniu biurokracji, ale na wykreowaniu sprawnej, skutecznej sieci współpracy firm, administracji i uczelni. Wsparcie finansowe pozwoli nam lepiej budować rozpoznawalną markę klastra i rozwijać kontakty z partnerami międzynarodowymi.

Jak był finansowany do tej pory?

Działamy w dużo trudniejszych warunkach niż klastry chociażby na Węgrzech czy Łotwie, które mogą liczyć na dużo większe wsparcie ze strony państwa. Od ponad roku prowadzimy nasze działania praktycznie bez wsparcia finansowego, można wręcz powiedzieć, że stworzenie naszego klastra kosztowało zero złotych. Firmy płacą comiesięczne składki, ale one akumulowane są na wkład własny we wspólnych projektach dofinansowanych ze środków UE. Osoby zaangażowane w Radzie Klastra oraz przedstawiciele Politechniki pracują na rzecz klastra za darmo. Ostatni rok był niesamowitą szkołą przetrwania, bo rzadko kiedy zdarza się, żeby tak rozległe działania były prowadzone praktycznie bez pieniędzy. A udało się osiągnąć niemało. Niedawno odbyło się zgromadzenie członków klastra, które podsumowało naszą  aktywność w kończącym się roku. Zrealizowaliśmy ponad 90 różnych działań, w tym konferencję na ponad 100 osób.

Warto podkreślić, że autorzy „Benchmarkingu klastrów…” uznali nas za najlepszy ICT w Polsce. Tego typu osiągnięć jest dla nas ważna, bo pokazuje, że prowadzone przez nas działania – mimo wielu trudności – mają sens i przynoszą dobre efekty.

Czy wspiera komercjalizację wiedzy wypracowanej na pomorskich uczelniach?

Tego typu projekty są już realizowane od dłuższego czasu. Rezultaty badań prowadzonych w Centrum Doskonałości WiComm pozwoliły dotychczas na utworzenie kilku firm przez naukowców. Ciekawym projektem jest na przykład zarządzany drogą radiową system ulicznego oświetlenia LED - docelowo energooszczędny system inteligentny, który wykryje kiedy i na jak długo każda lampa powinna zostać włączona. Testowa instalacja została zainstalowana już na terenie Politechniki Gdańskiej, co pozwoli zaprezentować w praktyce ten system potencjalnym klientom. Celem jest wejście z tym produktem nie tylko na rynek polski, ale i zagraniczny.

Trwa też obecnie kilka projektów na etapie badawczym i przedwdrożeniowym, w które także zaangażowane są firmy członkowskie klastra. Udana i płynna współpraca wynika z tego, że dużo czasu poświęciliśmy na wcześniejsze przygotowanie jej ram prawnych, czyli centralnych umów licencyjnych, które chronią interesy zarówno przedsiębiorstw, jak i Politechniki. Opracowanie mechanizmów związanych z ochroną własności intelektualnej niezwykłe ułatwia późniejszą pracę przy komercjalizacji wiedzy. Precyzyjne zasady regulują na przykład obieg dokumentów, co ogranicza paraliż decyzyjny. Wypracowanie tych standardów zajęło nam kilka lat, ale dzięki temu firmy mogą dziś korzystać z tych rozwiązań na bieżąco. Proces transferu technologii stał się szybszy, prostszy, bardziej przewidywalny i po prostu tańszy. To także kwestia przyzwyczajenia naukowców do regularnej współpracy z biznesem. Coraz częściej podejmują oni badania, których wyniki mogą się następnie przydać w konkretnej firmie i zafunkcjonować na rynku.

Inna sprawa, że system organizacyjny polskiej nauki nie wspiera zaangażowania naukowców w działalność komercyjną. Wdrożenie w przedsiębiorstwie rozwiązania opracowanego na Politechnice niekoniecznie przekłada się na wzrost budżetu katedry, która zatrudnia innowacyjnego naukowca – inaczej niż na przykład większa liczba publikacji w czasopismach naukowych. Dlatego też nie zawsze szefowie katedr patrzą przychylnym okiem na nadmierne zaangażowanie swoich pracowników w projekty biznesowe. To zawsze trudny kompromis między pracą naukową i wdrożeniową, a sami tej sytuacji sami nie zmienimy – potrzebny jest lobbing na poziomie krajowym.

