Aktualności
Artykuł: Internet bez frycowego
2008-08-28
„Każdy Amerykanin musi mieć dostęp do szerokopasmowego internetu za darmo” – te słowa szefa Federalnej Komisji Łączności USA brzmiały w mediach jak sensacja. Tymczasem w Polsce idea bezpłatnego dostępu do internetu to nic nowego, ale o tym nikt się nie zająknął. Poza tym, czy powinniśmy uszczęśliwiać Polaków na siłę?
„W USA szykuje się bezprecedensowa aukcja – kto zgarnie w niej ogólnokrajowe częstotliwości ma zaoferować mieszkańcom bezpłatny dostęp do internetu” – pisał w „Gazecie Wyborczej” (23-24 sierpnia 2008 r.) Tomasz Grynkiewicz. To decyzja polityczna, wynikająca z ostatnich danych OECD dotyczących dostępu gospodarstw domowych do internetu. Stany Zjednoczone spadły w tym zestawieniu z miejsca 4. na 15. i to podrażniło ambicje polityków. Dotychczas uciekająca gospodarka została prześcignięta przez kilkanaście krajów pod względem upowszechnienia najbardziej rozwojowego medium - internetu.
Wymyślono więc sposób na uszczęśliwienie narodu. Federalna Komisja Łączności (FCC) ma rozpisać przetarg na częstotliwości radiowe, którymi dostarczany jest sygnał telewizyjny telefoniczny czy internetowy. Jednym z warunków ma brzmieć: powszechny internet za darmo. 25% pasma zwycięski operator przeznaczy na darmowy dostęp do globalnej sieci.
Cudze chwalicie...
Redaktorzy „GW” pytali: „czy to możliwe w Polsce?”. Przytaczano opinie znawców rynku, przedstawicieli firm telekomunikacyjnych, regulatorów usług. Mówiono, że w Polsce można tylko o tym pomarzyć. Nikt się nie zająknął, że u nas jest realizowany program przeciwdziałania wykluczeniu cyfrowemu, wspierany z funduszy strukturalnych. Nie musimy przeszczepiać pomysłu na bezpłatny internet na nasz grunt, bo to już zaistniało. W Programie Operacyjnym Innowacyjna Gospodarka (PO IG) w ramach priorytetu 8 „Społeczeństwo informacyjne – zwiększanie innowacyjności gospodarki” zaplanowano realizację dwóch działań:
• 8.3 „Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu – eInclusion” (od czerwca są zbierane wnioski od projektodawców)
• 8.4 „Zapewnienie dostępu do internetu na etapie »ostatniej mili«”.
Ale pierwsze pilotażowe projekty w tym duchu realizowano już w latach 2004-2005. Przykładem „Wieś aktywna. Budowa społeczeństwa informacyjnego e-VITA”, prowadzonego przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności, Fundację Wspomagania Wsi oraz Cisco Systems. Nie brakuje też podejścia systemowego w tym zakresie. Krajowa strategia upowszechniania szerokopasmowego dostępu do globalnej sieci powstała już w 2003 r.
Sprawa nabrała rumieńców, gdy Rada UE wydała 28 czerwca 2005 r. zalecenia w sprawie ogólnych wytycznych polityki gospodarczej państw członkowskich na lata 2005-2008. Jedna z nich – wytyczna nr 9 – mówi: „w celu ułatwiania rozpowszechniania i efektywnego wykorzystania technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT) oraz tworzenia powszechnego społeczeństwa informacyjnego państwa członkowskie powinny: 1. wspierać powszechne korzystanie z ICT w usługach publicznych, MŚP i gospodarstwach domowych; 2. ustalić konieczne ramy dla wdrożenia związanych z tym zmian organizacji pracy w gospodarce; 3. wspierać silną gospodarczą obecność Europy w kluczowych segmentach ICT; 4. wspierać rozwój silnego przemysłu tworzącego i wykorzystującego technologie informacyjno-komunikacyjne oraz dobrze funkcjonujących rynków; 5. zagwarantować bezpieczeństwo sieci i informacji, jak również spójność i interoperacyjność sieci celem stworzenia przestrzeni informacyjnej bez granic; 6. wspierać zakładanie sieci szerokopasmowych, także w regionach o słabej infrastrukturze w celu rozwijania gospodarki opartej na wiedzy”.
Między innymi na podstawie tych wytycznych tworzono nowe ramy programowe na lata 2007-2013. Stąd też wzięły się wspomniane działania PO IG.
Internet dla ubogich
Oczywiście Europa ma inny styl działania. Tu zawsze górę nad czystym rachunkiem ekonomicznym brało myślenie kategoriami socjalnymi. Dlatego karierę robi termin „zrównoważonego rozwoju”. W USA za decyzją przemawia przypuszczalny wzrost handlu w sieci o kolejne miliardy dolarów, w Europie zaś chętniej mówi się o wyrównywaniu szans i dalekosiężnych celach wynikających z upowszechnienia dostępu do internetu.
„Czy to możliwe w Polsce?” – powtórzmy pytanie gazety. Oto konkret: w Polsce w ramach PO IG ponad 364 mln euro przeznaczone zostaną na zapewnienie dostępu do internetu dla osób zagrożonych wykluczeniem cyfrowym z powodu trudnej sytuacji materialnej lub niepełnosprawności. Dotacje na ten cel będą przyznawane w ramach działania 8.3 „Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu – eInclusion”. O wsparcie na ten cel mogą się ubiegać jednostki samorządu terytorialnego (JST), ich konsorcja lub konsorcja JST i organizacji pozarządowych, które będą odpowiedzialne za kompleksową realizację działań związanych z udzieleniem wsparcia uprawionym gospodarstwom domowym. Wśród grup docelowych bezpośrednio korzystających z pomocy znajdą się:
• gospodarstwa domowe spełniające kryterium dochodowe upoważniające do otrzymania wsparcia w ramach systemu świadczeń rodzinnych i systemu pomocy społecznej
• dzieci i młodzież ucząca się z rodzin w trudnej sytuacji materialnej i społecznej uprawniającej do uzyskania stypendiów socjalnych, typowana do otrzymania wsparcia we współpracy ze szkołą oraz/lub ośrodkami pomocy społecznej
• osoby niepełnosprawne ze znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności lub z orzeczeniem równoważnym.
Gospodarstwa domowe spełniające warunki do udzielenia pomocy zostaną zidentyfikowane przez odpowiednią JST, przy możliwym wsparciu organizacji pozarządowej. Przykładowe rodzaje projektów, które mogą być dofinansowane, to przedsięwzięcia składające się z następujących komponentów:
• dotacja całkowicie lub częściowo pokrywająca koszty dostępu do internetu w gospodarstwach domowych na obszarze objętym projektem (maksymalnie przez 3 lata)
• pokrycie kosztów dostarczenia, instalacji oraz serwisowania sprzętu komputerowego (i/lub z niezbędnym oprogramowaniem) w gospodarstwach domowych wskazanych przez projektodawcę
• szkolenia z zakresu obsługi komputera oraz korzystania z internetu dla użytkowników końcowych projektu
• dofinansowanie kosztów operacyjnych oraz kosztów zatrudnienia i szkolenia pracowników JST (i organizacji pozarządowej uczestniczącej w konsorcjum z JST), którzy będą odpowiedzialni za realizację działania
• dofinansowanie działań promocyjnych na obszarze objętym projektem.
Nabór wniosków rozpoczął się w czerwcu tego roku (przyjmuje je Władza Wdrażająca Programy Europejskie funkcjonująca w strukturach MSWiA). Kwota środków przeznaczonych na dofinansowanie projektów w 2008 roku wynosi przeszło 31 mln euro. Wnioskodawca może się ubiegać o wsparcie maksymalnie w wysokości 85% kwalifikujących się wydatków. Pozostała część (w wysokości co najmniej 15%) musi zostać pokryta ze środków własnych. Docelowo ok. 100 tys. gospodarstw domowych zostanie objętych programem. Nie jest to już tylko kropla w morzu. Wiele białych plam z mapy Polski zniknie.
Ostatnia mila
Kolejny konkret: o wsparcie w ramach działania 8.4 „Zapewnienie dostępu do internetu na etapie »ostatniej mili«” będą się mogli ubiegać mikro-, mali i średni przedsiębiorcy, a także organizacje pozarządowe non-profit, które zamierzają dostarczać usługę szerokopasmowego dostępu do internetu na etapie tzw. ostatniej mili dla użytkowników końcowych na obszarach, na których prowadzenie tej działalności na zasadach rynkowych jest nieopłacalne finansowo. Na projekty w ramach tego działania przeznaczono łącznie 200 mln euro.
Wsparcie tego typu ma zwiększać innowacyjność lokalnie działających (lub nowo tworzonych) firm dostarczających usługę dostępu do internetu na rynkach lokalnych. Program ma zapewnić możliwość prowadzenia działalności za pośrednictwem internetu przedsiębiorcom na terenie całego kraju. Można powiedzieć, że wspiera ono informatyzację gospodarstw domowych i firm (na to również są pieniądze), zapewniając możliwość szerokopasmowego dostępu do internetu na terenach, gdzie inwestycje w tej dziedzinie byłyby nieopłacalne (bez dofinansowania). Z tego względu za wartość dodaną projektu będzie uznawane jego połączenie z odpowiednim projektem realizowanym przez właściwą JST w ramach opisanego działania 8.3.
Możliwe jest dofinansowanie z PO IG budowy i utrzymania infrastruktury teleinformatycznej stworzonej pomiędzy najbliższym lub najbardziej efektywnym punktem dystrybucji internetu a użytkownikami końcowymi. Na obszarze gminy może być realizowany więcej niż 1 projekt tego typu. Korzystać z projektów będzie docelowo społeczność lokalna. Warunkiem jest, by w grupie beneficjentów ostatecznych projektu minimum połowę stanowili przedstawiciele następujących grup:
• dzieci i młodzież ucząca się z rodzin w trudnej sytuacji materialnej i społecznej
• osoby bezrobotne
• osoby niepełnosprawne
• beneficjenci działania 8.1 PO IG (informatyzujące się firmy).
Nabór wniosków będzie się odbywał w trybie otwartego, ciągłego konkursu do ustalonej na okres dwóch lat alokacji. Wnioski o wsparcie projektów będą rozpatrywane przez Władzę Wdrażającą Programy Europejskie.
Dojrzewamy do internetu
Amerykanie są znani z rozmachu. Jeśli mówią o upowszechnieniu dostępu do internetu, to idą na całość. W Unii Europejskiej wszystkie działania mają charakter długotrwałego procesu. Polityka unijna realizowana jest poprzez programy, a nie wielkie przetargi. Zresztą Stany mają mniej do nadrobienia w zakresie społeczeństwa informacyjnego niż Polska. U nas nie dość, że ponad 50% gospodarstw domowych (ostatnie dane GUS) nie korzysta z internetu, to nawet gdyby miała do niego dostęp, korzystałaby z sieci w ograniczonym zakresie. Aż 51,3% respondentów badania „Diagnoza Społeczna 2007” (realizowane przez Radę Monitoringu Społecznego) nie interesowałoby się składaniem zeznania podatkowego przez internet, gdyby była taka możliwość. Gdyby można było załatwiać sprawy dotyczące dokumentów osobistych (takich jak: paszport, dowód osobisty, prawo jazdy) wraz z uiszaniem opłat online korzystałoby z niej zaledwie 22% pytanych. Na razie komputery podłączone do sieci w wielu domach są wykorzystywane głównie przez dzieci do grania i czatowania.
E-handel i e-usługi w USA są znacznie lepiej rozwinięte niż w Polsce. Ale i to dynamicznie się zmienia. Jeszcze 8-9 lat temu nie było w Polsce banków elektronicznych. Odkąd się pojawiły, zdobyły miliony klientów. Wyrastające jeden po drugim serwisy aukcyjne i ogłoszeniowe również mają miliony użytkowników. Tempo przyrostu użytkowników komputerów jest wciąż wysokie, a liczba stron internetowych z domeną .pl przekroczyła w maju tego roku milion.
Oczywiście po porównaniu danych dotyczących sektora IT w różnych krajach nie wpadniemy w samozadowolenie. W 2005 r. (według raportu „European Information Technology Observatory ICT markets”, marzec 2006 r.) w Polsce wartość inwestycji w technologie informacyjne i komunikacyjne per capita wyniosła 374 euro, tymczasem na przykład w Czechach - 563 euro, na Węgrzech - 639 euro, a średnia dla krajów UE-25 to 1 376 euro. To pokazuje skalę niedofinansowania technologii informatycznych w Polsce. Cztery lata w Unii i dziesiątki projektów dofinansowanych z funduszy strukturalnych najwyżej nieznacznie poprawiły sytuację.
Za drogi i... niechciany
Ogromną barierą, wymienianą zwykle w badaniach opinii, jest zbyt wysoki koszt korzystania z internetu. Wynika on z ograniczonej konkurencji na polskim rynku telekomunikacyjnym. Wciąż płacimy frycowe za długie utrzymywanie monopolu w tym sektorze. Poza tym operatorzy komórkowi, zupełnie jakby się umówili, udostępniają internet za nieznacznie różniące się między sobą ceny (największe różnice to inne gadżety lub systemy antywirusowe dodawane w pakiecie). Dlaczego zresztą internet jest zupełnie odrębną usługą, mimo że udostępniany jest za pośrednictwem tej samej infrastruktury co inne usługi telekomunikacyjne? Technicznie nie ma to uzasadnienia, ale handlowo tak. Spore (ale nie tak wielkie, jakby się zdawało – o czym dalej) zapotrzebowanie na te usługi powoduje windowanie cen.
Ceny za dostęp do internetu w Polsce bardzo wolno spadają, ale na szczęście spadają. Według badania „Diagnoza Społeczna 2003”, 69,54% gospodarstw domowych twierdziło, iż nie ma dostępu do internetu z powodu wysokiej ceny. „Diagnoza Społeczna 2007” podaje już mniej alarmujące dane: 39,17% badanych Polaków wskazuje duże koszta jako największą barierę w korzystaniu z usług dostawców internetu (jest to jedna z najwyższych wartości wśród wszystkich wymienianych powodów). W porównaniach kosztów usług telekomunikacyjnych z innymi krajami od lat wypadamy negatywnie. Gdybyśmy nie musieli płacić owego frycowego, o prawie 40% osób więcej być może zdecydowałoby się na korzystanie z globalnej sieci. I to osób, które widzą w tym medium pomocne narzędzie.
Co ciekawe, w „Diagnozie Społecznej 2007” 44,6% respondentów wskazuje na brak odpowiedniego sprzętu komputerowego, a tylko 13,25% na brak technicznych możliwości korzystania ze stałego łącza. I – uwaga – 46,57% badanych uważa, że internet nie jest im potrzebny do życia (większość to emeryci i renciści oraz osoby utrzymujące się z niezarobkowych źródeł). Może więc nie uszczęśliwiajmy wszystkich Polaków na siłę? Zanim zaczniemy rozdawać dostęp do internetu za darmo, należy wykonać pracę u podstaw: edukacja i promocja tego narzędzia jako czynnika ułatwiającego życie. Program Innowacyjna Gospodarka, przewidujący takie działania, dobrze się wpisuje w ten obraz.
Nikt nie pogardziłby darmowym internetem, gdyby taki został udostępniony w Polsce. Dlatego amerykańska ścieżka upowszechniania ICT jest dobrą okazją do przemyślenia na nowo naszej polityki w tym zakresie. Ale nie żyjemy na pustyni.
„W USA szykuje się bezprecedensowa aukcja – kto zgarnie w niej ogólnokrajowe częstotliwości ma zaoferować mieszkańcom bezpłatny dostęp do internetu” – pisał w „Gazecie Wyborczej” (23-24 sierpnia 2008 r.) Tomasz Grynkiewicz. To decyzja polityczna, wynikająca z ostatnich danych OECD dotyczących dostępu gospodarstw domowych do internetu. Stany Zjednoczone spadły w tym zestawieniu z miejsca 4. na 15. i to podrażniło ambicje polityków. Dotychczas uciekająca gospodarka została prześcignięta przez kilkanaście krajów pod względem upowszechnienia najbardziej rozwojowego medium - internetu.
Wymyślono więc sposób na uszczęśliwienie narodu. Federalna Komisja Łączności (FCC) ma rozpisać przetarg na częstotliwości radiowe, którymi dostarczany jest sygnał telewizyjny telefoniczny czy internetowy. Jednym z warunków ma brzmieć: powszechny internet za darmo. 25% pasma zwycięski operator przeznaczy na darmowy dostęp do globalnej sieci.
Cudze chwalicie...
Redaktorzy „GW” pytali: „czy to możliwe w Polsce?”. Przytaczano opinie znawców rynku, przedstawicieli firm telekomunikacyjnych, regulatorów usług. Mówiono, że w Polsce można tylko o tym pomarzyć. Nikt się nie zająknął, że u nas jest realizowany program przeciwdziałania wykluczeniu cyfrowemu, wspierany z funduszy strukturalnych. Nie musimy przeszczepiać pomysłu na bezpłatny internet na nasz grunt, bo to już zaistniało. W Programie Operacyjnym Innowacyjna Gospodarka (PO IG) w ramach priorytetu 8 „Społeczeństwo informacyjne – zwiększanie innowacyjności gospodarki” zaplanowano realizację dwóch działań:
• 8.3 „Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu – eInclusion” (od czerwca są zbierane wnioski od projektodawców)
• 8.4 „Zapewnienie dostępu do internetu na etapie »ostatniej mili«”.
Ale pierwsze pilotażowe projekty w tym duchu realizowano już w latach 2004-2005. Przykładem „Wieś aktywna. Budowa społeczeństwa informacyjnego e-VITA”, prowadzonego przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności, Fundację Wspomagania Wsi oraz Cisco Systems. Nie brakuje też podejścia systemowego w tym zakresie. Krajowa strategia upowszechniania szerokopasmowego dostępu do globalnej sieci powstała już w 2003 r.
Sprawa nabrała rumieńców, gdy Rada UE wydała 28 czerwca 2005 r. zalecenia w sprawie ogólnych wytycznych polityki gospodarczej państw członkowskich na lata 2005-2008. Jedna z nich – wytyczna nr 9 – mówi: „w celu ułatwiania rozpowszechniania i efektywnego wykorzystania technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT) oraz tworzenia powszechnego społeczeństwa informacyjnego państwa członkowskie powinny: 1. wspierać powszechne korzystanie z ICT w usługach publicznych, MŚP i gospodarstwach domowych; 2. ustalić konieczne ramy dla wdrożenia związanych z tym zmian organizacji pracy w gospodarce; 3. wspierać silną gospodarczą obecność Europy w kluczowych segmentach ICT; 4. wspierać rozwój silnego przemysłu tworzącego i wykorzystującego technologie informacyjno-komunikacyjne oraz dobrze funkcjonujących rynków; 5. zagwarantować bezpieczeństwo sieci i informacji, jak również spójność i interoperacyjność sieci celem stworzenia przestrzeni informacyjnej bez granic; 6. wspierać zakładanie sieci szerokopasmowych, także w regionach o słabej infrastrukturze w celu rozwijania gospodarki opartej na wiedzy”.
Między innymi na podstawie tych wytycznych tworzono nowe ramy programowe na lata 2007-2013. Stąd też wzięły się wspomniane działania PO IG.
Internet dla ubogich
Oczywiście Europa ma inny styl działania. Tu zawsze górę nad czystym rachunkiem ekonomicznym brało myślenie kategoriami socjalnymi. Dlatego karierę robi termin „zrównoważonego rozwoju”. W USA za decyzją przemawia przypuszczalny wzrost handlu w sieci o kolejne miliardy dolarów, w Europie zaś chętniej mówi się o wyrównywaniu szans i dalekosiężnych celach wynikających z upowszechnienia dostępu do internetu.
„Czy to możliwe w Polsce?” – powtórzmy pytanie gazety. Oto konkret: w Polsce w ramach PO IG ponad 364 mln euro przeznaczone zostaną na zapewnienie dostępu do internetu dla osób zagrożonych wykluczeniem cyfrowym z powodu trudnej sytuacji materialnej lub niepełnosprawności. Dotacje na ten cel będą przyznawane w ramach działania 8.3 „Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu – eInclusion”. O wsparcie na ten cel mogą się ubiegać jednostki samorządu terytorialnego (JST), ich konsorcja lub konsorcja JST i organizacji pozarządowych, które będą odpowiedzialne za kompleksową realizację działań związanych z udzieleniem wsparcia uprawionym gospodarstwom domowym. Wśród grup docelowych bezpośrednio korzystających z pomocy znajdą się:
• gospodarstwa domowe spełniające kryterium dochodowe upoważniające do otrzymania wsparcia w ramach systemu świadczeń rodzinnych i systemu pomocy społecznej
• dzieci i młodzież ucząca się z rodzin w trudnej sytuacji materialnej i społecznej uprawniającej do uzyskania stypendiów socjalnych, typowana do otrzymania wsparcia we współpracy ze szkołą oraz/lub ośrodkami pomocy społecznej
• osoby niepełnosprawne ze znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności lub z orzeczeniem równoważnym.
Gospodarstwa domowe spełniające warunki do udzielenia pomocy zostaną zidentyfikowane przez odpowiednią JST, przy możliwym wsparciu organizacji pozarządowej. Przykładowe rodzaje projektów, które mogą być dofinansowane, to przedsięwzięcia składające się z następujących komponentów:
• dotacja całkowicie lub częściowo pokrywająca koszty dostępu do internetu w gospodarstwach domowych na obszarze objętym projektem (maksymalnie przez 3 lata)
• pokrycie kosztów dostarczenia, instalacji oraz serwisowania sprzętu komputerowego (i/lub z niezbędnym oprogramowaniem) w gospodarstwach domowych wskazanych przez projektodawcę
• szkolenia z zakresu obsługi komputera oraz korzystania z internetu dla użytkowników końcowych projektu
• dofinansowanie kosztów operacyjnych oraz kosztów zatrudnienia i szkolenia pracowników JST (i organizacji pozarządowej uczestniczącej w konsorcjum z JST), którzy będą odpowiedzialni za realizację działania
• dofinansowanie działań promocyjnych na obszarze objętym projektem.
Nabór wniosków rozpoczął się w czerwcu tego roku (przyjmuje je Władza Wdrażająca Programy Europejskie funkcjonująca w strukturach MSWiA). Kwota środków przeznaczonych na dofinansowanie projektów w 2008 roku wynosi przeszło 31 mln euro. Wnioskodawca może się ubiegać o wsparcie maksymalnie w wysokości 85% kwalifikujących się wydatków. Pozostała część (w wysokości co najmniej 15%) musi zostać pokryta ze środków własnych. Docelowo ok. 100 tys. gospodarstw domowych zostanie objętych programem. Nie jest to już tylko kropla w morzu. Wiele białych plam z mapy Polski zniknie.
Ostatnia mila
Kolejny konkret: o wsparcie w ramach działania 8.4 „Zapewnienie dostępu do internetu na etapie »ostatniej mili«” będą się mogli ubiegać mikro-, mali i średni przedsiębiorcy, a także organizacje pozarządowe non-profit, które zamierzają dostarczać usługę szerokopasmowego dostępu do internetu na etapie tzw. ostatniej mili dla użytkowników końcowych na obszarach, na których prowadzenie tej działalności na zasadach rynkowych jest nieopłacalne finansowo. Na projekty w ramach tego działania przeznaczono łącznie 200 mln euro.
Wsparcie tego typu ma zwiększać innowacyjność lokalnie działających (lub nowo tworzonych) firm dostarczających usługę dostępu do internetu na rynkach lokalnych. Program ma zapewnić możliwość prowadzenia działalności za pośrednictwem internetu przedsiębiorcom na terenie całego kraju. Można powiedzieć, że wspiera ono informatyzację gospodarstw domowych i firm (na to również są pieniądze), zapewniając możliwość szerokopasmowego dostępu do internetu na terenach, gdzie inwestycje w tej dziedzinie byłyby nieopłacalne (bez dofinansowania). Z tego względu za wartość dodaną projektu będzie uznawane jego połączenie z odpowiednim projektem realizowanym przez właściwą JST w ramach opisanego działania 8.3.
Możliwe jest dofinansowanie z PO IG budowy i utrzymania infrastruktury teleinformatycznej stworzonej pomiędzy najbliższym lub najbardziej efektywnym punktem dystrybucji internetu a użytkownikami końcowymi. Na obszarze gminy może być realizowany więcej niż 1 projekt tego typu. Korzystać z projektów będzie docelowo społeczność lokalna. Warunkiem jest, by w grupie beneficjentów ostatecznych projektu minimum połowę stanowili przedstawiciele następujących grup:
• dzieci i młodzież ucząca się z rodzin w trudnej sytuacji materialnej i społecznej
• osoby bezrobotne
• osoby niepełnosprawne
• beneficjenci działania 8.1 PO IG (informatyzujące się firmy).
Nabór wniosków będzie się odbywał w trybie otwartego, ciągłego konkursu do ustalonej na okres dwóch lat alokacji. Wnioski o wsparcie projektów będą rozpatrywane przez Władzę Wdrażającą Programy Europejskie.
Dojrzewamy do internetu
Amerykanie są znani z rozmachu. Jeśli mówią o upowszechnieniu dostępu do internetu, to idą na całość. W Unii Europejskiej wszystkie działania mają charakter długotrwałego procesu. Polityka unijna realizowana jest poprzez programy, a nie wielkie przetargi. Zresztą Stany mają mniej do nadrobienia w zakresie społeczeństwa informacyjnego niż Polska. U nas nie dość, że ponad 50% gospodarstw domowych (ostatnie dane GUS) nie korzysta z internetu, to nawet gdyby miała do niego dostęp, korzystałaby z sieci w ograniczonym zakresie. Aż 51,3% respondentów badania „Diagnoza Społeczna 2007” (realizowane przez Radę Monitoringu Społecznego) nie interesowałoby się składaniem zeznania podatkowego przez internet, gdyby była taka możliwość. Gdyby można było załatwiać sprawy dotyczące dokumentów osobistych (takich jak: paszport, dowód osobisty, prawo jazdy) wraz z uiszaniem opłat online korzystałoby z niej zaledwie 22% pytanych. Na razie komputery podłączone do sieci w wielu domach są wykorzystywane głównie przez dzieci do grania i czatowania.
E-handel i e-usługi w USA są znacznie lepiej rozwinięte niż w Polsce. Ale i to dynamicznie się zmienia. Jeszcze 8-9 lat temu nie było w Polsce banków elektronicznych. Odkąd się pojawiły, zdobyły miliony klientów. Wyrastające jeden po drugim serwisy aukcyjne i ogłoszeniowe również mają miliony użytkowników. Tempo przyrostu użytkowników komputerów jest wciąż wysokie, a liczba stron internetowych z domeną .pl przekroczyła w maju tego roku milion.
Oczywiście po porównaniu danych dotyczących sektora IT w różnych krajach nie wpadniemy w samozadowolenie. W 2005 r. (według raportu „European Information Technology Observatory ICT markets”, marzec 2006 r.) w Polsce wartość inwestycji w technologie informacyjne i komunikacyjne per capita wyniosła 374 euro, tymczasem na przykład w Czechach - 563 euro, na Węgrzech - 639 euro, a średnia dla krajów UE-25 to 1 376 euro. To pokazuje skalę niedofinansowania technologii informatycznych w Polsce. Cztery lata w Unii i dziesiątki projektów dofinansowanych z funduszy strukturalnych najwyżej nieznacznie poprawiły sytuację.
Za drogi i... niechciany
Ogromną barierą, wymienianą zwykle w badaniach opinii, jest zbyt wysoki koszt korzystania z internetu. Wynika on z ograniczonej konkurencji na polskim rynku telekomunikacyjnym. Wciąż płacimy frycowe za długie utrzymywanie monopolu w tym sektorze. Poza tym operatorzy komórkowi, zupełnie jakby się umówili, udostępniają internet za nieznacznie różniące się między sobą ceny (największe różnice to inne gadżety lub systemy antywirusowe dodawane w pakiecie). Dlaczego zresztą internet jest zupełnie odrębną usługą, mimo że udostępniany jest za pośrednictwem tej samej infrastruktury co inne usługi telekomunikacyjne? Technicznie nie ma to uzasadnienia, ale handlowo tak. Spore (ale nie tak wielkie, jakby się zdawało – o czym dalej) zapotrzebowanie na te usługi powoduje windowanie cen.
Ceny za dostęp do internetu w Polsce bardzo wolno spadają, ale na szczęście spadają. Według badania „Diagnoza Społeczna 2003”, 69,54% gospodarstw domowych twierdziło, iż nie ma dostępu do internetu z powodu wysokiej ceny. „Diagnoza Społeczna 2007” podaje już mniej alarmujące dane: 39,17% badanych Polaków wskazuje duże koszta jako największą barierę w korzystaniu z usług dostawców internetu (jest to jedna z najwyższych wartości wśród wszystkich wymienianych powodów). W porównaniach kosztów usług telekomunikacyjnych z innymi krajami od lat wypadamy negatywnie. Gdybyśmy nie musieli płacić owego frycowego, o prawie 40% osób więcej być może zdecydowałoby się na korzystanie z globalnej sieci. I to osób, które widzą w tym medium pomocne narzędzie.
Co ciekawe, w „Diagnozie Społecznej 2007” 44,6% respondentów wskazuje na brak odpowiedniego sprzętu komputerowego, a tylko 13,25% na brak technicznych możliwości korzystania ze stałego łącza. I – uwaga – 46,57% badanych uważa, że internet nie jest im potrzebny do życia (większość to emeryci i renciści oraz osoby utrzymujące się z niezarobkowych źródeł). Może więc nie uszczęśliwiajmy wszystkich Polaków na siłę? Zanim zaczniemy rozdawać dostęp do internetu za darmo, należy wykonać pracę u podstaw: edukacja i promocja tego narzędzia jako czynnika ułatwiającego życie. Program Innowacyjna Gospodarka, przewidujący takie działania, dobrze się wpisuje w ten obraz.
Nikt nie pogardziłby darmowym internetem, gdyby taki został udostępniony w Polsce. Dlatego amerykańska ścieżka upowszechniania ICT jest dobrą okazją do przemyślenia na nowo naszej polityki w tym zakresie. Ale nie żyjemy na pustyni.
Jerzy Gontarz
Teksty dostarcza Smartlink

Teksty dostarcza Smartlink


