Portal Finanse Firma Klastry Instytucje Promocja Polityka
Artykuły analityczne
2012/01/18 12:23:39
Od homo sapiens do homo creatus

Innowacje rozebrane na czynniki pierwsze ukazują swój złożony charakter, a ich najważniejszymi elementami okazują się być – z jednej strony twórcy, a z drugiej – funkcjonalność proponowanego przez niego rozwiązania.  Warto przeanalizować, ile w innowacyjnych rozwiązaniach jest konceptu, pomysłu czy idei, a ile czysto biznesowej pragmatyki: funkcjonalności i użyteczności. Odpowiedź na te pytanie jest możliwa dzięki analizie ciekawych przypadków innowacji – zarówno tych światowych, jak i tych polskich. Czy innowacje te zrodziły się jako śmiałe, odważne projekty, może nieco nawet oderwane od rzeczywistości? Czy może powstały jako rozwiązania konkretnych problemów, okoliczności, potrzeb? Czy rzeczywistość ogranicza , czy jest tak, że pewne innowacje – istniejące na razie wyłącznie w umysłach wynalazców – czekają na lepsze czasy (na przykład, na nową technologię)?

Fenomen kreatywności

Jeśli jest motorem napędowym współczesnego postępu i rozwoju, to paliwem dla tego motoru jest z pewnością . Bez niej ludzkość nigdy nie ruszyłaby z miejsca – pewnie dziś nadal żylibyśmy w jaskiniach, a za rozbudowane zdanie podrzędnie złożone ciągle uchodziłoby połączenie kilku najprostszych sylab. pozwoliła nam opuścić epokę kamienia łupanego i sama stała się kamieniem – tyle że węgielnym naszego rozwoju cywilizacyjnego. Ktoś wskrzesił ogień, ktoś inny wynalazł koło, Egipcjanie wymyślili hieroglify, niedługo potem przyszły pieniądze, ale to   po dziś dzień pozostała towarem, którego nie da się kupić za pieniądze. Jej znaczenie jest w obecnej gospodarce i kulturze tak duże, że być może warto byłoby rozważyć zmianę nazewnictwa określającego nasz ludzki gatunek z Homo Sapiens (Człowiek Rozumny) na Homo Creatus (Człowiek Kreatywny). Wystarczy bowiem prześledzić historię ludzkości, by zrozumieć, że postęp zawsze dokonywał się dzięki przekraczaniu utartych schematów myślowych, dzięki podejmowaniu działań, które zaprzeczały dotychczasowemu sposobowi działania. Obecnie nic się pod tym względem nie zmieniło – nadal jest najsilniejszym impulsem rozwojowym, ciągle warto zamiast z prądem – iść pod prąd. Co więcej, współcześnie nikt już nie ma wątpliwości, że jest wartością wskazaną, a wręcz konieczną w prowadzeniu działalności gospodarczej i biznesowej. W niektórych branżach otwartość, nieskrępowana twórczość, pomysłowość okazały się wręcz stabilnymi fundamentami, na których zostały one zbudowane. Mówimy w tym kontekście między innymi o branżach, które Richard Florida określił mianem przemysłów kreatywnych, które tym różnią się od tradycyjnych sektorów gospodarczych, że są zdecydowanie mocniej i głębiej zanurzone i zakotwiczone w kulturze. Podmioty działające w sektorach kreatywnych są częścią kultury, a dokładniej – jej komercyjnym „przedłużeniem”. Do sektorów kreatywnych można zaliczyć takie branże, jak reklama, architektura, branża gier komputerowych, projektowanie (nie tylko mody, ale także przestrzeni publicznej, wnętrz, itp.), rękodzielnictwo, produkcję filmową i telewizyjną, wydawnictwa, oraz oczywiście sztukę w każdym  jej wymiarze. 