Także sam naukowiec nie zawsze ma motywację finansową do współpracy z przedsiębiorcami, choć tu wiele zależy od wcześniej ustalonych zasad współpracy. Jeśli celem było stworzenie konkretnego rozwiązania na rzecz danej firmy, to badacz otrzymuje wynagrodzenie, ale nie odnosi korzyści rynkowych, na przykład w postaci określonego procentu przychodów ze sprzedaży innowacyjnego produktu. Taki byłby pożądany, ale jego opracowanie i wdrożenie jest dopiero przed nami, bo w obecnie obowiązującym systemie prawnym nie jest to proste.

Czyli rozwój komercjalizacji wiedzy w Polsce blokuje niesprzyjające środowisko prawne?

Tak, ale nie tylko. Problemem jest też mentalność wielu przedsiębiorców, traktujących uczelnie jako skansen, z którego nie sposób pozyskać innowacyjnych, atrakcyjnych rynkowo produktów. Trudna bywa też współpraca między samymi firmami. O ile stosunkowo łatwo przełamać obawy dotyczące współpracy przedsiębiorstwa z uczelnią, to przekonanie do wspólnego działania kilku firm jest już bardziej skomplikowane – napotyka się na różne kultury organizacyjne, bariery prawne i finansowe. Nasz prowadzi działania zmierzające do tego, by innowacje powstawały także we współpracy między przedsiębiorcami. Pracujemy na przykład nad współdzieleniem infrastruktury ICT przez firmy. Niektórzy członkowie klastra – szczególnie firmy duże – mają więcej specjalistycznego sprzętu, którego nie wykorzystują w 100 proc. Mogą się więc nim podzielić z mniejszymi firmami, które nie byłby w stanie zainwestować w kosztowne wyposażenie. W Pomorskim Klastrze ICT wierzymy też, że innowacje mogą powstawać na styku branż, dlatego współpracujemy z sektorem ekoenergetycznym, logistyką i przemysłem kreatywnym.

Co było największym wyzwaniem w projekcie dotyczącym współdzielenia infrastruktury IT?

Na razie trwa inwentaryzacji ogólnie dostępnego sprzętu w zainteresowanych firmach. Sprawdzamy także dokładne zapotrzebowanie ze strony sektora MSP. Następnym etapem będzie stworzenie systemu wymiany informacji. Pracujemy nad modyfikacją strony internetowej, tak by wspierała ona udział członków klastra w tego typu projektach czy we wzajemnym składaniu zapytań ofertowych.

Wciąż tylko nieliczne klastry mogą pochwalić się produktem wspólnie przygotowanym i sprzedawanym przez swoich członków. Jednym z nim jest Kotlarski.

Sukcesowi Klastra Kotlarskiego sprzyjała jednorodna specyfika branży, w której działa. Zrzeszonym w nim firmom łatwiej było połączyć zasoby w celu opracowania nowego produktu niż na przykład firmom z sektora ICT. W klastrze ICT mamy zarówno przedsiębiorstwa zajmujące się elektroniką, telekomunikacją, jak i informatyczne. Każda z nich specjalizuje się w innym obszarze, więc w naszym przypadku dużo trudniej o stworzenie wspólnego produktu czy usługi. Z tego też względu trudno było nam starać się o środki z działania 5.1 PO IG („Wspieranie powiązań kooperacyjnych o znaczeniu ponadregionalnym”).

Kluczowe znaczenie w przypadku klastra firm ICT ma networking – pomoc w nawiązywaniu kontaktów biznesowych z przedstawicielami innych branż, takich jak wspomniana wcześniej logistyka czy branża kreatywna. Mikser biznesowy, w trakcie którego każda ma 60 sekund na prezentację swojej oferty potrafi przynieść zaskakująco dobre rezultaty, bo dobrze przygotowany, krótki komunikat zapada w pamięć potencjalnym kontrahentom. Jedna z niedużych firm zdobyła na przykład zlecenie od międzynarodowego koncernu, bo w swojej prezentacji skupiła się na tym, że w przypadku awarii infrastruktury IT dojeżdża do klienta w dwie godziny.

Ambicje Pomorskiego Klastra ICT wykraczają chyba daleko poza granice regionu?

Nie chcemy być klastrem regionalnym, mamy ambicje sięgające poza Pomorze i Polskę. Już dziś część członków pochodzi spoza Pomorza (Warszawa i województwo warmińsko-mazurskie). Angażujemy się też w działania wykraczające poza tradycyjnie rozumianą rolę klastra. Jeden z członków Rady Klastra działa w panelu ekspertów przy Ministerstwie Edukacji Narodowej, który wspiera MEN w pracach nad reformą programów nauczania w szkołach średnich. Ministerstwu Gospodarki przekazujemy z naszego klastra, współpracujemy też przy tworzeniu polityki klastrowej na poziomie krajowym.  Taka polityka jest pilnie potrzebna, bo na razie nie wiemy, jakie są oczekiwania państwa wobec klastrów i na jakie wsparcie możemy liczyć. Dyskusja już się toczy i mamy nadzieję, że pozytywne doświadczenia z Pomorza, takie jak konkursy na klastry kluczowe, zostaną uwzględnione również w rozwiązaniach przyjmowanych na szczeblu krajowym.

Kluczowym elementem naszej działalności jest też zaangażowanie we współpracę międzynarodową. Spotykamy się przede wszystkim ze szwedzkimi klastrami ICT, co zaowocowało kilkoma projektami. Jeden z nich to na przykład duży i prestiżowy BSR Stars – Mobile Vikings, który zakłada rozwój kontaktów biznesowych między innowacyjnymi firmami z regionu Morza Bałtyckiego. To jednocześnie jeden z dziesięciu flagowych projektów realizowanych w ramach Strategii Morza Bałtyckiego. W jego ramach współpracujemy z dużymi klastrami ze Szwecji oraz instytucjami odpowiedzialnymi za innowacyjność w tym kraju. Przymierzamy się też do foresightu technologicznego dla branży ICT w obszarze Morza Bałtyckiego. Gdańska Agencja Rozwoju Gospodarczego zorganizowała też szereg wizyt studyjnych, między innymi do Francji, USA czy Chin. Rezultaty wyjazdów firm klastrowych były bardzo dobre – zaowocowały stworzeniem dwóch oddziałów firm z Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego w Dolinie Krzemowej, co pokazuje siłę nawiązanych kontaktów.

Warto podkreślić, że nasze firmy nie jeżdżą zagranicę, żeby podpatrywać tamtejsze rozwiązania, ale po to, żeby ze swoimi produktami i usługami zaistnieć na międzynarodowym rynku, tam je promować i sprzedawać. Wyjazdy studyjne to oczywiście dla tych mniejszych firm, bo duże spółki mają zazwyczaj własne kanały docierania do klientów.

Nota Biograficzna:

Marita Koszarek – Partner w firmie BSR Expertise, ekspert w zakresie konkurencyjności i klastrów branżowych.  Absolwentka Politechniki Gdańskiej, pracowała przez kilka lat w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową. Zaprojektowała i wdrożyła program szkoleniowy dla najważniejszych instytucji wspierających klastry w Regionie Morza Bałtyckiego (Szwecja, Polska, Niemcy, Dania , Łotwa, Litwa i in.). Posiada doświadczenie w organizowaniu inicjatyw lokalnych w ramach projektów zlecanych przez samorządy regionalne, a także Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego i Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Jest autorką kilkunastu analiz i strategii dla inicjatyw klastrowych, w tym autorką strategii Pomorskiego Klastra ICT – Kluczowego Klastra Województwa Pomorskiego oraz współautorką  ponad 20 publikacji i raportów w zakresie konkurencyjności i innowacyjności przedsiębiorstw.

Autor:Krzysztof Garski 

Napisz do autora

 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2018 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości