| Klastry w teorii |
Dziś wysoki poziom konkurencyjności można osiągnąć dzięki szczególnemu rodzajowi systemu gospodarczego, wpływającego na dynamikę rozwoju nie tylko pojedynczych jego uczestników, ale pośrednio na rozwój otoczenia, a zatem regionu, kraju oraz gospodarki światowej. Tym systemem są klastry – synonim sukcesu zbudowanego na wysokiej jakości konkurencji. Tak rozumiana perspektywa sukcesu zbliża do siebie świat nauki, przedsiębiorców oraz środowiska samorządów lokalnych, mobilizując do działania w kierunku tworzenia klastrów. W Unii Europejskiej, a więc i w Polsce, zapanowała swoista moda na kooperację, czego efektem jest zawiązanie się w ostatnich kilku latach wielu sieci współpracy i klastrów. W naszym kraju promotorem idei kooperacji jest przede wszystkim administracja i instytucje otoczenia biznesu. To dobrze, bo zainicjowanie takiej współpracy początkowo wymaga wiele wysiłku i energii. Firmy przystępują do kooperacji dopiero wówczas, gdy jasno dostrzegają korzyści. Zainteresowanie klastrami zapoczątkował amerykański ekonomista Michael E. Porter, który w 1990 r. zdefiniował pojęcie klastra i zainspirował środowiska gospodarcze oraz naukowe. Dziś klastry i sieci współpracy są w Unii Europejskiej uznanym instrumentem prowadzenia polityki rozwoju zarówno na poziomie państw, jak i regionów. Początek XXI w. upływa pod znakiem budowania kooperacji.
Siła we współdziałaniu
W Polsce dotychczasowe formuły współpracy – spółdzielnie, cechy czy samorządy gospodarcze – straciły na znaczeniu i stały się nieefektywne. Wraz z przystąpieniem do UE uzyskaliśmy dostęp do programów pomocowych, które są narzędziem realizacji polityk unijnych i umożliwiają m.in. finansowanie projektów budowy powiązań kooperacyjnych pomiędzy przedsiębiorstwami, jednostkami naukowymi i administracją. Zaowocowało to licznymi badaniami i powstaniem dziesiątków klastrów i sieci współpracy w całym kraju oraz podniesieniem poziomu innowacyjności przedsiębiorstw. Powiązania kooperacyjne były, są i będą potrzebne, aby wypełnić lukę, która sprawia, iż polskie małe i średnie przedsiębiorstwa przegrywają konkurencję na rynku europejskim ze swoimi odpowiednikami z innych krajów.
Firmy wykorzystują różne instrumenty organizacyjne, m.in.: grupy kapitałowe, holdingi, spółdzielnie, fuzje, konsorcja, klastry i sieci. Każda z tych form współpracy jest potrzebna, aby gospodarka rozwijała się w sposób prawidłowy. Trudno przewidzieć, jaka będzie przyszłość inicjatyw klastrowych w Polsce. Należy mieć nadzieję, że poprzez upowszechnianie dobrych praktyk i wiedzy staną się one powielanym standardem. Rozwój sieci kooperacyjnych w Polsce zależy przede wszystkim od woli przedsiębiorstw oraz kwalifikacji koordynatorów wywodzących się z instytucji okołobiznesowych i administracji. Przedsiębiorcy dopiero odkrywają możliwości i korzyści, jakie może dać im współpraca w ramach klastrów, nawet z potencjalnymi konkurentami.
Koncentracja na potrzebach klienta
Globalna gospodarka odchodzi od tradycyjnego pojmowania klastrów. Digitalizacja świata i przenoszenie różnych sfer aktywności gospodarczej do Internetu zmieniły pojęcie odległości - nie mierzymy jej już w kilometrach, lecz w megabitach (im więcej, tym szybciej, czyli bliżej). Aktualność traci też część definicji Portera wskazująca na firmy „działające w pokrewnych sektorach”. Podejście do sposobu organizacji klastrów zaczyna odzwierciedlać kreowaną już dawno w środowisku gospodarczym strategię koncentracji na potrzebach klienta. Hiszpania jest przykładem kraju, w którym eksperymentuje się z nowym modelem klastra, gdzie przynależność do tego samego sektora nie jest już najważniejsza. Nowym kryterium staje się zaspokajanie potrzeb ściśle określonej grupy klientów, powstają więc klastry o nazwach: dziecko, kobieta. Ta zmiana w myśleniu o klastrach może być dobrą metodą na przełamanie występującej w Polsce nieufności pomiędzy przedsiębiorstwami, łatwiej bowiem zaufać poddostawcy albo zamawiającemu niż bezpośredniemu konkurentowi.
Wykorzystano fragment artykułu Tomasza Jarusa "Wiek kooperacji".
|