analizowana z perspektywy czysto biznesowej jest pewną szczególną umiejętnością czy też kompetencją ów do szukania nieszablonowych rozwiązań, redefiniowania problemów, dostrzegania szans i nisz rynkowych tam, gdzie inni nawet nie chcą patrzeć. To, jak bardzo jesteśmy kreatywni (bo w obliczu najnowszych ustaleń naukowych można stwierdzić, że każdy z nas posiada większy bądź mniejszy potencjał kreatywności, co stało się podstawą do sformułowania koncepcji everyday , czyli codziennej kreatywności czy twórczości), zależy od całego zestawu wewnętrznych i zewnętrznych uwarunkowań, które mogą pełnić zasadniczo dwie role – albo stymulatorów pobudzających , albo też barier znacząco ją ograniczających. Do najważniejszych uwarunkowań wewnętrznych trzeba zaliczyć takie elementy, jak zdolności intelektualne, osobowość, motywację, posiadaną wiedzę. Natomiast kluczowe uwarunkowania zewnętrzne to instytucje pierwotne (takie, jak rodzina czy szkoła itp.), jak i instytucje wtórne (na przykład – miejsce pracy, grono towarzyskie, grupy rówieśnicze, sąsiedztwo itp.) oraz system gospodarczy i kulturowy. więc jest cechą zdecydowanie osobniczą, ale także w dużej mierze zależną od otoczenia danej jednostki. To rodzi daleko idące i poważne konsekwencje co do możliwości wykorzystania kreatywności w gospodarce i działalności biznesowej. W pewnych okolicznościach może się ona rozwinąć, z kolei w innych istnieje niebezpieczeństwo, że ulegnie degradacji i wytłumieniu. Wyzwaniem dla współczesnych organizacji – i to zarówno dla przedsiębiorstw z sektora MSP, jak i tych dużych, działających nieraz w skali globalnej korporacji – jest stworzenie takich warunków pracy, wypracowanie takiej kultury organizacyjnej i takiego sposobu zarządzania pracownikami, by ich potencjał kreatywnego myślenia i działania stał się w pełni użytecznym zasobem firmy. Kreatywności w największym stopniu sprzyjają firmy tworzone na zasadzie community, czyli społeczności, gdzie każdy ma poczucie, że jest częścią nie tylko organizacji, ale przede wszystkim wspólnoty, że tworzy – razem z innymi członkami zespołu – coś wyjątkowego, co motywuje go do dzielenia się swoimi pomysłami i pasją. Dobrym przykładem tego typu firmy jest Google, największa na świecie wyszukiwarka internetowa, która szczyci się tym, że każdy może poświęcić 20 proc. swojego czasu pracy na rozwój swoich indywidualnych projektów, niezależnie od zadań zlecanych mu przez pracodawcę.

Z uwagi na swoją otwartość, elastyczność, dużą swobodę pozostawianą pracownikom, przy jednoczesnej dbałości o relacje interpersonalne, organizacje kreatywne nie są zwykłymi firmami, lecz swoistymi klanami. Co charakterystyczne, organizacje kreatywne są różnorodne pod względem struktury zespołu – powinny go tworzyć osoby o zróżnicowanym wieku, tak aby tzw. „życiowa mądrość” zderzała się twórczo z „młodzieńczą fantazją”, różnorodnych, ale też jednocześnie o komplementarnych kompetencjach (zob. też poruszający artykuł poruszający te zagadnienia w szerszym kontekście – „Zarządzanie kreatywnością”, który dostępny jest pod tym adresem www).

w kontekście innowacyjności   

Kreatywni pracownicy są najlepszym źródłem innowacji dla firm. Aby w pełni wykorzystać ich potencjał, powinno wprowadzić organizacyjne rozwiązania, które będą sprzyjały twórczemu myśleniu, pobudzały do samodzielnego działania i motywowały do przełamywania myślowych schematów. Tego rodzaju ciekawym organizacyjnym rozwiązaniem są chociażby tzw. skunks works, czyli zespoły ów pracujących nad zaawansowanymi, a często także tajnymi dla reszty ów i dla otoczenia zewnętrznego projektami. Co istotne, zespoły te działają w pewnej mierze poza oficjalnymi strukturami firmy (czasem wręcz w wynajętym biurze, niezależnym od oficjalnej siedziby firmy), są autonomiczne, niezależne, wolne od biurokratycznych procedur. Inną strukturą organizacyjną działającą wewnątrz firmy i nastawioną na „wydobywanie” z personelu kreatywnych rozwiązań są wszelkiego rodzaju działy rozwoju produktów, usług, technologii, itd. W przeciwieństwie do skunks works działy te są nieco bardziej sformalizowane, a prowadzone w nich prace, badania, analizy mają charakter usystematyzowanych, zaplanowanych działań. Oba rozwiązania – skunks works i działy rozwojowe – sprawdzają się jednak przede wszystkim w dużych korporacjach. W mniejszych firmach z sektora MSP trudno wprowadzić takie rozwiązania choćby ze względu na braki organizacyjne, finansowe czy kadrowe. Jednak w każdej firmie, także w małym lub średnim przedsiębiorstwie, możliwe jest po pierwsze – zatrudnianie twórczych (to jest – kreatywnych) ludzi, a po drugie – obserwowanie zachowań i działań ów (co blokuje ich , czy są skłonni dzielić się swoimi pomysłami, co pobudza ich do działania?), po trzecie wreszcie – wspieranie wymiany pomysłów. Organizacja, która doceni potencjał swoich ów i umożliwi im jego wykorzystanie ma największe szanse na dynamiczny i przede wszystkim innowacyjny rozwój.

Kluczem do tego rozwoju jest jednak nie tylko wprowadzenie odpowiednich rozwiązań organizacyjnych, ale zrozumienie zależności między kreatywnością ów a innowacyjnością firmy. Częstym błędem popełnianym przez menedżerów jest proste utożsamienie obu pojęć, czyli stawianie znaku równości między kreatywnością a  innowacyjnością. Tymczasem relacje między jednym a drugim zjawiskiem są znacznie bardziej złożone. Dostrzeżemy to zestawiając najważniejsze cechy każdego z tych obszarów w poniższej tabeli.

 

Cecha mentalna (element osobowości, charakteru temperamentu – czy jednostka jest otwarta czy introwertyczna, czy łatwo się poddaje czy poszukuje rozwiązań)

Cecha behawioralna (sposób działania – czy jednostka w działaniach wykazuje samodzielność czy raczej czeka na precyzyjne wytyczne, czy lubi działać korzystając ze sprawdzonych wzorów czy woli implementować nowe rozwiązania)

Pewien potencjał (intelektu, wyobraźni itd.)

Określona kompetencja (można ją nabyć, wypracować, wyuczyć się itd.)

Charakter autonomiczny (otoczenie może w pewnym zakresie wpływać na albo ją pobudzając, albo ograniczając, jednak jest to cecha której skala i natężenie u konkretnego człowieka jest cechą osobniczą, indywidualną)

Charakter reaktywny (kształtuje się on pod wpływem zewnętrznych warunków pracy)

Cecha uniwersalna (ujawnia się ona w sytuacjach nie tylko zawodowych, ale także towarzyskich, w tym w prywatnym życiu pracownika)

Cecha przypisana do czasu i miejsca (ujawnia się w sytuacjach zawodowych)

Cecha wrodzona

Cecha nabyta

 

Źródło: R. Drozdowski, A Zakrzewska, K. Puchalska, M. Morchat, D. Mroczkowska, Wspieranie postaw proinnowacyjnych przez wzmacnianie kreatywności jednostki, PARP, Warszawa 2010, s. 21-22.

 

jest więc pewnym naturalnym zasobem ów danej organizacji i swoistym środkiem wytwórczym, natomiast jest efektem, produktem finalnym kreatywności. Można zatem zauważyć, że każdy proces innowacji musi zacząć się od kreatywnego aktu, chociaż nie każdy akt kreatywności zakończy się stworzeniem innowacji. Od luźnego pomysłu do nadania mu realnych kształów wiedzie bowiem długa i z reguły wyboista droga: zaczyna się ona od przekształcenia kreatywnego pomysłu w bardziej spójną koncepcję, następnie trzeba przejść fazę badań i rozwoju, eksperymentowania z kilkoma prototypami, dalej są testy, wreszcie wprowadzenie innowacji na rynek i jej ostateczna weryfikacja przez rynek i klientów. nie powstanie bez kreatywnych ów, ale do wykorzystania ich potencjału konieczne jest stworzenie w firmie odpowiednich warunków. Uogólniając i upraszczając nieco omawiany problem, można powiedzieć, że to pomysł, zaś to jego realizacja. Dobrze zależność między kreatywnością a innowacyjnością opisuje raport „Filar innowacyjności”: to indywidualna zdolność do dokonania krytycznej oceny sytuacji lub działania,  twórczego myślenia i umiejętność zaproponowania zmiany.  w takim rozumieniu  staje się  zjawiskiem, procesem i mechanizmem realizacji kreatywności, czyli wprowadzeniem w życie kreatywnego pomysłu. Między kreatywnością a innowacyjnością jest jeszcze tzw. postawa proinnowacyjna, czyli z jednej strony otwartość na kreatywne pomysły i zmiany, a z drugiej zdolność i determinacja do wprowadzania ich w życie (raport dostępny jest pod adresem www http://zds.kprm.gov.pl/sites/default/files/2_innowacyjnosc_1.08.11.pdf).

Istotę wzajemnych relacji między kreatywnością a innowacyjnością można uchwycić w jednym kluczowym słowie – u ż y e c z n o ś ć. ma charakter utylitarny w tym sensie, że nawet wówczas, gdy jest efektem realizacji osobistych ambicji autora nowego rozwiązania, to zawsze służy większemu ogółowi, przynosi społeczne korzyści, rozwiązuje jakiś realny problem i odpowiada na realną potrzebę, jest więc po prostu – użyteczna. W przypadku kreatywności użyteczność nie jest warunkiem sine qua non.

Od kreatywności do użyteczności

zawsze musi być próbą znalezienia złotego środka między tym, co kreatywne a tym, co użyteczne. Doskonale rozumiał to założyciel i twórca potęgi firmy Apple. Fenomen Steve’a Jobsa i jego produktów tkwi właśnie w kreatywności i będącej jej efektem innowacyjności w każdym wymiarze: techniczno-technologicznym, marketingowym, organizacyjnym, jak i logistycznym. Steve Jobs kreatywnie spojrzał na rynek, dostrzegając niezagospodarowany przez konkurentów obszar wrażeń i emocji klientów. Jak długo może trwać swoisty wyścig zbrojeń w branży wysokich technologii, kiedy wszyscy produkują zbliżonej jakości komputery, tablety i telefony, gdy korzystają z podobnych podzespołów z tych samych azjatyckich fabryk, gdy dostosowują ściśle swoje ceny do cen konkurencji? Geniusz firmy Apple polega na tym, że zamiast ścigać się na torze i na warunkach, które wyznaczał rynek, wybudowała sobie własny tor i wyznaczyła własne zasady. Applejak czytamy np. na blogu Portalu Innowacji – nie polega na wynajdowaniu przełomowych wynalazków. Telefon, komputer, odtwarzacz mp3 czy tablet istniały na długo, zanim światło dzienne ujrzał iPhone, Macbook, iPod czy iPad. polegała na nadaniu zupełnie nowej formy i sposobu korzystania z tych urządzeń. Na zmianie myślenia klientów o tym, czym jest telefon, odtwarzacz mp3 itd. (por. też opublikowany na Portalu Innowacji artykuł pod tytułem „Biografia Steve’a Jobsa” – założyciel Apple nie tylko tworzył innowacyjne produkty, ale i potrafiły stworzyć – w niemałej przecież firmie – atmosferę kreatywności, tworząc dla najbardziej utalentowanych i ważnych ów swoiste enklawy wolności od korporacyjnych procedur, które mogłyby blokować ich ).

Steve Jobs potrafił przełamać utarte schematy myślowe nakazujące koncentrowanie się na technicznym zaawansowaniu produktów, ich jakości, co oczywiście nie oznacza, że obszary te można lekceważyć czy pominąć. Ideałem – tak jak w przypadku produktów firmy Apple – okazuje się harmonijne połączenie technologii i nauk humanistycznych. Równie istotne, w koncepcji biznesu realizowanego przez firmę Apple, jeśli nie ważniejsze, jest tzw. customer experience, a więc dostrzeżenie i odpowiedzenie na pozamaterialne oczekiwania oraz potrzeby formułowane przez konsumentów.To kreatywne podejście do rynku i jego najważniejszego elementu – klientów – przesądziło o sukcesie  produktów z logiem nadgryzionego jabłka. Dziś produkty kalifornijskiego giganta są wręcz synonimami słowa „”. Warto jednak dostrzec także drugą stronę medalu, a raczej sukcesu – użyteczność. Apple osiągnął ją dzięki konwergencji, czyli łączeniu swoich produktów, usług i technologii w spójny ekosystem. To doskonały przykład godzenia kreatywności z zasadą biznesowego utylitaryzmu.

Inspiracją dla wielu innowacji paradoksalnie jest kryzys, kłopoty finansowe firmy czy konieczność poszukiwania oszczędności. W czasach prosperity i koniunktury nikt nie myśli o zmianach – po co mierzyć się z ryzykiem, skora i tak osiąga się zyski? W okresach recesji, spowolnienia gospodarczego przedsiębiorcy zaczynają szukać nie tylko oszczędności, ale także nowych, często innowacyjnych rozwiązań. Dzięki kryzysom przedsiębiorcy uczą się, że innowacje są sposobem na rozwój w każdych warunkach. Taka edukacja, zwłaszcza polskim przedsiębiorcom, cięgle jest potrzebna, bo zbyt wiele biznesów prowadzonych jest z dnia na dzień, bez przemyślanych długofalowych strategii. Kryzys jest srogim, ale jednocześnie najlepszym nauczycielem innowacyjności. I nie jest to jedynie wyświechtany slogan, ale wniosek płynący z biznesowej praktyki największych światowych korporacji. Dobrym przykładem, potwierdzającym tezę o ożywczym znaczeniu kryzysu dla podnoszenia innowacyjności firmy, jest program rozwijania umiejętności kreatywnego myślenia wśród ów firmy Ford. Koncern zrealizował ten program w latach 80-tych, gdy znalazł się na skraju finansowej zapaści: Pierwszym krokiem do polepszenia systemu produkcji w Fordzie było zaangażowanie ów w proces jego ożywiania i ulepszania. Zaczęto organizować zebrania w grupach, nazwanych zespołami twórczego zaangażowania, które spotykały się regularnie na dyskusjach odnośnie poprawy warunków pracy. Drugim posunięciem było „ujawnienie” księgowości, zapoznano ów z sytuacją ekonomiczną firmy, z naciskiem na kłopoty i bariery do pokonania. Po trzecie, utworzono tzw. grupy sterowania, składające się z menedżerów i robotników, których zadaniem było nadzorowanie działań angażujących ów do dalszych etapów programu. Czwartym krokiem było szukanie pomocy na zewnątrz, angażowanie zewnętrznych ekspertów od zarządzania zasobami czy psychologów pracy. Po piąte, na początek wdrażania programu wyznaczono cztery zakłady pilotażowe, tzw. miejsca eksperymentalne. Ważnym zadaniem była ciągła aktywizacja grup sterowania przez przygotowane do tego osoby (potrafiące nawiązywać kontakty z ludźmi, energiczne i potrafiące dobrze pracować na co dzień) oraz obserwowanie efektów, wyciąganie wniosków i nagłaśnianie zgłaszanych pomysłów. Czynne zaangażowanie wszystkich ów pozwoliło koncernowi zaoszczędzić znaczne kwoty. Dla przykładu, robotnicy zatrudnieni przy montażu „Forda Tempo” i „Mercury Topaz” zaproponowali 650 sugestii, z których trzy czwarte zostało wykorzystane w praktyce. Ważną sprawą dla zespołów twórczego zaangażowania były relacje ze zwierzchnikami. Zorganizowano intensywne szkolenia dla menedżerów, by nauczyć ich aktywnego udziału w procesach innowacyjnych. Oprócz zmian w jakości, jeszcze większe korzyści z wprowadzenia programu twórczego zaangażowania przyniosły zmiany postaw psychicznych robotników. Po dwóch latach prowadzenia programu, ok. 80% robotników było zadowolonych z pracy i odczuwało satysfakcję z pracy u Forda (przed wdrożeniem programu na zadowolenie wskazywało ok. 20% badanych) (raport sporządzony dla Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości „Wspieranie postaw proinnowacyjnych przez wzmacnianie kreatywności jednostki”, Warszawa 2010, s. 100). Podkreślony fragment doskonale pokazuje sprzężenie zwrotne istniejące między kreatywnością ów a wdrożeniem innowacji produkcyjnych i procesowych w firmie. Amerykański koncern potrafił stworzył właściwe warunki, sprzyjające wydobyciu w pełni potencjału kreatywnego ów niższego szczebla, którzy zgłosili szereg racjonalizatorskich zmian, a te z kolei zostały przekształcone w faktyczne innowacje. Program rozwijania umiejętności kreatywnego myślenia wśród ów firmy Ford był śmiałym, bardzo odważnym jak na tamte czasy pomysłem – w latach 80-tych oddawanie takiej władzy załodze nie było jeszcze częstym zachowaniem management i budziło opór wśród wielu menedżerów. Jego realizacja wymagała jednocześnie pewnej reorganizacji firmy, znalezienia naturalnych liderów zdolnych przewodzić firmie w trakcie wdrażania zmian, a następnie praktycznego wykorzystania zdobytej wiedzy do poprawy funkcjonowania przedsiębiorstwa.

stanowi zarówno szansę, jak i też wyzwanie w zarządzaniu współczesnymi organizacjami. Jest szansą, ponieważ umiejętne wykorzystywanie kreatywności, stymulowanie jej i rozwijanie wyzwala dodatkowy potencjał firmy, inspiruje, tworzy nowe idee, które – w procesie innowacyjnym – przekuwane są finalnie na produkty, usługi i technologie. Jest wyzwaniem, ponieważ wymaga od organizacji porzucenia utartych i być może funkcjonujących od lat sposobów zarządzania na rzecz podejścia elastycznego i partycypacyjnego, w którym pracownicy są równoprawnymi członkami społeczności, których głos ma znaczenie i jest brany pod uwagę przez kadrę zarządzającą. Współczesne przedsiębiorstwa właściwie nie mają w tym obszarze większego wyboru – jeśli chcą się rozwijać, są skazane na i , a także na większe zaangażowanie swoich ów. Potrzebują więc stałego przepływu nowych idei, pomysłów, które będą przekształcane w realne procesy tworzenia nowych wartości w postaci innowacyjnych produktów, usług i (lub) technologii. Dobrze mechanizm ten opisuje w swojej książce pod tytułem „Zwariowane pomysły, które się sprawdzają. Jak zbudować kreatywną firmę” Robert Sutton. Jak pisze, aby zbudować firmę, w której wypływa z celowego sposobu działania, a nie z czystego przypadku, nieudającego się wytłumaczyć ani skopiować, należy porzucić lub diametralnie zmienić głęboko zakorzenione przekonania dotyczące traktowania ów i podejmowania decyzji. Aby projektować przedsiębiorstwa i nimi zarządzać, trzeba przyjąć zupełnie odmienną logikę, nawet jeśli może to doprowadzić do działań, jakie niektórzy ludzie, szczególnie ci oczekujący zysków „tu i teraz”, mogliby uważać za sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, kłopotliwe, czy wręcz nieprawidłowe. (…) Na dłuższą metę, żadna nie jest w stanie przeżyć, opierając się tylko na tradycyjnych i sprawdzonych działaniach. Aby generować zyski po upływie jakiegoś czasu, firmy muszą wypróbowywać nowości, czyli „eksplorować” nowe możliwości. Oznacza to eksperymentowanie z nowymi procedurami, zatrudnianie ów nowego typu oraz opracowywanie i testowanie nowych technologii. Wymyślanie (lub przeszczepianie) nowych rozwiązań ma na celu zaspokojenie potrzeb klienta, wejście na nowe rynki, zdobycie przewagi nad konkurencją lub przynajmniej dotrzymanie jej kroku. Nowe rozwiązania nie powstaną bez kreatywności, odwagi w myśleniu, twórczego podejścia do zadań i problemów. Kluczowe dla przedsiębiorstw jest przeniesienie kreatywności z poziomu jednostki na poziom organizacji, a więc stworzenie wewnątrz jej struktury takich uwarunkowań – instytucjonalnych, społecznych, kulturowych i technicznych – które stymulują kreatywne myślenie i twórcze zachowania.

Na Międzynarodowych Targach Wynalazków w Genewie wynalazcy pochodzący z całego świata co roku prezentują swoje pomysły i prototypy przełomowych rozwiązań. Większość z nich to efekt nieskrępowanego niczym aktu twórczego – a czasami nawet zbyt twórczego – myślenia. Pomysły zwykle rodzą się jako śmiałe, odważne projekty, często oderwane od rzeczywistości. Na genewskich targach można spotkać tak zaskakujące i nietypowe wynalazki, jak nowoczesny wózek ortopedyczny dla psów, które straciły obie tylne nogi, rękawiczkę, która umożliwia podnoszenie i odkładanie przedmiotów za pomocą linki bez dotykania ich, skrzynkę pomagającą dostarczyć tlen podczas udzielania pierwszej pomocy w sytuacji niedotlenienia organizmu osoby poszkodowanej. Pomysły te często budzą uśmiech, niedowierzanie, zdziwienie, ale jednocześnie są dowodem na to, jak bardzo człowiek potrafi być pomysłowy, jak dalece może przełamywać zastane schematy. W biznesie liczy się coraz bardziej, dlatego warto o nią dbać, nawet jeśli 99 na 100 pomysłów to projekty, które można uznać za absurdalne. Jednocześnie to właśnie ten jeden może przecież być wart miliony. to szczypta szaleństwa, od której zaczyna się proces innowacyjny, jednak na jego końcu zawsze jednak musi pojawić się normlany,to jest użyteczny i przydatny dla określonej grupy docelowej, produkt, usługa i/lub technologia.        

 Fot. Smartlink

Autor:Waldemar Wierżyński 


powrót | do góry | strona główna | kalendarium | regulamin serwisu | pliki cookies | kontakt
Portal jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

© 2005-2018 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości